Profil p. Magdaleny Bigaj: https://www.facebook.com/photo?fbid=10232748528873780&set=a.1252090300573 Link do artykułu tvn24.pl: https://tvn24.pl/technologia/innowacyjna-historia-ministra-czarnka-w-vr-dziecko-ma-ptsd-st8430999?fbclid=IwY2xjawKBp95leHRuA2FlbQIxMABicmlkETBzakh6UlUxWW5KclZQWGxoAR5kkusJ9jYDIkRU5qPT1KhEV7MGiPkjTFC0WHwko7iz5gJcHs8P2Sh127E2IQ_aem_X2R_fRtA_DckvPfb-AaS5w Podsumowanie projektu "Innowacyjna historia" na stronie rządowej: https://www.gov.pl/web/nauka/podsumowanie-projektu-innowacyjna-historia "Filmy w wirtualnej rzeczywistości, podejrzenie o wyłudzenie w prokuraturze": https://tvn24.pl/technologia/filmy-wojenne-w-vr-za-publiczne-pieniadze-kto-i-ile-na-nie-wydal-st8433511?fbclid=IwZXh0bgNhZW0CMTAAYnJpZBEwc2pIelJVMVluSnJWUFhsaAEe0nn_AXWPl28tPGwt6nVqwlb3oCaLZyc-c2GupcT5ZgRSCQjRxE0ZWZ-ahCQ_aem_47eNzuR8AQzYBTP7LwM49g
Tak, każdy taki ruch w sieci jest MIERZALNY ale również NAMIERZALNY. Mój Przedmówca pisze w swoim komentarzu o tym, że obawia się utraty pracy, ale to nie tylko kwestia tego... Obserwując wydarzenia w Wielkiej Brytanii (aresztowanie za wpis na FB), czy nawet ostatnio w Polsce (dołek za komentarz pod adresem p. Owsiaka), ludzie nie zawsze są w stanie ponosić takie konsekwencje... Ktoś, kto żyje samodzielnie, jest odpowiedzialny tylko za siebie, może rozważać odważniejsze ruchy. Ktoś, kto na przykład nie chce, aby jego dzieci zobaczyły jak pewnego ranka policja "wchodzi na chatę", skuwa kajdankami matkę lub ojca i zabiera z domu za "mowę nienawiści" - będzie się zastanawiał nieco dłużej nad tym co udostępnia w sieci, jakich używa słów lub też w inny niż w Internecie sposób będzie działał na rzecz prawdy.
Pisano o tym już w roku 2016: https://katechezanatana.pl/mala-nina-uczy-jak-sprofanowac-najswietszy-sakrament/ https://www.gosc.pl/doc/3029851.Instrukcja-profanacji-dla-dzieci-jest-protest W tamtym czasie Ordo Iuris przygotowało petycję z żądaniem wstrzymania sprzedaży i wycofania książki z dystrybucji (którą załączył w komentarzu mój Przedmówca). Temat powrócił w tym roku, i jak dowiadujemy się już z aktualnych artykułów, petycja niestety nie przyniosła spodziewanego efektu... "(...) Mimo wielu protestów, książka nadal jest w sprzedaży. Po jej wydaniu, dziesiątki tysięcy osób w Polsce podpisywały petycję o wycofaniu jej ze sprzedaży. Bajka dla dzieci zawiera m.in. instrukcję profanacji Eucharystii. W jednym z rozdziałów pt. "Gdzie jest Bóg" Nina opisuje co robi, po przyjęciu Pana Jezusa w komunii św. (...)" https://dorzeczy.pl/religia/698551/profanacja-eucharystii-w-skandalicznej-ksiazce-dla-dzieci.html
https://ordoiuris.pl/ochrona-zycia/aborcyjna-przychodnia-w-warszawie-ordo-iuris-zawiadamia-prokurature https://ordoiuris.pl/ochrona-zycia/abotak-aborcyjny-szantaz-pod-kuratela-rzadu-donalda-tuska?fbclid=IwZXh0bgNhZW0CMTEAAR2I3FiCYsVHNwHYSfxJ8cCFDX6JGoAOX4tf1PMXpUyprCKD4iTKx16ZIu8_aem_amwtS1xKLVRbVNMXMrG98g
https://dorzeczy.pl/kraj/700162/pierwsza-w-polsce-klinika-aborcyjna-powstala-niedaleko-sejmu.html https://www.salon24.pl/newsroom/1431825,pierwsza-przychodnia-aborcyjna-w-polsce-data-otwarcia-nie-jest-przypadkowa#google_vignette
Historia tej mody sięga głębiej w czasie, bo 2023 roku: "W 2023 roku internet zalały filmy przedstawiające toalety z śpiewającymi ludzkimi głowami toczące zaciętą walkę z rasą robotycznych ludzi — tak powstała toaleta Skibidi . Dla pokolenia Alpha serial stał się fenomenem kulturowym — YouTube, Roblox , a nawet plac zabaw zostały skolonizowane przez postacie ze Skibidi Toilet , zastępując bohaterów Marvela i Gwiezdnych Wojen sygnowanych marką Disneya . (...)" Autorem jest animator Aleksiej Gerasimow. W wywiadzie z lutego 2024 dowiadujemy się, że inspiracją do powstania serialu był powtarzający się koszmar z toaletami z wystającymi głowami i ogólnie - z toaletami w różnej formie. "(...) Gerasimow opisał swój proroczy sen jako mający miejsce „na zewnątrz, w mieście” w „surrealistycznej atmosferze”. Opisuje to miasto jako opanowane przez toalety, z ludźmi „jeżdżącymi w toaletach, toaletami w telewizji i zwykłymi ludźmi z normalnymi głowami, ale toaletowymi ciałami”. Potem nadeszła boska inspiracja. We śnie Gerasimow został zaczepiony przez nikogo innego, jak tylko przez Jezusa Chrystusa, który wyszeptał mu do ucha: „świat jest błogosławiony toaletą Skibidi”. Gierasimow przyznał, że sen „nie miał większego sensu”, ale wydał mu się dziwnie uspokajający. „To był pierwszy sen o toaletach, w którym nie byłem przerażony” – powiedział Gerasimov. „Sprawił, że poczułem dziwne uczucie, że toalety są czymś boskim i niezbadanym. Tak narodziła się toaleta Skibidi”. (...)" Całość artykułu: https://www-forbes-com.translate.goog/sites/danidiplacido/2024/02/21/skibidi-toilet-creator-talks-inspiration-dreams-and-insane-ending/?_x_tr_sl=en&_x_tr_tl=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=rq&_x_tr_hist=true
https://www.tvp.info/85377548/slawa-tv-rozpoczyna-nadawanie-ukrainska-redakcja-tvp-ukrainska-telewizja-kanal-dla-ukraincow-mieszkajacych-w-polsce?fbclid=IwY2xjawI4bX9leHRuA2FlbQIxMQABHThcHIiC2lLyDYit_IV7RzqDmaBFUanWeA_e0PjA74RU4LkVxXl1kCsbqQ_aem_yKybA3wloIVFWzyO9hDXlA
Gdyby ktoś chciał posłuchać... "Dlaczego papież Benedykt XVI uznał Harrego Pottera za lekturę szczególnie niebezpieczną? Odpowiedzi udziela ks. dr hab. Aleksander Posacki- filozof, teolog, wybitny znawca historii mistyki i demonologii oraz problematyki okultyzmu i ezoteryzmu. Rejestracja: ks. Sławomir Kostrzewa" https://www.youtube.com/watch?v=AM_7SOOT5XE
Warte odnotowania: w 2006 r. wydana została książka autorstwa ks. Aleksandra Posackiego SJ. Pozwolę zacytować sobie opis (dostępny na stronie księgarni internetowej www.taniaksiążka.pl): "Autor dokonuje szczegółowej analizy obecności okultyzmu i magii w kulturze, szczególnie w literaturze. Zasadnicza jej część dotyczy Harry ego Pottera J. K. Rowling, zwłaszcza zawartych tam tematów okultystycznych, ezoterycznych, inicjacyjnych, a nawet satanistycznych. Autor zdecydowanie przeciwstawia się powszechnym twierdzeniom, że Harry Potter to tylko niewinna wyobraźnia. Ks. Aleksander Posacki SJ, przeprowadzając dokładne i rzetelne analizy omawianego tematu, sięga do materiałów źródłowych i powołuje się na wielu autorów. Wskazuje przy tym na związki nie tylko "Harry ego Pottera" z magią czy okultyzmem, ale też ukazuje inne przykłady relacji - ukrytych i jawnych - literatury fantasy z okultyzmem i satanizmem. Porusza też temat błędów i zakłamań w znanym już powszechnie "Kodzie Leonarda da Vinci" autorstwa Dana Browna, przytaczając w Aneksie dokument Episkopatu polskiego w tej kwestii. Ks. Aleksander Posacki SJ - filozof, teolog, znawca historii mistyki, demonologii oraz problematyki okultyzmu i ezoteryzmu, wykładowca akademicki, publicysta, duszpasterz. Autor wielu książek (m. in. "Okultyzm, magia, demonologia", "Niebezpieczeństwo okultyzmu", "Dlaczego nie Metoda Silvy?", "Spiritismus was unterscheidet ihn von Parapsychologie und Magie", "Egzorcyzmy, opętanie, demony"), licznych artykułów naukowych i haseł encyklopedycznych. Konsultant egzorcystów katolickich w Polsce i zagranicą. Wykładowca na Międzynarodowych Zjazdach Egzorcystów (Niemcy, Polska), organizowanych przez międzynarodowe Stowarzyszenie Egzorcystów, założone przez ks. Gabriela Amortha."
Wiele lat temu, w 2007 r., na stronie ekumenizm.pl, pojawił się artykuł, w którym opisano odmienne zdanie na temat Harrego Pottera: "(...) Innego zdania jest Kościół Anglii, który postanowił wykorzystać Harry’ego Pottera do celów ewangelizacyjnych, a Nancy Carpentier Brown, autorka książki “Tajemnica Harry’ego Pottera: katolicki przewodnik rodzinny” dowodzi, że w świat politycznej poprawności, tolerancji i relatywizmu wkracza opowieść o szkole, w której dobro i zło są jasno zdefiniowane, egzekwowane są zasady, a ich łamanie jest karane – zło jest złem i musi być zwalczane, a dobroć jest nagradzana. Również ks. Thomas Gandow, znany i ceniony specjalista ds. sekt i nowych ruchów religijnych Ewangelickiego Kościoła Niemiec, dopatruje się w przesłaniu, płynącym z książek o przygodach młodego czarodzieja z Hogwarts, wielu podobieństw z chrześcijańskimi zasadami moralnymi, które warto wykorzystać podczas pracy katechetycznej z młodzieżą zafascynowaną światem magii i czarodziejstwa. Wtórują mu inni znawcy tematu, podkreślając, że tym co ratuje Harry’ego Pottera z opresji nie jest magia, ale jego przyjaciele i zdolność kochania. A sama magia – obrońcy powieści do znudzenia podkreślają, że czarodziejskie różdżki, zaklęcia, latające miotły, magiczne wywary i tajemnicze księgi nie mają nic wspólnego z okultyzmem, nie są kluczowymi elementami opowieści, ale po prostu instrumentami, które w realnym świecie zastępują karabiny maszynowe, granaty lub zupełnie niegroźne gadgety najnowszej generacji (...)" całość artkułu: https://www.ekumenizm.pl/ekumenizm/harry-potter-bog-i-wiara/
Może pomoże również ta krótka wzmianka dotycząca autora "Władcy Pierścieni": "Autor „Władcy pierścieni” był głęboko wierzącym katolikiem Na całym świecie znane i chętnie czytane są książki „Władca pierścieni”, czy „Hobbit”, ale niewielu z nas wie, że ich autor, J.R.R. Tolkien, był głęboko wierzącym katolikiem. Rozmowę na temat wiary tego znanego pisarza przeprowadził tygodnik archidiecezji wiedeńskiej „Der Sonntag” z filozofem i znawcą Tolkiena, Thomasem Fornet-Ponse z okazji wchodzącego 20 lipca na ekrany kin europejskich, również w Polsce, biograficznego filmu „Tolkien”. Film opowiada o dzieciństwie i latach młodości światowej sławy pisarza. Wiara Tolkiena Wiara katolicka odgrywała wielką rolę w życiu Tolkiena, podkreślił Fornet-Ponse dodając, że przejawiało się to m.in. w regularnym uczęszczaniu do kościoła. O wielkim znaczeniu, jakie miała dla niego Eucharystia, świadczą także listy Tolkiena. To przesiąknięcie wiarą miało też duży wpływ na życie rodzinne pisarza: jego najstarszy syn został księdzem katolickim. Tolkien świadomie zdecydował, że choć jest człowiekiem głęboko wierzącym, w swoich dziełach nie będzie eksponował wyraźnie treści chrześcijańskich, powiedział znawca jego życia i twórczości. Mimo to całość jego twórczości współgra z podstawowymi zasadami teologicznymi. I tak, w swoim głównym dziele „Władca pierścieni” w fascynujący sposób ukazuje walkę dobra ze złem. Zło uosabiają w książce postaci Melkora/Morgotha (przekleństwo Śródziemia) i Saurona. Jak tłumaczył Fornet-Ponse, zło ukazane u Tolkiena nie może działać kreatywnie, ale tylko destrukcyjnie i deformująco. Ostatecznie jednak zwycięża dobro. (...)" całość tutaj (artykuł z 2019 r.): https://misyjne.pl/przerwa-artykul/autor-wladcy-pierscieni-byl-gleboko-wierzacym-katolikiem/
https://www.youtube.com/watch?v=nwPtcqcqz00
https://www.edukacja-klasyczna.pl/12-waznych-rad-ktore-decyduja-jakosci-zycia?fbclid=IwZXh0bgNhZW0CMTAAAR0jQGm5xMCH91bpS5znxH-iXQ07X10zBb7Gez7nq5ZlZeSW0oQ4H6kUzig_aem_jKQSGAudXRc4Cs6iBm_qTg
Już w 2023 r. pojawiły się w przestrzeni medialnej spekulacje dotyczące "ukraińskiej partii na uchodźctwie". Wprawdzie większość cytowanego poniżej artykułu (z października 2023 r.), mówi o aferze związanej z odznaczeniem weterana SS-Galizien Jarosława Hunki w parlamencie kanadyjskim, w obecności prezydenta Zełenskiego i premiera Trudeau, to na sam koniec dowiadujemy się, że: "(...) szefowa zajmującej się ochroną praw człowieka Sieci Obywatelskiej „OPORA”, Olha Ajwazowska, oceniła, że najbardziej aktywne politycznie i społecznie są ukraińskie diaspory w Polsce, USA i w Niemczech. Powód jest prosty – im więcej w danym kraju Ukraińców, tym większa ich aktywność. „Każdy obywatel Ukrainy z ukraińskim paszportem jest agentem wpływu Ukrainy, gdzie by on się znajdował” – stwierdziła Ajwazowska w rozmowie z agencją Ukrinform. Realną perspektywą za jakiś czas może być powstanie „partii ukraińskiej” w Polsce. (...)" źródło: https://dorzeczy.pl/opinie/492396/czy-w-polsce-powstanie-ukrainska-partia-polityczna-sila-mniejszosci-ukrainskiej.html
https://www.youtube.com/watch?v=7R8hPhDfv18
Panie Tomaszu, nie przasadza Pan. Najszerzej chyba i to nie raz, dyskutowane były w różnych kręgach zabawki/lalki LOL Suprise. W 2019 r. głośno było o kartach kolekcjonerskich, na których lalki te przedstawiane były „jak prostytutki i noszących sprzęt BDSM”. W jednym z artrykułów czytamy: "(...) Victoria Bianchi, lat 30, odebrała obraźliwą kartkę swojej czteroletniej córce Ionie Bianchi-Overend po tym, jak w zeszłym miesiącu zauważyła inspirowany Lady Gagą wizerunek „Goo-Goo Queen”. Rysunek, który zdaje się imitować strój zdobywcy Oscara za „Telefon”, przedstawia postać przypominającą malucha, ubraną w krótki top, szorty, rajstopy z siateczką, skórzaną kurtkę i buty do kolan zakończone wałkami do włosów w puszkach po napojach. (...)" całość artykułu tutaj: https://www.mirror.co.uk/news/uk-news/mum-slams-lol-surprise-game-14072946 Głośno bylo również, w 2020 r., o tychże lalkach w kontekście ukrytej bielizny, która pojawiała się na lalkach po zanurzeniu ich w wodzie. "(...) Jednak niedawno młoda matka z USA dokonała „niepokojącego” odkrycia: kiedy zanurzyła kilka rozebranych lalek swojej córki w misce z lodowatą wodą, zabawki dzieci zaczęły zmieniać kolor. Po około 15 sekundach na kilku lalkach pojawiły się szelki, tatuaże z kotwicami, stringi, skórzane mankiety i bielizna. Matka podzieliła się swoim odkryciem w mediach społecznościowych i szybko uzyskała kilka milionów wyświetleń. Chociaż wielu komentatorów zakładało, że pierwszy film był fałszywy, obecnie dostępnych jest dziesiątki filmów od innych zaniepokojonych rodziców. W rezultacie pojawiły się nawet wezwania do bojkotu lalek. Ale wspomniane przebarwienia występują nie tylko w Ameryce. 41-letnia Szwajcarka L.L.* również zauważyła to samo w przypadku lalek swojej 5-letniej córki. (...) Rodzina z Rapperswil-Jona stanowczo potępia sekretną cechę dziecięcej zabawki: „W wodzie nieszkodliwa lalka zamieniła się w lalkę sadomasochistyczną. Dzięki takim sztuczkom pedofile mogą pokazać dzieciom, że obnażanie się lub noszenie bielizny jest całkowicie normalne. To skandaliczne.”(...) źródło: https://www.20min.ch/story/kinderpuppen-verwandeln-sich-im-wasser-zu-sadomaso-dolls-976902984659
Warto pamiętać, że dla każdego kapłana to Święta Rodzina powinna być przede wszystkim tą, którą znają, "studiują" i zagłębiają się w Niej. W tym jak żyła Święta Rodzina są odpowiedzi na wiele pytań dotyczących małżeństwa, macierzyństwa i ojcostwa. Własna rodzina i własne doświadczenia "wyniesione z domu", mają znaczenie, ale Święta Rodzina to wzór, który kapłan powinien stawiać przed każdym wiernym przede wszystkim.
O pysze kapłańskiej... warto zwrócić uwagę, ile lat mają poniższe słowa "(...) Pycha, która kiedyś szukała pierwszego miejsca, teraz szuka ostatniego, aby zwrócić na siebie większą uwagę lub wzbudzić sympatię antykultury. Dawniej pycha tkwiła w nadmiernym wywyższaniu się: „Jestem księdzem”; obecnie tkwi w publicznym obnoszeniu się z abnegacją i porzuceniem stroju duchownego: „Jestem nieksiędzem”. Dawniejsza pycha kapłańska była zazdrosna o tych, którzy postawieni są wyżej; nowa pycha zazdrości tym, którzy stoją niżej. Im bardziej kapłan wygląda jak włóczęga, im bardziej ordynarne są jego maniery, im bardziej przybiera on tę szyderczą pokorę, która zaprzecza stopniom i hierarchii porządku i czyni z każdego członka ciała stopę, po której można deptać, tym bardziej chełpi się swoją wielkością. (...) Żaden Kościół nie jest silny, gdy jest „tolerowany” przez świat. Kościół jest słaby, gdy jego delegaci odczuwają lęk przed „nieutrzymywaniem dobrych stosunków” z tymi, którzy lekceważą autorytet Chrystusa. Sól nadaje smak tylko dlatego, że „tworzy podziały” w mięsie. Światło oświeca jedynie dlatego, że „tworzy podziały” w ciemności. Nasz Pan sprawił, że znakiem rozpoznawczym ucznia stało się dźwiganie krzyża; ambasador, który zamienia krzyż w poduszkę, aby zjednać sobie opinię świata, może mieć powody do obaw: „Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w swojej chwale oraz w chwale Ojca i świętych aniołów” (Łk 9,25)." Arcybiskup Fulton J. Sheen Źródło: „Those Mysterious Priests”, 1974 r., str. 91-92. źródło cytatu: https://abpsheen.pl/2022/01/20/wspolczesna-pycha-kaplanska/
Na portalu onet.pl można zapoznać się z wywiadem, którego udzielił (a) Krzysztof/Agnieszka. https://kobieta.onet.pl/wiadomosci/powiedzialam-lekarzowi-nie-czuje-sie-mezczyzna-czuje-sie-kobieta/eebk6c4
Na wieki wieków, amen. Panie Robercie, napisał Pan wspaniały tekst, bardzo budujący i jakże pocieszający. Mam nadzieję, że nie ma Pan nic przeciwko, jeśli dodam kilka słów od siebie, jako, że jestem mamą edukującą dwoje dzieci w edukacji domowej (obecnie 1 i 2 klasa szkoły podstawowej) ;) To prawda, że w zerówce w edukacji domowej nie ma egzaminów i dziecko automatycznie otrzymuje promocję do pierwszej klasy, ale niska frekwencja obecności dziecka w zerówce (stacjonarnie), nie wpływa na odroczenie obowiązku szkolnego dziecka, dyrektor nie może tego obowiązku odroczyć, czyli nie jest tak, że dziecko nie otrzyma promocji do klasy 1. Więc dziecko nie poniesie konsekwencji, ale może ponieść je rodzic w postaci grzywny za niedopełnienie obowiązku realizacji rocznego przygotowania przedszkolnego przez dziecko. Równie istotną kwestią jest tutaj ocena gotowości szkolnej, którą określa się na podstawie całorocznej obserwacji dziecka uczęszczającego do placówki (w edukacji domowej takiej oceny gotowości szkolnej się nie przeprowadza, gdyż nie ma miejsca obserwacja dziecka przez nauczyciela/pedagoga). Ale nawet bez takiej oceny (czyli u dziecka, które nie odbyło rocznego przygotowania przedszkolnego z powodu niskiej frekwencji), dziecko jest objęte obowiązkiem szkolnym i "(...) nie ma żadnych przesłanek, aby dyrektor szkoły podstawowej, w obwodzie której dziecko mieszka, odmówił przyjęcia go do klasy pierwszej(...)". https://epedagogika.pl/ksztalcenie-i-wychowanie/niezrealizowanie-obowiazkowego-rocznego-przygotowania-przedszkolnego-a-rozpoczecie-nauki-i-obowiazek-szkolny-6836.html W przypadku poważniejszych problemów (w nauce stacjonarnej), jest również możliwość odroczenia obowiązku szkolnego - ale to są już kwestie wychodzące poza edukację domową, czyli nie w naszym temacie :) https://epedagogika.pl/ksztalcenie-i-wychowanie/chorowity-szesciolatek-kto-i-w-jaki-sposob-odracza-obowiazek-szkolny-3915.html W przypadku niepowodzenia na egzaminie, dziecko może zdawać egzamin poprawkowy, jednak gdy i to się nie powiedzie, zgoda na spełnianie obowiązku szkolnego poza szkołą jest cofana, a dziecko (nie wiem czy zostało to już gdzieś tu wyartykułowane), musi powtarzać klasę - już w szkole stacjonarnej. Po roku znów można starać się o zgodę na realizację obowiązku szkolnego poza szkołą. Nie do końca rozumiem argument pani z sekretariatu, z którą rozmawiałeś o zaliczeniu niektórych przedmiotów w listopadzie. Egzaminy w edukacji domowej odbywają się według ściśle określonych i surowo przestrzeganych procedur, dziecko zdaje egzaminy ustne oraz pisemne obejmujące zakresem całą podstawę programową, przewidzianą dla danej klasy. Stąd pomówienie, że mogłoby w tym być jakieś "oszukaństwo", co do którego ktoś (i pytanie kto na przykład?!) mógłby się przyczepić, kompletnie do mnie nie przemawia. Są dzieci, które zaliczają wcześniej różne przedmioty i są to dzieci nie tylko bardzo zdolne ale też na przykład przejawiające fascynację jakąś dziedziną czy przedmiotem, np. historią lub geografią - wtedy nierzadko swoją wiedzą wychodzą poza obowiązujący program nauczania i wcześniejsze zaliczenie egzaminu nie sprawia im problemu. Stąd uważam, że warto bardzo surowo weryfikować każdą szkołę, która jest wpisana na listę "szkół przyjaznych edukacji domowej", gdyż to, co powiedziała ta pani z sekretariatu, nie powinno w ogóle zostać wypowiedziane. Piszę o tym, gdyż jeszcze kilka lat temu, sama trafiłam na szkołę, która tylko z nazwy była "przyjazna edukacji domowej", a w praktyce okazało się, że nie mieli naprawdę żadnego pojęcia o specyfice tego nauczania, a już w ogóle o jakiejkolwiek współpracy czy wsparciu dla rodzica. I była to szkoła katolicka... Zapewne pod pojęciem szatańskiej indoktrynacji rozumie Pan tzw. tęczowe piątki, zagrożenia związane z wpuszczaniem do szkół organizacji w tym samym kolorze i inne tego typu inicjatywy; niestety, jeśli obecnej minister edukacji uda się wprowadzić obowiązkową "edukację zdrowotną", będzie ona w podstawie programowej i będzie ona obowiązywała również w szkołach katolickich, i w edukacji domowej również. Ale mimo wszystko, uważam, że wiele od nas zależy. "(...) Udział dzieci w tych zajęciach będzie obowiązkowy, a, wedle zapowiedzi ministerstwa, zaliczenie wulgarnych treści edukacji seksualnej będzie warunkiem promocji do następnej klasy. Dotyczy to szkół publicznych, prywatnych, społecznych, w tym szkół katolickich. A także dzieci w edukacji domowej. (...)" źródło: https://ordoiuris.pl/edukacja/jerzy-kwasniewski-nie-edukacja-zdrowotna-seksualna-indoktrynacja?fbclid=IwZXh0bgNhZW0CMTAAAR2ksIeLkcNu10gLGmYdKMEovEDNHHm4tO_yjR97yHMZtHwkh7DFWiqD5K8_aem_7n2LrS5hwNIS-KgKawES3w W ostatnim akapicie pisał Pan o tym, że czas poświęcony na naukę w domu jest znacznie krótszy niż w szkole - i to prawda, ale tylko wtedy, gdy dziecko, jak Pan napisał: "naprawdę szybko wszystko łapie". Warto tymczasem pamiętać i mieć na uwadze, że bardzo wiele dzieci ma dziś problemy z nauką, i nie mówię tu o tym, że "łapią coś wolniej", ale są to czasem dość znaczne deficyty uwagi, pamięci, koncentracji, mające swoje źródło w niezdiagnozowanej jeszcze chorobie i/lub w nieprawidłowym funkcjonowaniu jednego lub kilku układów jego organizmu, a uniemożliwiające dziecku efektywne uczenie się przy wykorzystaniu tradycyjnych form nauki. Początkowo mogą to być bardzo subtelne sygnały, które mogą pojawić się nawet przed rozpoczęciem zerówki, ale jako rodzice (nie tylko w edukacji domowej), również jesteśmy zobowiązani do obserwacji dziecka pod każdym kątem i w każdym momencie jego rozwoju, aby w porę problem zauważyć, zdiagnozować go i wdrożyć odpowiednią, nierzadko inną od tej tradycyjnej formę nauki lub również terapii - wtedy nie jest to już tylko godzina lub dwie dziennie, a nieco dłużej. Weźmy na przykład chociażby dziecko leworęczne. W szkole pomoc dla takiego dziecka często ogranicza się do posadzenia go w ławce w taki sposób, aby nie zderzał się łokciem z praworęcznym kolegą. Tymczasem dziecko leworęczne nierzadko wymaga szerszej diagnozy np. lateralizacji, gdyż w przypadku leworęczności, ośrodki w mózgu, odpowiedzialne za uczenie się, działają inaczej niż u dzieci praworęcznych (mówiąc bardzo ogólnie). Mimo to, uważam, że przy odpowiednim nakładzie pracy rodzica, takie dziecko ma znacznie większą szansę na opanowanie niezbędnej wiedzy, niż w szkole, gdzie w klasie nauczyciel nie jest w stanie poświęcić mu odpowiedniej ilości czasu i uwagi. Więc te schody, o których Pan pisze w kontekście 4 klasy, mogą (ale oczywiście nie muszą) zacząć się już wcześniej, nawet przy nauce literek i cyfr, i czasem jest to dla rodzica w edukacji domowej trudny moment, gdyż raczej nie słyszy się o poważniejszych wyzwaniach w edukacji domowej w tych pierwszych latach. Dlatego chciałam zaakcentować również ten aspekt. Jeśli chodzi o dziecko leworęczne, piszę z własnego doświadczenia ze starszą córką, a jeśli chodzi o te wcześniejsze "schody", to piszę z doświadczenia z młodsza córką. Kończąc, chciałabym Was uczulić na znajomość prawa. Decyzja o nauczaniu dzieci w edukacji domowej to nie tylko nauczanie własnych dzieci; to pewna ilość przepisów prawnych regulujących tą formę nauczania, które warto przyswoić, szczególnie na początku, gdy może być trudno zweryfikować Wam czy szkoła rzeczywiście jest przyjazna "edukacji domowej". W moim przypadku znajomość moich praw pozwoliła mi uniknąć nieuczciwych zagrywek ze strony placówek "przyjaznych" oraz uzyskać pewność, że szkoła "przyjazna ed", którą wybrałam, to ta właściwa. Chciałabym również polecić Wam stronę Fundacji Instytutu Educatio Domestica, od ponad 20 lat działającej na rzecz edukacji domowej w Polsce. Łatwo można ich znaleźć również na fb oraz you tube. https://www.edukacja-domowa-instytut.pl/oswiadczenia-instytutu-educatio-domestica Panie Robercie, raz jeszcze Ci dziękuję za Pana wpis i serdecznie pozdrawiam współrozmówców :)
https://nowyteatr.org/pl/kalendarz/narcosexuals?fbclid=IwZXh0bgNhZW0CMTAAYnJpZBEwc2pIelJVMVluSnJWUFhsaAEevzlNSVZAQ6HQYbMeeRDiOSWckVTqZnlToP-KCrOTHxihr7IJONw90Mr8YGA_aem_0XNtVmmDZhUBNu8WKZoFTg https://www.dwutygodnik.com/artykul/10245-pornograficzny-climax.html https://chemsex.pl