Jako była słuchaczka nie tylko My Chemical Romance ale również innych podobnych grup jestem przekonana, że słuchanie takiej muzyki jest destrukcyjne dla duszy. Polecam zapoznać się z konferencjami pana Grzegorza Kasjaniuka.
Zadam panu pytanie, po co zadał pan to pytanie?
Przejrzałem kilka utworów tego zespołu, zarówno pod kątem tekstu, jak i samych teledysków i jedynie utwierdziłem się w tym co stwierdziłem oceniając książkę niejako po samej okładce.
Człowiek ma w życiu trzy zadania:
Poznawać Boga, służyć Mu i wielbić Go.
Proszę spróbować wskazać, w którym z tych trzech punktów można by umieścić słuchanie muzyki tego typu.
Tego typu, czyli muzyki destrukcyjnej dla ludzkiej podświadomości zarówno pod kątem wizualnym, jak i dźwiękowym. Czy tak duży szum i zajadłość dźwięków rocka może w pozytywny sposób wpływać na nasz stan psychiczny oraz wspierać nas w pielęgnowaniu cnót i walki z grzechami, które w teledyskach tej grupy są ukazywane co rusz?
Czy zespół ten przedstawia wzorce do naśladowania i autorytety, szczególnie dla młodszych widzów/słuchaczy?
Odpowiedź jest oczywista - nie.
Sztuka pierwotnie służyła do niesienia wyższych idei - od próby ukazania wielkości Stwórcy i oddawania Mu należnej czci, poprzez zapis ważnych i chwalebnych wydarzeń dziejowych, aż po uchwycenie nieuchronności przemijania, którego człowiek jest odwiecznym niewolnikiem.
Muzyka i ogólnie sztuka tworzona w celu rozrywkowym to dopiero znacznie późniejszy wynalazek - oczywiście także dobry, lecz pod warunkiem, że pozbawiony jest prymitywnego dawania człowiekowi okazji do odejścia od słusznej i prawej drogi (np drogi rozwoju duchowego i zwalczania pokus).
Szum, hałas i chaos to domena przeciwna do Boskiej idei harmonii i ładu. Zadam więc Panu pytanie: jak katolik, którego celem jest osiągnięcie zbawienia poprzez wyparcie się pokus tego świata, może go osiągnąć jeżeli otacza się tak znacznym anarchizmem i odwróceniem moralności i normalności płynącym z muzyki tego pokroju?
Jak wiemy Bóg jest światłością i oświeca mroki duszy. Za Jego przyczyną wszystko staje się widoczne i rozświetlone. Ciemność jest brakiem światła, a więc także i symbolem braku Boga - a to co rzuca się w oczy w tych teledyskach to właśnie wszechogarniający mrok. Proszę się nad tym zastanowić.
Pozdrawiam serdecznie
Komentarze
Jako była słuchaczka nie tylko My Chemical Romance ale również innych podobnych grup jestem przekonana, że słuchanie takiej muzyki jest destrukcyjne dla duszy. Polecam zapoznać się z konferencjami pana Grzegorza Kasjaniuka.
Zadam panu pytanie, po co zadał pan to pytanie?
Sądząc po samym zdjęciu - nie.
a co jest nie tak z tym zdjęciem
Przejrzałem kilka utworów tego zespołu, zarówno pod kątem tekstu, jak i samych teledysków i jedynie utwierdziłem się w tym co stwierdziłem oceniając książkę niejako po samej okładce.
Człowiek ma w życiu trzy zadania:
Poznawać Boga, służyć Mu i wielbić Go.
Proszę spróbować wskazać, w którym z tych trzech punktów można by umieścić słuchanie muzyki tego typu.
Tego typu, czyli muzyki destrukcyjnej dla ludzkiej podświadomości zarówno pod kątem wizualnym, jak i dźwiękowym. Czy tak duży szum i zajadłość dźwięków rocka może w pozytywny sposób wpływać na nasz stan psychiczny oraz wspierać nas w pielęgnowaniu cnót i walki z grzechami, które w teledyskach tej grupy są ukazywane co rusz?
Czy zespół ten przedstawia wzorce do naśladowania i autorytety, szczególnie dla młodszych widzów/słuchaczy?
Odpowiedź jest oczywista - nie.
Sztuka pierwotnie służyła do niesienia wyższych idei - od próby ukazania wielkości Stwórcy i oddawania Mu należnej czci, poprzez zapis ważnych i chwalebnych wydarzeń dziejowych, aż po uchwycenie nieuchronności przemijania, którego człowiek jest odwiecznym niewolnikiem.
Muzyka i ogólnie sztuka tworzona w celu rozrywkowym to dopiero znacznie późniejszy wynalazek - oczywiście także dobry, lecz pod warunkiem, że pozbawiony jest prymitywnego dawania człowiekowi okazji do odejścia od słusznej i prawej drogi (np drogi rozwoju duchowego i zwalczania pokus).
Szum, hałas i chaos to domena przeciwna do Boskiej idei harmonii i ładu. Zadam więc Panu pytanie: jak katolik, którego celem jest osiągnięcie zbawienia poprzez wyparcie się pokus tego świata, może go osiągnąć jeżeli otacza się tak znacznym anarchizmem i odwróceniem moralności i normalności płynącym z muzyki tego pokroju?
Jak wiemy Bóg jest światłością i oświeca mroki duszy. Za Jego przyczyną wszystko staje się widoczne i rozświetlone. Ciemność jest brakiem światła, a więc także i symbolem braku Boga - a to co rzuca się w oczy w tych teledyskach to właśnie wszechogarniający mrok. Proszę się nad tym zastanowić.
Pozdrawiam serdecznie
Moze, ale nie powinien. Taj sie mowi ze jestes tym co jesz w kontescie ciala, tak samo stajesz się tym co spożywasz w kontekście umysłu i duszy
Nie.