7 GRZECHÓW GŁÓWNYCH - PYCHA

13.08.2024

Żyjemy w czasach zamętu pojęciowego. Herezją modernizmu konsekwentnie zatruwane są wszystkie możliwe miejsca, zarówno w nauczaniu jak i praktykach religijnych. Jednym z niezwykle niebezpiecznych przejawów tego zjawiska jest podmiana pojęć. Jeżeli ludziom pomieszać pojęcia, sprawa wygrana. Wygrana, oczywiście, dla przeciwnika, przegrana dla nas. Mamy 7 grzechów głównych. Pomyśl, Mój Drogi Czytelniku, jakie postępy poczynić może przeciwnik, gdy ludziom pomiesza język na tyle, że nikt nie będzie rozumiał na czym te 7 grzechów polega. Czy można walczyć z grzechem nie rozumiejąc jego istoty?

Pycha.
Niezliczoną liczbę razy spotkałem się z niewłaściwym używaniem tego słowa. Ktoś mówi, że zna prawdę? To pycha! Ktoś uważa, że coś umie? To pycha! Zatem pokorą musi być mówienie, że nie znasz prawdy oraz że niczego nie umiesz, czyż nie?

Czym zatem jest pycha? Wg mądrych głów to składowa wszelkich grzechów, w której tkwi istota zła. To przerost miłości własnej, ale uwaga, niekoniecznie życzliwej. "Jestem cudowny, fajniejszy, mądrzejszy i lepszy niż inni" to pycha, którą rozpoznajemy łatwo. "Jestem beznadziejny, mniej fajny, głupszy i gorszy niż inni", jako postawa przeciwna, wydawałaby się więc być pokorą. Tymczasem może to być jedynie inny przejaw pychy. Pycha to przypisywanie sobie innej wartości niż prawdziwa, większej czy mniejszej - nie ma znaczenia. Czy siebie zachwalam czy czynię cierpiąco-niby-pokornym, przypisuję sobie większa istotę, wagę, niż mam naprawdę.

Przejawem pychy jest, na przykład, przekonanie, że warto, abym miał zdanie na każdy temat. Prawdopodobnie na 99% wszystkich spraw mamy absolutnie za mało wiedzy, czasu i za słabo wytrenowany rozum, żeby nasze zdanie miało jakiekolwiek znaczenie. A jednak nie tylko wydajemy się mieć samych ekspertów od gospodarki, diet, wychowania dzieci czy reprezentacji piłkarskiej, ale też każde zagadnienie teologiczne wydaje nam się wręcz błagać o naszą opinię. "Zgadzam się z tym", "nie zgadzam się z tym". Czyż nie jest to przejaw pychy? Wszystkie tezy świata są albo prawdziwe albo fałszywe. Na niektóre warto poświęcić uwagę i czas, żeby poznać prawdę i starać się ją potem wypowiadać. Natomiast czy się zgadzamy, czy nas to "przekonuje"... to zupełnie nieistotne pytania i często przejaw pychy. A ta, zawsze i wszędzie, próbować będzie sabotować wszelkie postępy w naszym życiu duchowym.

Innym przejawem pychy może być nieprzykładanie tej samej miary do siebie i innych. Tu powszechniejsze wydaje się być przejawianie większego miłosierdzia względem siebie niż bliźnich. Gdy my coś komuś powiedzieliśmy, było to zazwyczaj w dobrej wierze. Często też przywołując to w pamięci lub relacjonując komuś, nadajemy naszej wypowiedzi dość życzliwy ton. Gdy jednak ktoś coś powiedział nam, nagle zarówno intencje jak i ton nabierają zabarwienia dużo gorszego.

Czy rzadko można od dwóch stron usłyszeć zupełnie inną relację na temat tego co zaszło? Nawet w przywoływaniu samego tonu wypowiedzi. Najprostszy przykład:
Osoba A: "Jesteś w błędzie"
Osoba B: "A ja myślę, że Ty jesteś w błędzie"

Relacja osoby A: 
"Ja do niego miło i z troską, mówię: „słuchaj, chciałbym zwrócić Twoją uwagę na pewien błąd, proszę Cię zastanówmy się wspólnie nad tym”, a on mi na to: „z Tobą mam się zastanawiać? Przecież to Ty tkwisz po uszy w błędach, także bardzo dziękuję”" 

Relacja osoby B:
"Przychodzi do mnie i, zresztą jak zawsze, zaczyna atak: „jesteś głupi i jesteś w błędzie”, a ja mu na to grzecznie: „wiesz, naprawdę Ci dziękuję za troskę, ale nie do końca jest tak jak to widzisz”"

W powyższym przykładzie nie chodzi o krytykę złej pamięci, ani nawet o krytykę kłamstwa, ale o zauważalną różnicę w ocenie swoich słów i tonów w porównaniu do tonów i słów użytych przez innych, a więc przykładaniu innej miary. Oznaczałoby to przypisywanie innej wartości, wagi i miejsca wśród stworzeń osobie własnej i innym osobom. To wydaje się być przejaw pychy, czy nie?

Z pychą trzeba walczyć. Nie mówmy: "jestem lichszy od innych". Mówmy: "jestem lichy". Nie mówmy: "jestem głupszy od innych", mówmy: "jestem niemądry sam w sobie". Wszyscy jesteśmy naprawdę bardzo mierni. Jedynie pozwalając Duchowi Świętemu działać w nas, co wymaga dużej walki z naszą pychą, możemy otworzyć się na jakieś cechy pozytywne - rozumność, miłość, dobrotliwość i inne. Nie porównujmy się. Najlepiej w ogóle nie skupiajmy się zbytnio na tym pyłku jakim w porównaniu do Pana Boga i wieczności jesteśmy. Wg ludzi świętszych od nas, rozkosz kryjąca się za taką postawą przerośnie wszystkie nasze oczekiwania.

Pycha to przypisywanie sobie większej wagi i innego miejsca wśród stworzeń, niż rzeczywiste.

Mój Drogi Czytelniku, co o tym myślisz?

Uwaga: autor (ja) nie jest duszpasterzem. Gdy rozprawki dotyczą spraw duchowych i teologicznych, należy je traktować jako przemyślenia osoby świeckiej pisane celem pomocy w lepszym zrozumieniu zagadnienia. Nie należy ich jednak przyjmować bezkrytycznie i warto zawsze konfrontować z nauczaniem Matki Kościół. 

Komentarze