Dziękuję za ten post, jestem właśnie taką wahającą się osobą. Może ktoś pomoże namiarami na jakieś materiały, które mogą coś rozjaśnić. Powody mam następujące: 1. Kategoria: przyzwyczajenie. Choć to w naszym przypadku coś więcej. Mam synów, którzy są ministrantami w naszej parafii. Parafia jest mała, wspólnota żywa, kilka podobnych do naszej, wielodzietnych rodzin, pobożny, bardzo Maryjny ks. Proboszcz. Synowie cieszą się, że służą wraz z kolegami z podwórka, mogą samodzielnie dotrzeć do kościoła. Mimo, że od jakiegoś czasu coraz wyraźniej widzę różnicę w nauczaniu oraz liturgii między tym co jest, a tym co było i mocno to we mnie pracuje to nie wiem, czy wyciągnięcie dzieci z tego środowiska będzie dla nich dobre. Obawiam się, że może to przynieść skutek odwrotny od zamierzonego. Byliśmy z dziećmi na Mszy Trydenckiej i próbujemy tłumaczyć różnice, ale tu też mam problem – jak powiedzieć dzieciom, że to co znają jest gorsze? 2. Kategoria: posłuszeństwo. Wierzę, że zbawienie jest tylko w Kościele i nade wszystko nie chce być poza nim. W zupełności zgadzam się z tym, że poza uczestnictwem w Mszy Wszechczasów bardzo ważne jest nauczanie, którego się słucha i dlatego pewnie najlepiej byłoby uczęszczać do FSSPX. Kilkukrotnie podchodziłam do tematu i próbowałam zrozumieć jak to jest z tym statutem kanonicznym, czy Bractwo jest, czy nie jest w Kościele, ale temat jest bardzo trudny i nie znalazłam satysfakcjonującej odpowiedzi. Problemem w tym sporze jest to, że brakuje kogoś, kto byłby obiektywny – tu każdy jest po jednej lub drugiej stronie „barykady”. Jeżeli ktoś ze Sprawkowiczów ma te tematy rozpoznane i może podzielić się materiałami, będę bardzo wdzięczna. Na ten moment zostaje to, co staram się wciąż robić, czyli prosić o pomoc i prowadzenie Najświętszą Maryję Pannę.
Szczęść Boże, Dla mnie bardzo pomocne w tej sprawie były wykłady umieszczone na kanale FSSPX na youtube: "Akt płciowy małżeński cz.1 https://www.youtube.com/watch?v=-_aTwfzVklI i cz.2 https://www.youtube.com/watch?v=dIJmBzmnsho oraz wykład w materiałach do pobrania na stronie FSSPX pt. "Co katolik może... po ślubie?" https://piusx.org.pl/pobieranie/ Muszę przyznać, że jako osoba szczerze tematem zainteresowana i starająca się podejść do niego poważnie i zaangażowaniem od początku swojej drogi (z mężem przygotowując się do małżeństwa uczestniczyliśmy w kursach, czytaliśmy książki, nawet długo myślałam, czy nie zostać instruktorem NPR), tak aby żyć zgodnie z nauką Kościoła, doznałam szoku, kiedy już po ponad 10 latach małżeństwa dowiedziałam się jaka naprawdę jest nauka Kościoła w tej sprawie. Miało to oczywiście związek z wejściem do "bańki" nauki tradycyjnej :). Wcześniej rozumieliśmy to tak, że jeżeli byśmy uznali, że nie chcemy już mieć więcej dzieci, to po prostu korzystamy z czasu niepłodnego, biorąc oczywiście pod uwagę, że może się dziecko począć. Przy czym przy rzetelnym stosowaniu NPR prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest bardzo niskie. Teraz natomiast rozumiemy to tak, że cały czas na nowo rozeznajemy sytuację i jeżeli nie ma poważnych przeszkód, to robimy w naszym życiu miejsce dla kolejnego członka rodziny. A zatem nie możemy powiedzieć z góry "Planuję x dzieci", niezależnie od wielkości x, bo przecież nie wiemy jakie warunki będą w przyszłości. Niestety jest to powszechne, młodzi ludzie zakładający katolickie rodziny z naszego otoczenia najczęściej tak do sprawy podchodzą (my zresztą kiedyś też), bo nikt im tej nauki w dzisiejszym Kościele głównego nurtu dobitnie nie wykłada. Wg mnie to często blokuje, bo małżonkowie powiedzą sobie, że będą mieli np. 3 dzieci, potem nie myślą już o kolejnych, bo plan wykonali, a teraz czas na inne sprawy. Trudniej jest żyć w ciągłej gotowości na Boże wezwania. Nie chcę tu nikogo krytykować, bo naprawdę po sobie wiem, że to w znakomitej większości kwestia niewiedzy. Co do samego NPR (mam tu na myśli metody rozpoznawania płodności), to jest to narzędzie i tak jak nóż, czy sztuczna inteligencja może być stosowane w sposób godziwy lub niegodziwy. Wg mnie warto zapoznać się z tymi metodami, bo jednak czasem poczęcie trzeba odłożyć, ale przede wszystkim znajomość własnego ciała dla kobiet jest sprawą bardzo cenną. Łatwej wtedy zauważyć ewentualne problemy i choroby, mnie np. oszczędziło to przypuszczalnie, przy współpracy z dobrym, znającym się na rzeczy lekarzem, nieudanych prób poczęcia, bo wiedziałam, że potrzebuję suplementacji hormonalnej, żeby zajść w ciążę.