Witajcie
Piszę bo mam mały problem, mam za mało wiedzy i brak umiejętności spokojnego dyskutowania i wyłożenia argumentów osobie, która ma problem z bractwem i usilnie chodzi na novus. Osoba ta zaprosiła kapłana z bractwa na kolędę do swojego domu. Kapłan ten powiedział jasno, że chodząc na novus ordo dzieci tej osoby stracą wiarę i dał do zrozumienia, że tylko w FSSPX tę wiarę można zachować. Osoba ta poczuła się tym urażona i nie tylko na podstawie tej wypowiedzi, ale i wcześniejszych dotyczących tego samego wątku (na kanałach FSSPX), uznała bractwo za sektę lub mające jej znamiona... W rozmowie ze mną na temat bractwa, powiedziała, że przed soborem też ludzie masowo tracili wiarę, też byli źli papieże i to, że bractwo uznaje, że jako jedyne niesie kaganek prawdy to nieprawda i zbyt duże uproszczenie, bo inni (w posoborowych strukturach) również ją niosą. Na koniec usłyszałam, że nie mam dystansu do FSSPX. Dodam, że mój interlokutor namiętnie słycha ojca Rippergera z USA.
Czy ktoś miałby ochotę i czas podpowiedzieć mi co mogę tej osobie powiedzieć i jak z nią rozmawiać? Nie chcę przekonywać na siłę, ale chwilami brakło mi argumentów. Osoba ta jest z rodziny, więc temat z pewnością powróci.
Z góry dziękuję
Z Panem Bogiem
Komentarze
Podpinam się. Sama zamierzałam umieścić wpis typu: Fsspx czy Fssp? Bo też mam z tym problem. Z jednej strony uważam Fsspx za niezłomnych strażników Mszy Świętej i wiary, a z drugiej zastanawiam się jak w praktyce można funkcjonować bez zwierzchnictwa hierarchii KK. Wiem, że Bractwo starało się o tzw. prałaturę personalną. Ktoś pisał na forum, że księdzu na kolędzie wyjaśniał, że Fsspx nie jest poza kościołem. Ja nie umiem.. Ks. Bańka na wesoło mówi o nieregularnym statusie kanonicznym i absurdach (zgoda papieża na udzielanie sakramentów). Mam kolegę, który twierdzi, że on już przerobił etap negacji Kościoła posoborowego, teraz twierdzi że innego nie mamy i że takie stanowisko radykalne może spowodować odłączenie od Kościoła, że wnioski mogą prowadzić na drogi sedewakantyzmu."Katolik oderwany od instytucji nauczającej łatwo może ulec manipulacji i przekierowaniu na drogę zatracenia" (zapisałam cytat, wypowiedź ks. Szymona Bańki, ale na inny temat). Ks. Łukasz Szydłowski wygłaszał wykład: "Czy Fsspx ma charakter schizmatycki?" Niestety nie byłam, i nie znalazłam w necie. Natomiast czasem czytając różne artykuły, trudno się w tym połapać.. PS Jakie jest wyjście?? Ja widzę, że Kościół zboczył z toru, że zatraca swą tożsamość, brak w nim strażników wiary (poza samotnymi wojownikami o prawdę), spustoszona winnica, Koń trojański już dawno w mieście Boga. Msza Wszechczasów i nauka Fsspx jak źródło wody żywej.. I bolesne jest usłyszeć od mojej kochanej organistki, że błądzę, gdy powiedziałam jej, że zaśpiewam w scholi podczas Triduum, ale nie chciałabym śpiewać psalmu w Wielką Sobotę (tłumacząc się, że inaczej już rozumiem aktywne uczestnictwo wiernych, że pokochałam mszę trydencką), że będzie się modlić o moje nawrócenie, że NOM to taka sama msza, że to rozwalanie Kościoła..Naprawdę można się czasem poczuć poza Kościołem..
PS2 Ale dziś moja już dorosła córka powiedziała, że myśli o tym, żeby jeszcze kiedyś pójść na mszę po łacinie, że rozważa to, co jej opowiadam, że dostrzega wiele racji. Miód na serce!
Jak ktoś się wypowiada, że nowa msza jest taka sama, czy tak samo dobra jak tradycyjna, to jest po prostu niezorientowany w temacie i nie ma co brać jego uwag, typu "jesteście poza Kościołem", "rozwalacie KK" na poważnie.
Praktykowanie nowej mszy pozbawia wiary, a katolickiej mszy rozwija wiarę. Do tego zdrowa nauka katolicka. Tego nie ma w strukturach posoborowych, a jest to niezbędne do życia każdego katolika.
Dziękuję za Pana odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie
1. Przede wszystkim proszę się nie poddawać i dalej podejmować trud konstruktywnej rozmowy. Jeśli nie będzie już pola do takowej pozostaje zawsze modlitwa. Konsekwencje i przeciwności związane z trwaniem przy Prawdzie najlepiej oddawać i ofiarować Panu Bogu. Sam proceder przekonywnia też należy oddawać Panu Bogu i nie przypisywać sobie żadnych zasług. Nawet jeśli odnosimy sukcesy. Nie może być tu żadnej pychy i udowadniania na siłę własnej racji i wartości. Pycha wszystkie te starania zmarnuje lub przyniesie efekty odwrotne od oczekiwanych.
2. Jeszcze dosyć niedawno sam byłem na stanowisku przekonywanego. Byłem głupiomądrym, trudnym i upartym przypadkiem. Na szczęście mój przyjaciel o mnie sporo czasu walczył i wymodlił (przy niemałym też wpływie Pana Dawida). Dziś wciąż mam wiele pracy nad sobą, ale przynajmniej wiem, że jestem na właściwej drodze. Chętnie podejmuję dyskusję z innymi. Skutki są różne, ale cały czas jestem bogatszy o nowe doświadczenia. Początkowo trochę mnie zrażało jak mnie obrażano lub efekt był odwrotny od oczekiwanego. Teraz jest już z tym znacznie lepiej. Nie można się poddawać (patrz pkt 1).
3. FSSPX vs FSSP. Na początku portalu były tutaj liczne, burzliwe dyskusje na ten temat. Nie warto zmierzać w stronę konfliktu "co lepsze", bo nic z tego dobrego nie wynika. To często bratobójcza walka. Z tego co mi wiadomo wiele osób przywiązanych do Tradycji na Msze w szeroko pojętym Indulcie uczęszcza w tygodniu. W niedzielę chodzą do FSSPX, bo tam na kazaniach/katechezach nie ma unikania "kontrowersyjnych" w oczach biskupa tematów. Wiem też, że Indult Indultowi nierówny, więc to też zależy od miejsca.
Różnice dosyć dobitnie widać było ostatnio na Kongresie dla Społecznego panowania Chrystusa Króla. Instytut Dobrego Pasterza (IBP) powstały w wyniku Indultu miał rano odprawić na tym Kongresie Mszę. Po pogrożeniu palcem przez Archidiecezję Warszawską Mszę odwołano. Można powiedzieć, że Archidiecezja Warszawska odcięła się tym samym od hasła Społecznego panowania Chrystusa Króla. IBP w tej sytuacji musiało pójśc na "zgniły kompromis". FSSPX na takie kompromisy nie idzie i ponosi za to konsekwencje bycia w oczach wielu odłączonymi od Kościoła "schizmatykami". Ot i cała różnica pomiędzy FSSPX i "Indultem". Komu mamy być w tej sytuacji posłuszni? Biskupowi, który nie utożsamia się z hasłem Chrystusa Króla czy też samemu Królowi? Odpowiedź jest oczywista.
4. Powstały tu liczne tematy jak rozmawiać z "nieprzekonanymi". To naprawdę jest trudne. Ja na bazie swoich doświadczeń mogę zalecić prostą metodę konkretnych przykładów i skupiania się głównie na osobie rozmówcy. Trzeba rozmówcy dużo pytać o konkretne zagadnienia i dać mu się wypowiedzieć, a nie wyłożyć całą historię Soboru Watykańskiego II. Tematów jest naprawdę mnóstwo i po prostu trzeba samemu je dobrze poznać:
- Stosunek do Komuni Świętej na rękę i na stojąco
- Pytanie co to jest Msza Święta i zestawienie różnic pomiędzy MW, a NOM
- Pokazanie zdjeć wnętrza kościoła przed i po soborze - Ołtarz na MW vs stół na NOM. Tabernakulum częścią Ołtarza vs Tabernakulum gdzieś z boku...
- Stosunek do innych religi przed soborem (np. Syllabuss Errorum papieża Piusa IX) i po soborze (radosny ekumenizm)
- Fiducia Supplicans z błogosławieniem par homoseksualnych jako obecne nauczenie magisterium Kościoła w kontekście Listu Św. Pawła do Rzymian, który mówi zgoła zupełnie co innego
Itp. Itd.
Tematów jest masa. Warto dać się wykazać rozmówcy i mieć przy tym umocowanie w dokumentach Kościoła. Rozmówca musi się za czymś opowiedzieć. Kościół przed soborem i Kościół po soborze to przecież tak często są dwa różne światy. Katolik musi się za którymś z tych światów jasno opowiedzieć. Potem odpowie za to przed Panem Bogiem. TAK TAK NIE NIE. Reszta pochodzi od diabła.
5. W przypadku Pana Marcina ja już nie podejmuję szerzej tematu. Widzi jakąś tam rzekomą "sektę" w FSSPX. Jednocześnie w kwestii Komuni Świętej na rękę i stojąco pozostaje całkowitym ignorantem. Twierdził w innym temacie, że bez problemu pójdzie też na "mszę charyzmatyczną". Sugerowałbym, że jeszcze warto zaliczyć jakąś mszę u prawosławnych do kompletu. Przecież jest ważna. Ewentualnie w zgodzie z niektórymi obecnymi wytycznymi magisterium Kościoła od razu walnąć z meczet i pomodlić się razem z muzułmanami.
Cytat z wypowiedzi Pana Marcina:
"Liturgia ta jest wystarczająco dobra dla samego Boga, aby zstąpił z nieba i był między nami, oddając nam swoje Uwielbione Ciało na pokarm, ale nie jest wystarczająco dobra dla pana Mariana, który wie lepiej, co się Bogu podoba, a co nie, ponieważ wyczytał to w jakiejś książce z XIX wieku.
To prowadzi mnie do kolejnego sekciarskiego trendu – przekonania, że wiemy lepiej niż Kościół powszechny, co się Bogu podoba, a co nie. Na przykład wiemy, że Bogu nie podoba się Komunia na stojąco, bo autor jakiegoś modlitewnika nam to powiedział".
Ten pogardliwie nazwany "Marian" to pewnie ja. W innym temacie już z Panem Marcinem dyskutowaliśmy. Idąc tokiem myślenia Pana Marcina rozdawanie Komunii Świętej w tle piosenki "Kaczuszki" przez świecką kobietę przy jakimś tańczącym klaunie (co miało miejsce w Niemczech) to liturgia wystarczająco dobra dla Pana Boga. Prawosławna Msza też jest ok, bo podobnie jak NOM jest przecież "ważna". Już tam palicho, że taki Święty Andrzej Bobola oddał za takie rozróżnienie w sposób męczeński życie. Chciało mu się nawracać prawosławnych, których msza jest przecież "ważna".
Może w ogóle pójdźmy jeszcze dalej na maxa. Satanistyczna msza ze skradzionym przez satanistów Panem Jezusem też jest ważna. Też jest "wystarczająco dobra dla Pana Boga"?
Litości.
Przepraszam. Trochę się podpaliłem. Ciężko jest w takich sytuacjach zachowywać zimną głowę, ale to właśnie bardzo zalecam w rozmowach z innymi. Kończąc. Potrzeba wiele miłości, pokory, cierpliwości, spokoju i łagodności. Taki był Pan Jezus kiedy nauczał. Warto Go naśladować.
Serdecznie pozdrawiam i życzę samych sukcesów.
Dziękuję panie Robercie, jak zwykle za bardzo dokładną odpowiedź :) Zastosuję się do pańskich porad, uważam je za bardzo cenne. Osoba, z którą rozmawiam jest niezwykle uparta (ta sama krew co moja ;) ), ja jej nie przekonam, ale jeśli taka wola Pana Boga to się uda, a jak nie.. to nie. Nie mniej boli mnie, że czasami nie wiem co powiedzieć, choć wiele konferencji wysłuchałam.
Przypomniałem sobie jeszcze o jednym:
Pan Dawid przed swoim pamiętnym spotkaniem z biskupem zmówił, o ile dobrze pamiętam, tę litanię:
https://sprawki.pl/polecamy/456-litania-do-ducha-sw
Potem gorąco zachęcał do jej zmawiania. Może być bardzo pomocna w życiu duchowym i wpływaniu na innych.
Ja też ostatnio staram się częściej zwracać uwagę by swoją "aktywność" powierzać Duchowi Świętemu. Przypomniałem też sobie o moim patronie z bierzmowania w postaci Św. Pawła. Zdecydowanie muszę częściej się do Niego zwracać o pomoc.
Podsumowując: wpierw warto oddać nasze działanie "Wyższym Instancjom". Potem dopiero działać i rozmawiać. Powodzenia ;)
Mam lat 64.. Od wczesnego dzieciństwa obserwuje zmiany jakie zachodzą w Kościele Katolickim.
Jedno jest pewne. Dewastacja postępuje z coraz większą prędkością.
Dzisiejszy Kościół trudno już nazwać Katolickim. To nie tylko kwestia liturgii, ale też całego depozytu który jest przeinaczany, fałszowany.
Kapłani którzy indywidualnie prubują zachować tradycyjny ryt i naukę sa prześladowani. W pojedynkę ich starania mają mały zasięg i mizerne żniwo. Największą szansą dla kościoła są Kapłani FSSPX. Mają zasięg globalny.
Chciałbym tutaj coś dodać od siebie.
W Polsce te zmiany nie są tak widoczne jak na zachodzie.
Jak ktoś tutaj (Niemcy) pójdzie na mszę niedzielną to stwierdzi że polski Novus Ordo Missae to jest przy tym jak msza tradycyjna.
Myślę że jakbym mieszkał w Polsce i chodził do tej parafii gdzie mieszkałem nigdy nie poznałbym mszy tradycyjnej.
Dopiero te wszystkie aberracje które tutaj zobaczyłem otwarły mi oczy.
To też zależy od świadomości, bo mi nawet konserwatywny NOM przeszkadza. Co do Zachodu to powiem ciekawostkę: ponoć tam nie ma takiej "rywalizacji" pomiędzy FSSPX a resztą i słyszałem, że ta "wojenka" to bardziej polska specyfika.
Bardzo ciekawe, ma pan więcej informacji na ten temat, panie Karolu?
Usłyszałem od znajomego księdza z indultu, że ksiądz diecezjalny i z FSSPX normalnie rozmawiają, ale też od co najmniej dwóch osób w internecie. Zresztą rozmawiając z wiernym z Bractwa w Nowym Jorku, jak powiedziałem o Mszy w parafii(swoją drogą polecam tam pójść, ładny kościół i mam nadzieję, że dalej nie ma "stołu), to zareagował pozytywnie.
Coś w tym jest, że w Polsce FSSPX miało zawsze najtrudniej. Dużo trudniej niż w Europie Zachodniej.
7-8 lat temu, po moim zapoznaniu się z Tradycją i Mszą katolicką, spojrzałem na wcześniejsze kilkadziesiąt lat z dystansu, mając świadomość zmian, i Kościół w Polsce z tej perspektywy wygląda na "flagowy okręt posoborowia".
Myślę, że duży wpływ na ścisłe i prawie całkowite sklejenie Kościoła w Polsce z deformacjami Soboru Watykańskiego II miał kard. Karol Wojtyła, papież Jan Paweł II. Gdy został papieżem, jego wizja "Kościoła nowego adwentu", "nowej ewangelizacji", była jak rozkaz przed którym nie można się nie ugiąć i cały Kościół w Polsce tej wizji bezwzględnie się podporządkował. To Jan Paweł II był "promotorem" charyzmatyzmu i takich aberracji jak neokatechumenat w Polsce. Jeszcze jako abp. Krakowa ochraniał i wspierał szkodliwą działalność ks. Blachnickiego, która spowodowała odejście od Kościoła do protestanckich zborów dużą ilość post-oazowych byłych katolików.
Na Zachodzie nie było takiego bezwzględnego, emocjonalnego stosunku do Jana Pawła II. Tam katolicy, świeccy i duchowni, mieli szerszą perspektywę i widzieli Kościół jako coś więcej niż tylko Vaticanum II i Jan Paweł II. Lepiej znali Tradycję i jej ciągłość, stąd na Msze odprawiane przez abp. Lefebvre'a przybywały tłumy wiernych.
Podsumowując, Kościół w Polsce "przykleił" się bardzo ściśle do posoborowego modernizmu emocjami związanymi z papieżem Polakiem i korzyściami materialnymi jakimi wyższa hierarchia Kościoła w Polsce cieszy się od początku lat 1990-tych.
Mało w tym "sklejeniu" jest rozumnych argumentów opartych o studia nad Tradycją, a dużo emocji i motywacji materialnych i towarzyskich.
W moim okresie przejściowym, kiedy otwierałem coraz bardziej oczy, pamiętam jak proboszcz mojej parafii nie dopuszczając racjonalnych i oczywistych argumentów stwierdził:
"Przecież Św. Jan Paweł II nie mógł się pomylić".
Do: Mirek Kantor
Porażające..
Jak to boli!!
Przecież był radykalny, jeśli chodzi o grzechy, o cywilizację śmierci, o obronę wiary!..
Historia jego dzieciństwa, to, że Jego matka pomimo nacisków lekarzy twierdzących, że ciąża stanowi zagrożenie dla jej życia, zdecydowała się urodzić, wzór wiary ojca, historia Jego młodości, charyzma, mocne kazania, stosunek do komunizmu, 13 maja 1981.., Fatima, Jego dobroć, modlitwa, oddanie Maryi (w jednym z objawień chyba ks. Dolindo o tym pisał, Maryja przepowiada nadejście nowego Jana, który wyzwoli świat z komunizmu) pielgrzymowanie, wzrost powołań kapłańskich w Polsce za Jego pontyfikatu, gołębie przelatujące nad Jego głową, Jego umieranie, śmierć w wigilię niedzieli Bożego Miłosierdzia, wiatr podczas ceremonii pogrzebu zamykający księgę…
Z teraz dowiaduję się, że jako kardynał głosił rekolekcje dla papieża Pawła VI w duchu modernistycznym (wolność religijna, ekumenizm), że zmienił prawo kanoniczne (zamiana definicji małżeństwa), że w Asyżu pozwolił, by posąg buddy stał przy ołtarzu, że mówił, że Żydzi są „naszymi starszymi braćmi w wierze” (w tym kontekście straszliwa sprawa z krzyżem papieskim na Żwirowisku w Oświęcimiu i klasztorem karmelitanek.)
W 2011 r. zamówiłam na wyjazd do Warszawy w rocznicę Smoleńska transparent z cytatem Jana Pawła II, który zresztą wiele razy mi się przydał:
„Proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię Polska, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością”
Dłuższy cytat: „Zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię «Polska», raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością - taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym, abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili, abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy.
Proszę was, abyście mieli ufność nawet wbrew każdej swojej słabości, abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało, abyście od Niego nigdy nie odstąpili, abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha, do której On «wyzwala» człowieka, abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest «największa», która się wyraziła przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu”. (Jan Paweł II, Kraków 1979)
Jak to zrozumieć?
...
Myślę, że "polski" Kościół" powinien przepracować ten pontyfikat.
@Dobrosia: Tak, to boli. Paradoksalnie to dobry objaw, bo to świadczy o tym, że kochamy Kościół i naszą ziemską ojczyznę, Polskę. Mnie też na początku bardzo bolało. Teraz już mniej, bo więcej rozumiem.
Piękny cytat. Znam ten i kilka innych na pamięć. Karol Wojtyła/Jan Paweł II był świetnym mówcą, potrafił porwać tłumy.
W czasie pielgrzymek do Polski, Jan Paweł II przemawiał językiem dużo prostszym i klarowniejszym, niż ten którego używał w swoich wypowiedziach poza Polską, lub w swoich dokumentach. Mówiąc do mas odpowiednio dostosowywał, upraszczał swój przekaz. W dokumentach, pismach już tak prosto i jednoznacznie nie jest. Np. cele sakramentalnego małżeństwa są tak przerobione w jego nauczaniu, że wydaje się iż to tylko drobna zmiana, inne rozłożenia akcentów, a wywołuje to skutki przeciwne do Tradycyjnego nauczania o małżeństwie.
Żeby zrozumieć co się stało trzeba zdać sobie sprawę z wpływu jaki fenomenologia i podobne XX-wieczne filozofie oraz nowa teologia wywarły na Karola Wojtyłę/Jana Pawła II. Założenia filozoficzne mają swoje konsekwencje. Odrzucenie tomizmu, czy XX-wiecznego neotomizmu, prowadzi w objęcia modernizmu. Na tym tle widać, skąd wziął się ten ekstremalny ekumenizm i "gloryfikacja" człowieka u Karola Wojtyły/JPII . Wszystkie zmiany liturgiczne i doktrynalne współbrzmią z założeniami nowej filozofii, nowej teologii.
Prosto i dobitnie.. Przyjmuję.
No właśnie, ten antropocentryzm..
Dziękuję..
Ja mam dokładnie te same myśli i te same wątpliwości co do naszego wielkiego rodaka.
Przeczytałem ostatnio książkę Piotrze czy mnie kochasz?
I nie mogłem w to uwierzyć.
Wcześniej czytałem o Pawle VI którego św Jan Paweł II uznawał wręcz za ojca.
Teraz uczestniczę w nowennie za Polskę
I tam mam wrażenie że Św Jan Paweł II jest ukazywany jako bądź najważniejszy święty.
I jest o tym żeby Bóg spojrzał na jego spuścizne..a przed 2005 nasz wielki rodak biskupi i cały episkopat prowadzili kampanię żeby Polska weszła do Unii Europejskiej..i to jest ta spuścizna?
Ciężko mi się skupić jak się modlę do św Jana Pawła II muszę przyznać..wiadomo że nie chce kwestionować jego świętości bo jestem nikim ale jakiś niesmak jest trochę..
Co do Jana Pawła II.. to mam swoją teorię arcy spiskową :D
Uważam, że to nie był żaden przypadek, że akurat Polak został papieżem w czas najbardziej burzliwych zmian w Kościele.
Teraz, tak jak pani napisała: jak to rozumieć? Jak to? Zburzyć tę złotą figurę świętego papieża? Patrioty? W cytacie, który pani podała, papież inteligentnie odnosi się do wiary naszych przodków. A przypomnę, naszą Ojczyzną jest Niebo-to taki testament pozostawia po sobie papież? Ojczyzna też jest ważna-żebym nie została źle zrozumiana, ale Jan Paweł II jak mało kot potrafił uderzać w te patetyczne struny, których tak bardzo chcieli słuchać Polacy. I co zostało po jego dziedzictwie? Jaki owoc...? Zgniłe jabłko i pusta, porządnie nadmuchana wydmuszka. To oczywiście moje przemyślenia i nie trzeba się z nimi zgadzać :)
Też mnie to bardzo boli. Czyli jak to rozumieć? Że jednak nie jest święty? Czy, że jest ale jako człowiek się mylił w niektórych kwestiach?
To majstersztyk masoński/diabelski. JPII był wielkim modernistą. Jako aktor dobrze odegrał swoją rolę. Sami widzicie jak nam jest ciężko się z tym pogodzić odkrywszy prawdę.
Może się pogubił, pomylił. Może nie miał celowo złych intencji. Nie mogę w to uwierzyć żeby było to wszystko z premedytacją....
laudetur Iesus Christus!
Pan Bóg dał nam rozum i wolną wolę. Posługując się nimi dokonujemy w swoim marnym życiu doczesnym wyborów. I to czy wybieramy dobrze , czy też źle - osądzi sam Pan Bóg na sądzie.
Ponad rok temu poszedłem na Mszę Wszech-czasów, zwaną Trydencką, w nadzwyczajnym Rycie Rzymskim itd.
Zanim tam trafiłem chodziłem na NOM i obserwując coraz większe zatracenie oraz obrazę naszego Pana Jezusa Chrystusa (np charyzmatyczne rekolekcje), komunia na rękę i stojąc, nieuzasadnione wykorzystywanie szafarzy w trakcie Mszy Św. i wiele innych powodów, doszedłem do wniosku , że to nie jest PRAWDA. Nie będę się rozpisywał o skutkach SWII.
Historia 2000 lat Kościoła Matki naszej pokazuje, że wiele było wstrząsów i to co dzieje się obecnie nie jest wyjątkiem.
Każdy ma swoje sumienie. Moje wybrało Mszę Wszech-czasów i naukę tradycyjną ( do SWII) jaką przekazują kapłani FSPXX i SSPX (Ameryka Północna) - tu odnalazłem PRAWDĘ.
Nie byłoby to możliwe bez wielkiej łaski jaką otrzymałem.
Na NOM nie wróciłem od tej pory i mam w tym roku problem z moją duszą, bo zaproszony jestem na I Komunię do moich przyjaciół którzy uczęszczają na NOM. Ciało jakoś to zniesie, ale dusza ... będzie płakać.
Dałem tu swoje świadectwo i nie zamierzam nikogo przekonywać.
Każdy dokonuje wyboru zgodnie ze swoim sumieniem.
Z Panem Bogiem
Bóg zapłać! :)
In sekula sekulorum amen.
Panie PrzemkuP, odnośnie rozterek z zaproszeniem na I Kom.św. Kompromisy ze złem, to raczej nie będzie dobry pomysł, a na pewno rzecz wymaga wyjaśnienia osobom zapraszającym, rodzinie. Była by to też okazja do ewangelizacji, czyli uświadomienia błądzących.
Zgadzam się w dużej mierze z osobą, z którą Pani rozmawia. Sam od prawie trzech lat regularnie uczestniczę w Mszach Świętych sprawowanych przez Bractwo Świętego Piusa X i uznaję, że są one lepszą formą celebracji Ofiary Mszy Świętej. Jednocześnie nabieram coraz większego dystansu do tzw. ruchu tradycyjnego, głównie ze względu na zachowania przypominające działania sekt, które obserwuję zarówno wśród wielu wiernych, jak i niestety także wśród niektórych kapłanów bractwa. Wydaje mi się, że Pani interlokutor również zachowuje taki zdrowy dystans.
Mam na myśli np. twierdzenia, które słyszałem od wielu sympatyków bractwa, również na tej stronie, a także od jednego z kapłanów podczas homilii, że uczestnictwo w Nowej Mszy (Novus Ordo Missae) jest grzechem oraz że jeśli nie ma możliwości uczestniczenia w Mszy niedzielnej w kaplicy bractwa, lepiej w ogóle nie iść na Mszę. Jest to de facto oddzielenie się od Kościoła powszechnego. Bractwo oficjalnie deklaruje, że jest w komunii z Kościołem Powszechnym, ale jest to jedność bardzo bezobjawowa, wręcz w stylu „wierzący, niepraktykujący”. Bo jak można bowiem być z kimś w komunii jednoczesnie odmawiajac przyjmowania z nimi Komunii Świętej? To dość typowe dla sekt kształtowanie wśród członków poczucia „my versus oni”.
Podobnie rzecz się ma z kwestią tzw. niegodności nowego rytu. Owszem, jest on ważny, dokonuje się w nim rzeczywiste Przeistoczenie, czyli sam Chrystus przychodzi, aby uczestniczyć w tej Mszy, ale ja nie będę w niej uczestniczył. Liturgia ta jest wystarczająco dobra dla samego Boga, aby zstąpił z nieba i był między nami, oddając nam swoje Uwielbione Ciało na pokarm, ale nie jest wystarczająco dobra dla pana Mariana, który wie lepiej, co się Bogu podoba, a co nie, ponieważ wyczytał to w jakiejś książce z XIX wieku.
To prowadzi mnie do kolejnego sekciarskiego trendu – przekonania, że wiemy lepiej niż Kościół powszechny, co się Bogu podoba, a co nie. Na przykład wiemy, że Bogu nie podoba się Komunia na stojąco, bo autor jakiegoś modlitewnika nam to powiedział.
Kolejnym elementem przypominającym działania sekt jest uproszczona narracja, która tłumaczy świat i daje poczucie posiadania ekskluzywnej (choć nie tajemnej) wiedzy. Tu akurat Pani interlokutor również wykazuje dobre zrozumienie tematu. Kościół przedsoborowy, mówiąc dosadnie, „zdychał”. Było to związane z wahadłem kultury, które akurat wchodziło w fazę rewolucji obyczajowej itd. Próby naprawy Kościoła podjęte na Soborze Watykańskim II były wątpliwej jakości, ale takie uproszczenie i odwoływanie się do starych, mitycznych „dobrych czasów”, których wielu obecnych wiernych już nie pamięta, oraz przedstawianie narracji, że teraz ruch tradycyjny dynamicznie się rozwija (bo wahadło kultury idzie w drugą stronę), wiec moza ten rozwoj wstecznie ekstrapolowac na lata 60’, jest naiwne. Sugerowanie, że gdyby nie ten „wredny sobór”, kościoły pękałyby w szwach, a wszystko byłoby idealnie, to niewyryfikowalne uproszczenie. A przecież, jak twierdzą niektórzy, sami masoni to wszystko przeprowadzili, więc nie mogło być dobre. Tak jakby Bóg w tym wszystkim nie istniał. Ale czy Judasz nie miał w sobie szatana, gdy zdradził Jezusa (J 13,27)? Działając pod jego wpływem, doprowadził jednak do chwalebnej Męki naszego Pana. Jakie więc znaczenie ma to, że masoni próbują zrobić to czy tamto, myśląc, że niszczą Kościół? Są jak Szatan z opowieści dla dzieci, który w nocy zakopał ziarna, które Bóg zrzucił na ziemię dla ludzi, próbując zniweczyć Jego plany, a tak naprawdę doprowadził do tego, że zakopane ziarna obrodziły.
Argumenty, że ktoś, kto nie uczęszcza do FSSPX, straci wiarę, są logicznie bez sensu. W końcu wielu wiernych samego bractwa przyszło do niego z Nowej Mszy, więc ewidentnie nie stracili wiary. Co najwyżej, tak jak ja, szukali innej formy duchowości.
Dziękuję panu, za ten wpis.
Nie mniej na każdej mszy w kaplicy bractwa jest odmawiana modlitwa za papieża. Nie uznałabym tego za bezobjawowość, podobnie jak tego, że bractwo ma nieuregulowany statut z tej przyczyny iż to Watykan odmawia postawienia sprawy jasno, FSSPX dąży do jedności.
O Komunii Świętej na stojąco wydawało mi się, że nie ma potrzeby tu tłumaczyć z jakiego powodu przed Bogiem należy paść na kolana.. i mnie o tym nie przekonał modlitewnik z XIXw ani bractwo.
FSSPX nigdy nie twierdziło, że podczas novus ordo nie dokonuje się przeistoczenie, twierdzi natomiast, że podczas każdej mszy novus jest profanowane Najświętsze Ciało Chrystusa i z tego względu należy unikać uczestniczenia w świętokradztwie-czy coś źle zrozumiałam? Świętokradztwo zdaje się jest grzechem, a uczestnicząc w nim, tym bardziej świadomie, dajemy swoje przyzwolenie na tę profanację. Stąd wydaje mi się zasadne ostrzeżenie przed uczestnictwem. Pan Jezus przyjdzie zawsze, nawet na wezwanie upadłego kapłana odprawiającego mszę satanistyczną. Pan Jezus jest bezbronny w swojej Miłości i to od nas zależy czy Go uczcimy, czy sponiewieramy.
Odniosę się tylko do jednego fragmentu Pana wpisu, o "zdychaniu" Kościoła przedsoborowego. Nie jest to prawda. Kościół przedsoborowy rósł, rozwijal się, aczkolwiek nie tak dynamicznie jak wcześniej. Po SW2 nastapil ostry zjazd w dół pod każdym względem.
Polecam analizę całkowicie świeckiego naukowca socjologa, który analizuje dane statystyczne z różnych krajów.
https://youtu.be/FoDXMMPiqbs?si=Aynp4RuoVMp4Jbab
Dzięki za ten link!
Nie znam się na statystyce, ale jeśli jest to rzetelne, to niezwykła jest zbieżność kryzysu wiary w wielu krajach europejskich po swII..(rezygnacja z kapłaństwa i życia zakonnego, spadek powołań, spadek liczby chrztów..)
Polecam wszystkim też inne części, w tym cz. 4 Kryzysu Kościoła Katolickiego ('Kościół się psuje od Soboru") - traktuje o pozbawieniu kapłanów tożsamości, o roli ascezy nielicznych, która wpływa na całe społeczeństwa, jako drogocenna ofiara, znak dla świata.. O protestanckim, dominującym dziś wśród katolików rozumieniu "ascezy wewnątrz świata" w kontraście do katolickiej ascezy "poza światem" (czyli nie zakony kontemplacyjne, ale najważniejsze jest działanie na rzecz społeczności - przesunięcie akcentu na sprawy doczesne)
Mnie natomiast będąc na Nom i widząc kapłanów, którzy z czcią celebrują mszę, zachęcają do pokuty, modlitwy,( mnie osobiście zaprowadził ksiądz posoborowy do zawierzenia życia Matce Bożej, które mnie bardzo przemieniło.) ciężko mi wtedy myśleć, że oni nie mają świadomości że źle robią, że powinni iść do bractwa? Nie wiem czy dobrze wyjaśniam. Poprostu mam do nich duży szacunek i są dla mnie dużym autorytetem. I dziwnie mi z tą wiedzą, że ja wiem lepiej od nich, że powinno się wrócić do Starej Mszy 🤔
Na tym to wszystko polega. Wszystko zależy od poziomu świadomości jednostki. Jedni są świadomi inni nie są. Jedni chcą poruszać taką tematykę inni od niej uciekają, bo wolą tkwić w swoich utartych przekonaniach.
Wpierw trzeba się otworzyć na udzieloną łaskę dotarcia do "Starej Mszy". Potem na uczciwe zagłębienie się w związaną z tym tematyką. Stopniowo przyjdzie odpowiedź na wszystkie pytania. Nikt tego za Panią nie zrobi.
Jedni po tej udzielonej łasce doznają olśnienia i już nie chcą więcej oglądać "Nowej Mszy". Widzą jak wielka to przepaść i uświadamiają sobię jak wielką krzywdę nam uczyniono.
Inni z powodu ograniczonej dostępności chodzą i tu i tu ze świadomością, że ta "Stara" powinna wrócić na pierwsze i należyte jej miejsce.
Jeszcze inni rezygnują ze "Starej Mszy" (najcześciej dla swojej wygody) i łudzą się, że wszystko jest tak jak być powinno.
Co się Pani będzie innych pytać. Niech Pani sama sprawdzi i to oceni. Wpierw jednak trzeba wykonać pierwszy krok i na taką Mszę pójść. Niech Pani sama zobaczy. Co będzie dalej to już zależy od Pani.
Pozdrawiam
Natalia @natalia Tak samo myślę jak Pani
Trudne to jest..
Ja chciałam się odnieść do kwestii liczebności wierzących.
W Kościele Katolickim najważniejsza jest Prawda, Kościół jest znakiem sprzeciwu dla ducha świata, głosi Ewangelię nawet za cenę życia, dla jedynego celu, jakim jest zbawienie dusz. I jeśli upodabnia się do świata, traci swój smak i ostatecznie traci moc przekazu.
Księga Tobiasza zaczyna się od tego, ze Tobiasz (ojciec) wspomina że jako młodzieniec był jedynym ze swojego pokolenia, jedynym, który oddaje chwałę Bogu, sam pielgrzymował do Jerozolimy na święto.. Jego bracia oddawali kult cielcowi.
Pan Bóg nie potrzebuje wielkiej armii, potrzebuje naszej wierności, wierności Bożemu Objawieniu, Tradycji. Chrystus jest przecież Drogą, Prawdą i Życiem. Czy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?
Odniósł się do jednego punktu z Pańskiego wpisu.
To słowa kapłana powodują, że hostia i wino zamieniają się w Ciało i Krew Pańska, nie to czy Pan Bóg "aprobuje" jakiś ryt czy konkretną celebrację. Bo niby jak moglibyśmy to sprawdzić?
Tak samo Pan Jezus jest obecny na schhizmatyckich Mszach u tzw prawosławnych, jak również na czarnej mszy u satanistów, jeżeli będzie to sprawował jakiś upadły kapłan.
Chyba sam Pan stwierdzi, że czarna msza nie jest ani godna, ani nie będzie się Bogu podobać i nie będzie na Jego chwałę, a jednak jest "ważna".
Podobnie u prawosławnych - piękny ryt, Pan Jezus obecny, a jednak Kościół w normalnych czasach zakazywał uczestniczenia w ich obrzędach.
Nauczanie moralne było kiedyś, że jeżeli Msza ma być że szkodą dla wiary - (a tak jest z NO) to lepiej tam nie uczestniczyć we Mszy i ciężko jest myśleć, że Kościoł chciałby żeby ludzie byli zobowiazani uczestniczyc w czyms co będzie że szkodą dla wiary
Aby katolik mógł uczestniczyć we Mszy Św. muszą być spełnione następujące warunki:
1. Odprawiona przez ważnie wyświęconego księdza
2. Ksiądz musi mieć intencje dokonania Przeistoczenia
3. Msza ma być w rycie zaaprobowanym przez Kościół
4. Msza ma być w łączności z papieżem i biskupem miejsca
5. Ksiądz musi być członkiem Kościoła, posiadać inkardynację (podległość komuś) i nie może być obciążony karami kanonicznymi zabraniającymi mu czynności np. suspensa.
Ponieważ Msza u prawosławnych nie spełnia punktu nr 4 i 5 to katolikowi co do zasady nie wolno na nią chodzić. NOM wszystkie punkty 1-5 spełnia
Poza tym nikt nie orzekł nieomylnie, że NOM stanowi zagrożenie dla wiary.
A wyobraża Pan sobie dzisiejszych hierarchow którzy wychodzą i oznajmiaja że ich msza jest zagrożeniem dla wiary?
Kto by to miał niby nieomylnie orzec?
Chyba wystarczy fakt lub twierdzenie że dzisiaj już się tak nie wierzy.
Że stara msza nie wyraża nowej eklezjologii.
To w takim razie co się zmieniło?skoro nie wyraża?!
No, tu widzę brak wiedzy ustępujący mentalności modernistycznej... Za czasów świętego Atanazego gdy kościoły były opanowane przez biskupów i kapłanów głoszących herezję biskupa Ariusza, wierni nie wchodzili do tych kościołów, wiedząc że Msze Święte tam sprawowane były ważne, ale niegodziwe. Nie mieli możliwości uczestniczyć w święta i niedziele w Mszach, woleli za nauczaniem Świętego Mikołaja , Atanazego i innych stać pod kościołami i protestować... Oni też mieli ciągotki sekciarskie??? Druga rzecz, to to, że obecnie w większości kościołów Najświętszy Sakrament jest rozdawany ludziom na ręce. Jestem ministrantem i wiem jak partykuły opadają na patenę. A tam na NOM na ziemię gdzie ludzie po nich depczą. Tobie może nie przeszkadza deptanie po Najświętszym Sakramencie, nawet te nie zamierzone, ale innym przeszkadza i uważają to za grzech. NIGDY nie ma wierny w takich kościołach pewności, że nie depcze po Najświętszym Sakramencie... Mi ten argument wystarczy. Nie można dwóm panom służyć... Święty Paweł mówił , że pies zawsze wraca do swoich wymiocin. Ja nie mam zamiaru. Pozdrawiam.
Uczestnictwo w nowej mszy grzechem nie jest, jeśli nie ma się wiedzy o złu w niej praktykowanym. Oczywiście, jeśli ktoś skutecznie broni się przed poznaniem tejże wiedzy, to Bóg go odpowiednio osądzi. Przyczyny niezrozumienia mogą być różne, być może po prostu ktoś nie jest w stanie pewnych rzeczy zrozumieć.
Panie Marcinie, pisze Pan o Kościele Powszechnym i że Bractwo odziela się od niego. Co ma Pan na myśli, jeśli chodzi o Kościół Powszechny? Czy nie aby przede wszystkim Kościół posoborowy? Było by to niesprawiedliwe z Pana strony, bo należy mieć na uwadze Kościół Katolicki cały i nie chodzi mi w tym momencie w pierwszej kolejności o tradycjonalistów, ale o całą historię Kościoła, wszystkich papieży, świętych ich dzieła, dokumenty również wcześniejszych soborów i synodów. Kościół Katolicki nie zaczął istnieć od Soboru Watykańskiego II. On istnieje od przyjścia Jezusa Chrystusa na ziemię. Zasady życia katolickiego są podyktowane przez samego Pana Boga, gdyż pochodzą z Bożego Objawienia, które jest źródłem Tradycji katolickiej. Objawienie to zakończyło się wraz ze śmiercią ostatniego z apostołów. Głową Kościoła Katolickiego jest Pan Jezus, a kolejni papieże przede wszystkim stoją na straży doktryny i Tradycji katolickiej. Są odpowiedzialni nie tylko za Kościół, aby żył wg tej doktryny, ale przede wszystkim aby doktryna ta nie była modyfikowana, aż do końca czasów. Bóg jest niezmienny i nieomylny, nie należy Go poprawiać tłumacząc to, że czasy i mody się zmieniły, że człowiek ma teraz inne potrzeby itd. Bractwo deklaruje jedność z papiestwem, a nie z papieżem konkretnym, a tym bardziej z błędami przez niego popełnianymi. Chodzi o jedność z Tradycją katolicką, której częścią jest papiestwo. W ten sposób postrzegając Kościół ponownie zapytajmy, czy Bractwo oddziela się się od niego? ... No właśnie. To akurat nie Bractwo się oddziela.
Co do sekt, to cechą ich jest utrudnianie dostępu do prawdy oraz zniechęcanie do poznawania jej na własną rękę. Czegoś takiego w Bractwie nie ma, za to w Kościele posoborowym spotkałem się z czymś takim:
- Nie jesteś od doktrynalnego osądzania hierachii kościelnej! Za kogo się uważasz? Masz słuchać papieża i biskupów, i nie wątpić w poprawność katolicką ich nauk! Przede wszystkim masz być posłuszny papieżowi!
- Wydawnictwo Tedeum? Nie czytaj tego! Jak najdalej od tego wydawnictwa!
A tym czasem katolicka postawa to przede wszystkim posłuszeństwo Bogu, a potem dopiero papieżowi.
Panie Marcinie, pisze Pan o kwestii godności, albo raczej niegodności nowego rytu, a nie zgłębił Pan, o co w tym chodzi. Dlaczego nowy ryt miałby być niegodny? Jeśli tego Pan się dowie, znajdzie Pan również odpowiedź na większość stawianych tu pytań. Pisze Pan: "Liturgia ta jest wystarczająco dobra dla samego Boga, aby zstąpił z nieba i był między nami, oddając nam swoje Uwielbione Ciało na pokarm..." Skąd ten pomysł, że jest wystarczająco dobra? To, że dochodzi do Przeistoczenia, nie znaczy wcale, że jest dobra. Teoretycznie, gdyby poprawnie wyświęcony kapłan, wypowiadając poprawne słowa konsekracji nad chlebem i winem, zachowując właściwą intencję dokonał Przeistoczenia na czarnej mszy, czy też twierdziłby Pan, że czarna msza jest wystarczająco dobra, bo przyszedł Pan Jezus?
Dziwnym wydaje się Panu przykładanie wagi do klęczącej postawy podczas przyjmowania Komunii św. Proszę Pana o odpowiedź, dlaczego nie wydaje się Panu dziwnym przyjmowanie Komunii św.na stojąco ("na dłoń" już nie wspomnę)? Przecież my jako ten pył i proch, słabi i grzeszni, niestali, niegodni itd... a On, sam Bóg, wszechpotężny i wszechmocny, doskonały, najświętszy ... - Czy to nie jest jasne, że jeżeli w ogóle to nasze miejsce jest twarzą leżeć na ziemi przed Panem Bogiem? Jak można tego nie rozumieć? Chyba, że faktycznie uważamy się za równych Bogu, albo nie wierzymy w rzeczywistą i cielesną obecność Pana Jezusa w eucharystii. Katolicka postawa, to wielka i pełna pokora przed Bogiem.
Ze swojej strony dodam jedynie, że osobiście zajęło mi cztery lata, żeby finalnie przekonać się do FSSPX. Kluczowym momentem były rekolekcje ignacjańskie, które polecam z serca każdemu!
W każdym społeczeństwie, czy wspólnocie znajdzie się jakiś 'trudny' element. Dlatego traktuję niektórych wiernych z FSSPX, którzy przeginają w jakąś stronę po prostu normalnie, bo jesteśmy ludźmi słabymi i każdy w jakiś sposób upadaz czy błądzi. Ale fakt jest taki, że FSSPX na tą chwilę przekazuję wiarę katolicką w sposób nieskażony i dlatego jest to dobry wybór dla katolika.
No tak, ale jak Pan sobie poradził z kwestią funkcjonowania FSSPX poza strukturą formalną KK? Naprawdę chciałbym to sobie ułożyć i umieć wytłumaczyć mojemu mężowi...Czy jakoś logicznie, na argumenty można to objąć, że FSSPX deklaruje łączność z papieżem, ale z drugiej strony go nie słucha, nie podlega biskupowi miejsca itp. Kto tam decyduje o udzielaniu sakramentów, jak to w praktyce wszystko działa?
A może wszystko rozbija się o rozumienie Mszy świętej, o to, czy uznaje się, że NOM stanowi zagrożenie dla wiary czy nie. Może FSSP uznaje, że NOM „tylko” nie wyraża w pełni wiary katolickiej. Ostatnio usłyszałam, że „skoro prawowite władze wprowadziły nowy ryt, to pewien szacunek należy mieć” (burza myśli: niesprawiedliwe prawo wprowadzone przez władzę nie obowiązuje! ale jest władza jaka jest, czyli zostaje tylko otwarty bunt?)
Chciałoby się rozwiązania bezkompromisowego. Ale znowu, czy postawa FSSPX z pominięciem hierarchii, trochę obok Kościoła, jest słuszna, właściwa i nie ma charakteru schizmatyckiego? Jak Bractwo funkcjonuje w praktyce?
I czy jest jeszcze jakieś inne wyjście?
Załączam linki:
1. Nie uważam się za tradycjonalistę, jestem po prostu katolikiem, Joseph Bisig FSSP, Jan Grzegorczyk, Paweł Kozacki OP
https://wdrodze.pl/article/nie-uwazam-sie-za-tradycjonaliste-jestem-po-prostu-katolikiem/
2. Jedność wiary z papieżem Franciszkiem a kanoniczne uznanie Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X
https://news.fsspx.pl/2017/06/jednosc-wiary-z-papiezem-franciszkiem-a-kanoniczne-uznanie-bractwa-kaplanskiego-sw-piusa-x/
3. Czy Bractwo św. Piusa X jest jeszcze potrzebne po "Summorum Pontificum"? | Ks. Łukasz Szydłowski
https://www.youtube.com/watch?v=tU-wfncCW-Y
Rozumiem w pełni te rozterki. Tak jak podkreslilem, rekolekcje ignacjańskie dają pokój w tej kwestii i zamiast roztrząsać sprawy statusów, indultoe itd. można wrócić do skupienia się tylko na Chrystusie, a Prawda jest przekazywana w tej chwili bez uszczerbku w FSSPX. Wszystkie sakramenty są ważne, są w jedności z Kościołem, choć zarzuca się, że niepełnej (co to znaczy?). I to jest najważniejsze.
Z drugiej strony jak słuchać papieża, gdy czci Pachamame i zaprasza sodomitów na rozmowy, audiencję bez celu ich nawracania?
Lich! Tez miałem ten sam problem, wynikający z nadgorliwości neofity w Tradycji :) to normalne... niestety też spotykałem się z oporem...zapytałem więc księdza FSSPX poradził, że rodziny się nie nawraca...nie rozumiałem wówczas, o co chodzi, ale dziś rozumiem...mówił o tym też ks. Bańka...jak już mamy jakąś ugruntowaną wiedzę to można na zadane pytanie odpowiedzieć, ale samemu nie warto nikomu robić wykładu. Nie rzuca się pereł przed wieprze...zresztą przecież to ogromna łaska odkryć prawdę katolicką i dołączyć do Tradycji...sami nic nie możemy oprócz modlitwy...ale czy ktoś odpowie na wezwanie? Pan Jezus gdy chodził po ziemi nie raz otrzepywał kurz z sandałów i odchodził. Tak to Pan Bóg w swej mądrości przewidział żeby człowiek miał wolną wolę, że nie wolno nawet Jemu w to ingerować, a co dopiero nam? Niejeden święty Kościoła też przechodził podobne cierpienia, często bliscy stawali się prześladowcami a nawet katami...to naprawdę nie jest kwestia braku rozumu, ani argumentów ale woli...otwartości na Prawdę i chęci walki o nią, ale to samo się nie zrobi. Kris kto chce szuka sposobu, kto nie chce szuka powodu, czasem ludzie muszą naprawdę sięgnąć dna żeby się odbić:) z Panem Bogiem
Moja rada jest taka: poprosić by Ta osoba wskazała tych kapłanów z NOM którzy są też niby tacy ok. Potem, poprosić, by przytoczyła chociaż jedno ich kazanie ortodoksyjne mówiące o grzechu, piekle, sodomitach, masonach i herezji modernizmu. Potem dałbym Jej do przeczytania jakąś książkę o świętym Atanazym. A na koniec książkę "Dom smagany wiatrem" , z opisem kim był jej autor... Ważne by przedstawić autora... To na początek... Pozdrawiam serdecznie
Jest na YT krótka analiza krytyczna nom, wysłać niech posłucha.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Smutne ale prawdziwe. Kapłan zniechęcił tą osobę do bractwa. Dzięki Bogu nie zniechęcił jej do wiary katolickiej bo i takie przypadki się zdarzają. Brak łagodności do tego prowadzi. Niestety muszę się zgodzić z księżmi współpracującymi z FSSPX. Bractwo w Polsce działa jak sekta. Trzeba być ostrożnym, FSSPX to nie jest żadna bezpieczna przystań. Ten ksiądz nie ma racji. Jest duże prawdopodobieństwo, że przy modernistycznych strukturach Kościoła stracą wiarę, ale nie jest to pewne. Nie ma pewności, że na pewno stracą wiarę. Totalny bezsens. Dlatego warto trzymać się z dala od kapłanów FSSPX. Przez brak łagodności, przez bierność względem zła dziejącego się w strukturach FSSPX szkodą i środowiskom Tradycji, i samemu Kościołowi świętemu. Smutne.
Na wieki wieków. Amen.
Dziwne, że pozdrawia Pan Chrystusa i za chwilę poniżej rzuca pan oskarżenie bez dodania żadnego wyjaśnienia ani na jakiej podstawie pan to twierdzi. Skoro postawił się pan w roli wyroczni, domagam się od pana odpowiedzi na następujące pytania:
- Na jakiej podstawie twierdzi pan, że bractwo działa jak sekta?
- O jakich księżach pan mówi? Z bractwa czy z poza struktur FSSPX?
- Totalny bezsens? Proszę to jakoś rozwinąć.
- O jaką bierność na zło w strukturach FSSPX panu chodzi?
Niby jest pan przekonany, że ksiądz ten nie miał racji, ale za chwile sam pan pisze, że jest duże na to prawdopodobieństwo-czyli jak mogą stracić wiarę czy nie?
Każdy z nas wyrósł w posoborowym kościele, ilu z nas straciło po drodze wiarę? Ja ją straciłam, o ile w ogóle ją miałam. Czy pan jest gorliwym, albo i mniej, katolikiem od dziecka?
I osobiście chciałabym podnieść apel, abyśmy przestali zamykać się w jakichś "środowiskach tradycyjnych". Ja nie jestem w żadnym środowisku i z żadnym się nie utożsamiam. Jestem KATOLIKIEM.
Laudetur Iesus Christus!
Pani Olu dziękuję za pani wpis. Przyłączam się do apelu o wyjaśnienie oskarżeń pod adresem Bractwa i księży. My KATOLICY powinniśmy żyć w PRAWDZIE. Od siebie bym dodał prośbę o wyjaśnienie sformułowania "brak łagodności" - co autor miał na myśli, jakiś kontekst? Czy ta opinia o Bractwie jako "sekcie" jest zbudowana na podstawie jednego przykładu - czy też większej ilości?
Polecałbym poszukiwanie prawdy bezpośrednio u źródła.
Z Panem Bogiem
No wiec mogę zaświadczyć coś dokładnie przeciwnego: otóż kapłani FSSPX, z przełożonym regionu X. Karolem na czele, wielokrotnie podkreślają w kazaniach i wypowiedziach, że nie wolno nam nigdy stracić z oczu nadrzędnego celu jakim jest zbawienie dusz. Wyrażana jest również wprost i dobitnie dezaprobata dla krytykanctwa i postaw mających znamiona wyższości, elitarności; przeciwnie - wręcz podkreślana jest konieczność nieustającej troski o bliźnich i modlitwy za nich. Osobiście uczęszczam wyłącznie na Mszę Wszechczasów, modlę się za wszystkich ludzi dobrej woli w strukturach diecezjalnych i uczestniczących w NOM aby udało im się dostrzec to co widać dziś już bardzo wyraźnie: świat i Kościół odwrócił się od Boga w Trójcy Jedynego i przestał oddawać należną Mu cześć. Gdy tylko ktoś dostąpi łaski i uzyska świadomość powyższego faktu to Opatrzność doprowadzi go do Tradycji a tam znajdzie dalsze wskazówki, jak dojść na ulicę Prostą :)
Może nie przekonuje te osoby na siłę ,jeżeli nie znajdujesz argumentów ,może pomódl się za tą osobę byś zrozumiała swój błąd,,bo ze mną było podobnie ,i musiałem dojrzeć do mszy trydenckiej,na razie w FSSP ale dojrzewam do tego by przenieś się do Bractwa św.Piusa