Ojej, jakże ze mną rezonuje ten wpis! Ostatnio właśnie miałam podobne przemyślenia i rozterki, gdyż sama także od jakiegoś czasu zaczęłam coraz bardziej zagłębiać się we wszelkiego rodzaju teorie spiskowe świadczące o tym, że żyjemy w masońskiej symulacji, i jakkolwiek to wszystko nie byłoby ciekawe i otwierające oczy na wiele różnych kwestii, o których się nie miało pojęcia albo które gdzieś tam podskórnie uwierały, ale nie wiadomo było do końca dlaczego, to w końcu właśnie człowiek łapie się na tym, że zaczyna powoli zatracać się w tej tematyce i odrywać od tego co istotne i niejako kontemplować to zło. Owszem, warto być świadomym, a niektóre z tych informacji mogą mieć pożyteczny skutek, zwłaszcza dla kogoś, kto żyje w kompletnej bańce, ale we wszystkim należy zachować umiar i jak się go nie zachowa, to w pewnym momencie pojawia się tzw. głód dopaminowy typowy dla konsumowania w nadmiarze jakichkolwiek innych treści w Internecie, a także pokusa, żeby za wszelką cenę uświadamiać wszystkich naokoło, co już może przynieść marny efekt. W dodatku wpędza to człowieka w takie poczucie pesymizmu i postrzegania świata tylko przez pryzmat całego zła i brudu, zapominając o całym Bożym dobru i pięknie, które przecież wokół nas także jest. Gdzieś tam zaczęły pojawiać się we mnie takie odczucia, żeby z tym przystopować, ochłonąć, skupić się na modlitwie i na swoim życiu, bo całego świata nie zmienię, a nawet jeśli chcę to zrobić, to i tak muszę zacząć od siebie. Tym bardziej, że Matka Boża w swoich orędziach nie wzywała do śledzenia w napięciu wszystkich newsów czy nie wiadomo jakich heroizmów, ale do tego, żeby odmawiać po prostu różaniec... i to jest najlepszy oręż w walce ze złem.
A co w przypadku FSSP czy IBP? Są księża zrzeszeni w ramach tych stowarzyszeń (np. na naszym rodzimym podwórku x. Grzegorz Śniadoch, tak bardziej światowo x. Chad Ripperger), którzy wkładają ogromne wysiłki w to, by ludzie poznali i przylgnęli do Tradycji (polecam gorąco posłuchać sobie choćby kazań czy konferencji na youtubie). Niezwykle cenię sobie posługę FSSPX, jednocześnie uważam, że sugerowanie, jakoby poza FSSPX nie było zbawienia jest lekkim nadużyciem i może się odbywać ze szkodą dla innych księży, którzy wiele robią dla szerzenia Prawdy.