Jaki kapłan może zanieść pocieszenie ludziom samotnym, sfrustrowanym i rozbitym domom, jeśli nie kapłan według Serca Bożego, który wchodzi w całą tę winę i egocentryzm, lecz wciąż wierzy w miłość?
Tylko ci, którzy cierpią samotność w celibacie ze względu na Miłość, mogą pocieszyć samotnych w małżeństwie i tych, którzy w samotności tęsknią za małżeństwem.
Celibat jest samotnością narzuconą po to, by móc pocieszać samotnych, podobnie jak biczowanie, którego doznał Chrystus, nie było dla Niego, ale po to, by biczowani nigdy nie stracili nadziei.
Samotność jest czymś specyficznym; ma ona dwa oblicza – samotność w pojedynkę i samotność w małżeństwie – coś, co Francuzi nazywają „egoisme â deux”. Kapłan doświadcza pierwszej samotności, małżonkowie czasem doświadczają tej drugiej. (...)
Samotność kapłana jest czasem używana jako argument przeciwko celibatowi, lecz może być ona jednym z najsilniejszych argumentów przemawiających za celibatem. Być może my, kapłani, jesteśmy odkupicielami zapomnianych, podobnie jak Chrystus „stał się grzechem”, by być odkupicielem grzeszników.
Zadaniem celibatu nie jest uczynić kapłana widzem sfrustrowanej miłości, lecz uczestnikiem frustracji. Nie odgrywa on roli śledczego, lecz bierze udział w dramacie. Nie stoi na chodniku Alei Złamanych Serc; jest jednym z maszerujących. Różnica jest następująca: „stał się samotnością” ze względu na osoby pozbawione przyjaciół. Kapłan również wygląda na samotnego, tyle że jego samotność nie wzięła się z wyczerpania, śmierci lub monotonii, ale z pasji niesienia współczucia ludziom odrzuconym i samotnym.
Pamięć Boga o człowieku zawiera się w bólu, który z nim dzieli. W mocnych słowach proroka: „wyrył [nas] na obu dłoniach” (por. Iz 49, 16). Błagał człowieka i współcierpiał z nim, by mógł stać się kimś innym niż jest.
Oddzielenie i uczestnictwo nie wykluczają się wzajemnie. Kapłan może być oddzielony od małżeństwa i jednak uczestniczyć w jego tragediach. W istocie widzi je lepiej, podobnie jak morze często lepiej widoczne z brzegu.
Zamiast umniejszać rzeczywistość samotności kapłana, należy ją uznać w całej jaskrawej istocie jako udział w opuszczeniu na Krzyżu: „Boże Mój, Boże, czemuś Mnie opuścił” (Mt 27, 46). (...) W swoich najmroczniejszych chwilach celibat jest echem tamtego krzyku opuszczenia.
Kapłan staje się żertwą; gdy człowiek popada w rozpacz, kapłan schodzi w tę bezkresną otchłań, w której nie ma żadnego oparcia. Uczestnictwo w opuszczeniu człowieka jest dla niego udziałem w opuszczeniu Ukrzyżowanego. Celibat jest ową świadomością niewytłumaczalności, głupstwa, absurdu i rozpaczy, które nie znajdują odpowiedzi poza unicestwieniem ukoronowanego cyprysem Chrystusa.
Ponieważ kapłan ma udział w samotności Chrystusa, może on dawać nie tylko przykład, lecz także nadzieję, albowiem ma on już udział w chwale Zmartwychwstania, gdzie nie będzie małżeństwa, gdyż będziemy niczym aniołowie w niebie.
Przyczyną, dla której niektórzy są samotni, jest to, że pragną być kochani, zamiast kochać. Chrystus uczy, że najlepszym pocieszycielem jest ten, kto sam doświadczył samotności. Warunkiem bycia uzdrowicielem nie jest utożsamianie się ze światem, lecz z Chrystusem. Celibat sprawia, że samotność nie jest powodem do ucieczki od wiążących się z nim zobowiązań, lecz kluczem do udziału w nieustannej męce Chrystusa.
W dzisiejszych czasach celibat został postawiony na głowie. Wybraliśmy Chrystusa z zastrzeżeniami; daliśmy samych siebie jako kapłanów, lecz w kontrakcie zamieściliśmy sporo drobnego druku w nadziei, że On tego nie przeczyta, a my będziemy mogli uciec od bycia żertwą. Postawiliśmy warunki: caveat emptor, niech Boski nabywca ma się na baczności. W naszych święceniach skrywamy wiele machlojek. Być może któregoś dnia pojawi się ktoś „ładniejszy” od Chrystusa obleczonego w purpurę. Skąd mam wiedzieć, co zrobię w obliczu tej samotności (choć trzeba powiedzieć, że wybory tych, którzy łamią swe śluby, w niektórych przypadkach są marnymi remedia concupiscientiae [1]. (...)
Celibat nie jest wyrzeczeniem się jakiejś osoby poza nami; jest skoncentrowaniem się na Osobie w naszym wnętrzu.
Celibat nie jest wyrzeczeniem się miłości; jest postanowieniem, by miłować tak, jak miłuje Chrystus.
Jeśli celibat jest samotnością, a w istocie nią jest, jest to samotność dziewiczego łona, w którym poczęło się Słowo.
Milczenie nie jest nieobecnością słów, lecz obecnością zaproszenia i spotkania.
Zarówno małżeństwo, jak i celibat są znakami Boga; małżeństwo jest przedostatnim znakiem, ponieważ zmierza do miłości Boga poprzez ludzką miłość; celibat jest ostatecznym znakiem.
W Starym Testamencie celibat nakazywany był przy dwóch okazjach: za każdym razem gdy dochodziło do teofanii, czyli aktu objawienia się Boga (Wj 19, 9; 15) i gdy mężczyźni szykowali się do walki (1 Sam 21, 4, Pwt 20, 17). W Nowym Testamencie sugeruje się celibat, ponieważ kapłan doświadcza teofanii w swych nawiedzeniach Najświętszego Sakramentu, a w szczególności podczas Mszy Świętej, lecz zarazem jest on w stanie wojny – nie przeciw ciału i krwi, lecz przeciw księstwom i okowom zła.
Pan opłakuje tych kapłanów, którzy rezygnują z walki. Często okazują się oni kiepskimi kochankami, ponieważ kiedyś dostąpili doskonałej miłości. Przekonują się ponadto, że nawet w stanie małżeńskim muszą praktykować niektóre z cnót, których nie chcieli praktykować w kapłaństwie. Ciekawostką w tym pokręconym świecie jest fakt, że tak wielu z tych, którzy chcą zmieniać świat, okazało się niezdolnymi do przemiany samych siebie. (...)"
[1] Lat. Lekarstwa na pożądliwość. Przyp. tłum.
Arcybiskup Fulton J. Sheen, źródło: „Those Mysterious Priests”, 1974 r., str. 326-329;
"My kapłani zbyt często myślimy, że celibat jest czymś, co dajemy Kościołowi; tak naprawdę jest to coś, co otrzymujemy, podobnie jak dziewczyna może otrzymać oświadczyny. Negatywnym aspektem celibatu jest stworzenie pustki. Dziewicze łono Najświętszej Matki było puste; Pan je wypełnił. Istnieją w świecie dwa rodzaje pustki; pustka Wielkiego Kanionu, która jest jałowa i pustka fletu, który może wytworzyć dźwięki jedynie dzięki ludzkiemu oddechowi. Pustka celibatu jest pustką tego drugiego rodzaju. Ma w niej miejsce wyrzeczenie się części ego i wtedy ze strony Boga zostaje dany dar.
Celibat jest najtrudniejszy, gdy ustaje nasze zakochanie w Chrystusie. Wtedy staje się on ogromnym ciężarem. Gdy my, kapłani, zaczynamy postrzegać celibat w kontekście Kościoła i próbujemy analizować jego historię, socjologię i psychologię oraz temu podobne, wówczas spod tego ciężaru dobywają się jęki.
Gdy widzimy celibat w relacji wobec Chrystusa, wówczas staje się on mniejszym problemem; staje się bardziej kwestią miłości. Celibat jako prawo kościelne jest trudny. Celibat postrzegany jako kwestia uczniowskiego posłuszeństwa jest również trudny, lecz jest radosny i możliwy do zniesienia. (...)"
Arcybiskup Fulton J. Sheen, źródło: "Treasure of Clay", 2008, str. 214; https://abpsheen.pl/2012/10/05/celibat/
"W jedności z Kościołem kapłan płodzi dzieci w Chrystusie, nie tylko dzieci przyniesione do chrzcielnicy i uczynione dziećmi Bożymi, ale także dorosłych, których nawrócił, podobnie jak Paweł nawrócił Onezyma i innych. Dziś jednak obserwuje się zanik „ojcostwa” w kapłaństwie. Tytuł ten bywa nawet odrzucany słowami: „Nie mów do mnie ‚ojcze’, mów do mnie ‚Józek'”. Być może nie należy mówić „ojcze”, ponieważ kapłan ma świadomość, że nie ma duchowego potomstwa.
Czy możliwe jest, że aborcja ciała zaowocowała w kapłaństwie aborcją ducha? (...) Czy niektórzy kapłani zażywają „pigułkę” w sensie niepłodzenia dzieci w Chrystusie?
W Dniu Sądu Ostatecznego, kiedy stawimy się przed Tronem Chrystusa, zapyta nas On „Gdzie są twoje dzieci?”. Bóg nienawidzi bezpłodności u tych, których uczynił płodnymi w Duchu.
Niezadowolenie z celibatu w Kościele jest wprost proporcjonalne do niepowodzenia w nawracaniu dusz do Chrystusa. Celibat nie znajduje ujścia dla namiętności, jeśli nie dojdzie do duchowej regeneracji.(...) Kiedy pojawia się jałowość i sterylność w miłości do Kościoła i jego wzrostu, coraz bardziej naglące stają się potrzeby cielesnego wyładowania. My, kapłani, jesteśmy strażnikami Jego Kościoła i Pan nie chce, abyśmy dali Mu wytchnienie od zbierania żniwa w Jego imieniu. (...)"
Arcybiskup Fulton J. Sheen, źródło: „Those Mysterious Priests”, 1970 r., str. 309; https://abpsheen.pl/2022/07/24/zanik-ojcostwa-w-kaplanstwie/
Komentarze
Dziękuję za ten wpis :)
Bardzo proszę :)