"EKSKLUZYWIZM" TRADYCJI

30.08.2024

Często słyszę zarzut, że tzw. tradycjonaliści zachowują się tak, jakby "poza tradycją nie było zbawienia". I że zamiast "budować jedność", wytykają błędy wszystkim naokoło, jakby ich droga była jedyną słuszną. 

Jako "tradycjonalista" chciałbym odnieść się do tych zarzutów i rozwiać wątpliwości.

Nie mogę wypowiadać się za wszystkich "tradsów", ale ja dokładnie w ten sposób myślę. 

Słowo tradycja dziś używane jest jako przeciwieństwo słowa modernizm. Katolik tradycyjny, w powszechnym rozumieniu, to ktoś, kto chodzi tylko lub przede wszystkim na Tradycyjną Mszę. W tym ujęciu mielibyśmy więc katolicyzm, a w nim tradycję i modernizm, ot, dwie różne drogi, których przedstawiciele, dla wspólnego dobra, mogliby przestać wzajemnie się czepiać. 

To ujęcie jednak jest mylące. W rzeczywistości mamy raczej katolicyzm, z jego (katolicyzmu, Kościoła) nauczaniem, czyli Tradycją, a po drugiej stronie modernizm, który jest zaprzeczeniem katolicyzmu. I dlatego chcę postawić dość odważną tezę: również tzw. tradycjonaliści zbyt długo już używają słowa tradycja w sposób potoczny, dla wyraźnego odróżnienia się od (często nieświadomych) wyznawców modernizmu. Nie ma podziału na tradycję i modernizm. Jest podział na katolicyzm i modernizm. Tradycja to składowa katolicyzmu. 

Czy "poza tradycją jest zbawienie"? Poza tradycją być może jest. Poza Tradycją go nie ma. 

Co przez to rozumiem? Powtórzę: co ja przez to rozumiem, osoba świecka, niebędąca teologiem. Rozumiem przez to tyle, że zbawienie poza środowiskami tradycyjnymi jest o tyle, o ile inne środowiska czerpią z Tradycji (czyli niezmiennego nauczania Kościoła). Skoro Extra Ecclesiam nulla salus est, to jak mogłoby być zbawienie poza Tradycją, która jest tym, co ów Kościół (Ecclesia) głosi?

Dlatego proszę bardzo, ktoś musi odważyć się to napisać: poza Tradycją nie ma zbawienia. Każdy zbawiony, wyznający i praktykujący coś innego niż Tradycję, zbawiony będzie pomimo odstępstw, a nie przez nie.

I dlatego, z głębi serca, radzę każdemu używającemu rozumu, by nie dążył do zbawienia, idąc drogą, na której są błędy (pomimo których miałby być zbawiony), ale szukał religii miłej Panu Bogu, a taką jest jedynie religia katolicka, której Tradycja stanowi dwutysiącletni dorobek, a modernizm jest zaprzeczeniem. Dlaczego jakikolwiek "tradycjonalista" miałby, dla lepszej atmosfery, zapewniać katolików nierozumiejących czym jest i nie przylegających do Tradycji (również tych będących w modernizmie nieświadomie i być może nawet pobożniejszych niż niejeden "trads"), że "Twoje jest dobre i moje jest dobre, nie kłóćmy się", skoro w ten sposób przeczyłby... Tradycji, a więc i katolicyzmowi?

Zarówno z punktu widzenia duszy jednostki jak i przyszłości Polski, najlepszym co człowiek może zrobić jest być katolikiem. Dopóki jest nim poza tradycją z powodu niezawinionej niewiedzy, bombardowanie go słowami "poza tradycją nie ma zbawienia" jest być może niefortunne. Im bardziej jednak ta wiedza rośnie i człowiek zaczyna odróżniać rozumem Tradycję od modernizmu (czy raczej: katolicyzm od modernizmu), wtedy warto, żeby usłyszał te słowa jak najwyraźniej: poza Tradycją nie ma zbawienia.

Zachęcam do poznania Mszy Św. Wszechczasów, ustanowionej przez św. Piusa V po wsze czasy, do słuchania kazań kapłanów tradycyjnych oraz do czytania książek katolickich wydanych przed Soborem Watykańskim II. Dla dobra duszy danej osoby i dla przyszłości Polski. 

Poza Tradycją nie ma zbawienia.

Dawid Mysior

Uwaga: Każdy piszący o tej tematyce musi umiejscowić swoje słowa w pewnym spektrum, od łatwej przyswajalności do stuprocentowej poprawności teologicznej, takiej nie pozostawiającej miejsca na wątpliwości. To drugie należy do teologów i jest zwykle, najzwyczajniej w świecie, nie dla każdego. W tekstach publicystycznych stawiam sobie za cel większą przyswajalność, nigdy kosztem prawdy, ale bez obsesji, by nie pozostawić czegoś niedopowiedzianym. W przypadku niepełnej jasności któregoś sformułowania proszę interpretować je po katolicku, ewentualnie napisać w komentarzu co wymaga sprostowania. 

Komentarze