Sposoby na ratowanie Polski w czasach zamętu.

  @Robert
07.10.2024
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

W ostatnich paru latach intensyfikacja "apokaliptycznych" informacji wciąż przybiera na sile. W zasadzie to nie ma już miesiąca w którym nie byłoby jakiś "hitów". Choćby ostatnie parę dni - gorąca wojna na Bliskim Wschodzie czy słowa  szefa sztabu generalnego RP,  że aktualne pokolenie Polaków idzie na wojnę. Informacje tak ciężkiego kalibru, zaraz po ostatnich wyczynach papieża Franciszka. Czuć już po prostu wszędzie, że ciężkie czasy zbliżają się wielkimi krokami. Ostatnie Sprawki extra to też takie "political fiction". Tematyka jest oczywiście bardzo ciekawa i wciągająca. Jednak w mojej skromnej opinii słuchacza to inny kierunek byłby bardziej właściwy dla Sprawek na te ciężkie czasy. Postaram się dalej wyjaśnić dlaczego tak uważam. W któryś sprawkach Pan Dawid mówił, że ciężko jest wywarzyć złoty środek pomiędzy informowaniem o "sprawach tego świata", a skupieniem się na pracy duchowej. Słabego z natury człowieka ZAWSZE będzie ciągnęło do tego pierwszego . Z prostej przyczyny -  jest to dla niego dużo bardziej atrakcyjne. Taka tematyka wzbudza sensację i jest z reguły dużo ciekawsza. No i ma się to poczucie zgłębiania ukrytej tajemnicy, o której większość społeczeństwa nic nie wie. Wystarczy wrzucić w nazwę filmu na YouTube antychrysta, apokalipsę, koniec świata,  znak bestii, wojna już tu jest, czerwone jałówki i z automatu ma się wyświetlenia x5. Dlaczego tak jest? Dlatego, bo człowiek ma opory, żeby się skupić się na 100% na tej prawdziwej walce duchowej. Dużo łatwiej i przyjemniej jest żyć zgłębianiem "spraw tego świata" niż poświęcać się żmudnej pracy nad własną duszą.

Wstęp trochę przydługi, ale uważam to za ważne. Pułapka "sensacji" jest zastawiona na każdego człowieka, nawet w pełni świadomego. To wciąż moja wielka wada - poświęcam za dużo czasu wyszukowaniu informacji lub uświadamianiu znajomych, że świat jest gorszy niż im się wydaje. Nie mam tu oczywiście na myśli, żeby być jak ta głupia owca i nic nie wiedzieć.  W sytuacji braku wiedzy  kreatorzy tego świata zjedzą nas na miękko i nieważne czy ktoś jest tego świadomy czy nie. Problem jest jednak wtedy, gdy "odkrywanie" tego świata wejdzie człowiekowi za bardzo w nawyk.  Jak się weźmie do ręki smartfona to walka duchowa w większości przypadków zejdzie na dalszy plan. Pojawi się ta nieodparta pokusa - dowiem się tego o czym nie wiedzą inni. Skoro "czy jest to trochę wyścig z czasem" (nawiązując do ostatnich Sprawek extra) to nie powinien jak najwięcej grzebać, żeby się w porę dowiedzieć? Może jutro już nie zdążę?
Zmarnowałem w swoim życiu dziesiątki godzin, żeby "doszukiwać się" informacji na tematy "zakryte". Są to dziesiątki godzin, które oddaliły mnie od wykonania kolejnego kroku w walce duchowej. Wiem może trochę więcej o świecie, ale i tak nie mam na to żadnego wpływu. Może z 10% tych informacji są dla mnie użyteczne w codziennym życiu. Reszta to "ciekawostki" pokroju tego, że żona prezydenta jednego z krajów europejskich to facet. Jaki to ma wpływ na moje życie i moje otoczenie? Żaden. 

Człowiek, który wchodzi głębiej w tematykę polityki, geopolityki, historii, zdrowia, ekonomii, edukacji, wiary z biegiem czasu czuje się jakby żył w "matrixie". Wiele rzeczy nie jest takimi jakimi wydają się na pierwszy rzut oka. Taka wiedza  to niestety miecz obosieczny. Może nas uchronić przed niewłaściwymi decyzjami, ale może nas też pochłonąć, że tylko tym będziemy żyli. Dlaczego tak trochę nawiązuję do ostatnich "Sprawek extra". Brnięcie w takie klimaty to może być miecz obosieczny. Człowiek, który jest wciąż za bardzo utopiony w matrixie zacznie się interesować Trumpem, P Diddy, rytuałami, wojną na Bliskim Wschodzie. Będzie za wszelką cenę szukał tej sensacji. Zaraz potem zacznie już panikować, że jesteśmy o krok od antychrysta, wielkiego ucisku, końca świata itp. itd. Tematyka go pochłonie, bo jest ciekawa, tajemnicza i  stosunkowo mało ludzi o tym wie.  Oddala go to od Pana Boga i właściwej postawy w walce duchowej. Człowiek, który potrafi już dostrzegać, że jest w matrixie posłucha tego wszystkiego na luzie jako ciekawostę. Zaraz potem powinien wracać do walki duchowej, bo to ona jest KLUCZOWA. Jeśli już ma być taka tematyka to bardzo proszę kłaść większy nacisk właśnie na walkę duchową. Szatańska pokusa drążenia "sensacji" czycha na każdym kroku i dla wielu ludzi może być ogromnym zagrożeniem.

Dlatego ja bym nie szedł w tym kierunku i poszedłbym w innym. Uważam, że dużo lepszym i bardziej pożytecznym kierunkiem dla Sprawek jest "wyrywanie" dusz z herezji modernizmu. Tu niby też jest ta "nutka" sensacji SWII, ale to już jest sprawa pierwszej wagi dla naszego narodu. Tutaj każdy z nas ma na to REALNY wpływ i może o to samemu walczyć w swoim najbliższym otorczeniu.  Kiedy myślę o losie naszej ojczyzny zawsze mam przed oczyma targującego się z Panem Bogiem Abrahama. Ja wierzę, że dalszy los Polski zależy od tego ile wypracujemy tu u nas "sprawiedliwych". Nie zrobimy tego poprzez znajomość czarnych meandrów tego świata, ale poprzez pokutę, pracę nad sobą, modlitwę i kierowanie wielu dusz ku prawdziwej nauce katolickiej.  Ostatnio byłem na Mszy Wszechczasów, gdzie ksiądz nie miał posługującego ministranta. Płakać mi się chciało. Pomyślałem w tym momencie: zamiast dalej marnować czas, ile bym więcej dał Panu Bogu, gdybym się tej ministratury nauczył. Ulepszanie świata zawsze trzeba zaczynać od siebie i swojego otoczenia, a nie na drugim krańcu świata. Sztuką jest też odpowiednie wyważenie, co w życiu powinno być zawsze priorytetem.

Kończąc: w tę sobotę z Bożą Pomocą zdołałem skompletować pięć pierwszych sobót miesiąca. Nie mam naprawdę intencji, żeby się chwalić. Czuję po prostu wielką radość, że ja maluczki dołożyłem malutką cegiełkę w walce duchowej dla dobra Kościoła.  Chcę się tą radością z Wami podzielić. Planuję jeszcze dołożyć 2 następne pierwsze soboty w ramach zadośćuczynienia i wynagrodzenia za moje ludzkie słabości: ospałość lub niewystarczające skupienie na tajemnicach różańcowych. Z nowym rokiem nie mam zamiaru przerywać i chcę zacząć od początku. Mam też "zaliczone" 4 pierwsze piątki miesiąca i bardzo mi zależy, żeby dotrwać do 9. Bardzo Was proszę o modlitwę w tej intencji i dziękuję każdemu kto modlił się o moje pierwsze soboty. Jeśli ktoś planuje zacząć tę nabożeństwa bardzo proszę o informację i chętnie będę się w tej intencji modlił.  Uważam, że to są właśnie te właściwe sposoby na ratowanie Polski. Kiedy papież Franciszek "wynagradza" Panu Bogu "biedę", my Polacy masowo uczestniczmy w wynagradzających nabożeństwach pierwszych piątków i sobót miesiąca. Różaniec do ręki na każdym kroku. Serdecznie też polecam Rozważania różańcowe abp Levebvre'a. Wspaniała i stosunkowo krótka lektura, która zmienia życie. Zamiast nadmiernego koncentrowania uwagi na Kamali i Donaldzie do ręki przedsoborowa lektura duchowa. Zamiast "political fiction" jeszcze więcej o  rewolucji w Kościele i wyrywania nieświadomych dusz z herezji modernizmu. Nie ustawajmy w duchowej walce o wielu SPRAWIEDLIWYCH w Polsce. 

Z Panem Bogiem.

Komentarze