Polityk powinien być przede wszystkim skuteczny. I nasze decyzje przy urnach wyborczych także. Głos na Mentzena daje realne szanse na jego wygraną i przybliża nas do Polski, w której istotne i poważane są tradycyjne wartości. Głos na Brauna to głos stracony.
Rzeczywiście, wyżyny skromności, żeby chwalić się tym na forum. "Niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa".
Tutaj nawołuje Pan do łagodności, żeby swoją retoryką nie zrażać przybyszów. A chwilę później rozprawka edukująca, jak rozpoznać wroga Kościoła po jego ubiorze i fryzurze 👏🏼
Jako wieloletnia słuchaczka programów Pana Dawida jestem absolutnie w szoku, co tu się ostatnio dzieje. Czy ktoś ukradł Panu Dawidowi konto, żeby skompromitować tę społeczność? Innego uzasadnienia dla wypisywania takich rzeczy nie widzę...
Proszę nie robić z katolicyzmu subkultury.
To przemyślenie może zabrzmi trochę zabawnie, ale poniekąd wiąże się z tematem. Zastanawiam się często nad fenomenem antynatalizmu w dzisiejszym świecie. Ludzie nie chcą mieć dzieci, bo nie chcą, żeby ktoś im zaburzał ich wolny czas. A jeśli przeniesiemy się na chwilę myślami do innego okresu historycznego, np. polskiej wsi w XIX wieku i wyobrazimy sobie jak ludzie spędzali długie wieczory po pracy: nie mieli wielu rozrywek - gawędzenie, muzykowanie, robótki ręczne, od czasu do czasu jakieś spotkanie na ploteczki i skubanie gęsi. W obliczu tych możliwości spędzania wolnego czasu, obecność wesołego, zabawnego słodkiego brzdąca wydaje się czymś absolutnie fascynującym i pozytywnym. Tak zupełnie przyziemnie. A dziś dziecko przeszkadza, bo mamy milion ciekawszych rzeczy, seriale, gry, melanże, samorozwój, warsztaty i treningi ze wszystkich możliwych dziedzin. Ergo: zrezygnowaliśmy z rodzicielstwa, z jednej z najpiękniejszych rzeczy w życiu, właśnie po to? Żeby pograć w grę i poćwiczyć aikido?
Uważam, że nie ma nic nieodpowiedniego w oglądaniu seriali. Stwierdzam to, choć sama mogłabym dosłownie na palcach jednej ręki policzyć ile seriali zobaczyłam w całym życiu. Nie jest to na pewno najkorzystniejsza forma rozrywki, ale jeśli podejdzie się do tego z umiarem i rozumem - nie widzę przeszkód. Mam natomiast inną, niepopularną opinię w tym temacie. Moim zdaniem oglądanie horrorów nie przystaje w żadnym razie do wartości katolickich. Naprawdę nie rozumiem katolików, którzy lubują się w tym gatunku filmowym. Wydaje mi się, że za takim upodobaniem stoją wyłącznie złe skłonności i te filmy tylko je rozbudzają. W moim odczuciu oglądanie horrorów, szczególnie takich gore, jest czymś podobnym moralnie do oglądania pornografii.
Dzisiejsze nauki przedmałżeńskie to nauka, jak zapobiec ciąży w rzekomo katolicki sposób.