O mszy świętej łacińskiej dowiaduje się coraz więcej osób. Każdy z nich najprawdopodobniej zadaje sobie pytanie dlaczego nigdy wcześniej o niej nie słyszał. Z własnych obserwacji zauważam, iż mszą, tzw. „trydencką” zaczynają interesować się ludzie zdegustowani różnymi doświadczeniami z nowej mszy. Dlaczego jednak tak wielu ma wciąż opory, aby systematycznie uczestniczyć w Najświętszej Ofierze według starego rytu? Spróbujmy sobie to poukładać:
1. Strach przed łaciną.
Częstym argumentem jest po prostu obawa przed brakiem zrozumienia słów kapłana, czy odpowiedzi ludu. Nie oszukujmy się, z początku poznanie mszy wymaga wiele wysiłku, zagłębienia się w mszalik, przetłumaczenia wielu sformułowań.
2. Przyzwyczajenie.
Przyzwyczajeń może być bardzo wiele. Do swojego proboszcza, do swojego miejsca w ławce, do swojej parafii itd. Znów człowiek musi przełamywać siebie.
3. Posłuszeństwo.
Temat głeboki i szeroki, jak wody Oceanu Spokojnego. Choć w zasadzie bardzo prosty do wyjaśnienia. Po prostu posłuszeństwo nie może być ślepe. Jednak spora część wiernych słuchając hierarchów, czy papieża Franciszka może pomyśleć sobie, iż faktycznie jest to msza ‘do wygaszenia’. Problem posłuszeństwa pojawia się szczególnie wśród wiernych, którzy chcieliby uczestniczyć w celebraji mszy św. w kaplicach FSSPX. Osobiście kilka lat zajęło mi, aby się przekonać i bez oporów uczęszczać na msze do Bractwa.
4. Zburzenie dotychczasowego myślenia.
Myślę, że jest to kluczowy argument. Taka już przywara ludzka, iż cięzko nam jest zmieniać nasze myślenie, do którego jesteśmy przyzwyczajeni od lat. Opornie idzie przestawienie głowy i dopuszczenie do siebie, iż mogliśmy przez lata mieć dopuszczaną naukę nie do końca katolicką, czy wręcz protestancką. Gdy po raz pierwszy ktoś uświadamia nas, że przesiąknęliśmy modernizmem, czy wpływami protestantyzmu automatycznie chcemy odrzucić ten pogląd.
5. Obawa przed tym co powiedzą inni (szczególnie rodzina).
Tu również ludzki problem stary jak świat. Lęk przed oceną, obawa przed słuchaniem zarzutów o sekciarstwo itp. Zdarza się też, iż księża ‘nowego Kościoła’ zwrócą uwagę na naszą nieobecność, a na stwierdzenie, iż odkryliśmy mszę łacińską zrobią wielkie oczy i zaczną przestrzegać przed nią, jakby była czymś, co może nam zaszkodzić.
Wymieniłem tu 5 powodów (kolejność przypadkowa), które wydają mi się najczęstszymi, powodującymi wciąż jeszcze lęk przed Mszą Wszechczasów. Ciekaw jestem, czy zgadzacie się z tą opinią. Może też ktoś podzieli się swoimi spostrzeżeniami?
A może są tu osoby, które wciąż mają opory i zabiorą głos?
Komentarze
U mnie rozchodzi się o to, że do tradycji doszedłem sam. Jak przekonać żonę? Ona nie chce się w ten temat zagłębiać. Nie chce też się rozdzielać na osobne Msze. Więc przeszkodą jest zachowanie jedności w rodzinie.
Ja mam tak samo, ale to mąż jest sceptyczny, oporny wobec tradycji. Ja natomiast chodzę zawsze na mszę tradycyjną. Udało jednak mi się go przekonać i czasami chodzi ze mną na mszę trydencką. Ale chodzi też na nową. Wymaga to częstego tłumaczenia i wysiłku, ale warto rozmawiać ze współmałżonkiem. Powodzenia
Słuszne uwagi. Ja jestem na etapie Mszy Wszechczasów w strukturach diecezji. Ale z każdym punktem się zgadzam.
Szczęść Boże. Myślę, ze część osób, które chciałyby przylgnąć do Mszy Wszechczasów obawia się tego, że będą traktowani jako odszczepieńcy. We współczesnym KK tradycjonaliści są czasem postrzegani wręcz jako sekta ! Papież ograniczając tę Mszę między wierszami wskazuje, ze Tradycja to coś co nie przystaje do naszych czasów i jest niewłaściwe. Natomiast właściwe jest : inkluzywność, ekumenizm, walka o klimat i inne "nowości" .Ten współczesny Kościól ma- niestety- już niewiele wspólnego z nauką Chrystusa. Jeszcze chwila i dogmaty zaczną być podważane...Trzymajmy się Maryi i Chrystusa, bo tylko z Nimi będziemy bezpieczni. Z Panem Bogiem.
Od siebie mogę dodać, że jednym z powodów przez który nie jeżdżę na Mszę Św do kaplicy Bractwa jest ubiór i związana z tym krytyka. W mojej garderobie są spodnie. Lubię spodnie, wygodnie mi w spodniach a z kolei źle czuje się w sukienkach a spódnicy nawet nie mam. Czytałam w grupach na fb jak wierni z danej kaplicy linczowali kobiety w spodniach i bez mantylek. Tak rozumiem ten zwyczaj ale ja nie chodzę w spódnicach. Może tematyka wyda się błaha tym bardziej dla mężczyzn ale faktycznie surowa ocena i spojrzenia wiernych potrafią odstraszyć. Pójście w spodniach i płaszczu nie jest przecież brakiem oddania szacunku Bogu. Wybieram z tego powodu Msze Tradycyjne ale w Świątyniach gdzie nie ma jeszcze tak mocnej kategoryzacji.
Kolejna sprawa. Osoby które zbyt mocno wchodzą w radykalizm niedawno z ogniem w oczach i złością na twarzy niemalże wygoniły mnie i moje niepełnosprawne dziecko ze Świątyni. Zaznaczam, że dziecko zachowuje się cicho, czasem w odruchu bezwarunkowym zaklaszcze czy mruknie ale to można porównać do kaszlu osób będących w normie intelektualnej ( jeżeli chodzi o uciążliwość w skupieniu się na liturgii).
Jak w każdym środowisku tak i wśród wiernych Bractwa mamy do czynienia z ,, odchyłami'' i grubą przesadą.
TO ODSTRASZA - ZACHOWANIA LUDZI.
Są faktycznie tacy wierni którzy tak postępują , ale księża z tym walczą - jest jasno powiedziane że upominać może tylko kapłan, jeśli robi to ktoś inny robi to wbrew księdzu odpowiedzialnemu za kaplicę.
Zgadzam się, sama byłam świadkiem jak osoba z Tradycji publicznie krytykowała dziewczynę w spodniach i choć sama nosze wyłącznie sukienki to stanęłam w obronie tej dziewczyny. To ma być upominanie z miłością? Koszmar. Każdy ma swój czas. Ja też nie od razu przeszłam na sukienki. Całe życie w spodniach chodziłam i naprawdę sporo czasu zajęło mi przestawienie się. Kobiety mają wiele zranień, problemy z odczuwaniem kobiecości, a jeszcze ludzie (o zgrozo!) Tradycyjni Katolicy się pastwią nad nimi. Mam wrażenie, że wielu "Tradsów" unosi się pychą i czują się lepsi i bardziej wartościowi od innych.
Drogie Panie,
Jeżeli są osoby w kościele, które zwracają uwagę komukolwiek na ubiór to znaczy, że one same mają jakiś problem ze sobą. Księża wielokrotnie zwracali uwagę, aby nikt nigdy nie śmiał zwracać drugiemu uwagi związanej z ubiorem. Niestety to się pojawia, rzadko, ale się pojawia. Jest jednak tępione.
Do wielu tematów potrzeba czasu i spokoju. U nas w kaplicy widuję kobiety i w spodniach i w mantylkach. Nikt im nie zwraca uwagi. Choć była kiedyś starsza pani, co uzurpowała sobie prawo do oceniania czyjegoś ubioru. Została jednak uświadomiona, iż to błędne zachowanie i od tamtej pory nie ma z tym problemu.
Pozdrawiam i zachęcam do uczestnictwa we mszy, a gdyby zdarzyło się takie zachowanie proszę udać się bezpośrednio do księdza.
Polecam List Kard. G. Siri na temat ubioru kobiet https://gdynia.fsspx.pl/2000/06/01/kard-g-siri-mczyzn-i-niewiast-stworzy-ich/
Mam identycznie jeśli chodzi o ubiór. Myślałam, że jestem jedyna....
W garderobie 99 procent to spodnie. Szczerze to bardzo niekomfortowo mi w spódnicach, nie wygodnie mi i źle się w nich czuję 🙈 Nie jest to takie łatwe. Nie byłam jeszcze na Mszy Wszechczasów, chce pójść, ale....boje się, że mój wygląd nie będzie pasował do innych ludzi. Lubię być raczej nie widoczna. Chyba, że wcześniej odłożę fundusze na nową garderobę, i dopiero się wybiorę.....Jeszcze jak pani napisała, że kogoś zlinczowali za brak mantylki to szczerze jestem osobą niestety mega wrażliwą i takie rzeczy bardzo stresują.
Drogie Panie,
przyznam że trochę nie rozumiem takiej postawy. Jeśli kogoś powstrzymuje taka błahostka jak krytyka noszeni spodni przez niewiasty, to proszę sobie pomyśleć o rodzinach w Meksyku które na niedzielną Mszę św. potrafią dojeżdżać 10 godzin. A potem porównać sobie ich przeszkodę z własną.
Nie rozumiem także jak brak sukienki miałby być taką przeszkodą. Można kupić sobie w tzw. lumpeksie przyzwoitą sukienkę za 20-30 zł. To chyba nie jest koszt narażąjący na bankructwo.
A przede wszystkim proszę pomyśleć, czy Panie uważałyby za normalnie mężczyzn chodzących w sukienkach? A jeżeli nie, to dlaczego uważają, że normalne jest chodzenie przez kobiety w spodniach?
A ja rozumiem, bo niektórzy ludzie z ubiorem po prostu potrzebują czasu, również mężczyźni. Lepiej, żeby osoby, nawet średnio ubrane w ogóle pojawiły się na Mszy, dlatego jako wierni pamiętajmy, że to zadaniem księdza jest zwracać uwagę na ubiór.
Dziękuję za ten komentarz. Przestawienie się w ubiorze dla niektórych nie jest proste. Ja nie mam w rodzinie nikogo wierzącego i skupiam się na ,,walce" w tym zakresie. Każdy inny trud jest obciążeniem niestety. Nawet niby taki nazwany ,, błahym". Kiedyś raz latem założyłam długą suknię to mąż powiedział, że wyglądam jak amiszka albo Jehowa. Z tym mu się to kojarzy🙈
Rozumiem, że Pan na Mszę ŚW chodzi zawsze w garniturze , pantofelkach i marynarce. O zgrozo...
@GosiaP jak rozumiem ten komentarz był do mnie.
Obawiam się, że się nie rozumiemy.
Kobiety powinny nosić sukienki (nie tylko do kościoła) nie dlatego, że są eleganckie. Tylko dlatego, że to strój adekwatny do ich płci. Więc mogę potwierdzić - tak, jako mężczyzna chodzę w spodniach na Mszę świętą. I nie tylko.
Dziękuję za ten post, jestem właśnie taką wahającą się osobą. Może ktoś pomoże namiarami na jakieś materiały, które mogą coś rozjaśnić. Powody mam następujące:
1. Kategoria: przyzwyczajenie. Choć to w naszym przypadku coś więcej. Mam synów, którzy są ministrantami w naszej parafii. Parafia jest mała, wspólnota żywa, kilka podobnych do naszej, wielodzietnych rodzin, pobożny, bardzo Maryjny ks. Proboszcz. Synowie cieszą się, że służą wraz z kolegami z podwórka, mogą samodzielnie dotrzeć do kościoła. Mimo, że od jakiegoś czasu coraz wyraźniej widzę różnicę w nauczaniu oraz liturgii między tym co jest, a tym co było i mocno to we mnie pracuje to nie wiem, czy wyciągnięcie dzieci z tego środowiska będzie dla nich dobre. Obawiam się, że może to przynieść skutek odwrotny od zamierzonego. Byliśmy z dziećmi na Mszy Trydenckiej i próbujemy tłumaczyć różnice, ale tu też mam problem – jak powiedzieć dzieciom, że to co znają jest gorsze?
2. Kategoria: posłuszeństwo. Wierzę, że zbawienie jest tylko w Kościele i nade wszystko nie chce być poza nim. W zupełności zgadzam się z tym, że poza uczestnictwem w Mszy Wszechczasów bardzo ważne jest nauczanie, którego się słucha i dlatego pewnie najlepiej byłoby uczęszczać do FSSPX. Kilkukrotnie podchodziłam do tematu i próbowałam zrozumieć jak to jest z tym statutem kanonicznym, czy Bractwo jest, czy nie jest w Kościele, ale temat jest bardzo trudny i nie znalazłam satysfakcjonującej odpowiedzi. Problemem w tym sporze jest to, że brakuje kogoś, kto byłby obiektywny – tu każdy jest po jednej lub drugiej stronie „barykady”.
Jeżeli ktoś ze Sprawkowiczów ma te tematy rozpoznane i może podzielić się materiałami, będę bardzo wdzięczna. Na ten moment zostaje to, co staram się wciąż robić, czyli prosić o pomoc i prowadzenie Najświętszą Maryję Pannę.
Zacznę może od takiego zdania:
Jestem wiernym Kościoła Rzymskokatolickiego a korzystam już od kilku lat z posługi księży należących do Bractwa św. Piusa X. Mógłbym też to zdanie napisać w następujący sposób:
Jestem wiernym Bractwa św. Piusa X od kilku lat.
Oczywiście przekaz jest ten sam ale pojawia się subtelna różnica, która w drugiej wersji zdania może wskazywać, że to Bractwo wcale nie musi być częścią Kościoła.
I takie właśnie fikołki logiczne są niestety dzisiaj wykorzystywane przez księży diecezjalnych do straszenia wiernych "strasznymi lefebrystami" - wszystko opiera się na sposobie przekazywania informacji.
Samo słowo lefebryści (z końcówką -iści) ma podświadomie nawiązywać do grup schizmatyckich lub heretyckich, które odłączyły się od KK, lub były wątpliwie moralnymi formacjami z nazwą utworzoną od imienia założyciela - kalwiniści, marksiści, leniniści, trockiści, itp.
Bardziej rzetelną formą byłoby lefebrianie, która jest wyzbyta negatywnego sufiksu, na wzór innych katolickich zakonów - franciszkanie, dominikanie. (Oczywiście są wyjątki, ale nie w tym rzecz).
Za pomocą powyższego chciałem ukazać jedynie jaki obraz FSSPX obecna hierarchia stara się wywołać u wiernych - jak najbardziej zniechęcający.
Postaram się odnieść do punktu drugiego Pani wahań, czyli do kwestii posłuszeństwa. Obecnie w Kościele rozpowszechniona jest bardzo niepoprawna wizja posłuszeństwa - posłuszeństwa ślepego, bezrozumnego, za wszelką cenę. Posłuszeństwa papieżowi, a nie Panu Bogu.
Można to łatwo zobrazować na podstawie prostego przykładu.
Jest Pan Jezus, który jasno mówi, że poza Kościołem nie ma zbawienia, że należy nauczać i nawracać wszystkie narody, że nie ma innego Imienia, w którym byłoby zbawienie.
Jest też papież Franciszek, który mówi, że wszystkie religie prowadzą do Boga.
Następuje w tym miejscu dysonans poznawczy, gdyż jeden przeczy drugiemu. Oczywiście według posłuszeństwa logicznego/mądrego musimy posłuchać Pana Jezusa w myśl Pisma Świętego z Listu do Galatów - "Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy - niech będzie przeklęty! Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście - niech będzie przeklęty!". Stanowczo utwierdzają nas w tym papieże mniej więcej do Piusa XII - którzy konsekwentnie głoszą wszyscy to samo i jednocześnie to samo co Pan Jezus w Ewangelii.
Jest to sytuacja rzeczywiście patologiczna, kiedy zwykły szary wierny musi nie zgodzić się z błędem ukazywanym przez papieża. Ale proszę się nie martwić nie jesteśmy pierwsi.
Święty Paweł także musiał sprzeciwić się Kefasowi - Piotrowi, czyli pierwszemu papieżowi. Nie wyłączył się on tym aktem z Kościoła, gdyż działał on w zgodzie ze słowem Pana Jezusa i na Jego rzecz. Nie odrzucił on Piotra jako urzędu - ale zauważył u niego błąd i to właśnie jemu się sprzeciwił - błędowi - traktując Piotra w dalszym ciągu jako głowę Kościoła. - "Gdy Kefas (Piotr) przybył do Antiochii otwarcie mu się sprzeciwiłem, bo na to zasłużył" - List do Galatów
Święty Atanazy także sprzeciwił się papieżowi oraz panoszącej się w IV w. po Kościele herezji arianizmu, którą była zarażona większość hierarchii i sam papież - analogicznie tak jak dzisiaj modernizmem. Święty Atanazy był wówczas kilkukrotnie wygnany oraz został obłożony ekskomuniką przez samego papieża Liberiusza. Ostatecznie jak dzisiaj wiadomo Atanazy jest świętym Kościoła Katolickiego.
Czy św. Atanazy sprzeciwił się papieżowi - tak.
Czy był to sprzeciw słuszny dla dobra Kościoła - tak.
Samo sprzeciwianie się papieżowi lub jakiemuś kardynałowi nie oznacza, że stawiamy się poza Kościołem. Powiem więcej, uważam, że jeżeli działamy w zgodzie z Tradycją KK i tym co głosili poprzedni papieże, to nawet chlubnym jest nie zgadzanie się jak ktoś rozmywa naukę naszego Kościoła (nawet jak jest to papież).
Sobór Watykański I ogłosił w XIX w. dogmat o nieomylności papieża. Warto jednakże zaznaczyć, że dogmat ten jasno i klarownie wskazuje kiedy papież jest nieomylny - a jest to dokładnie wtedy, jak przemawia uroczyście ex cathedra.
Oznacza to, że zwykły wywiad papieża usłyszany w telewizji lub kilka słów powiedzianych na Dniach Młodzieży nie są czymś, z czym katolicy muszą się zgadzać pod karą ekskomuniki.
Przejdźmy troszkę bardziej do sedna. Kościół podczas badania sprawy FSSPX sam określił, że sprawa FSSPX jest sprawą WEWNĘTRZNĄ Kościoła. Ponadto sam papież Franciszek w 2016 roku udzielił księżom Bractwa personalnej papieskiej jurysdykcji na sprawowanie Sakramentów Świętych.
Czy schizmatycy lub heretycy mogą się cieszyć osobistym papieskim pozwoleniem? No raczej nie :)
Przejdźmy dalej. Podczas każdej Mszy Św. kapłan w Bractwie wymienia w Kanonie imię obecnego papieża oraz biskupa miejsca. Nie ma więc mowy o żadnym sedewakantyzmie lub innym odłamie odłączającym się od Kościoła.
FSSPX krytukuje papieża - ale jednocześnie uznaje go jako prawowitego hierarchę i głowę KK.
Nie ma więc żadnej mowy o schizmie czy oderwaniu.
Żeby nie było, że to tylko moje puste słowa. Proszę zobaczyć co o FSSPX mówi biskup np Atanazy Schneider i wielu innych wyższych rangą hierarchów (bliższych Tradycji), nie będących jednocześnie w FSSPX - jak najbardziej twierdzą, iż Bractwo jest częścią KK.
Nie ma więc kompletnie żadnego powodu z jakiego możnaby uznać, że Bractwo jest poza Kościołem. Sama ekskomunika nałożona przez JPII na arcybiskupa Lefebvra z powodu nadania czterech sakr biskupich była z automatu nieważna, gdyż arcybiskup działał w ramach świadomości o wyższej konieczności związanej z kryzysem w Kościele, co według Kodeksu Prawa Kanonicznego zwalnia go z kary ekskomuniki (kanon 1323.7).
21 stycznia 2009 roku Benedykt XVI zdjął oficjalnie ekskomunikę z czterech biskupów wyświęconych przez arcybiskupa Marcela Lefebvre’a (Przełożonego Generalnego FSSPX Bernarda Fellaya oraz Alfonso de Gallarety, Bernarda Tissier de Mallerais i Richarda Williamsona).
Bardzo uogólniając - nieuregulowany status kanoniczny znaczy jedynie tyle, że nie wiadomo gdzie dokładnie umiejscowić FSSPX w KK.
Poza tym Bractwo jest zrzeszeniem księży - wierni nie mogą do niego należeć. My jedynie możemy korzystać z ich posługi kapłańskiej, na co jeszcze raz przypomnę zezwolił sam papież Franciszek.
Co do uczestnictwa w Mszy Wszechczasów - papież Pius V zezwolił ją sprawować po Wsze Czasy, czyli nikt nie może ani kapłanowi zakazać jej odprawiania, ani tym bardziej wiernemu w niej uczestniczyć - nawet obecny papież (Kościół nie może być wewnętrznie sprzeczny).
Mogę polecić Pani kanał na yt Szymona Bańki - Szkoły Akwinaty - tam jest to wszystko o wiele lepiej i przejrzyściej wytłumaczone.
Szuka Pani obiektywnego podejścia. Myślę, że w tym przypadku obiektywność zależy od tego gdzie leży prawda. Ja oczywiście opowiadam się po jednej ze stron, jednakże również przez bardzo długi okres byłem w podobnym rozkroku, jak i zapewne wielu z nas.
Starałem się w telegraficznym skrócie przybliżyć Pani co kierowało mną w dojściu do takiej decyzji - rozpatrywanie owoców nauczania przedsoborowego i posoborowego i szukanie logicznej prawdy.
Trzeba jednakże uważać, żeby nie zabrnąć zbyt daleko i nie idealizować Bractwa i nie stwierdzić kiedyś, że np że novus ordo missae jest nieważna a tron papieski jest pusty - pamiętajmy, że celem Bractwa jest przechowanie prawdziwego nauczania dopóki KK będzie w kryzysie - a następnie oddanie tego na powrót do kościołów parafialnych.
Modernizm w kościele to choroba w naszym domu. Zwalczajmy chorobę pamiętając o dbaniu o chorych domowników.
Na koniec apeluję w sumie o to co najważniejsze w tym temacie - Modlitwa, modlitwa i jeszcze raz modlitwa (i zgłębianie Tradycji KK od której niestety zostaliśmy brutalnie odcięci - np za pomocą porządnej katolickiej lektury przedsoborowej - polecam księgarnię TeDeum).
A tak na zakończenie dodam, że jak czasami nachodzą mnie jakieś pokusy dotyczące wątpliwości to włączam dowolny odcinek ojca Szustaka na yt, i wtedy zaledwie po kilku minutach tak ogromnej dawki heretyckich tez utwierdzam się, że podjąłem jak najbardziej słuszną decyzję ;)
Pozdrawiam serdecznie i w razie co służę radą.
Z Panem Bogiem
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Pana post można wydrukować, nosić w kieszeni i wyjmować przy każdej dyskusji z katolikami tkwiącymi w herezji modernizmu lub innymi "Tradsami", którzy na siłę próbują się czepiać FSSPX.
Serdecznie pozdrawiam!
Na wieki wieków!
Bardzo dziękuję za miłe słowa. Musimy skrupulatnie wyzbywać się z głowy posoborowej wizji katolika biernego i potulnego - w końcu jesteśmy Kościołem Walczącym, a nie jakimś tam pielgrzymującym :)
Również pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego!
Laudetur Iesus Christus,
jestem wiernym bractwa FSSPX.
Jeśli ma pani wolną wolę do poznania mszy wszechczasów, to mogę polecić zakup modlitewników: Missa Tridentina wydawnictwo GERARDINUM i modlitewnik Te Deum Laudamus, wydawnictwa bractwa - Te Deum. Korzystam z obydwu. Dlaczego dwa? ponieważ uzupełniają się nawzajem. Materiałów jest dużo na yt: Szkoła Akwinaty (ks Szymon Bańka FSSPX), Kazania FSSPX, są też dostępne nagrania mszy,Militia Immaculatae itd.
Mam taką poradę, aby nie traktowała pani tej decyzji jako przejście na drugą stronę "barykady". Jesteśmy w jednym KK. Ja poszedłem na mszę wszechczasów raz i już do NOM nie wróciłem. Taka łaska Pańska. Życzę jej każdemu:)
Pani dzieci są ministrantami, co mogę podpowiedzieć: niech sami poobserwują i znajdą różnice, największa to oczywiście łacina, ale tym się proszę nie przejmować i dać sobie czas. Proszę się nie śpieszyć z decyzją, a dokładnie poznać mszę i spędzić trochę czasu na słuchaniu i lekturze. Najlepiej nie wywierać presji na siebie i najbliższych. Mi to zajęło ok pół roku, oczywiście z Bożą pomocą - bez przewodników.
Jeśli będzie miała pani dodatkowe pytania - chętnie odpowiem.
Z Panem Bogiem
Jeśli chodzi o materiały o polecam książkę ks. Georga May'a "Stara i nowa msza", szczególnie od 5. rozdziału. Bardzo prosty język i mnóstwo faktów. Encyklikę "Mortalium Animos", aby ukazać różnicę w podejściu do innych religii na przestrzeni raptem kilkudziesięciu lat. Książkę Pawła Lisickiego 'Dogmat i Tiara". W celu zobaczenia, jak prosta i klarowna jest nauka katolicka warto zgłębić "Życie duchowe" św. J.S. Pelczara; katechizm katolicki św. Piusa X.
Materiałów dot. Soboru Watykańskiego II jest wiele, warto zgłębić osobę abp. Bugniniego, odpowiedzialnego za reformę liturgiczną, czy zwrócić uwagę na dobór 'doradców' protestanckich.
Warto również zapoznać się z materiałem ks. Bańki, w którym pokazuje, jak zbliżona jest nowa msza do mszy Cranmera (przywódcy reformy anglikańskiej).
Odnośnie pełnienia posługi ministranckiej Pani synów: Moim zdaniem potrzeba tu ogromu cierpliwości i modlitwy. Pokazać dzieciom mszę łacińską, a może zachęcić ich do ministrantury w starym rycie? Zaangażowanie ministrantów jest dużo większe i poważniejsze niż na nowej. Na pewno w tym temacie pomógłby kapłan z Bractwa (proszę się nie obawiać, że będzie namawiał lub naciskał na przejście do kaplic FSSPX, kapłani bractwa cechują się raczej roztropnością, a tego typu sytuacje przerabiali już wielokrotnie).
Polecam również materiały na stronie FSSPX :
https://piusx.org.pl/fsspx/konsekracje
Hirpinus: Konsekracje biskupie z 30 czerwca 1988 r. (Analiza teologiczna) – ZW nr 32 (1/2000)
Causidicus: Konsekracje biskupie z 30 czerwca 1988 r. (Studium kanoniczne, cz. I) – ZW nr 46 (3/2002)
Causidicus: Konsekracje biskupie z 30 czerwca 1988 r. (Studium kanoniczne, cz. II) – ZW nr 47 (4/2002)
Causidicus: Konsekracje biskupie z 30 czerwca 1988 r. (Studium kanoniczne, cz. III) – ZW nr 48 (5/2002)
Causidicus: Konsekracje biskupie z 30 czerwca 1988 r. (Studium kanoniczne, cz. IV) – ZW nr 49 (6/2002)
Causidicus: Konsekracje biskupie z 30 czerwca 1988 r. (Studium kanoniczne, cz. V) – ZW nr 50 (1/2003)
Pamiętam informacje sprzed pół wieku jak rodzice mi opowiadali że kiedy oni byli mali to msza św. była w łacinie i ludzie w kościele niczego nie rozumieli - ale teraz wiem że dzieci bardzo szybko się uczą formuł i wiedzą o co chodzi i co kiedy się mówi być może nawet lepiej niż na "novo" więc może to tylko legenda posoborowa :). Mam też opinie że podróżującym było bardzo miło kiedy np. na Węgrzech czuli się jak u siebie w domu :) i zarazem jak im było niemiło kiedy po paru latach znowu na Węgrzech już niczego z mszy nie rozumieli.
Dla mnie bardzo ciekawy jest sposób w jaki wprowadzono tę reformę - ponoć tylko przyzwolono na sprawowanie całości mszy w nowym rycie i jakoś dziwnie na całym świecie przyjęło się błyskawicznie od balisek do balisek - nawet nie wiem czy przed soborem były gdziekolwiek praktykowane msze że tak powiem "zinternacjonalizowane" - ( i18n).
Ja miałam opór, bo bałam się na początku, że to sekciarskie, bo wyłączone z "normalnego" Kościoła. Miałam takie myśli, że to jak być na Mszy u suspendowanego kapłana. Czułam się dziwnie i nienaturalnie.