Dlaczego wielu katolików ma opory przed mszą łacińską?

15.10.2024

O mszy świętej łacińskiej dowiaduje się coraz więcej osób. Każdy z nich najprawdopodobniej zadaje sobie pytanie dlaczego nigdy wcześniej o niej nie słyszał. Z własnych obserwacji zauważam, iż mszą, tzw. „trydencką” zaczynają interesować się ludzie zdegustowani różnymi doświadczeniami z nowej mszy. Dlaczego jednak tak wielu ma wciąż opory, aby systematycznie uczestniczyć w Najświętszej Ofierze według starego rytu? Spróbujmy sobie to poukładać:

1.      Strach przed łaciną.

Częstym argumentem jest po prostu obawa przed brakiem zrozumienia słów kapłana, czy odpowiedzi ludu. Nie oszukujmy się, z początku poznanie mszy wymaga wiele wysiłku, zagłębienia się w mszalik, przetłumaczenia wielu sformułowań.

2.      Przyzwyczajenie.

Przyzwyczajeń może być bardzo wiele. Do swojego proboszcza, do swojego miejsca w ławce, do swojej parafii itd. Znów człowiek musi przełamywać siebie.

3.      Posłuszeństwo.

Temat głeboki i szeroki, jak wody Oceanu Spokojnego. Choć w zasadzie bardzo prosty do wyjaśnienia. Po prostu posłuszeństwo nie może być ślepe. Jednak spora część wiernych słuchając hierarchów, czy papieża Franciszka może pomyśleć sobie, iż faktycznie jest to msza ‘do wygaszenia’. Problem posłuszeństwa pojawia się szczególnie wśród wiernych, którzy chcieliby uczestniczyć w celebraji mszy św. w kaplicach FSSPX. Osobiście kilka lat zajęło mi, aby się przekonać i bez oporów uczęszczać na msze do Bractwa.

4.      Zburzenie dotychczasowego myślenia.

Myślę, że jest to kluczowy argument. Taka już przywara ludzka, iż cięzko nam jest zmieniać nasze myślenie, do którego jesteśmy przyzwyczajeni od lat. Opornie idzie przestawienie głowy i dopuszczenie do siebie, iż mogliśmy przez lata mieć dopuszczaną naukę nie do końca katolicką, czy wręcz protestancką. Gdy po raz pierwszy ktoś uświadamia nas, że przesiąknęliśmy modernizmem, czy wpływami protestantyzmu automatycznie chcemy odrzucić ten pogląd.

5.      Obawa przed tym co powiedzą inni (szczególnie rodzina).

Tu również ludzki problem stary jak świat. Lęk przed oceną, obawa przed słuchaniem zarzutów o sekciarstwo itp. Zdarza się też, iż księża ‘nowego Kościoła’ zwrócą uwagę na naszą nieobecność, a na stwierdzenie, iż odkryliśmy mszę łacińską zrobią wielkie oczy i zaczną przestrzegać przed nią, jakby była czymś, co może nam zaszkodzić.

Wymieniłem tu 5 powodów (kolejność przypadkowa), które wydają mi się najczęstszymi, powodującymi wciąż jeszcze lęk przed Mszą Wszechczasów. Ciekaw jestem, czy zgadzacie się z tą opinią. Może też ktoś podzieli się swoimi spostrzeżeniami?

A może są tu osoby, które wciąż mają opory i zabiorą głos?

Komentarze