Kasey @kasey
●
16.03.2025 17:31
W odpowiedzi do @bartomiejg
A ja mam przeczucie lub raczej głęboką wiarę w to, że staniemy przed wielkim testem, ze Polska zostanie przesiana i oczyszczona. Czy jest jeszcze jakis inny kraj w skali Europy lub nawet świata gdzie jest jeszcze zachowana wiara w ludziach, gdzie kościoły wciąż (mimo, ze tendencja jest spadkowa) wypełniają sie wiernymi? Fakt, że wiara jest byle jaka, że te kościoły i te Msze pozostawiają coraz więcej do życzenia ale coś jest w tych naszych polskich sercach co odróżnia nas od innych nacji, co jednak wcale nie czyni nas lepszymi. Świetnie tę kwestię ujął znany mariolog Wincenty Łaszewski, który w pewnym wywiadzie dotyczącym wybraństwa Polski przez Maryję, stwierdził, że my w niczym nie jesteśmy lepsi od innych narodów, mamy sporo wad narodowych i jesteśmy tylko "marną miotłą" ale tym co nas odróżnia to jest świadomość właśnie tego, że jesteśmy tylko i wyłącznie tą "marną miotłą", wiemy, że grzeszymy, i się jeszcze spowiadamy a inne narody tego nie robią! Być może właśnie dlatego Bóg może wziąść tę marną miotłę i zrobić nią porządek. https://m.youtube.com/watch?v=LV-EJQzWr4M
Do czego zmierzam? Otóż wierzę głeboko (i to właśnie wiara jest tu kluczem), że Maryja nas ocali, każdy z nas stanie przed dylematem, przed wyborem decydującym o losach każdego z osobna i całego narodu. Zostaliśmy pozbawieni wszelkiej militarnej mozliwosci obrony, nie mamy sprzetu, broni, wojsko jest w rozsypce, w razie zagrożenia nastanie chaos o jakim nam się nie śniło. Powódź pokazała, ze brakuje koordynacji i sprawnego zarzadzania w sytuacjach kryzysowych. Bedziemy zupełnie sami, otoczeni przez wrogow lub sojusznikow, ktorzy tylko czekają aby skorzystac na naszym nieszczęściu i urwac z tego tortu coś dla siebie. Nadejdzie czarna noc ale tej nocy najgorszą rzeczą bedzie ucieczka za granice. Nasze granice sa obmodlone, nasza ziemia poswiecona i użyźniona krwią meczennikow. Zostanie nam tylko wiara i modlitwa. Gdy wszyscy masowo beda uciekac my, ktorzy głeboko wierzymy musimy robic odwrotnie, (tak jak za covidu). To będzie to oczyszczenie, to odzielenie plew. Zastanówcie się, czym sie bedziecie kierować w decyzji czy uciec czy zostać? Co zadecyduje kwestia ludzka? czy w innym kraju bedziecie miec dostep do Mszy? do Eucharystii? Rodacy naznaczcie swe drzwi krwią Baranka a anioł śmierci nasz dom/ojczyzne ominie chocby wszystkie znaki na niebie i ziemi (i w telewizorze, i alerty RCB) mowiły co innego. Po cóż by było tyle proroctw świetych, cały nurt mesjanizmu Polski w literaturze jaki sens by miały słowa Jezusa i Maryji, że nasz naród szczególnie umilowala? To wszystko moim zdaniem jest na TĄ chwilę by nas wzmocnić, by nas utwierdzić w wierze. Kto chce zachować życie straci je a kto straci życie z mojego powodu zachowa je. Zauważcie, że w tych słowach jest wskazanie by działać odwrotnie niż wskazuje ludzkie myślenie. Zasłużona kara Boga przyjdzie na ten świat ale jak mówiła pewna mistyczka my Polacy już swój kielich goryczy wypiliśmy. Wektory się odwrócą i to w momencie, kiedy nikt się nie bedzie tego spodziewał. Chwyćmy za różańce i ufajmy Panu. Bądźmy jak Mojzesz i nie opuszczajmy rąk w modlitwie.
"... jak długo Mojżesz trzymał ręce podniesione do góry, Izrael miał przewagę. Gdy zaś ręce opuszczał, miał przewagę Amalekita (Wj 17,11)".
Jak kiedyś zaczęłam o tym myśleć to w pierwszej chwili - uciekać żeby ochronić rodzinę. Ale potem przychodzą już mniej emocjonalne przemyślenia - po pierwsze - czego to nauczy moje dzieci - w szczególności piątkę synów. Drugie - uciekać? Gdzie? Czy jest jakieś realne miejsce do którego można dotrzeć, będzie tam możliwość decydowania o wychowaniu, edukacji dzieci? Np edukacji domowej? Może lepiej zginąć/przeżyć tu mając szansę na wpływ na cokolwiek niż uciekać i żałować bo trafiło się "pod rynnę"