Ostatnio spotkałem sedewakantystę, zrozumiałem, że praktycznie nic mnie z nim nie łączy, twierdził, że księża po soborze zostali nieważnie wyświęceni i ich sakramenty są nic nie warte.
Także kiedy spotykam i dyskutuję z modernistami trudno o jedność, dlatego tak bardzo boli mnie, że katolicy Tradycji też są podzieleni.
W mojej ocenie powinny być dwa kryteria, które nas łączą:
1. Msza Łacińska
2. Katolicka doktryna
To czy ktoś idzie na indult, do IBP, FSSP, czy FSSPX powinno być drugorzędne! Jeżeli nawet my będziemy podzieleni, to gdzie będzie ta jedność? Dlatego boli mnie, że właśnie najwięcej zawiści może być między tymi, którzy mają najwięcej ze sobą wspólnego.
Komentarze
Prawdziwy katolik zawsze kocha bliźniego i chce jego dobra. No, ale żeby to właściwie zrozumieć to właśnie trzeba dostępu do prawdziwej nauki katolickiej i GODNEGO obcowania z Panem Bogiem na Mszy Świętej. Dlatego te dwa kryteria to dobry odnośnik. Inna sprawa, że nie każdy człowiek, mający się za katolika to zrozumie. Jest tak wiele diabelskich pułapek...
Ja akurat sedewakantystów na swojej drodze zbyt często nie spotykam. Tłumię w sobie i w innych te sedewakantystyczne zapędy. Owszem, jest ciężko, ale jeszcze za wcześnie na takie radykalne poglądy. Potrzebowałem czasu, żeby do tego dojrzeć. Przecież fajnie jest powiedzieć "ale ten Bergoglio odwalił!". To już jest błąd. Kościół po coś jest wprowadzony w ten stan agonii i uśpienia. Co będzie dalej to już zależy od każdego z nas.
Ja akurat więcej mam do czynienia z modernistycznym i "fajnokatolickim" podejściem. Takim typowo leniwym i konformistycznym. Sam w tym tkwiłem przez bardzo długi czas. Teraz uczę się jak z innymi osobami rozmawiać. Nie lada sztuka powiedzieć pełną prawdę i jednocześnie nie być przy tym w grzechu "pychy". Poza tym przemówić komuś do rozsądku to często graniczy z cudem i efekty są odwrotne od zamierzonych...
Dlatego najprostszą metodą jest praca nad sobą i modlitwa za postawione cele i osoby. Jeśli sami będziemy świecić przykładem i będziemy żyli w harmonii z Panem Bogiem to i efekty samoczynnie zaczną się pojawiać dookoła. Dlatego dobrze, że jest to forum, gdzie ta nasza nieliczna garstka może się jednoczyć i wzajemnie wspierać w walce duchowej ;)
Popieram.
Nie pamiętam gdzie przeczytałem stwierdzenie przekazane przez egzorcystę G. Amortha. Co szatan robi, jeśli nie ma bezpośredniego dostępu do pewnych dusz ze względu na ich gorliwe życie sakramentalne? Otóż, demon odpowiedział: "podziały i izolacja".