Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Jakiś czas temu pojawił się tu wpis na temat kinowego filmu dla dzieci "Miś Paddington w Peru". Przeczytałem go ze sporym zainteresowaniem, bo już od jakiegoś czasu nosiłem się z zamiarem zabrania swoich dzieci do kina. Żyjemy w czasach, ze zabranie ich tam (lub wysłanie ich z grupą szkolną) to naprawdę spore ryzyko. Chciałem jednak zrobić im tę przyjemność, żeby wiedzieli jak wygląda oglądanie na wielkim ekranie. Kiedyś uwielbiałem obejrzeć dobry film w kinie, a teraz jest to coraz trudniejsze. Dlatego, żeby mieć spokojną głowię wpierw zebrałem recenzję od dwóch osób na temat drugiej części Vaiany. Po obejrzeniu obie zaufane persony stwierdziły, że w Vaianie 2 nie ma nic, co by było jakoś szczególnie groźne.
Miałem już pewność, że na szczęście Vaiana nie założyła związku ze swoją koleżanką. Maui też nie został półbogiem dzięki temu, że jest niebinarny. Mogłem więc zabrać tam swoje dzieci. Sam film obejrzałem i faktycznie nie ma tam nic takiego, co jakoś szczegółnie mogłoby pomieszać młodemu człowiekowi w głowie. Problem natomiast tkwił gdzie indziej - w reklamach przed seansem.
Reklamy trwały aż pół godziny! Bardzo żałowałem, że musiałem je oglądać, bo sobie jeszcze bardziej uświadomiłem jak bardzo programowane są mózgi w społeczeństwie.
Przez te pół godziny obejrzałem reklamy (napiszę tylko to co zapamiętałem, ale było tego jeszcze więcej):
*Mc Donalds - reklama okraszona tym, że można zjeść tam nawet "chrupiącą marchewkę". Nieważne, że oprócz marchewki większość pozostałych rzeczy to trucizna.
* 2 reklamy konsol do gier i grania. Wiadomo, że najlepszym pomysłem na życie dla młodego człowieka to zanużyć się bez ograniczeń w świecie wirtualnym.
* Aż 2 reklamy(!) z jednym z "najlepszych" polskich aktorów Tomaszem Karolakiem
* reklama jakiś głupich zabawek dla chłopców, ale to nic.
Dla dziewczyn była reklama zabawki typu "zostań projektanką mody". Młode dziewczynki miały zaprojektować strój typu "zostań suką". Nawet na końcu był "strój imprezowy" gdzie młodziutke nastolaki miały oczywiście pół pępka na wierzchu i skąpą bluzeczkę. Słodko!
*reklama jednej z najbardziej przyjaznych katolikom firm, czyli IKEI
* jak przystało na wprowadzone u nas już otwarcie generalne gubernatorstwo reklama turystyki w Niemczech
*reklama serialu na Netflixie "Basia. Jestem w sam raz". W zwiastunie od razu wyczułem promowanie "bezstresowego wychowania" w stylu "jesteś dzieckiem, możesz robić co chcesz".
*reklama nowego mrocznego Pana Kleksa i jakiegoś innego filmu, gdzie dzieci przemieniały się w zwierzęta. Z pewnością te zwiastuny nie były odpowiednie dla sześcioletniego dziecka (Vaiana jest od tego wieku). Jakieś cyborgi, demoniczne sowy itp. itd. Dorosły mógł się wzdrygnąć...
To wszystko zostało zawarte zaledwie w półgodzinnym bloku reklamowym.
Marek Miśko ostatnio nagrał bardzo fajny odcinek o tytule:
Hodowla społeczeństwa debili! Tak niszczą nasze dzieci.
Polecam pod tym linkiem:
Mówi tam m.in. o powszechnym w szkole "dniu piżamy" i promowaniu przychodzenia w piżamie do szkoly jako coś "fajnego" i premiowanego dodatkowymi punktami z zachowania.
Świat staje na głowie.
Uważajcie na swoje dzieci i brońcie je przed lewiatanem. Ja raczej prędko do kina już nie pójdę. Jeśli Wy macie zamiar rozważcie ominięcie reklam. Będzie to z korzyścią dla Was i dla Waszych dzieci.
Z Panem Bogiem
Komentarze
No cóż... jest dokładnie tak jak Pan napisał. Ja, jeżeli już się wybieramy, dowiaduję się ile trwa blok reklamowo-zwiastunowy i przybywam pod koniec tych "arcydzieł".
Można ominąć reklamy, lub ograniczyć ich ilość wybierając np. jakieś kino studyjne zamiast multipleksu, jeśli oczywiście taki film będzie w repertuarze. Natomiast najlepiej faktycznie, zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci, odpuścić sobie kino i jeśli już, to organizować sobie seanse dobrych filmów w domu, choć może jakość seansu nie będzie tak atrakcyjna.
Tak właśnie planuję robić w przyszłości. Uważam też, że w zakładce POLECAMY super jakby powstała zakładka przyjazna właśnie dla dzieci i ich rodziców. Chętnie bym skorzystał z takiej bazy polecanych filmów, bajek, seriali, książek dziecięcych, kanałów itp.
Naprawdę nie widział pan tam niczego niepokojącego? Będę pisała o pierwszej części, którą widziałam.
Mała wyspa, która umiera, wioska pełna facetów, z której tylko dziewczynka jest dość mądra i odważna by poszukać wyjścia z tej nieciekawej sytuacji, która ewidentnie prowadzi ich do zagłady. Jedyna męska postać to Maui, który jest napakowanym mięśniami egoistą, który w bajce JEST przedstawiony jako półbóg (sam nawet o tym mówi oaz używa czarów by zmieniać się w różne zwierzęta), fakt, że jest on postacią dynamiczną jest na plus. Nie mówię, że przedstawianie dziewczynek w roli lidera to tragedia i indoktrynacja... ale w tej bajce nie ma żadnej rówonważnej postaci męskiej, która byłaby przedstawiona w tak dobry sposób jak Vaiana, żaden facet tam nie istnieje, nawet jej ojciec, który jako wódz jest uparty by trwać przy tym co zna nawet za cenę życia swoich poddanych i rodziny... I to już jest indoktrynacja niestety. Dziewczynki są równie mądre i bystre jak chłopcy, ale nie ich rolą jest przewodniczenie i narażanie się na niebezpieczeństwa bo NIE SĄ ani lepsze ani takie same jak chłopcy. Dziewczynki a potem kobiety mają swoje role w społeczeństwie, podobnie jak mężczyźni. I na pierwszy rzut oka również nie widziałam w tej bajce nic takiego zdrożnego.. ale niech się pan zastawowi, kiedy ostatnio widział pan animację z główną postacią chłopięcą, która nie byłaby karykaturą męskości (jak np. Czkawka z I części Jak wytresować smoka) a była wzorem do naśladowania dla chłopców? Osobiście nie kojarzę. To jest to powolne gotowanie żaby i programowanie ludzi od najmłodszych lat zaczynając od takich niewinnych bajek.
Z pewnością obejrzę nową Vaianę by samej ocenić fabułę, ale po zwiastunach widziałam, że nie za wiele się zmieniło.
Może mi Pani podać przykład filmu dla dzieci w którym nie ma nic niepokojącego? Najlepiej od razu listę, żebym mógł puszczać mojej ekipie.
Ja z takim podejściem bym już dawno zamknął się w drewnianej skrzyni i wyrzucił klucz do morza. I tak jest mi ciężko po mojej metamorfozie z poprzedniego "luzackiego życia" na to co jest teraz. Nie można wszędzie do przesady widzieć zagrożeń, bo można zwariować. Nie mógłbym w ogóle już na świat jakoś z przymrużeniem oka patrzeć.
Przecież po prostu chciałem zabrać dzieci do kina, a że trudno o coś inteligentnego to co ja poradzę... Vaiana to nie jest jakieś mistrzostwo świata, ale akurat w przypadku moich dzieci z pewnością nie zrobiła im żadnej krzywdy. Jest po prostu spoko jako odmóżdżacz. Lepszego filmu dla dzieci w kinie w ostatnim czasie nie zlokalizowałem.
Ja uważam inaczej i wg mnie ta "męskość" Vaiany to trochę przesada. Wódz jest jak najbardziej męską postacią. Ma poważanie i szacunek u wszystkich. Jego błędna decyzja o braku wypłynięcia w świat wynika z powodu strachu i straty przyjaciela w latach młodości.
Oczywiście wszędzie można się doszukać drugiego dna:
- Maui ma tatuaże a tatuaże są złe. Mało tego, w drugiej części Vaiana też zdobyła tatuaż.
- W drugiej części jest walka z bogiem. Przecież Bóg jest tylko jeden, więc po co dziecku gmatwać w głowie. Może zakazać mu też mitologii greckiej?
- Vaiana w drugiej części walczyła o połączenie wszystkich plemion. Jakby się uparł to ja tu widzę zajawkę jednego rządu światowego.
Je nie mam zamiaru popadać w aż taką skrajność. Żadna bajka Disneya nie jest idealna. W każdej są jakieś elementy głupoty. Z braku laku wybieram te w których głupoty jest niewiele i przede wszystkim brak indoktrynacji "na grubo" jak np. w najnowszym Psim Patrolu.
Pozdrawiam
Rozumiem pańską obronę, jeśli ma pan taką potrzebę pokazywać tego typu bajki swoim dzieciom to kto panu zabroni? Z pewnością nie ja! Nie krytykuję pańskich wyborów-nic mi do nich, jedyne do czego się odnosiłam to film-nie pańskie życie i osobiste wybory. Proszę nie przesadzać z zamykaniem się w drewnianej skrzyni, bo ktoś ma inne zdanie od pana :) I wie pan, porównanie do mitów greckich w tym wypadku jest dalece nietrafione, mnie ten argument wcale nie przekonuje. Bo jednak jest drastyczna różnica, nawet dla dziecka, jeśli słyszy lub czyta o mitach, a jeśli dostaje bajkę ze wspaniałą główną bohaterką, która ma jakiś nadzwyczajne przygody i obcuje z bóstwami. Chodzi o sposób podania. Dzieci nie muszą być na czasie ze wszystkimi nowościami, nawet dobrze wyselekcjonowanymi. A są ładne i wartościowsze pozycje, nawet w wytwórni Disneya, tylko że one są stare. I jeśli potrzebuje pan iść do kina, można poszukać kin, w których są wyświetlane starsze animacje.. ewentualnie pójść do filharmonii albo teatru.
Pozdrawiam.
Czy przeprowadziła Pani na mnie jakiś atak, że musiałem zastosować obronę? Nie widzę potrzeby, żebym się bronił, a internetowe komentarze z reguły spływają po mnie jak po kaczce. Mam swoją drewnianą skrzynię, ale wiara pomaga mi sobie z nią radzić. Z pewnością Pani posty i zdanie na temat filmu dla dzieci nie są powodem dla którego miałbym się do niej zamykać.
Jeszcze raz. Jeśli miałbym zabrać dzieci na ten film to bez problemu zabrałbym w pełni świadomie drugi raz. Od Vaiany 2 już dużo więcej indoktrynacji widzę na modernistycznych roratach dla dzieci o których ostatnio mówił Pan Dawid. A to przecież nauka podawana dzieciom przez księdza...
Dlatego też uważam, że Pani ze swoją opinią przesadza o czym napisałem wyżej. Jednocześnie jestem świadom świata w jakim żyję i dzieci zabrałem na ten film dopiero po wcześniejszej recenzji dwóch osób. Co tam Pani sądzi na temat Vaiany to już Pani sprawa i nic mi do tego.
Poprosiłem Panią o podanie konkretnych tytułów, które dla Pani nie są niepokojące. Nie widzę ich.
Skoro tak jak Pani sugeruje to Pani atakuje, a ja się "bronię", to może Pani nie chcę, żebym wynalazł "niepokojące" rzeczy w tym co Pani uważa za "w porządku"? Zapewniam, że prawie w każdym popularniejszym filmie dla dzieci można coś znaleźć.
Dlatego wyżej wsnioskowałem o bazę filmów i treści dla dzieci do których katolik Tradycji nie ma większych zastrzeżeń. Byłoby to dla wszystkich rodziców tutaj bardzo pomocne.
Być może takie komentarze jak Pani komuś okażą się pomocne i zauważą te zagrożenia co Pani. Zawsze warto rozmawiać. Takie dyskusje wielu osobom pomogłyby też stwierdzić czy dany film chcą pokazać dzieciom, czy jednak mają jakieś obawy.
Życzę Pani wszytkiego dobrego i samych owocnych wyborów.
Nie atakowałam pana, a pan raczej broni swoich decyzji :) W drugim komentarzu to pan mnie atakuje.
Dlaczego uważa pan, że powinnam taką listę panu sporządzić? Napisałam, że nawet w wytwórni Disneya są takie pozycje, wystarczy poświęcić trochę czasu i sprawdzić, poszukać samemu. Pierwszym lepszym tego typu filmem będzie np. Bernard i Bianca lub Thumbelina (Calineczka) ze studia Warner Bros.
Powodzenia.
Nie chcę Pani atakować ani jakoś przesadnie się tłumaczyć z tego, że nie jestem wielbłądem, bo zabrałem swoje dzieci na film z "niepokojącymi" wg kogoś treściami. Zostawmy to.
Lepiej łączyć niż dzielić. W swoim życiu jestem przyzwyczajony do dyskusji w której świat głównie neguje albo krytykuje. Osoby z mojego otoczenia z którymi dyskutuję najczęściej stoją na stanowisku negującym, a rzadko chcą przedstawiać to co sami myślą. Tak jest po prostu bezpieczniej, bo nie narażają się na odpowiedź zwrotną.
Mam dzieci na edukacji domowej - atakują mnie, że jestem oszołomem, który chowa dzieci na odludków.
Chodzę na Msze do FSSPX - atakują mnie, że jestem dziwakiem. Mam przecież kościół pod nosem a wybieram jakieś dziwne miejsca.
Powiem coś o swoich poglądach politycznych - Powiedzą: Naprawdę!? To ty jesteś 5 lat za murzynami. Jak spytam ich jakie moją oni poglądy to nie potrafią sklecić z sensem 10 zdań.
Itp. Itd.
Wydawało mi się, że jest tak w tym przypadku.
Pani skrytykowała film i poniekąd moją decyzję, że moje dzieci to widziały. Ja to szanuję, ale zwyczajnie w świecie myślę inaczej. Zagrożenia podane przez Panią uważam za wyolbrzymione, ale wspólnie ustaliliśmy, że każdy robi jak uważa za słuszne.
Zasygnalizowałem też, że wolałbym jakby Pani napisała:
Vaiana nie jest najlepszym wyborem. Może lepiej jakby Pan zabrał ich do kina na:
1.
2.
3.
4.
To się nie pojawiło. Nie wymagam od Pani listy, ale cieszę się, że Pani podała chociaż te 2 stare tytuły. Chętnie je puszczę dzieciom w domu, bo nie widzę kina w okolicy które by takie coś puszczały.
Podejrzewam, że gdyby przejrzeć ostatnie lata, którą nową bajkę dla dzieci możemy z czystym sumieniem polecić na obejrzenie w kinie problem byłby sporo większy. Dlatego piszę o tej bazie danych, bo tam byśmy mogli podyskutować, co warto pokazać swoich dzieciom.
Wczoraj przeczytałem dzieciom książkę "Bożonarodzeniowe cuda" Bogny Wiczyńskiej wydawnictwa Te Deum. Przepiękne i faktycznie cudowne opowieści. Szkoda, że nie ma tu na forum jeszcze miejsca (takiej bazy), gdzie można zapytać o jakaś pozycję filmową/książkową/kanałową lub podzielić się swoimi wrażeniami z innymi rodzicami.
Można poświęcić czas i poszukać samemu, ale można też zrobić dobry uczynek i udostępnić innym swoją wiedzę prawda?
Wg mnie to chyba taki powinien być cel całego portalu sprawki.pl...
Również życzę powodzenia i wszystkiego co najlepsze.
Wiele razy o takiej bazie myślałam, ale ze względu na to co pan wyżej zauważył, coś co dla mnie dyskwalifikuje film, dla kogoś innego będzie odpowiednie-stąd trudno o coś podobnego. I mimo wszystko, jako rodzic zawsze najpierw sama sprawdziłabym daną produkcję nawet jeśli jest z polecenia, a to z powodów wymienionych również wyżej. Taka baza musiałaby być budowana na podstawie konkretnych kryteriów, które trzeba byłoby ustalić z góry. Można byłoby na takiej liście umieścić konkretne momenty do wcześniejszego przygotowania na nie dziecka itp, itd.
Od wielu lat nie ma produkcji dobrych i bezpiecznych dla główek dzieci, a to dlatego, że dzieci od małego programuje się na konsumentów :) Dlatego osobiście nie polecam nic co zostało wyprodukowane po latach '90 (może z drobnymi wyjątkami). Bo musi pan również zwrócić uwagę nie na same treści zawarte w filmach, ale i jak prowadzona jest fabuła, jak szybkie są przejścia między kadrami, jak rozwijana jest akcja i postaci, a już o jakimkolwiek morale nie ma mowy... Dlatego stare filmy są bezpieczniejsze bo mózg dziecka nadąża za tym co widzi i łatwe jest rozgraniczenie tego co dobre i co złe.
Niech się pan nie martwi tym ciągłym gadaniem, są ludzie którzy pana za to wszystko podziwiają :)
Polecam też filmy fabularne: Matylda jeśli pan nie widział oraz Dźwięki muzyki. Jest kilka perełek, którymi dzieci się nie nudzą.
Żadnej z pozycji nie widziałem. Wszystkie sobie zapisałem i przy najbliższej okazji zrobię dzieciom kino w domu ;)
Mimo wszystko szczerze zachęcam do utworzenia tematu z taką listą (filmów, książek, kanałów). Jestem przekonany, że byłaby WIELKIM HITEM portalu i byłaby ultra pożyteczna dla rodziców w tym niełatwym i mało przyjaznym świecie. Też o tym myślałem, ale wydaje mi się, że Pani lista byłaby lepsza. Mocniejsze filtry to większa korzyść dla wszystkich. Natomiast sama dyskusja na temat zagrożeń byłaby potężną nauką dla każdego rodzica na co zwracać uwagę. Przecież nie musimy się we wszystkim zgadzać! Byleby w kulturze i wzajemnym szacunku.
Swoją drogą myślałem trochę o naszej rozmowie. Pomyślałem sobie o Pani wypowiedzi i wyobraziłem, że mam córkę (mam 2 synów). Siłą rzeczy nie mam żadnego praktycznego doświadczenia w wychowywaniu płci źeńskiej. Jeśli miałbym córkę przypuszczam, że na Vaianę mógłbym patrzeć w inny sposób. Podobnie jest z Krainą Lodu. Bajka ta robi dewastację u dziewczynek, bo każda chce zostać Elsą. Natomiast po chłopcu to wszystko spływa i jest to też zwyczajny w świecie odmóżdżacz. Chłopcy raczej księżniczkami nie zostają (chociaż w tym chorych czasach to różnie może być).
Działa to też w drugą stronę. Ma Pani rację, że cechy prawdziwej męskości w bajkach to rzadkość. Akurat wódz w Vaianie to akurat moim zdaniem jeszcze trzyma poziom. Męskość w bajkach to albo tępy osiłek jak Maui, albo właśnie taki Czkawka, o którym Pani wspominała. Czkawa nawet jak już został wodzem miał w sobie cechę życiowego fajtłapy. Natomiast przysłowiowe "jaja" miała Astrid. Mi to przeszkadzało, chociaż "Jak wytresować Smoka" to jak na nowe animacje pozycja niezła.
Podsumowując: świetnie byłoby podyskutować na takie tematy w szerszym gronie. Świetnie byłoby mieć bazę zatroskanego o swoje dzieci katolika i z czystym sumieniem puścić/przeczytać to potem swoim dzieciom. Przypuszczam, ze Pan Dawid ma pełne ręce roboty i chętnie by oddał to komuś do ogarnięcia.
Ja się gadaniem jakoś przesadnie już od jakiegoś czasu nie martwię. Odkąd odnalazłem Mszę Wszechczasów zrozumiałem, że nie ja jestem od podziwiania a Pan Bóg. Ja jestem tylko brudną miotłą (jak to ostatnio ks. Stehlin na kazaniu powiedział) i po prostu muszę robić swoje.
Pani też się nie martwi, że ktoś może coś skrytykuje. Nawet jeśli się znajdzie taka osoba to całe mnóstwo pozostałych na tym skorzysta. To już samo w sobie jest wielką wartością dodaną i dobrym uczynkiem dla innych. Ja z pewnością taką listę bym wydrukował i odhaczał pokolei pozycje.
Z Panem Bogiem!
Nie wiem ile chłopcy mają lat, ale może też im się spodobać Miecz w kamieniu, Lis i pies bądź Księga Dżungli (jeśli już ich nie widzieli) lub nawet Robin Hood :)
5 i 7.
Bernard i Bianca
Calineczka
Matylda
Dźwięki muzyki
Miecz w kamieniu
Lis i Pies
Księga Dżungli
Robin Hood
Chłopaki nie widzieli żadnego z tych tytułów. Prawda jest taka, że generalnie to rzadko oglądają coś na ekranie telewizora. Bywało tak, że nie miałem pomysłu co im puścić na rodzinny, wspólny seans...
Dzięki Pani mam już bazę na dłuższy czas. Zapisałem, a nawet jakbym zgubił to sobie do tego posta będę wracał ;)
Bardzo dziękuję.
5 i 7 lat... to w takim razie Dźwięki muzyki będą musiały poczekać :) Wszystkie pozycje jednak proszę o sprawdzenie samemu, nawet szybkie przeklikanie. Wszystkie znajdzie pan na CDA za darmo :)
Co do Matyldy to jednak muszę zmienić zdanie, oglądałam ją dawno i gdy teraz ją włączyłam wydała mi się mniej odpowiednia... musiałby pan to sam ocenić.
Zdecydowanie i bez względu na wiek polecam Małą księżniczkę z '39 (dostępna na YT), cudny film dla całej rodziny.
Jedyny "minus" starszych produkcji jest taki, że dzieci obeznane z nowoczesnymi filmami i bajkami mogą się na nich nudzić, bo przejścia między kadrami są wolniejsze, akcja nie tak wartka i postacie zero-jedynkowe (moim zdaniem to są same plusy :D ).
Obejrzeli Bernarda i Biancę. Bardzo im się podobało. Mi z resztą też. Mówili tylko, że ta Meduza taka straszna, ale dali radę. U mnie akurat nie ma problemu z "nowszymi" bajkami, bo dla nich każda elektronika to w ich dziecięcym świecie "święto narodowe".
Starszy zwrócił potem nawet uwagę, że Penny modliła się przed snem. Rzadko w bajkach można coś takiego zobaczyć.
Ciężko się do czegoś przyczepić.
No może jedynie do tego, że dla mniejszego dziecka może być jednak trochę za straszne. Meduza z dwoma krokodylami, porwanie małego dziecka i ponury statek na bagnach. Skoro mój siedmiolatek mówił, że trochę się tej Meduzy bał to znaczy, że postać jest bardzo wyrazista.
P.S na seanse z listą zaszalałem i nawet zainwestowałem w Disney+.
Panie Robercie, bardzo pana przepraszam, nie miałam pojęcia o tym.. proszę się zapoznać i zweryfikować swoją listę, bowiem jak widać nawet starsze animacje są niebezpieczne :(
https://www.youtube.com/watch?v=ubRGGPFx0xg
Proszę się nie przejmować. Z tym Bernardem i Biancą to w życiu bym nie pomyślał, że twórcy mogli wpaśc na taki durny pomysł. Scena była na tyle szybka, że tego nie wyłapałem.
Nic nie poradzimy, że żyjemy w czasach, kiedy strach włączyć w ogóle telewizor. Obejrzałem parę starszych tytułów z chłopakami i i tak są milion razy lepsze od tych nowoczesnych np. Zakochany kundel.
Najbardziej mnie bawią te ostrzeżenia Disney'a np. przed Księgą Dżungli, że film jest jakiś nieodpowiedni, rasistowski bla bla bla. Można bez problemu w telewizji na TVN pokazywać w telewizji śniadaniowej Drag Queen, a oni widzą jakieś zagrożenie w takiej bajce...
Oczywiście jakąś opcją jest całkiem zrezygnować z tv. Tylko przy edukacji domowej, katechizacji i innych obowiązkach ta chwila odmóżdżającego wytchnienia jest jednak pożądana.
Z resztą takie starsze bajki są dużo mniej niebezpieczne niż włączenie w telewizji Sylwestra z TVP. U mnie co prawda nie ma dostepnej telewizji, ale jeśli by była to bym z pewnością schował pilota.
Z działaniem podprogowym jest tak, że niestety to czy my to wyłapiemy czy nie, nie jest istotne, bo nasz mózg to wyłapuje i zapamiętuje (takie pranie mózgu). Niestety, człowiek zapomina, że Walt Disney był masonem, a więc najpewniej miał na uwadze zepsucie dzieci od samego początku... :(
Z czystym sumieniem mogę polecić jeszcze animację, o której zapomniałam: Książę Egiptu (nie Disney)-ekranizacja na podstawie historii Mojżesza (na podstawie, bo jest to dość luźna adaptacja, a mimo to nie jest ona ukierunkowana jak na przykład w serialu The Chosen). Ten film oglądać można w nieskończoność, piękna animacja i cudowne piosenki wpadające w ucho.
Chętnie puszczę dzieciakom. Mojżesz mi się kojarzy z tym, że moje dzieci zagięły ostatnio dwie osoby w rodzinie, bo wytłumaczyły im z jakiego powodu nie wszedł do Ziemii Obiecanej :)
Rozumiem to. Prawda jest taka, że czasami to już sam nie wiem jak sobie z tym wszystkim radzić.
Z jednej strony chciałoby się te dzieci wypuszczać do rówieśników, do świata, do nowych wrażeń, wyzwań i zainteresowań, które są atrakcyjne.
Z drugiej strony ma się czasem wrażenie, że najlepiej byłoby zamknąć dziecko pod kluczem i pilnowac, żeby nie docierały do nich te wszystkie negatywne i destruktywne bodźce.
Problem jest tym większy, że często jestem jedynym, który w ogóle zwróci uwagę, że to są jakieś problemy...
Rodzic w tych czasach nie ma łatwego zadania. No, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo i zawsze można to przekuć w jakieś zasługi ku chwale Pana Boga.
Bardzo się cieszę! I szczerze mówiąc to te złe charaktery, które są przedstawione strasznie, w moim odczuciu to dobrze, choć też nie chciałabym straszyć dzieci. Nie mniej to mi się podoba-zaro jedynkowa postać. Od razu dziecko rozpozna w niej złego, którego spotyka zasłużona kara. I tak po prawdzie to czy można teraz spotkać w bajkach taki zły charakter, który pod każdym względem przedstawiony jest jako czarny charakter? Nie, wszytko jest rozmydlone. Myślę, że jeszcze wrócicie do tej bajki jak dzieci ochłoną :) Od razu uprzedzam, że podobna postać jak Meduza jest w Mieczu w kamieniu (chyba mieli już projekt postaci i wykorzystali go w kilku produkcjach). Bardzo się cieszę, że pomogłam jakoś urozmaicić wachlarz bajkowy. Jest też dość ciekawa seria bajek o misiu Rupercie (jest na YT), coś podobnego do Franklina, tylko przygody są bardziej fantazyjne.
Panie Robercie, bardzo pana przepraszam, nie miałam pojęcia o tym.. proszę się zapoznać i zweryfikować swoją listę, bowiem jak widać nawet starsze animacje są niebezpieczne :(
https://www.youtube.com/watch?v=ubRGGPFx0xg
jestem za listą filmów z sugestiami które można przeczytać a wybór - właczę nie włącze ostatecznie mamy, co nie?
Dla aspergerowców polecam wyżej wymienioną Małą księżniczkę z '39 (póżniejszych ekranizacji nie widziałam), Film jest spokojny, ma bardzo spokojną fabułę, wyraziste postaci i przede wszystkim aktorzy bardzo dobrze przedstawiają emocje, a zdjęcia są spokojne i zmieniają się statycznie co nie zmęczy dzieci i nie nakręci ich (a raczej nie powinno). Ten film jest dla każdego wieku, a jeśli ma pani starsze dzieci to polecam również wyżej wspomniane Dźwięki muzyki (film dostępny na CDA, a film oparty jest na prawdziwej historii), to akurat jest musical z również wyrazistymi postaciami. Zastrzegam tylko, że w obu filmach w tle przewija się wojna lub jej zaczątki. Proszę zerknąć samej i ocenić czy te filmy będą odpowiednie dla pociech :)
Oczywiście jak najbardziej. Trzeba tylko chętnego, który taką listę na start stworzy ;)
Potem każdy dorzuci coś od siebie i zacznie się dyskusja, co komu pasuje, a co średnio.
Myślę, że warto wziąść pod uwagę każdą negatywną sugestię dot. filmu animowanego dla dzieci. Ja całe szczęście mam latwiej, bo moi aspergerzy ogólnie nie powinni oglądać tv i tego się trzymam dla ich zdrowia psycho fizycznego. Nie patrzę na to co mówią inni o mnie- MAM WYJECHANE w skrócie i sama wytykam im palcem że trzeba dzieci odklejać od ekranu najpierw odklejając siebie. Mamy gry planszowe, książki historyczne, żywoty świętych, bransoletki, hand made u dziewczyn, stos jakichś zabawek logicznych, manualnych. Tak kiedyś naprawdę żyli ludzie. Należy uczyć dzieci że nie muszą robić tego co wszyscy, i nic nie stracą tym sposobem na wartości. Nawet zyskają
Polecam przychodzić "spóźniony" na film. W głównych sieciowych kinach można spokojnie przyjść 20 minut później.