Bazując na swoich trzyipółletnich doświadczeniach, stawiam taką tezę, że gdyby spośród polskich katolików wybrać losowo jednego, czy dziesięciu i zadać im to pytanie, odpowiedzi rozciągałyby się od tego że jakaś schizma jest, która nie uznaje ważności Nowej Mszy, przez jakieś koronki, birety, po czepianie się niemal wszystkiego. Flagi w kościele im przeszkadzają, gitary. To są jacyś sztywni ludzie, którym wydaje się, że wszystko wiedzą najlepiej i... tutaj cytuję... nie mają chrześcijańskiej miłości w sercu.
Dlatego wydaje mi się przydatne, żeby podsumować krótko stanowisko swojego własnego środowiska, jeżeli ktoś zobaczy błędy, proszę mnie korygować.
Pkt. I Sobór Watykański II. Grupa postępowych hierarchów, używając forteli niczym z filmów szpiegowskich, wprowadza szereg innowacji, które chyba co do jednej, zachwiały pewnością co do prawd, które przed Soborem były nauką jasną i głoszoną na wszystkich uniwersytetach katolickich w jednakowym duchu. Od Soboru oficjalna nauka Kościoła zaczęła być z każdym rokiem mniej uchwytna.
Pkt. II Ekumeniczna koncepcja Kościoła. Od Soboru rozpoczął się w nauczaniu rozdział zupełnie niejasnego stosunku do innych wyznań. Najpierw w sprawie odłączonych wspólnot chrześcijańskich, dziś już wobec wszystkich religii świata. A przecież na krótko przed Soborem, w roku 1949 listem Świętego Oficjum potwierdzony został dogmat głoszący, że poza Kościołem nie ma zbawienia, i że żadna inna od katolickiej religia nie może, jak to się dziś mówi, współpracować z Bożym działaniem, bo jej oddzielenie to opór stawiany Duchowi Świętemu. Św. Jan pisze wprost: "Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i Syna", a hierarchia Kościoła od Soboru co roku przesuwa się do indyferentyzmu religijnego, który jest wielkim grzechem, a ludziom wprowadza ogromny zamęt w głowach. Zaczęło się od niejasnych zapisów, przeszło przez Asyż i wspólne modlitwy z innowiercami i poganami, a skończyło na figurce Pachamamy obok Tabernakulum oraz wspólnych dokumentach z wielkim imamem islamu.
Pkt. III Kolegialna i demokratyczna koncepcja Kościoła.
Pkt. IV Fałszywe naturalne PRAWA CZŁOWIEKA.
Pkt. V Protestantyzacja Mszy Świętej.
Pkt. VI Nowinki w nowym Kodeksie Prawa Kanonicznego (np. nowa, fałszywa definicja małżeństwa).
Pkt. VII Nowa koncepcja Magisterium.
Punkty te są jak zatrute źródełka, z których potem wypływa trudna do objęcia wzrokiem liczba błędów, które wszystkie objąć można określeniem HEREZJI MODERNIZMU, która za pomocą większych lub mniejszych przekłamanek zupełnie podmieniła religię katolicką z prawdziwej, czczącej Boga, do fałszywej, czczącej człowieka. Powyższe proste zestawienie jest punktem wyjścia do dialogu, w którym osoba o poglądach przeciwnych wie przynajmniej o czym jest mowa i że nie chodzi jedynie o to, że jacyś ludzie połknęli kije od mioteł, pozjadali wszystkie rozumy i czepiają się wszystkiego, co w tzw. Kościele Nowego Adwentu ktoś próbuje, często w dobrej wierze, budować.
Prawdziwy Tradycjonalista wie, że nie da się. I dlatego będzie wymienione wyżej punkty sygnalizował. W trosce z zbawienie dusz. A od siebie dodam, że analizując rosnącą siłę globalizmu, stoję na stanowisku, że jedyną siłą o którą prędzej czy później jego potęga się roztrzaska, jest Kościół katolicki wierny swojemu własnemu nauczaniu i Prawdzie Objawionej.
Komentarze
Dlatego nieustannie bądźmy wierni Kościołowi katolickiemu, Jego niezmąconemu nauczaniu i Prawdzie Objawionej.
Pomimo wściekłego ataku wojsk nieprzyjaciela trwajmy mężnie i niewzruszenie na swoich pozycjach. Potęga nieprzyjaciela może przerażać, ale cóż to!
Zwycięstwo jest przecież już pewne, bo po swojej stronie mamy Króla królów.
W tej niełatwej walce trzeba na swojej pozycji wytrwać i jeśli zajdzie taka potrzeba oddać nawet swoje życie. Jako Kościół walczący wspierajmy się wzajemnie, budźmy śpiących wojowników i prośmy o wsparcie Kościół triumfujący. Nigdy nie zapominajmy też o Kościele cierpiącym, bo bez nas nie dadzą rady. Im większa i bardziej wyspecjalizowana nasza armia tym skuteczniejszy opór stawimy śmiertelnemu wrogowi.
No właśnie, ale, gdzie no powiedz gdzie jest to co możesz nazwać wspólnotą Tradycji katolickiej, skoro w każdej, no może prawie każde parafii są wspólnoty charyzmatyczne, inne kółka biblijne, a brak, po prostu brak wspólnot tradycyjnych. Chodzenie na Mszę wszechczasów to jedno, ale czerpanie z wiedzy z środowiska Tradycji, to zupełnie zaniedbany i zaniechany temat.
I co?! Bractwo FSSPX mi pozostaje?
No dobra, ale ktokolwiek pomyślał, że trzeba uczyć się od zielonoświątkowców i innych denominacji, że należy być przytulonym do głównego pnia drzewa wiary, a nie tworzyć odrębną gałąź?!
Gdzie, no gdzie jesteście dzielni tradycyjni wojownicy?! W necie?; na stronce internetowej?!
A ja żyję w określonym miejscu, w parafii i co?! I nie ma mowy o jakiejkolwiek tradycyjnej wspólnocie.
Jeśli chcę, to mogę uczestniczyć w spotkaniu wspólnoty "W drodze" charyzmatycznej, z śpiewami i glosolalią, albo w "Kręgu Biblijnym" który zresztą prowadzony jest przez ks.. proboszcza, zawziętego przeciwnika Tradycji.
Przykre jest to, że jako tzw Tradycja zupełnie zaniedbała trwanie przy parafiach i odpłynęła gdzieś, gdzie postrzegana jest jako coś "dziwacznego" "tajemniczego".
Bo co?! Bo focha strzeliła, bo proboszczowie posoborowe nauki zaczęli wprowadzać w życie?
Eeech, szkoda, szkoda się spalać.
Wiara w Japonii przetrwała bez mszy i kapłanów przez 200 lat bodajże.
Proszę nie zapominać że tradycja jest prześladowana coraz bardziej.
Bractwo FSSPX nie ma wszędzie swoich kaplic.
Nie są finansowani tak jak kościół posoborowy.
Ja też bym mógł narzekać ze mam prawie 30km do kościoła na mszę katolicką a kościół 500 metrów pod nosem.
A wielu jeździ nawet po 50km.
Nikt nie mówił że będzie łatwo.
To słowa naszego Pana Jezusa Chrystusa.
To taki dzisiejszy rodzaj prześladowan.
Pytanie czy chcemy iść na łatwiznę i śpiewać głosami i turlać się po ziemi przy gitarze czy chcemy być katolikami.
Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus
Dokładnie tak
Problem polega na tym że Tradycja Katolicka została wyrzucona z kościołów parafialnych i nie jest to wina parafian, również jeżdżę na mszę świętą Tradycyjną 30 km od mojej parafii, chociaż w Tarnowie są dwa miejsca gdzie jest sprawowana ale tam gdzie jadę tworzy się Wspólnota w parafiach od 50 lat została zniszczona nawet chęć poznania czym jest prawdziwa doktryna Katolicka i Msza Święta Wszechczasów, z Panem Bogiem
to jest dobre