Z dostępnych relacji księży pracujących w Ziemi Świętej wynika że każdy z nich doświadcza raczej 111 przypadków oplucia tygodniowo a nie wszyscy razem rocznie.
I niech mi ktoś powie że to są jacyś nasi bracia w wierze - w jakiej wierze? w co oni wierzą?
Podejście „nie warto walczyć o Ojczyznę bo ona nie jest taka jak powinna” jest mi z gruntu obce. Natomiast będąc świadomym jak działają procesy globalnej polityki, gdzie nie ma miejsca na żadne sentymenty, trzeba mieć na względzie to, że aby Ojczyzna przetrwała i mogła się odbudować, muszą przetrwać ludzie. W związku z powyższym potrzebne jest wyważenie między konieczną obroną terytorium a straceńczą walką która nie ma szans przynieść korzyści. Dlatego w razie napaści – tak, dobrze byłoby walczyć ale żadnych powstań styczniowych nie urządzać. Pytanie brzmi kto ma walczyć i czy zawsze ucieczka jest zła. Walczyć ma generalnie wojsko czyli zawodowcy plus pobór młodych ludzi ale ojcowie gromadki dzieci powinni jednak skupić się na zachowaniu w zdrowiu swojej rodziny. Dlatego nie miałbym cienia żalu dla kogoś kto mając dzieci spakowałby manatki i wiał za granicę. Bo wojna to nie jest utrata komfortu, trudności z zaopatrzeniem, zimno i niewygody. To także śmierć cywilów w tym dzieci, nierzadko ze szczególnym okrucieństwem, okaleczenie psychiczne. Romantyzm 0, pragmatyzm 10. To tylko moja opinia człowieka już niemłodego, który ze swoim zdrowiem i tak w wojsku się nie przyda.
Podpisane
Z jednej strony trwanie w czymś co nie jest dobre -nie jest dobre :) z drugiej strony - cnota cierpliwości. Mnie samemu zajęło na pewno ponad rok dojście do przekonania że Msza której nie rozumiem i na której nie wiem czy to już Credo czy Confiteor, jest jednak zdecydowanie bardziej katolicka, niż ta na której gra i śpiewa skład z gitarami i perkusją. Samo to że przy 1szym kontakcie w ogóle nie orientuję się w tej Mszy daje do myślenia - byłem na Mszach po francusku, po litewsku i nie rozumiejąc ani słowa wiedziałem co się dzieje. Więc jednak to nie jest tak, że tylko przetłumaczono z łaciny na jęz. narodowe.
Problemem tego typu listy żywności i leków jest termin ważności. Nie da się raz skompletować i nie zaglądać do zapasów przez 3 lata. Ciekawe że nikt nie pisze że warto mieć rower (komplet rowerów dla rodziny) -można dzięki temu nie tylko sprawnie ewakuować się ale też przywieźć zaopatrzenie, leki i informacje z miejsc oddalonych np. o 20 km co piechotą byłoby bardzo trudne. Więc do listy dopisujemy: dętki, łatki, pompka ;)
Niezależnie od sytuacji politycznej pożar domu może się zdarzyć zawsze, podobnie duża awaria w energetyce (black out) która jeśli się przedłuży, to daje skutki prawie takie same jak wojna. Wtedy nie ma wody (pompy są elektryczne), jedzenia (chłodziarki kaput), paliwa na stacjach (pompy), szybko zanika transport, nie ma więc leków i w zasadzie niczego, sklepy obrabowane a po paru dniach grasują bandy szabrowników szukających wody i jedzenia ale też kosztowności. Czy przeciętny Kowalski jest w stanie się do tego skutecznie przygotować? Nie sądzę, trzeba by zostać prepersem pełną gębą. Ale coś warto mieć. Duży plecak, śpiwory, prosty palniczek na dowolny alkohol, porządny nóż, podstawowe leki, parę metrów linki. Wszystko to mam w domu, w miarę szybko mogę spakować. Zapasy jedzenia i wody to już trochę zachodu bo to się psuje. Tabletki do odkażania wody? nie zaszkodzi mieć. Niektórzy robią z tego swoje hobby i dobrze, byle nie popaść w obsesję. Nie mam spakowanego plecaka ewakuacyjnego, ograniczyłem się do tego żeby ważne dokumenty dotyczące domu mieć w jednej szufladzie łatwe do zabrania :) Broni palnej nie mam i czasu na robienie pozwolenia i udawanie sportowca lub myśliwego też nie mam. Jeśli chodzi o wątek przygotowania na powoli skradające się zniewolenie - ja jeszcze sobie poradzę, urodziłem się z opornikiem w klapie a pełnej dystopii może nawet nie dożyję, najważniejsze to nauczyć nasze dzieci, że jak np władza mówi że nie wolno palić w kominku, to znaczy że właśnie trzeba palić w kominku.
Jeżeli budynek kościoła można odsakralizować do może i te naczynia liturgiczne były odpowiednio "od-święcone"?
Chyba się przejęzyczył. Chciał powiedzieć - jako katolik przestałem być katolikiem.