Od dłuższego czasu chodzi za mną taka myśl... Zdecydowana większość tradycji ustawiła linie podziału właśnie na soborze watykańskim drugim. Wyraża się w sposób jakby wcześniej żadnego zła w kościele nie było, i ciężko się nie zgodzić że sobór watykański drugi otworzył szerzej drzwi diabłu ale powstał on z kościoła przedsoborowego! Wszystkie argumenty które pan Dawid podnosi są słuszne i odnoszą się do nas jako katolików zarówno tych którzy chodzą na nową jak i starą Mszę Świętą.
Osobiście uważam że dużo większy wysiłek nas wszystkich potrzebnych jest jeszcze by nową Mszę Świętą uszlachetnić i wyeliminować dziury którymi dostaje się swąd.
Zaniechanie tego działania bądź przekreślenie go irracjonalnego (bo przecież się nie da ) jest działaniem według mnie faryzeuszów, skoro mamy stwierdzone że w nowej mszy też jest obecny Jezus Chrystus to ta msza też jest ważna i powinniśmy jej bronić przed protestantyzacją.
Osobiście w moim życiu staram się jedyny podział jaki stosuje używać na to czy coś jest Boże czy diabelskie nie ma dla mnie znaczenia czy jakieś diabelskie słowa powiedział katolicki czy świecki periodyk.
To tak a propos dzisiejszej rozprawki.
Komentarze
Ja całe życie chodziłem na novus.byłem ministrantem i uczestniczyłem w setkach mszy.
Potem wyjechałem za granicę i głównym powodem że przestałem chodzić do kościoła była msza w obcym języku.
Ale nawróciłem się i zacząłem chodzić na novusa oczywiście.
Potem trafiliśmy piszesz przypadek na mszę tradycyjną i już zostaliśmy.
Nawet jakbym nic nie rozumiał (A zajęło mi może dwa miesiące żeby się przestawić) chodziłbym na starą mszę.
Dzieci bardzo narzekały na początku.po może 10 mszach przestały narzekać.teraz już siedzą grzecznie prawie dwie godziny i wertuja mszaliki.
To naprawdę nie jest tak skomplikowane jak wygląda na początku
Raczej stopniowo wrócić do tradycyjnej mszy niż uszlachetniać nową. Po co nam dwie msze ? To samo z nauczaniem, wrócić do tego co kościół zawsze nauczał i wyeliminować dwuznaczności
Wrócić do liturgii taaak! Ale już nie po łacinie :/ do tego co liturgia sobą przedstawia do jej sakralności do eliminacji wszelkich przejawów protestantyzacji... Sam probowałem przestawić się na Mszę łacińską... I nie dam rady
Zdecydowanie łacina z powrotem jak najszybciej. Dlaczego mamy używać codziennego języka do wielbienia Boga ? Nie mówiąc już o zaletach związanych z używaniem tego samego języka wszędzie . Marzy mi się to w momentach kiedy podróżuje.
Zdaje sobie Pan sprawę, że już w samych rubrykach jest problem? Modlitwa z Przygotowania Darów została zaczerpnięta z judaizmu rabinicznego. Łacina jest językiem Kościoła, jak najbardziej pasuje do Liturgii, zresztą co ciekawe, Sobór pozytywnie się o łacinie wypowiadał.
Sobór sam w sobie jak się temu przyjrzeć z brzegu mógł chcieć dobrze.wiele dokumentów brzmi bardzo tradycyjnie.
Tyle że nawet Papież Franciszek miewa dobre encykliki a potem rzuca taką mowę że maska opada.
To tak jakby powiedzieć robimy kompromis na temat aborcji.
Otwieranie furtek oznacza że jakby umywanie rąk..chcieliśmy dobrze przecież popatrzcie się gdzieś wdarl się ten swąd szatana.
To jest wielka hipokryzja.Msza święta rozwijała się organicznie ale to co się stało po soborze i na co zezwolił sobór to nie ewolucja a rewolucja.Po owocach poznajemy w jakim kierunku coś zmierza i czy było dobre czy nie.
A dzisiaj kardynał Ryś mówi że to jeszcze nic.ze rewolucja w liturgii jeszcze się nie dokonała.
Proszę spojrzeć na wygląd kościołów na zachodzie.Co zrobili z katedra W Berlinie na przykład.
To wygląda jak Bundestag czy tam jakieś forum ONZ.
To są wszystko efekty decyzji soborowych.
To już nie jest kościół katolicki tylko kościół soborowy.a idzie nowe idzie lepsze czyli kościół synodalny.
Wszyscy są mile widziani (oprócz tradycjonalistow oczywiście)
To już nie będzie kościół tylko anty kościół.
Z jednej strony rozumiem Pana, że chciałby Pan zmodyfikować NOM i żeby wszystko było dobrze. To wydaje się najprostsze dla ogółu wiernych. Jednak po zgłębieniu tematu, przynajmniej ja dochodzę do takiego wniosku, że obecna liturgia naprawdę jest zagrożeniem dla wiary, docelowo to przesunięcie akcentów, te wszystkie "unowocześnienia" sprawiają że ludzie przestają wierzyć w obecność Chrystusa w NS, że tracimy wszyscy ducha ofiary. Zresztą ona wciąż ewoluuje, to się nie zatrzymuje, ten proces desakralizacji. Porównanie starej i nowej mszy powala (polecane tu często dwa rozdziały z książki kanonisty ks. prof. dra Georga Maya "Stara i Nova Msza" - destrukcja mszy pod względem dogmatycznym i duszpasterskim, książka powstała w l.70). Teraz czytam książkę Dietricha von Hildebranda "Koń trojański w mieście Boga", powstała tuż po swII - jak pięknie pisze o mszy, o wartości tajemnicy, sacrum. I w duchu miłości do Kościoła wskazuje że SWII daje prymat tej mszy (że tylko dopuszcza języki narodowe).. Generalnie piętnuje postawy progresywnych teologów katolickich. Kolejna jego książka, napisana po kilku latach to "Spustoszona winnica", też mam zamiar przeczytać.
Ja mam przekonanie, że msza tradycyjna jest skarbem kościoła, potrzeba trudu by go odkryć, przyjąć. A łacina.. Moja sześcioletnia córeczka była ze mną raz w kaplicy FSSPX na różańcu po łacinie, i jakoś po tygodniu zaczęła sobie mówić: Sancta Maria, Mater Dei, "ona" pro nobis pecatoribus.. Dziecko chwyta szybko, tak jak zresztą inne treści. Ale przy wieczornej modlitwie namawia mnie na łacińską wersję i razem ze mną odmawia całe Ave Maria :-) Jest w tym jakaś siła, sacrum, poczucie jedności z poprzednimi pokoleniami, ze świętymi, którzy tak właśnie się modlili. Sorry za patos :-)
Ostatnio próbowaliśmy rozmawiać z księdzem proboszczem o uczynieniu NOM bardziej godnym w naszej parafii, np o kanonie rzymskim, który u nas wybrzmiewa tylko w Wielki Czwartek, o chorale gregoriańskim, o Krzyżu na ołtarzu i wielu innych sprawach. Niestety odbija się człowiek od ściany, słyszy ze to nasz egoizm, że nam wszystko nie pasuje. Ręce opadają i człowiek się poddaje, bo ileż można?
Przecież na mszach u prawosławnych też jest prawdziwie obecny Jezus Chrystus 🤔 więc to:
"skoro mamy stwierdzone że w nowej mszy też jest obecny Jezus Chrystus to ta msza też jest ważna i powinniśmy jej bronić przed protestantyzacją." nie argument...
Ależ oczywiście, że zło w Kościele zaczęło się dużo wcześniej, już przed soborem. Dobrze to wyjaśnia ten film: https://www.youtube.com/watch?v=zsacEKNuy-g&list=PLJoYNVHBOmLlld1FRr8BWxJXnYtQt7oS7&index=1
NOM jest kopią kalwińskiego "nabożeństwa" Cranmera. Msza Święta trydencka sprawowana w uniwersalnym języku obrzędowym czyli po łacinie jest wyrazem jedności i powszechności Kościoła. W jakimkolwiek kraju się człowiek nie znajdzie może wziąć udział w tym samym, najdoskonalszym możliwym dla człowieka kulcie Boga w Trójcy Jedynego.