Ogólnie lubię materiały na stronie i uważam je za wartościowe aczkolwiek mam pewne wątpliwości co do jednego, specyficznego typu materiałów. Mam wrażenie, być może błędne, że ta konkretne rozprawka pisana jest pod ukrytą tezę. Zgódźmy się najpierw co do oczywistego faktu: "Poza Tradycją nie ma zbawienia". I w sumie tyle w temacie bo co tutaj dodawać w kwestii tak oczywistej. Niemniej, moim zdaniem autor dopuszcza się manipulacji językowych by wskazać że "tradsi/tradycjonaliści" (a precyzyjniej pewna ich grupa) są jedynymi dalej podążającymi za Tradycją równocześnie nie formułując tego zarzutu wprost. Dlatego grzecznie proszę o doprecyzowanie wypowiedzi poprzez odpowiedź na kilka pytań: - Czy zdaniem autora są katolicy którzy podążają za Tradycją, są wierni Tradycji a uczestniczą w NOM? - Staram się uczestniczyć we Mszy Wszechczasów kiedy tylko mogę. U mnie w diecezji są tylko "indultowcy". Czy autor uważa Msze Święte odprawiane w ramach indultu za godne? Co z Mszami odprawianymi przez "Piotrowców" i IDP? Czy są godne i warte polecenia? - Czy zdaniem autora jest jakś konkretna grupa "tradsów" która jako jedyna jest dalej wierna Tradycji? Jeśli tak to jaka? Aha, o odpowiedź na zadane pytania proszę konkretnie autora rozprawki i tylko jego.
"Przejawem pychy jest, na przykład, przekonanie, że warto, abym miał zdanie na każdy temat. Prawdopodobnie na 99% wszystkich spraw mamy absolutnie za mało wiedzy, czasu i za słabo wytrenowany rozum, żeby nasze zdanie miało jakiekolwiek znaczenie. A jednak nie tylko wydajemy się mieć samych ekspertów od gospodarki, diet, wychowania dzieci czy reprezentacji piłkarskiej, ale też każde zagadnienie teologiczne wydaje nam się wręcz błagać o naszą opinię. "Zgadzam się z tym", "nie zgadzam się z tym". Czyż nie jest to przejaw pychy? (...) Innym przejawem pychy może być nieprzykładanie tej samej miary do siebie i innych." Ten, ja osobiście to lubię kabotynów. W przeciwieństwie do wysilonego i dennego "humoru" zdecydowanej większości współczesnych kabareciarzy, komików i komediantów, autentycznie mnie bawią. PS. Żeby nie było - rozprawka porusza zagadnienie ważne i nie jest zła. Dobrze że powstała i została tutaj zamieszczona. Niemniej ja mam trochę frossardowskie a trochę plugawcowe poczucie humoru (znaczy moje jest bardziej unikalne, wyrazistsze, subtelniejsze i po prostu lepsze ale jednak zbliżone co do typu) i nie do końca je kontroluję.
Gdyby ktoś był zainteresowany dogłębną analizą problemu to polecam książkę: "Komunia Święta na rękę. Przejaw osobistej pobożności czy akt profanacji?" Dawida Mielnika.