Pornografia dostępna jest dziś tak łatwo i tak szybko, jak nigdy w historii. Wiemy o tym doskonale. Do refleksji jednak skłoniła mnie książka Bogny Bałeckiej , pt. "Pomoc dziecku w cyberpułapce", gdzie ukazane są badania oraz relacje terapeutów ze spotkań z młodymi ludźmi.
W jednej z katechez ksiądz z Bractwa wspomniał, że już dzieci 7/8 letnie spowiadają się z grzechów nieczystych popełnianych za pomocą smartfona lub laptopa. Skłoniło mnie to do przemyśleń i głębszej analizy.
Sam wychowany w latach dziewięćdziesiątych, pamiętam doskonale (niestety) bardzo szybką styczność z pornografią wśród kolegów z klasy, z podwórka, czy z rodziny. Mimo, iż nie było wtedy Internetu! Najczęściej były to gazety, czy kasety VHS. Pewnie wielu z Was pamięta też jak w kioskach z jednej strony powywieszane były przeróżne czasopisma, które wdzierały się w młode umysły.
Czytając poradnik p. Białeckiej zdałem sobie sprawę, że już w czasach mojego dzieciństwa nie znałem kolegi, który nie miałby styczności z pornografią. Jakże zatem wielka skala musi by aktualnie wśród dzieci, gdy dostęp do tego syfu jest tak łatwy!
Terapeutki wskazują, iż dzieci nie powinny otrzymać smartfona minimum do 14. roku życia. Zagrożeń płynących z niego jest cała masa, ale czy pornografia nie jest jednym z tych największych? Na dzieci tego typu treści wpływają kilkukrotnie silniej niż na dorosłego człowieka. Skąd więc dziw, że dzieci nie uczestniczą w praktykach religijnych?! Zalane zostają ogromną dawką dopaminy, chcąc więcej i więcej. Odrzucają zatem Boga często nawet nieświadomie. Wiara i religia stają się dla nich nudą. Czy świat elektroniki i pornografii to nie jest po prostu szatańskie dzieło odciągnięcia dzieci od Boga? Jakże tytaniczną pracę muszą wykonać rodzice, którzy chcą zachować potomstwo od tego bagna, jednocześnie mając świadomość, że musi wejść kiedyś w dorosłość i zmierzyć się z tymi pokusami?
Jestem ciekaw jak Ty się zapatrujesz na problem pornografii wśród dzieci i jeśli masz już doświadczenie to może podzielisz się w jaki sposób chronisz swoje dzieci?
A jeśli macie starsze pociechy to może podzielicie się w jaki sposób z nimi o tym rozmawiacie?
Ciekawy dokument o pandemii pornografii w dzisiejszym świecie:
I to jest niestety prawdziwa pandemia...
Komentarze
Dziękuję Panu Bogu, że mieliśmy odwagę całkowicie zabrać dzieciom smartfony. Przed wręczeniem po raz pierwszy były one i tak ograniczone w sposób maksymalny tzn. całkowity brak przeglądarki, youtube, mediów "społecznościowych", komunikatorów. Zostało tylko dzwonienie + sms, aplikacja do "nauki" języków, dodatkowa kontrola połączeń telefonicznych i standardowa blokada rodzicielska Google. Pomimo drastycznych ograniczeń i tak dzieci wyrabiały nawyk ciągłego spoglądania na ekrany i marudzenia o "jeszcze 15 minut" na bezsensowne sms-y czy niby-naukę języka. Obecnie używają wyłącznie telefonów przyciskowych typu Nokia 225 LTE :) Nie da się słowami wyrazić ogromu spustoszenia jakie czyni u dziecka smartfon z nieograniczonym dostępem do ścieku płynącego z internetu...
Dziękuję bardzo za komentarz. Jakich argumentów używacie Państwo w rozmowach z dziećmi, aby wytłumaczyć im dlaczego mogą spędzić te przysłowiowe 'tylko 15 minut' i tylko w określonych celach?
Łatwo jest wyznaczyć zasady i my dorośli to rozumiemy, ale dzieci, które jeszcze obserwują inne dzieciaki w środowisku mogą się czuć pokrzywdzone. I to jest moja największa obawa. Jak to zrobić w mądry sposób ;)
Nie patrzeć w ogóle, ze inni postępują inaczej. Zakazać korzystania mówiąc dziecku, że większość ludzi w dzisiejszych czasach po prostu błądzi, a w naszym domu tak nie będzie. I tyle
Dodałabym tutaj, że przeżarte pornografią umysły dorosłych mężczyzn i kobiet, w większości nie zdają sobie sprawy z tego jak ten problem dotyka ich nadal. Czytam książkę Pornoland i mimo tego, że dużo rzeczy wiem, uświadomiłam sobie jak moje myślenie i postrzeganie codziennych spraw jest kierowane przez obrazy pornograficzne nawet dziś! Nie mówiąc o tym kiedy byłam dzieckiem, nastolatką i wkraczającą w dorosłość młodą kobietą. Książkę Pornoland polecam i niech jej najlepszą recenzją będzie to, że jest nie jest ona łatwo dostępna.
W punkt. Kolejnym aspektem o którym chciałbym napisać w temacie pornografii jest właśnie wpływ pornografii z lat nastoletnich/młodej dorosłości, czy już 'dojrzałej dorosłości'. W jaki sposób upośledza ona spojrzenie na otaczającą rzeczywistość, jak w umyśle pojawiają się stare obrazy, jak przychodzą nam do głowy skojarzenia i nawet jakie słownictwo wychodzi z naszych ust lub ciśnie się na usta. Dziękuję za polecenie książki!
W pewnym przedwojennym kraju jedną z dwóch rzeczy których zabroniono była pornografia druga lichwa. I te dwie rzeczy wystarczyło żeby to państwo stało się potęgą.
Doprecyzujesz o jaki kraj chodzi i przed jaką wojną?
To ten który "przegrał" wojnę.
U mnie kilkunastoletnie dzieci mają całkowity zakaz korzystania z mediów społecznościowych i komunikatorów. Telefon to tylko Sms+dzwonienie. Mogą oglądać youtube i filmy tylko w salonie, gdzie wszyscy widzą, co i ile jest ogladane. To była i jest batalia z oporem dzieci, ale MUSIMY być nieugięci, jednocześnie budując ciepłą codzienną relację z dzieckiem. Bez ciepłej relacji staniemy sie wrogami w oczach dzieci - a tego nie chcemy w wychowaniu :)
A jak walczycie Państwo z argumentami dzieci, kiedy wskazują, że inne dzieci korzystają bez ograniczęń z elektroniki?
Dla mnie osobiście wydaje się największym wyzwaniem, aby umieć to dzieciom uargumentować odpowiednio i wygrać w zderzeniu z rzeczywistością, którą dzieci obserwują poza domem.
Na początku na pewno było to "bo ja tak mówię" i "bo ja tak chcę", po pierwszym szoku trwającym kilka dni zaczęli przyjmować argumenty typu: "nie mogę pozwolić żebyś patrzył na takie (złe) rzeczy", które pojawiają się nawet w podpowiedziach po czymś w miarę normalnym. Nie dało się tego argumentu zbić bo wystarczyło zrobić prosty test: włączmy coś i zobaczmy co się pojawi jako sugestia kolejnego filmiku na youtube. Co do komunikatorów: akurat tutaj udało się zapobiec wejściu w jakikolwiek z nich - pomógł covid i "zdalne lekcje" na Teams. Łatwo było zebrać dowody na to, że to co koledzy sobie wklejają na czacie to jest po prostu kupa śmieci i nie przekazują sobie żadnych informacji potrzebnych w relacjach rówieśniczych (np: przyjdźcie dziś na boisko o 15:00 pograć w piłkę hehe). Mając zapisane takie czaty pełne bluzgów i kretyńskich memów od kolegów (moi też nie byli niewinni), można było dzieciakom (wtedy w wieku 7-12 lat) po prostu udowodnić, że tracą tam czas i robią złe rzeczy. Do tego doszło uparte i wytrwałe tłumaczenie, że telefon służy do komunikacji czy dzwonienia i pisania potrzebnych rzeczy a w wolnym czasie to czyta się książki i idzie na rower a nie z nosem w ekranie kopiuje i wkleja syf. Pokazywałem artykuły popularne i popularno-naukowe na temat szkodliwości smartfonów, hazardu (czyli np. losowania "skrzynek" ze "skinami" w grach online i wydawaniu wszystkich pieniędzy na to), jakieś filmy z tak zwanym "nerd rage" czyli furią uzależnionego dziecka któremu coś w grze nie wyszło itp. Omawiałem tez na przykładach patologię jaką są influencerzy i youtubowi raperzy. Zamiast aplikacji typu Spotify dostali mini odtwarzacze mp3 takie wielkości pudelka od zapałek gdzie muzykę wgrywa się samemu przez kabel USB. Po jakimś czasie sami zaczęli dostrzegać jak bardzo ich znajomi są uwikłani we wszystkie te rzeczy o których im mówiliśmy a nawet mówić że odtwarzacz jest fajny (nie trzeba też ustawiać limitu czasu jak na aplikację). Dziś często telefony przyciskowe leżą w domu, nie absorbują ich w ogóle. Najstarszy chłopak co prawda niechętnie wyciąga swoją Nokię 225 w towarzystwie ale jakoś z tym żyję, słuchawki ma Bluetooth więc nie musi jej wyjmować z kieszeni :) Okazuje się też, że są pojedyncze dzieci oprócz moich (w każdej klasie) które też nie mają smartfona i moi nie są już sami :) Generalnie na samym początku na pewno potrzebna jest duża doza stanowczości - po pierwszych kilku dniach furii i histerii zaczną negocjować :) Można oczywiście wtedy podsunąć coś na osłodę np. ów odtwarzacz mp3 za 50 zł ;) Powodzenia i odwagi!!
@neone, u mnie było dokładnie tak samo. Po kilku dniach furii i histerii, korzystanie z telefonu na zasadzie sms+dzwonienie weszło gładko. Dziecko (u mnie dwoje 11-14 lat) same po jakimś czasie pokazują mi, ze jest moda na offline i na telefony przyciskowe (empik sprzedaje aktualnie jakąś serię telefonów barbie z przyciskami). Zresztą widzą, że ja sam zupełnie nie korzystam z filmów i z gier komputerowych , mimo że kochałem grać. I widzą, że używam telefonu, w ktorym nie da sie uruchomić internetu (polecam MyPhone za 99zl) i że żyję normalnie, mimo że jestem programistą i znam się na tych rzeczach
Kolejna sprawa, to uważanie na to, co młodzież czyta w postaci książek. Tam jest też przeważnie gruby syf. Trzeba z 20 stron samemu przeczytać, żeby pozwolić czytać dziecku
No to musimy założyć Duszpasterstwo IT Tradycji (przy FSSPX) ;)
Co do własnego przykładu - 100% prawda, jest to warunek konieczny rzekłbym. Ja nie oglądam TV, smartfon mam ale na nim tylko Signal, Firefox, bank, RDP a jak coś czytam to artykuły. Nie mamy mediów społecznościowych ani ja ani żona. Moi wiedzą że noszę NT w kurtce i jak na nich czekam to czytam, a potem im cytuję to co może akurat być dla nich istotne ;) Książek mają nadmiar, tak żeby mogli wybierać (jestem bibliofilem, żona też), oczywiście takie które sami znamy lub sprawdzimy. Syf jest wszędzie: internet, komunikatory, TV, muzyka, komiksy, książki - niestety potrzeba się natrudzić żeby ich chronić, no ale to przecież obowiązek naszego stanu :)
Świetnie, że ten temat jest poruszany. Oczywiście nie dawanie dzieciom telefonów tak długo jak tylko się da jest dobrą praktyką i to nie tylko ze względu na pornografię. Jednak uważam to za działania zdecydowanie niewystarczające. Z dzieckiem trzeba przede wszystkim o tym rozmawiać choć jest to bardzo trudne. Dzieci nie rozumieją skutków oglądania pornografii. Trzeba ich w tym uświadamiać. Nigdy nie odetniemy dziecka w 100% od możliwości wejścia na takie strony choćby z tego powodu, że jego koledzy w szkole te telefony mają. Więc rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa ze swoim dzieckiem na te tematy. To jest zadanie rodzica.
Poruszałem już ten temat i planuję poruszać go częściej i głębiej. Uważam za obowiązek walkę z pornografią, gdy niestety wiem jak bardzo niszczy ona wiarę, umysł, poczucie własnej wartości. Wiem też jaki ogrom ludzi jest w to zaplątany i wobec tego chcę z tym walczyć. Po głowie chodzi mi też książka.