Super wpis! To już bardzo dobry znak, że zadajesz takie pytania na początku swojej drogi. Z mojego doświadczenia wynika, że gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko inne znajduje się na właściwym. Naprawdę nie ma potrzeby poświęcać jednej sfery życia kosztem drugiej – szczególnie w kontekście powołania do życia rodzinnego (bo oczywiście, jeśli ktoś ma powołanie do życia zakonnego, zwłaszcza kontemplacyjnego, to sytuacja wygląda inaczej). Piszę to jako osoba, która osiągnęła tzw. „światowy sukces” – ukończyłem trzy kierunki studiów, mam dobrą pracę itd. Dla mnie nauka i praca były formą modlitwy, poświęcenia dla Boga i rodziny, a także sposobem na kształtowanie charakteru. Nie wiem, jak to wygląda u Ciebie, ale dla mnie nauka kilkuset stron ciężkich, akademickich podręczników była niemałym wyrzeczeniem i wysiłkiem – właśnie taki trud mogłem ofiarować Bogu. Zauważyłem też (przynajmniej w moim przypadku), że gdy naprawdę staramy się pełnić wolę Bożą i słuchać Jego słowa, Bóg sam daje nam to, czego potrzebujemy. Choć ukończyłem studia w dobrze płatnym zawodzie i osiągam w nim bardzo wysokie dochody, większość pieniędzy, które zarobiłem w życiu, nie pochodziła z pracy, lecz z zupełnie niespodziewanych źródeł, w których mój wysiłek był znikomy – a czasem żaden. Ucz się i pracuj rzetelnie – na miarę umiejętności, które Bóg Ci dał – ale rób to „na luzie”, pokładając całą swoją nadzieję wyłącznie w Bogu. Każdy wysiłek i trud ofiaruj u stóp Jego krzyża. Nie oczekuj niczego poza trudem, a Bóg pochyli się nad Tobą i da Ci więcej, niż kiedykolwiek marzyłeś – jeśli tylko to będzie dla Ciebie dobre. Zalecam też ostrożność w kwestii kariery i zarabiania pieniędzy – to potrafi bardzo wciągać i niespostrzeżenie zająć miejsce, które powinno należeć do Boga. Warto dbać o duchową „higienę” – przez codzienna modlitwe (tak, mozna studiowac, pracowac na pelen etat I miec czas na caly Rozaniec kazdego dnia) oraz poprzez narzucenie sobie prostego, skromnego stylu życia. Ja sam mam kilka zasad, które pomagają mi nie „odlecieć”. Na przykład: nigdy nie wydam na samochód więcej niż jedno moje miesięczne wynagrodzenie netto; nie wykupuję żadnych subskrypcji dla przyjemności; nie piję alkoholu – poza niedzielami itd. Oczywiście każdy powinien mieć swoje własne zasady, dostosowane do swoich słabości.
U mnie w Australii ci sami na podium ale niestety Trzaskowski ma 46.13%, Nawrocki 17.38% a Braun 11.11%
Fenomenalny tekst! Bardzo praktyczny i zgodny z moimi obserwacjami. Prosze o wiecej.
Oczywiście, życzę mu jak najwyższego wyniku, ale przeczuwam 3%.
Temat niezwykle interesujący. Nie kwalifikowałbym samego niewystarczającego wspominania o piekle jako błędnej nauki per se. W mojej parafii (Novus Ordo) ksiądz od czasu do czasu wspomina o piekle – czy robi to wystarczająco, to już kwestia subiektywna, ale z pewnością nie neguje ani jego istnienia, ani faktu, że ludzie mogą tam trafić. Temat posłuszeństwa żon pojawia się zawsze przy czytaniu z Listu do Efezjan – wtedy jest poruszany zgodnie z tekstem. Byłbym natomiast bardzo zainteresowany przykładami oficjalnych zmian w doktrynie Kościoła (a nie jedynie błędami czy przeinaczeniami poszczególnych duchownych), które rzeczywiście przeczą obowiązującym dogmatom katolickim. W mojej ocenie, najbliżej takiego niebezpiecznego precedensu jest deklaracja z Abu Zabi, głosząca, że Bóg „pragnie wszystkich religii”.
A czy zastanawiał się Pan kiedyś, że skoro Jezus odrzucił kuszenie szatana, który ukazał Mu wszystkie królestwa świata w zamian za oddanie mu pokłonu, to one wciąż należą do złego? Może skoro Jego Królestwo nie jest z tego świata, to odpowiedź na pytanie: „Czy kiedykolwiek znajdziemy wystarczająco liczną i zgraną grupę ludzi, która będzie miała siłę, by pociągnąć za sobą ogłupiony naród?” – brzmi: nie. I może nigdy nie było to częścią Bożego planu? Kościół rośnie najszybciej w czasie ucisku – i my także mamy się doskonalić w ogniu prób. Może więc ten ucisk jest nie tyle przeszkodą, co koniecznością na drodze do naszego zbawienia. Nie chodzi tylko o to, żeby „nie narzekać”, ale żeby naprawdę, z wiarą, tak przeformułować nasze myślenie, by to wszystko przestało być w ogóle naszym codziennym zmartwieniem i zajmowalo nam czas nalezny Bogu. Da się.
Sławomir Mentzen
Mam podobne doświadczenia. Przez wiele lat razem z żoną oszczędzaliśmy i ciężko pracowaliśmy, prowadząc skromny tryb życia. Dzięki temu udało nam się osiągnąć finansową stabilizację. Jeśli chodzi o sposoby pomnażania kapitału, to największe sukcesy odnieśliśmy w inwestycjach w kryptowaluty oraz nieruchomości. Jeśli mogę pozwolić sobie na drobną sugestię, nie unikałbym kredytów — wręcz przeciwnie. Problem z kredytami pojawia się wtedy, gdy są zaciągane na konsumpcję lub rzeczy tracące na wartości (np. samochody). Natomiast kredyty przeznaczone na nieruchomości czy inwestycje w biznesie mogą być bardzo korzystne, działając jak dźwignia finansowa, która zwiększa możliwości inwestycyjne i skalę przedsięwzięć. Obecnie, mimo osiągniętego sukcesu, nadal żyjemy dość skromnie, choć nie oszczędzamy na jedzeniu — traktujemy to jako inwestycję w zdrowie. Staramy się nie być niewolnikami rzeczy materialnych, takich jak samochody czy ubrania. Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia
Modl sie za mna Swiety Jozefie
Po ilu tygodniach „cukrowego kaca” można zauważyć poprawę samopoczucia? Ja pościłem, pijąc tylko wodę z odrobiną soli, przez 10 dni po Nowym Roku, ale nie odczułem żadnej poprawy. Głód nie był dla mnie tak uciążliwy, jak ociężałość umysłowa, a ponieważ musiałem wrócić do pracy, przerwałem dalszy post.
Zgadzam się w dużej mierze z osobą, z którą Pani rozmawia. Sam od prawie trzech lat regularnie uczestniczę w Mszach Świętych sprawowanych przez Bractwo Świętego Piusa X i uznaję, że są one lepszą formą celebracji Ofiary Mszy Świętej. Jednocześnie nabieram coraz większego dystansu do tzw. ruchu tradycyjnego, głównie ze względu na zachowania przypominające działania sekt, które obserwuję zarówno wśród wielu wiernych, jak i niestety także wśród niektórych kapłanów bractwa. Wydaje mi się, że Pani interlokutor również zachowuje taki zdrowy dystans. Mam na myśli np. twierdzenia, które słyszałem od wielu sympatyków bractwa, również na tej stronie, a także od jednego z kapłanów podczas homilii, że uczestnictwo w Nowej Mszy (Novus Ordo Missae) jest grzechem oraz że jeśli nie ma możliwości uczestniczenia w Mszy niedzielnej w kaplicy bractwa, lepiej w ogóle nie iść na Mszę. Jest to de facto oddzielenie się od Kościoła powszechnego. Bractwo oficjalnie deklaruje, że jest w komunii z Kościołem Powszechnym, ale jest to jedność bardzo bezobjawowa, wręcz w stylu „wierzący, niepraktykujący”. Bo jak można bowiem być z kimś w komunii jednoczesnie odmawiajac przyjmowania z nimi Komunii Świętej? To dość typowe dla sekt kształtowanie wśród członków poczucia „my versus oni”. Podobnie rzecz się ma z kwestią tzw. niegodności nowego rytu. Owszem, jest on ważny, dokonuje się w nim rzeczywiste Przeistoczenie, czyli sam Chrystus przychodzi, aby uczestniczyć w tej Mszy, ale ja nie będę w niej uczestniczył. Liturgia ta jest wystarczająco dobra dla samego Boga, aby zstąpił z nieba i był między nami, oddając nam swoje Uwielbione Ciało na pokarm, ale nie jest wystarczająco dobra dla pana Mariana, który wie lepiej, co się Bogu podoba, a co nie, ponieważ wyczytał to w jakiejś książce z XIX wieku. To prowadzi mnie do kolejnego sekciarskiego trendu – przekonania, że wiemy lepiej niż Kościół powszechny, co się Bogu podoba, a co nie. Na przykład wiemy, że Bogu nie podoba się Komunia na stojąco, bo autor jakiegoś modlitewnika nam to powiedział. Kolejnym elementem przypominającym działania sekt jest uproszczona narracja, która tłumaczy świat i daje poczucie posiadania ekskluzywnej (choć nie tajemnej) wiedzy. Tu akurat Pani interlokutor również wykazuje dobre zrozumienie tematu. Kościół przedsoborowy, mówiąc dosadnie, „zdychał”. Było to związane z wahadłem kultury, które akurat wchodziło w fazę rewolucji obyczajowej itd. Próby naprawy Kościoła podjęte na Soborze Watykańskim II były wątpliwej jakości, ale takie uproszczenie i odwoływanie się do starych, mitycznych „dobrych czasów”, których wielu obecnych wiernych już nie pamięta, oraz przedstawianie narracji, że teraz ruch tradycyjny dynamicznie się rozwija (bo wahadło kultury idzie w drugą stronę), wiec moza ten rozwoj wstecznie ekstrapolowac na lata 60’, jest naiwne. Sugerowanie, że gdyby nie ten „wredny sobór”, kościoły pękałyby w szwach, a wszystko byłoby idealnie, to niewyryfikowalne uproszczenie. A przecież, jak twierdzą niektórzy, sami masoni to wszystko przeprowadzili, więc nie mogło być dobre. Tak jakby Bóg w tym wszystkim nie istniał. Ale czy Judasz nie miał w sobie szatana, gdy zdradził Jezusa (J 13,27)? Działając pod jego wpływem, doprowadził jednak do chwalebnej Męki naszego Pana. Jakie więc znaczenie ma to, że masoni próbują zrobić to czy tamto, myśląc, że niszczą Kościół? Są jak Szatan z opowieści dla dzieci, który w nocy zakopał ziarna, które Bóg zrzucił na ziemię dla ludzi, próbując zniweczyć Jego plany, a tak naprawdę doprowadził do tego, że zakopane ziarna obrodziły. Argumenty, że ktoś, kto nie uczęszcza do FSSPX, straci wiarę, są logicznie bez sensu. W końcu wielu wiernych samego bractwa przyszło do niego z Nowej Mszy, więc ewidentnie nie stracili wiary. Co najwyżej, tak jak ja, szukali innej formy duchowości.
W mojej rodzinie moja żona również preferuje Mszę według Novus Ordo Missae, podczas gdy ja do niedawna wolałem uczestniczyć we Mszach w Bractwie. Na szczęście nie mieliśmy na tym polu żadnych konfliktów, ponieważ co drugi tydzień uczestniczyliśmy w Mszy Novus Ordo, a w pozostałe tygodnie w Mszy Trydenckiej, jako że nie przepadam za Mszami Śpiewanymi. Jednak sam zaczynam coraz bardziej skłaniać się ku Novus Ordo Missae, ponieważ atmosfera wokół Bractwa coraz bardziej przypomina działania sekty. Mam na myśli zwłaszcza powtarzające się i coraz bardziej stanowcze twierdzenia czy insynuacje, że Novus Ordo Missae jest nieważne, ponieważ rzekomo przeczy dogmatom wiary. Ludzie patrzą na mnie z pewną pogardą, że wciąż uczestniczę w Novus Ordo Missae, ale kiedy proszę o konkretne argumenty wskazujące, które konkretnie słowa wypowiadane w ramach przepisanej liturgii Novus Ordo są sprzeczne z dogmatami wiary, otrzymuję bardzo ogólne odniesienia do tzw. Interwencji Ottavianiego (czytałem), audycji, podcastów i filmików na YouTube, które przesłuchałem i w żadnym z nich nie znalazłem konkretnego zaprzeczenia dogmatom. Na przykład, to że w Novus Ordo Missae po konsekracji mówi się nie o Ciele i Krwi Jezusa, ale o "chlebie życia" i "krwi zbawienia", w moim rozumieniu nie zaprzecza to realnej obecności. Może zbyt mocno skupia się na niepotrzebnej poetyckości, jak na moje gusta, ale to nie to samo co wprost zaprzeczenie. Albo twierdzenie, że Novus Ordo zapożycza teksty z żydowskiej kolacji sederowej. Nie rozumiem, w jaki sposób miałoby to przeczyć katolickim dogmatom. Wyjaśnienia, które otrzymuję, są niejasne, dotyczą ogólnego wydźwięku, gotowania żaby itp. Twierdzą, że długotrwała ekspozycja na Novus Ordo zniszczy moją wiarę. Jest to dość pokrętne, zwłaszcza że ja sam nie zostałem wychowany w wierze katolickiej i doszedłem do niej najpierw w ramach Novus Ordo Missae. Czyli, jeśli moja wiara w wieku 15 lat była równa 0, a od tego czasu regularnie uczestniczyłem w Novus Ordo przez prawie 20 lat, to według tej logiki, teraz moja wiara musiałaby być już ujemna. Nie chcę nikogo obrażać. Wiem z moich wcześniejszych kontaktów z Polakami, że moja odmienna mentalność (nie jestem Polakiem) bywa odbierana jako agresja, co nie jest moją intencją. Pytam jak najbardziej szczerze, czy ktoś byłby w stanie podać konkretne argumenty, teksty liturgiczne itp. z Novus Ordo Missae, które wprost i bezpośrednio zaprzeczają dogmatom Kościoła Katolickiego?
Nie jestem expertem od Judaizmu, ale z tego co rozumiem żydzi starotestamentowi wierzyli w tego samego Boga ale „przegapili” przejście Jezusa. Co do islamu, to tu akurat orientuje się dobrze i jestem przekonany ze allah jest tożsamy z szatanem, wiec bylyby to w Pana logice 2 bardzo rozne osoby z ktorych jedna rosci sobie prawo do podszywania sie pod druga. Allah sam siebie okresla jako nejlepszy klamca (w polskim tłumaczeniu „knujacy podstępy”) – zrodlo koran 3,54 (tlum.: „Oni knuli podstęp i Bóg knuł podstęp; a Bóg jest najlepszy spośród knujących podstępy.”). Islam wyznaje tez wiare w przeznaczenie i nawet grzech jest "dziełem" allaha – źródło Sahih al-Bukhari 6614, Book 82, Hadith 20 (https://sunnah.com/bukhari:6614#:~:text=Moses%20said%20to%20Adam.,you%20with%20His%20Own%20Hand.) – kazdy moze sobie sam przetłumaczyć w google translate. W innym miejscu allah twierdzi ze jeśli ludzie by nie grzeszyli to by ich zniszczył i zastąpił takimi ktorzy by grzeszyli – źródło Sahih Muslim 2749, Book 50, Hadith 13 (https://sunnah.com/muslim:2749) Islam de facto przyznaje racje szatanowi (iblisowi). Allah najpierw kazał wszystkim się bezwzględnie go słuchać i nikomu innemu nie oddawać pokłonu a potem kazał wszystkim aniołom (w islamie nie do końca jest jasne czym jest/byl szatan – aniołem czy jinem) poklonic sie Adamowi, czego szatan odmówił bo tylko allahowi należy się wg niego cześć i za to został wyrzucony z nieba. Bardzo niejasna sytuacja. To tylko kilka drobnych przykladow, pokazujacych ze sytuacja jest bardziej analogiczna do takiej, gdzie ja udawalbym Pana I ktos rozmaiwal by ze mna a potem z Panem I stwierdzilby ze rozmawilasmy z ta sama osoba – nie, bo jedna byla przwdziwym @edmundp a druga nie.
Serio? To sie dzieje naprawde? Dosc niefortunne imie w kontekscie tego ze niosacy swiatlo to lucyfer. Niech jeszcze przemianuja jego kompanow na Sa i Tan, to bedzie do kompletu na 2025
Moze, ale nie powinien. Taj sie mowi ze jestes tym co jesz w kontescie ciala, tak samo stajesz się tym co spożywasz w kontekście umysłu i duszy
My z zona mamy tak sytuacje. Ja preferuje msze w bractwie, choc nie jest to dla mnie kwestia fundamentalna, bo z tego co wiem liturgia sama w sobie nie jest dogmatem wiary. Jako osobie z autyzmem latwiej zdecydowanie mi sie skupic i modlic na mszy trydenckiej. Kwestia fundamentalna jest natomiast nauczanie i dogmaty wiary. Dlatego do srodowisk bractwa nie tyle przyciaga mnie (i z tego co widze wielu innych ludzi) sama liturgia, co popycha dzialanie reszty kosciola pod przewodnictwem obecnego Papieza i Biskupow, szczegolnie pachamama, zlosliwe traditionis custodes i niedawne swiecenie milosci dwojga ludzi w zwiazku niesakramentalnym ale nie jako pary tylki indywidualnych jednostek. Mojej zonie blizej do charyzmatycznego kosciola i wogole nie mamy na tym polu problemow z dogadaniem sie. Poruszamy sie na polu milosci widzac, ze kazde z nas ma inna forme przezywania bliskosci z Bogiem – ja wole Cisze i kontemplacje, ona aktywnei bardziej emocjonalne wielbienie Boga itd. Do kosciola chodzimy razem jako rodzina z dziecmi w jedna niedziele do SSPX a w druga na Novus Ordo. Dzieci wychowujemy w oparciu o tradycyjna wiare a na katecheze chodza w ramach NOM w szkole + dodtakowo w SSPX i tam moja corka przyjela pierwsza komunie. Powod tego wyboru byl taki ze zagadnienie poruszane na katechezie SSPX byly powazniejsze i prezentowaly wyzszy poziom stad wybralismy ta forme, tak jak wybralismy dla nej szkole o wyzszym poziomie nauczania w trosce o jej rozwoj umyslowy. Nie wiem jakie panuja relacje w innych malzenstwach bo mialem w zyciu tylko 1 zone, ale trudno mi sobie wyobrazic dlaczego forma mszy, czy nawet komunii, nie bedaca dogmatem wiary (tak jak np. kwestia Trojosobowego Boga, czy zmartwychwstania Jezusa) mialaby by byc kwestia dzielaca malzonkow.
Nie jestem expertem od Judaizmu, ale z tego co rozumiem żydzi starotestamentowi wierzyli w tego samego Boga ale „przegapili” przejście Jezusa. Co do obecnej – talmudycznej formy judaizmu to z tego co wiem buduje ona swoja tozsamosc w dużej mierze na negacji Chrześcijaństwa a więc jest Anty-Chrystyczna. Co do islamu, to tu akurat orientuje się dobrze i jestem przekonany ze allah jest tożsamy z szatanem. Sam siebie okresla jako nejlepszy klamca (w polskim tłumaczeniu „knujacy podstępy”) – zrodlo koran 3,54 (tlum.: „Oni knuli podstęp i Bóg knuł podstęp; a Bóg jest najlepszy spośród knujących podstępy.”) Islam wyznaje tez wiare w przeznaczenia i nawet grzech jest "dziełem" allaha – źródło Sahih al-Bukhari 6614, Book 82, Hadith 20 (https://sunnah.com/bukhari:6614#:~:text=Moses%20said%20to%20Adam.,you%20with%20His%20Own%20Hand.) – kazdy moze sobie sam przetłumaczyć w google translate. W innym miejscu allah twierdzi ze jeśli ludzie by nie grzeszyli to by ich zniszczył i zastąpił takimi ktorzy by grzeszyli – źródło Sahih Muslim 2749, Book 50, Hadith 13 (https://sunnah.com/muslim:2749) Islam de facto przyznaje racje szatanowi (iblisowi). Allah najpierw kazał wszystkim się bezwzględnie go słuchać i nikomu innemu nie oddawać pokłonu a potem kazał wszystkim aniołom (w islamie nie do końca jest jasne czym jest/byl szatan – aniołem czy jinem) poklonic sie Adamowi, czego szatan odmówił bo tylko allahowi należy się wg niego cześć i za to został wyrzucony z nieba. Bardzo niejasna sytuacja.
Jako obcokrajowiec poslugujacy sie glownie językiem angielskim polecam: https://www.youtube.com/@HowToBeChristian – apologetyka katolicka w kontekscie odpowiadania protestantom. Bardzo prosta i logiczna. https://www.youtube.com/@shamounian – Sam Shamoun – czlowiek legenda, apologetyka katolicka na zywo. https://www.youtube.com/@InspiringPhilosophy – dobre przygotowanie i omowienie tematow szczegolnei w kontekscie historycznosci bibli i wiara vs nauka. https://www.youtube.com/@apologeticsroadshow – kolejna legenda chrzescijanstwa w kontekscie walki z Islamem. Polecam jesli ktos ma jakies watpliwosci czy muzulmanie i katolicy wierza w tego samego Boga (spoiler – zdecydowanie nie)
Zaintrygowało mnie stwierdzenie ze członkowie fundacji rozsypani sa po świecie. Czy w znaczeniu dosłownym? Czy możliwa jest edukacja zdalna z innych krajów, także poza europejskich? Bylibyśmy tym bardzo zainteresowani, choc obecnie nie jestesmy wogole zorientowani w temacie.
Nie jestem teologiem, ale miałem podobnie w życiu i również (przed Najświętszym Sakramentem) przebaczyłem tej osobie i poprosiłem Boga a miłosierdzie dla niej. Ty możesz przebaczyć komu chcesz bez zadnych wymagan dodatkowych, co zrobi Bog? – na to nie masz wielkiego wpływu, ale taka modlitwa i ofiara z własnego egoizmu (polegająca na przebaczeniu krzywdy zamiast szukaniu zemsty) na pewno nie zostanie niewysłuchana i kiedyś (choćby na łożu śmierci) te osoby zapewne dostaną dodatkowe laski. Czy beda wystarczajace to juz bedzie zalezalo od tych osób i ich wyborów życiowych.
Według mnie to po pierwsze fałszywa alternatywa. Nie widzę tu sprzeczności między prawem Bożym a prawem kanonicznym, tylko między „prawem O. Woronieckiego” a nauczaniem kościoła. Po drugie argumenty przytoczone ze zrodla mnie w ogóle nie przekonują, bo znow wprowadzaja niepotrzebna komplikacje. Tak samo jak mozna jesc zeby jednocześnie utrzymywać organizm przy życiu oraz czerpać przyjemność ze smacznego jedzenia, i jedzenie np. deseru na koniec posilku (który już w tym momencie nie służy w pierwszym rzędzie nakarmieniu organizmu) nie jest samo w sobie grzechem. Tak samo, współżycie w okresie teoretycznie niepłodnym, tylko dla samej przyjemności nie wydaje się być grzechem. Mąż i zona mają być jednym ciałem, dodawanie takich arbitralnych dodatkowych obostrzeń (ze tylko kiedy mogą począć dziecko itd.) przypomina bardziej to jak Ewa dodała sama z siebie zakaz dotykania do tego co Bog powiedział na temat zakazu spożywania owoców z drzewa poznania dobra i zła.
Super! Aż zazdroszczę wspaniałej pielgrzymki. Dziękuję za podzielenie się wrażeniami i przemyśleniami