W polskiej polityce jest dziś tylko jedna realna opozycja wobec systemu. To ideowa prawica – środowisko ludzi, którzy nie idą na kompromisy, nie szukają poklasku medialnych salonów i nie kalkulują pod sondaże. Ta prawica ma dziś swoją reprezentację w osobie Grzegorza Brauna i jego partii – Konfederacji Korony Polskiej. I to właśnie jej rosnąca siła staje się zagrożeniem dla całego politycznego establishmentu – zarówno tego rządowego, jak i opozycyjnego.
Tegoroczne wybory prezydenckie są więc ważne nie tylko dlatego, że decydują o tym, kto obejmie najwyższy urząd w państwie. Są także próbą zneutralizowania i rozbicia entuzjazmu wokół ideowej prawicy. Jeśli Grzegorz Braun uzyska słaby wynik, łatwo będzie opowiadać narrację o tym, że jego projekt polityczny nie ma szans, że to tylko „polityczny folklor”. I właśnie do tego potrzebny jest systemowi wynik Sławomira Mentzena.
Nowy bohater starych mediów
Sławomir Mentzen to kandydat, który jeszcze kilka lat temu był przez media ignorowany lub atakowany. Dziś widzimy coś zupełnie odwrotnego: jego kampania jest pompowana przez portale, stacje telewizyjne i sondażownie, które z zasady nie są przychylne prawicy. Przekaz? Mentzen ma realne szanse, warto na niego postawić, może nawet przeskoczyć kandydata PiS-u.
W rzeczywistości nie chodzi tylko o ewentualne wejście do drugiej tury. Chodzi o jedno: żeby wynik Mentzena był znacznie lepszy niż wynik Grzegorza Brauna. Dlaczego? Bo tylko wtedy będzie można medialnie i społecznie „zabetonować” Konfederację Korony Polskiej w strefie 5% i mniej.
Wynik Brauna to sygnał dla przyszłości
Jeśli Grzegorz Braun osiągnie w tych wyborach wynik lepszy niż Mentzen, będzie to bardzo poważny sygnał: ideowa prawica, katolicka, oparta na zasadach, a nie kalkulacji – ma poparcie, rośnie w siłę i może być przyszłością polityki w Polsce. To doda energii wielu środowiskom, które dziś czują się marginalizowane. I co ważne – będzie to sygnał dla wyborców: że warto nie głosować na „mniejsze zło”, ale na tych, którzy naprawdę reprezentują nasze wartości.
Dobry wynik Grzegorza Brauna w 2025 roku oznacza większą szansę na poważny sukces jego formacji w kolejnych wyborach parlamentarnych. I tego boi się establishment – zarówno liberalny, jak i „konserwatywny”.
Nie daj się złapać w pułapkę
Wielu ludzi dobrej woli, którzy normalnie oddaliby głos na Grzegorza Brauna, może dać się złapać w narrację „przełamania duopolu”. Że może tym razem Mentzenowi się uda, że warto zagłosować strategicznie. Tylko że taka kalkulacja to ślepa uliczka. Bo jej skutkiem będzie marginalizacja ideowej prawicy i rozproszenie jej elektoratu.
Iluzja zmiany
Oczywiście trzeba też uczciwie powiedzieć: jest dziś niemała grupa ludzi, która szczerze wierzy, że Sławomir Mentzen reprezentuje realną zmianę. I faktycznie – jego kampania potrafi sprawiać takie wrażenie. Problem polega jednak na tym, że nawet jeśli uda mu się wygrać, jego działalność – z racji wpisania w ramy systemu – nie zagrozi realnym interesom układu. W dłuższej perspektywie jego wyborców czeka gorzkie rozczarowanie, bo za głośnymi hasłami nie pójdą działania, które odwróciłyby bieg obecnych trendów cywilizacyjnych i kulturowych.
Podsumowanie
System robi wszystko, by osłabić jedyną realną alternatywę dla układu: Konfederację Korony Polskiej. Pompowanie sondaży Mentzena, ignorowanie Brauna w mediach, spychanie go na margines – to wszystko nie jest przypadkowe. Wiedzą, że jeśli Braun zyska impet, może to być początek prawdziwej zmiany. Dlatego nie chodzi o drugą turę. Chodzi o to, żeby Grzegorz Braun był wyżej niż Mentzen.
Twój głos ma znaczenie. Nie tylko na teraz, ale i na przyszłość.
Komentarze
Chyba nie doczytał pan mojego wpisu do końca - ostatnie zdanie:)
Pierwszy raz słyszę, że ekipa Menzena chce wychodzić z eurokołchozu, a pani Bryłka została nominowana na kierownika projektu.
Podzieli się pan wiedzą - jakiś link?
Ta ekipa niczego nie zmieni i będzie tylko "naprawiać" stary system. To są typowi przedstawiciele koniunkturalizmu i oportunizmu.
A ja jestem przekonany, że pan Grzegorz Braun świetnie sobie poradzi w negocjacjach z innymi głowami państw i zadba o nasze interesy. To jest ta różnica między nami.
Pożyjemy - zobaczymy:)
Panie Wavey szacunek za tak trafną analizę.
Doleję trochę "oliwy".
Czy pan Jerzy wyobraża sobie, że wychodzimy z "eurokołchozu" z Menzenem? Ja słyszałem tylko to z ust pana Brauna.
A czy wyobraża sobie pan robić interesy z Rosją , Białorusią Chinami itd, i Polskę w BRICKS?
Brak jakichkolwiek obcych wojsk na terytorium naszego kraju?
Ekstradycje Ukraińców i innych nielegalnych emigrantów?
W Polsce wprowadzamy ustrój monarchistyczny - a jedynym i po wsze czasy KRÓLEM JEST PAN NASZ JEZUS CHRYSTUS.
itd, itp
Tylko polityk i partia anty-systemowa może to zrobić. Nie będę się wdawał w dyskusje w temacie skuteczności, bo od czegoś trzeba zacząć i "nie od razu Kraków zbudowano".
Od wychodzenia z Unii jest Anna Bryłka, która krok po kroku powiedziała jak trzeba to zrobić i że zajmie nam to około roku. Mentzen nie siedzi w Parlamencie europejskim. Braun nie ma żadnego planu jak to zrobić. Nie można sobie tak po prostu wyjść bo z dnia na dzień Polska straci możliwość eksportu czegokolwiek na zewnątrz. Trzeba to przygotować, podpisać umowy handlowe ze wszystkimi państwami naokoło, trzeba policzyć ile będzie to kosztowało i przygotować na to wszystko budżet. Tak, wyobrażam sobie wyjście z Unii dużo lepiej z Mentzenem niż z Braunem. Nie wyobrażam sobie jakichkolwiek negocjacji Brauna z jakimkolwiek zagranicznym premierem bądź prezydentem.
Z całym szacunkiem, ale w tych wyborach właśnie chodzi o drugą turę. Walczymy, żeby system się nie domknął. Ja bym raczej spojrzał na tę sytuację jako okazję do budowania szerokiego frontu i struktur na przyszłe wybory parlamentarne i samorządowe.
Sławomir Mentzen nieźle sobie radzi w wyławianiu głosów systemowych i wygląda na to, że właśnie taką obrał strategię. Nie odpowiada na żadne pytania ludzi, tylko jeździ i wszędzie mówi wyuczone śpiewki. Potem parę fotek i nara. Daleko tu do jakiejś wiarygodności i uczciwej merytoryki. Dodatkowo przejął dużą część elektoratu Konfederacji, poprzez jej wrogie przejęcie. Zastosował bardzo kontrowersyjny sposób "mianowania się" na kandydata bez prawyborów i bez zwołania kongresu. Ostatnie czystki w Konfederacji i kongres-farsa tylko to potwierdziły. Dla mnie na tym etapie to taki Kukiz 2.0. Dla niektórych jest nadzieją na zmianę i "wywrócenie stolika". Dla mnie taką nadzieją już nie jest, ale i tak wolę go od każdego innego kandydata prócz Grzegorza Brauna. Głównie przez sympatię jaką darzyłem "starego antysystemowego i prawdziwego Mentzena", a nie tego obecnego, który nie potrafi sobie nawet poradzić z natarczywą dzienikarką Dobrosz-Oracz.
Dla wielu osób z elektoratu antysystemowego Sławomir Mentzen przestał być antysystemowy. Przykładów można podać wiele, ale chyba najsłynniejszym jest jego przekomiczna ucieczka przed "piątką Mentzena". Ten człowiek po prostu przestał być wiarygodny i skupił się na masówce. Może to i dobrze? Przecież tymi swoimi objazdówkami osiąga naprawdę świetne wyniki. Może tak trzeba? Tego nie wiem, ale z pewnością jest to pozytywny trend rozwalania betonu PoPiSu.
Ja jednak za długo siedzę w polityce i żebym komuś zaufał, to ten ktoś musi stać w prawdzie na 100%. Musi być konsekwentny w swoich poglądach. Takim politykiem pozostał jedynie Grzegorz Braun. Wolałbym, żeby był kandydatem Konfederacji, wybranym w uczciwych prawyborach, ale jest jak jest. Wyszło jak wyszło.
Na dzień dzisiejszy zajmuję się głównie wyjaśnianiem znajomym wyborcom Konfederacji, że to nie Grzegorz Braun ją rozwalił oraz przekonywaniem "systemowców", że głos na Grzegorza Brauna to "nie jest głos stracony". Tak tylko mówią nieustanne w telewizji, bo wyłącznie Grzegorza Brauna się faktycznie boją.
Nie wiem czy jest taka szansa, ale moim marzeniem byłoby przekazanie głosów Sławomira Mentzena na Grzegorza Brauna. Tyle, że wielu wyborców SM nie jest gotowych zagłosować na GB. Tak samo w drugą stronę. Wielu wyborców GB nie ufa już SM.
Pożyjemy, zobaczymy.
Dlaczego nie pan Mentzen:
- nigdy nie wspieral pana Brauna w czasie zamordyzmy z powodu kataru19,
- nie dostrzegal zagrozenia "ukrainizacji" Polski,
- nie wspieral pana Brauna po zgaszeniu swieczek w sejmie,
- wprowadzil sztuczna inteligencje do swojej firmy,
- doprowadzil do zakonzenia projektu "KONFEDERACJA",
- Katolicy maja jedynego przedstawiciela w osobie pana Brauna.
Normalnie machnąłbym ręką na taki tekst, ot kolejne zniechęcenia do mentzena przez sługi systemu, ale jako iż to dzieje się w teoretycznie tak ideowym miejscu krótko skomentuje.
W tym momencie nie widzę ŻADNYCH podstaw żeby sądzić, że głosowanie na Brauna jest wstanie doprowadzić go do wygranej, drugiej tury, czy jakieś nawet istotnego symbolicznie wyniku. Partia Brauna we wszelkich sondażach nigdy nie grzeszyła dużym poparciem sam Braun zadbał w ostatnich latach o to żeby jego zwolennicy się zradykalizowali ale ceną za to jest brak szans na wybór przez większą ilość wyborców więc system się śmieje a nie obawia.
Sam Braun, politycznie uczeń Korwina tak samo jak Mentzen wielokrotnie wspominał, że tak jak swój mistrz nie planuje wygrywać demokratycznych wyborów i chodzi tylko o pororoagowanie idei. W międzyczasie młode pokolenie po prostu chcę coś zmienić, Mentzena i Bosaka połączyła chęć ZMIANY NA DRODZE DEMOKRACJI. Możemy wierzyć, że to się nie uda lub, że wszystkie wyniki sondażu i wyborów są fałszowane ale nie ma na to ŻADNYCH jednoznacznych dowodów, równie dobrze to przekonanie może być błędne. Mentzen jawi się młodym jako prawicowy Hołownia który w dodatku jest prawdopdobnie naprawdę anty systemowy dlatego moim zdaniem NIE WOLNO skreślać arbitralnie tej próby zmienienia czegoś zwykłą demokracją w Polsce bo nam się on nie podoba i wolelibyśmy Brauna. Być może Braun i Korwin wcale nie doszacowali wyników swojej wieloletniej pracy i społeczeństwo odpowiednio podprowadzone jest już w stanie wybrać kandydata rzeczywiście konserwatywnego wolno rynkowego i zdroworozsądkowego.
Dlatego moim zdaniem jedyną racjonalną opcją jest odłożenie marzeń Brauna, czy Korwina o przejmowaniu władzy zamachem stanu, czy po wojnie Europejskiej na rzecz próby po prostu zaufania Bogu, że może pokieruje on bezmyślny system demokratyczny kilkoma zbiegami okoliczności do niespodziewanego zwycięstwa mentzena i rozpoczęcia odbijania kraju. Demokracja to jak wiemy bałagan więc różne rzeczy się już w nim zdarzały, jak najbardziej może się okazać, że nie wszystko będzie tu sterowalne.
Myslę że nie ma co tracić czasu na odnoszenie się do absurdalnych zarzutów do mentzena jako mentzena on tu jest tylko przedstawicielem konfederacji, wspólnego frontu patriotów, który Braun opuścił w duchu rozbijania jedności której zawsze nam i tak brakowało sklecając kiepskie wytłumaczenia, to kolejny szerszy temat, mówię to z resztą jako zwolennik Brauna, ale w ramach konfederacji.
Ps: Capslock w mojej wypowiedzi to nie krzyk a podkreślenie kluczowych tez
Patrząc na to jak pan skomentował mój wpis, postawię tezę że nie przeczytał ze zrozumieniem mojego wpisu. Dodatkowo widzę negatywne nacechowanie pańskiego komentarza w stronę Brauna. Sam fakt stwierdzenia że jego start w wyborach jest rozbijaniem prawicy świadczy o pana niezrozumieniu sytuacji.
Przed wyborami parlamentarnymi naprawdę byłem za Sławomirem całym sercem, ale staram się aktualizować sytuacje na bierząco i nie zakochiwać się w żadnym polityku. Gdyby Braun nie startował w tych wyborach, miałbym dokladnie takie samo zdanie o panu Sławku z tym że pewnie oddałbym głos na niego jako na najmniejsze zło.
Podsumuje, im mocniej wygra Sławek, tym większa szansa na rozbicie prawdziwej i jedynej prawicy w PL i odwrotnie, Braun wygrywa, prawdziwa prawica się umocni i stworzy realne zagrożenie dla systemu.
Zdrowy rozsądek nie odrazu równa się konserwatyzmowi.
To czym jest bojkot własnej partii z podeptaniem wcześniejszych ustaleń, wystartowanie sobie osobno wiedząc, że część wyborców konfederacji którzy głosowałoby na Mentzena właśnie zagłosują na niego i ten głos nie da nic konkretnego? Mało tego sam pan przyznaje, że zagłosowałby na Sławka więc manewr się "udał". Oczywiście można się trochę przysłonić przed tymi faktamii powtarzać opowiastki Brauna jak to wszyscy go nie zrozumieli a on startuje bo... I klasyczna narracja, która ma tylko jedną zasadniczą wadę że opowiada kompletnie o czym innym, nie daje jasnej odpowiedzi jaki jest cel osłabiania mentzena...
Być może artykuł zawiódl o tyle, że nie tłumaczy z jakich to znowuż sensacyjncyh powodów konfederacja przestała być prawdziwą opozycją i anty systemem kiedy wyszedł z niej Braun. Weszła w koalicję z Pisem? Olała jakieś wcześniejsze postulaty? Czy po prostu aktualna partia Brauna jest najlepsza bo tak i udawajmy, że ma ona jakiekolwiek znaczenie polityczne, a nie jedynie propagacji idei którą można uskuteczniać po prostu bez zmniejszania szans ideowej prawicy na przejęcie władzy w Polsce.
W mojej ocenie to znaczący bląd polityczny wspierać dalej Brauna kiedy jego walka z całym światem nie służy już niczemu poza ideom, a w dodatku ma aspekt szkodliwy, aspekt osłabienia mentzena w tych wyborach.
O matko. Znowu trzeba o tym mówić...
Widać, że nie zna Pan kulis kongresu Konfederacji. Nie został on zwołany na czas, zgodnie z zapisami statutu. Naraża to partię na kwestionowanie jej legalności i legalności podejmowanych przez radę liderów decyzji (łącznie z tą o mianowaniu Sławomira Mentzena na kandydata na prezydenta). Zwołania kongresu na czas domagali się posłowie Konfederacji Korony Polskiej. Są na to twarde dowody. Niestety beskutecznie.
Krzysztof Bosak sam się przyznał, że Ruch Narodowy chciał prawyborów, ale nie chciał kongresu. Nowa Nadzieja nie chciała ani tego, ani tego. Ostatnio zwołany kongres Konfederacji (spóźniony o ponad 8 miesięcy i po wywaleniu Grzegorza Brauna) to czysta farsa i kpina. Zaraz przed jego zwołaniem wyczyszczono radę liderów z Włodzimierza Skalika i bodajże Roberta Iwaszkiewicza. To już są czyste standardy białoruskie, a nie wolnościowa partia 3 równych partnerów. Taka była tworzona na początku i to było w tej partii piękne. Po prostu wielu ludzi jeszcze nie zrozumiało, co tam się w ogóle wydarzyło, ale coraz więcej ludzi zauważa, że Sławomir Mentzen nie jest już tym Sławomirem Mentzenem, co kiedyś.
Ostatnią osobą, która jest winna finalnego rozpadu Konfederacji i konsekwencji dwóch kandydatów antysystemu jest Grzegorz Braun. Z tym, że Grzegorz Braun stoi w prawdzie. Dlatego jeśli komuś zależy na prawdzie to zwyczajnie w świecie woli za nią podążać. Ja tak wolę, bo prawda jest dla mnie ważna. Tylko tyle i aż tyle.
Sławomir Mentzen ostatnio spotkał się z Andrzejem Dudą. Było fajnie i miło i coś tam była mowa o "kontyunacji" polityki ustępującego już niebawem prezydenta. Patrząc na to co wyprawia Andrzej Duda dokąd nas zaprowadzi ta droga? Myślę, że powinniśmy jeszcze ostatnie majtki oddać Ukrainie i wtedy będą wszyscy w końcu szczęśliwi.
Za młodu już raz się w życiu na "antysystemowego" Kukiza nabrałem. Drugi raz na fałszywy antysystem już nabrać się nie mam zamiaru.
Do Roberta: no właśnie, ludzie nie rozumieją, że decyzja Brauna jest SKUTKIEM A NIE PRZYCZYNĄ rozpadu Konfy za który są odpowiedzialni między innymi ludzie jak pan Sławek.
Nie zliczę ile razy już musiałem komuś przedstawiać szczegółowo kulisy kongresu Konfederacji. Jestem przekonany, że jest to praca bardzo potrzebna, bo masa osób tego po prostu nie rozumie i całą winą obarcza Grzegorza Brauna. Uważam też, że jest to jeden z powodów dlaczego Sławomir Mentzen nie pozwala na zadawanie sobie pytań na spotkaniach. Wie, że to by go w oczach uczciwego wyborcy Konfederacji pogrążyło. Na razie jedzie na oślep do przodu, póki wiatr w żagle wieje. Wystarczy taka dziennikarka Dobrosz-Oracz, niewygodne pytanie o "starego Sławka" i już wszystko się wali. Kandydaci "systemu" tak mają, że nie mogą sobie pozwolić na jakiś "freestyle", a do budowy swojego wizerunku używają sztabu ludzi, statystów i mediów.
Innym ważnym aspektem dla kampani Grzegorza Brauna jest nakłanienie ogłupionych przekonaniem, że "nie warto tracić głosu". Patrząc na tłumy na spotkaniach od razu gołym okiem widać, że wyniki sondażowe są zaniżone jak tylko się da. Jeśli zwykli ludzie nie pomogą się przebić Panu Grzegorzowi to nikt nie pomoże. Dlatego trzeba próbować, gdzie tylko się da.
Pan nie rozumie jednej rzeczy i tutaj jest ona jasno napisana ale pan jej jakby nie widzi.
Prawdopodobnie Braunowi nie chodzi o osłabienie Mentzena. Chodzi o idee, o prawdziwy konserwatyzm i o to aby takowy miał swoją prawdziwą reprezentację w polskiej polityce.
Konfederacja zaczęła od tego odchodzić dlatego start pana Brauna jest skutkiem tego a nie przyczyną. Pan zdaje sie nie rozumieć, że nie będzie prawdziwej realnej zmiany jeśli do władzy nie dojdzie konserwatyzm.
Ja i mi podobni nie chcą kolejnej odsłony systemu, niezależnie czy rządzi lewactwo głupie, czy lewactwo zdroworozsądkowe, czy centrum, czy pseudo patrioci i konserwatysci czy libertarianie czy ktokolwiek inny, bo wszystko co inne od czystej konserwatywnej myśli jest tak naprawdę po prostu różną odsłoną tego samego.
Mocny elektorat Brauna czy sam Pan Braun i jemu podobni chcą nie tylko zmiany jakiejkolwiek, my chcemy zmiany na kraj zbudowany na wartościach katolickich. Konfederacja jak i pan Mentzen uznali w miedzy czasie że wolą od tego odbić i rządzić wedle własnej wizji przekonując do siebie ogłupione społeczeństwo z centrum.
Dlatego nikt tu personalnie nie pała nienawiścią do Pana Mentzena, my po prostu mamy idee w sercu i wierzymy, że warto za tym iść. Wierzę że system się tego boi, prosze zobaczyc ile oczów otworzyło się na żydostwo w pl po akcji z gaśnicą, dlatego stara się zwalczyć tę siłę w zarodku.
W końcu ktoś sensownie napisał! Czcicie tutaj Brauna jako nieskazitelnie ideowego i przekładającego katolicką moralność nawet ponad skuteczność polityczna i (paradoksalnie😅) sprawę Polski. Jednak jak się mają do tego niemoralne potraktowanie kolegów z partii i decyzję dążące do rozbicia prawicy i szans na wygraną. Nie spotkałam się tu z ani jednym sensownym zarzutem przeciwko Panu Mentzenowi. Czysty fanatyzm przemawia przez jego zwolenników.
W pani wypowiedzi czuć fanatyzm.. proszę chociaż przeczytac komentarze do komentarza, który pani tu zamieściła.
Dziękuję za komentarz u góry. Popieram w 100%
Ale skąd pewność, że Mentzen nie będzie antysystemowy?
Trzeba zadać sobie pytanie: Kim jest naprawdę antysystemowy kandydat?
To polityk, który nie tylko deklaruje sprzeciw wobec obecnego układu władzy, ale również realnie zagraża interesom tego układu. To ktoś, kto nie da się uformować przez media, nie zmienia przekonań w zależności od sondaży i nie boi się jasno mówić rzeczy niepopularnych, jeśli są one prawdziwe. Antysystemowiec to człowiek, który nie gra w grę systemu – on tę grę burzy. Ma nie tylko odwagę, ale i stałość przekonań. Przede wszystkim zaś nie ugina się pod naciskiem tzw. realiów politycznych, lecz kieruje się obiektywną prawdą i dobrem wspólnym. To człowiek, który nie kalkuluje, tylko reprezentuje coś większego niż własny sukces – prawdę i dobro wspólne.
Na tym tle Sławomir Mentzen nie jest antysystemowy – a wręcz przeciwnie, coraz bardziej systemowy. Dlaczego?
1. Brakuje mu stałości w poglądach. Od lat obserwujemy systematyczne przesuwanie się Mentzena w stronę centrum. Każde odejście od twardego konserwatyzmu to ustępstwo wobec fałszu. Konserwatyzm oparty na Prawdzie wymaga bezkompromisowości – i Mentzen tej cechy nie wykazuje.
2. Otwarcie przedstawia się jako liberalny konserwatysta, co jest sprzecznością. Kiedy trzeba wybierać między wartościami a interesem gospodarczym – wybierze to drugie. Widać to po jego kalkulacyjnej, wyważonej retoryce i niechęci do poruszania tematów niewygodnych dla medialnego mainstreamu.
3. Mentzen gra pod ogłupiony elektorat. Nie buduje świadomości u podstaw, nie wychowuje elektoratu, nie mówi twardej prawdy, tylko dostosowuje się do percepcji masowego odbiorcy. To strategia marketingowa, a nie postawa ideowca.
4. Unika jasnych deklaracji. Nie definiuje się wyraźnie, bo każde określenie to potencjalna strata głosów. Polityka w jego wydaniu to zarządzanie wizerunkiem, nie głoszenie prawdy. To typowe dla systemowych graczy.
5. Jest pompowany przez media systemowe. Jeszcze niedawno Onet, TVN czy Wirtualna Polska zwalczały prawicę – dziś nagle zapraszają Mentzena, cytują go z sympatią, pokazują go jako „rozsądnego”. Sondaże pokazujące go jako konkurenta Nawrockiego nie odzwierciedlają rzeczywistości, tylko ją kreują – to typowa strategia systemu: „dajmy ludziom bezpiecznego opozycjonistę”.
6. Zacieśnia relacje z elitami władzy. Spotkanie z Andrzejem Dudą, brak krytyki wobec prezydenta – to nie są gesty antysystemowca. To sygnał, że Mentzen już jest akceptowalny dla systemu i że możliwe są „nowe układy”.
7. Zwalcza ideową prawicę, zamiast ją wspierać. Konflikt z Grzegorzem Braunem i marginalizacja Konfederacji Korony Polskiej pokazują jasno, że w praktyce Mentzen staje po stronie układu, bo prawdziwa ideowa prawica jest jego zagrożeniem, nie sojusznikiem.
8. Mentzen nie ma nic do zaoferowania prawicowemu wyborcy, czego nie ma Braun – poza sondażową iluzją. I właśnie na niej buduje swoją siłę. Ale to tylko nowa wersja starego systemu – jak transformacja 1989 roku. Tych samych ludzi system da nam w nowym opakowaniu.
9. Jeśli wygra – będzie odgrywał teatr zmian, by nie zrazić wyborców. Ale już dziś jest uwikłany w układy, które nie pozwolą mu na realne zerwanie z systemem. Jego kampania to polityczna kreacja, nie prawdziwy buntownik.
10. Gdyby był naprawdę antysystemowy – byłby już zniszczony. A tymczasem wszystko wskazuje na to, że system sam go pcha do góry, marginalizując jedynego realnego ideowego gracza – Grzegorza Brauna.
Podsumowując, nie można być konserwatystą z fundamentami i zarazem grać według reguł liberalnego świata. Mentzen nie stawia prawdy na pierwszym miejscu – stawia skuteczność. A jeśli fundamentem nie jest prawda, to wcześniej czy później wszystko się zawali. Dlatego właśnie Mentzen nie jest antysystemowy.
Bardzo trafna analiza !
Bardzo konkretny wpis i komentarz pod nim. Dobrze że Pan uargumentował tak rzeczowo i dogłębnie na czym polega problem z Mentzenem. Sam bym lepiej tego nie ujął
Właśnie tej skuteczności uważam, że nam potrzeba. Chciałbym zauważyć, że Sławomir Mentzen jest pierwszym w historii Polski kandydatem, który jasno i wyraźnie sprzeciwia się aborcji, pierwszym który ceni naszą wolność i przy okazji pierwszym, który liczy się w walce o zwycięstwo.
Nie podoba mi się, że Grzegorz Braun nie informując wcześniej swoich kolegów uznał, że sam wystartuje w wyborach. Tak jakby w piłkę nożną nigdy nie grał zespołowo. Nie podoba mi się, że w rozmowie z Wojciechem Cejrowskim nie potrafił odpowiedzieć na proste pytanie i wymigiwał się zwrotem "niech Pan sobie przeczyta...". Ciekawe czy jak mu przyjdzie rozmawiać z Donaldem Trumpem też powie "niech Pan sobie przeczyta..."
Grzegorz Braun nie potrafi słuchać. Nie wiem jak człowiek kreowany na przywódcę narodu(Katolików )może nie potrafić słuchać innych ludzi. Przerywa innym w rozmowie, nie potrafi mówić krótko i konkretnie bez monstrualnych wywodów. Jak to jest, że bezemocjonalny Aspergerowiec dużo lepiej wyczuwa emocje innych ludzi i potrafi lepiej słuchać.
Panie Wavey długi komentarz, ale tak naprawdę zero konkretów, kolejny emocjonalny wpis. Żadnych twardych punktów typu: jest przeciwnikiem kościoła, jest za aborcją, jest socjalistą. Przykro mi ale to że ktoś inny go popiera albo nie, nie jest dla mnie wyznacznikiem tego kim jest ten człowiek. Chciałbym żeby podał Pan jakiś konkret odnośnie do jego prosystemowych poglądów np. że chce opodatkować Kościół i najlepiej jakby Pan podał jakiś link do wypowiedzi.
Co nie zmienia faktu, że bardzo dziękuję za Pana odpowiedź na moje pytanie. Uczmy się razem.
Panie Jurku, zapytał pan dlaczego niby Mentzen nie jest antysystemowy, napisałem kim według mnie jest człowiek antysystemowy i podałem 10 konkretnych argumentów dlaczego Sławomir Mentzen nim nie jest. Jeśli dla pana to był komentarz napisany pod wpływem emocji i zero konkretów to w takim razie obawiam się, że nie sprostam pana oczekiwaniom.
Widzę, że pan ma inne założenia bo co innego rozumie pod nazwą „System” widocznie. Można uważać się za katolika i być systemowcem, można być przeciw aborcji i być systemowcem. To, że ktoś ma odrobinę zdrowego rozsądku nie oznacza zaraz, że jest antysystemowy. Jeśli patrzyłby pan na to z punktu widzenia z którego ja patrzę, to widziałby pan że tu nie chodzi tyle o to co jest teraz, bo myślę że Mentzen na ten moment to lepszy wybór niż Nawrocki, ale chodzi o kurs jaki pan Sławek obrał, kurs który na samym końcu uplasuje go jako nową odsłonę starego systemu.
Nie wiem jak pan, ja się nie zadowalam ochłapami i jeszcze raz napiszę, Sławomir nie ma nic do zaoferowania dla prawicowego wyborcy, czego nie miałby Grzegorz Braun oprócz ułudy wygranej wykreowanej przez sondaże.
Jako katolik wolę jednak aby Braun miał lepszy wynik nawet kosztem tego, że mielibyśmy mieć na kolejną kadencję prezydenta z ramienia PiSu, ale żeby ten wynik dodał wiatru w żagle prawdziwej ideowej opozycji jaką jest Konfederacja Korony Polskiej, niż żeby na chwilę dostać ułudę zmiany kosztem tego, że ideowa prawica się rozpadnie. Tutaj trzeba patrzeć także przyszłościowo.
Kierowanie się dobrem wspólnym to przede wszystkim bycie skutecznym politykiem, żeby mieć jakikolwiek realny wpływ na sytuację w Polsce. Podkopywanie pod sobą dołków jakimiś spektakularnymi, kontrowersyjnymi akcjami, jak ma to w zwyczaju Grzegorz Braun, to jest rzucanie się bez broni na czołgi. Odwaga? Raczej głupota.
No cóż zgadzam się że Grzegorz Braun to jedyny antysystemowy kandydat, jedna uwaga nie zgadzam się z nim jeśli chodzi o komucha Milera. Oddam głos na Pana Grzegorza.
Polityk powinien być przede wszystkim skuteczny. I nasze decyzje przy urnach wyborczych także. Głos na Mentzena daje realne szanse na jego wygraną i przybliża nas do Polski, w której istotne i poważane są tradycyjne wartości. Głos na Brauna to głos stracony.
Uważam że się pani myli, polityk powinien być przede wszystkim prawy. Polityka nie jest wyjęta spod Bożych zasad. Jeśli system jest tak skonstruowany, że aby w nim działać trzeba iść na kompromisy z prawdą to mówi się trudno.
Pani się myli przede wszystkim dlatego, że Mentzen jest gwarantem instrumentalnego traktowania "tradycyjnych wartości". "Ojcobójstwo", nieliczenie się z regułami, siłowe rządzenie. Tak Pani ta skuteczność imponuje? Braun bardzo długo, latami, dawał się poniżać. Jego los, jak wcześniej JKM, był jednak przesądzony. Decyzja o starcie w wyborach jest kolejnym dowodem, że bardzo trafnie czyta rzeczywistość. Bez tego aktu, zostałby zupełnie zjedzony. Teraz ma szansę skupić wokół siebie Polaków, którzy wiedzą, że z Konfederacji usunięto zawór bezpieczeństwa.
Panie Dawidzie,
Szanując Pana pracę dla idei i zaangażowanie, proszę jednak o refleksję. Czy nasze emocje co do kandydatów nie zaburzają nam realnej oceny sytuacji? Czy licząc na cuda, nie grzeszymy przeciw drugiemu przykazaniu i pysznie wskazujemy, że Pan Bóg nas wspomoże w sprawie wyborów. Z całym szacunkiem - a jako jedna z kilku osób byłem na rozprawach Pana Grzegorza w latach 2007-2010 we Wrocławiu, czy protestowałem pod aresztem gdy był zamykany - nie wskazujmy człowieka, tylko ideę. Ta idea nie jest tylko w Panu Grzegorzu, i nie jest to jedyny słuszny wybór z perspektywy "człowieka rozumnego". To właśnie "człowiek rozumny" korzysta z wiedzy, nauki, możliwości jakie daje aktualna sytuacja, a nie ślepo wiesza się na emocji.
Pozdrawiam
Jan Paweł Grabowski
Panie Janie, z szacunkiem – również za zaangażowanie, o którym Pan wspomina – pozwolę sobie na krótką odpowiedź.
Właśnie dlatego, że chodzi o ideę, a nie o człowieka, zwracam uwagę na Grzegorza Brauna. Nie dlatego, że jestem „zakochany” w osobie, ale dlatego, że to on dziś najwierniej tę ideę reprezentuje – słowem i czynem, z odwagą i konsekwencją. I to nie jest ślepa emocja, ale chłodna obserwacja faktów.
Wiadomo przecież – bo aż głupio to dopowiadać – że jeśli ktokolwiek, nawet Braun, porzuciłby tę ideową drogę, to nie ma dla niego miejsca w tym szeregu. Naprawdę trzeba to jeszcze za każdym razem dopisywać?
Nie łudzę się też żadnymi cudami. Po prostu wiem, że jeśli nie docenimy jedynego obecnie silnego i stabilnego nośnika ideowej prawicy, to zrobimy dokładnie to, czego oczekuje system – rozproszymy się i rozpadniemy.
Pozdrawiam Serdecznie
Przestrzegam przed traktowaniem jakiegokolwiek polityka jako mesjasza narodu. Tak traktują do tej pory Kaczyńskiego wyborcy PiSu. Oczywiście dla katolika Pan Braun wydaje się dobrym wyborem choć w jego odpowiedziach na pytania jak coś zrobić dostajemy w swoich długich wypowiedziach same ogólniki. "Najważniejsze jest bezpieczeństwo", "Stop eurokołchoźnikom", a brakuje mi jakiś konkretnych ustaw lub pomysłu na współpracę z rządem. Pan Mentzen, który wydaje się kolejnym wyborem jest niestety liberałem co jak wiemy jest uznawane przez KK jako herezja. Nie twierdzę, że byłby słabym prezydentem, ale widać u niego ten sposób myślenia w którym wciąż kalkuluje. Jest skłonny do ustępstw i pewnie ustawy aborcyjnej, by nie podpisał, ale co do takiego Invitro już pewnie, by się zastanawiał, bo pewnie opłacałoby się to mu politycznie.
Tak, ogólniki mogą zrażać kogoś kto chce samych konkretów, ale ja osobiście bardzo bym chciał aby głową państwa był ktoś kto nie będzie zdradzać Polski. Taki, bardzo konkretny gwarant daje osoba Grzegorza Brauna i wierzę mu, patrząc na to co robił przez ostatnie lata.
Tak naprawdę, wbrew pozorom jest to jedyny kandydat który może być wiarygodnym dając taki gwarant.
Podsumuję: wolę średniego polityka który zawsze będzie działać dla interesu Polski i jej obywateli, niż świetnego polityka który będzie działać przede wszystkim dla własnego sukcesu. Wolę średniego polityka, który nie jest idawanym katolikiem niż świetnego liberalnego konserwatystę (co jest oksymoronem). Myślę że wielu ludzi myśli podobnie.
Na wstępie zaznaczę, że obecnie moim kandydatem również jest Pan Grzegorz Braun jednak to co Pan napisał: "ogólniki mogą zrażać kogoś kto chce samych konkretów" jest kompletnie bez sensu i nielogiczne. Ja szanuję wypowiadanie ogólników, ale oczekuję również konkretów, a Pan napisał coś w stylu, że albo można głosić same ogólniki, albo same konkrety. Moja krytyka Pana Brauna jest nie po to by go zdyskredytować, ale po to by wykazać to co wg. mnie jest błędem.
Możliwe że źle skonstruowałem odpowiedź a może pan źle ją zrozumiał. W żadnym wypadku nie chciałem powiedzieć, że albo można mówić ogólnikami albo konkretami - to by było serio nielogiczne. Chodziło mi raczej o priorytet, że w tym momencie kiedy wszyscy zdradzają polską racje stanu, patrzenie że dany kandydat jest wprawiony w sztuce politycznej ma drugorzędne znaczenie. Priorytetem jest aby do władzy zaczęli dochodzić ludzie którzy nie będą udawać patriotów i katolików, a gdy przyjdzie czas to zdradzą interes Polaków.
Konkretami Pana Grzegorza są obietnice czego napewno nie zrobi, czego nie podpisze, na co nie pozwoli. To są konkrety które są wykonalne. Jednak w kwestii budowania a nie tylko blokowania faktycznie pan Braun narazie wykazuje ogólnik.
Oczywiście pisząc to zakładam szczerość u pana Grzegorza ale w żadnym wypadku się nie zakochuję, jeśli będzie powód aby odpuścić sobie osobę pana Brauna to trudno się mówi, ale narazie takiego powodu nie widzę. Nie przywiązuje się do nazwisk i logotypów, szukam ducha idei
Teraz chyba się zrozumieliśmy ;) Pozdrawiam