Według potwierdzonych przez Kościół pism Siostry Marii:
„Mistrz nasz otworzył mi Serce swoje i usłyszałam te słowa:
Imię Moje wszędzie jest znieważane, nawet dzieci złorzeczą Mi, Potem dał mi On pokazać, jak boleśnie grzech ten strasznie rani Jego Serce: jak znieważaniem i bluźnierstwem grzesznik otwarcie Go wyzywa i przeklina – a potępiając Odkupienie sam się osądza i wyrzeka nad sobą słowa potępienia, Złorzeczenie takie, jak zatruta strzała, rani ciągle Jego Boskie Serce, toteż rzekł mi Pan, że raczy dać mi Złotą Strzałę, która by Go słodko raniła i goiła rany zadane Mu przez grzeszników…
Dodał następnie: „Pamiętaj o tej łasce: zażądam od ciebie rachunku sumienia z niej. I w tejże chwili zdawało mi się, że widzę wypływające z Boskiego Serca Pana i Boga mego Potoki Łask na nawrócenie grzeszników, wywołanych przez ranę „zadaną Sercu Jego Strzała tą złotą..”
Mam pewien pomysł na akcję, w którą nasza społeczność mogłaby się włączyć.
Akcja polega na tym, aby zrobić postanowienie, żeby odmawiać tzw. "Złotą Strzałę" raz dziennie do końca życia (oczywiście polecam to robić więcej razy np. 3, ale postanowienie jest, aby robić to minimum raz dziennie).
Łatwo można policzyć, że gdy włączy się w tą akcję np. 100 osób z naszej społeczności, to byłyby to 100 Złote Strzały dziennie. Po 10 latach ten akt zostałby odmówiony 365 tysięcy razy! (a gdybyśmy odmawiali to 3 razy dziennie, byłby to ponad milion takich aktów w 10 lat).
Widzimy, że w ciągu całego naszego życia odmówione zostanie wiele milionów takich pięknych modlitw, przez co wiele grzeszników zostanie uratowanych od potępienia.
Dlatego z całego serca zapraszam do tej akcji. Jeśli ktoś jest chętny, proszę o pozostawienie komentarza lub polubienia abyśmy wiedzieli ile osób jest w naszej grupie :)
"Złota Strzała":
Niech będzie na wieki Chwalone, Błogosławione, Czczone, Wielbione, Najświętsze, Najczcigodniejsze, Najchwalebniejsze, Niepojęte, Niewymowne Imię Boże w Niebie, na Ziemi i otchłaniach piekielnych, przez wszystkie stworzenia, które wyszły z Rąk Boskich, i przez Najświętsze Serce Pana naszego Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie Ołtarza. Amen.
Komentarze
Dzień dobry, chciałam zapytać( bo ostatnio chyba ,,za dużo " oglądam i słucham kazań tradycyjnych , mój mózg już chyba nie ogarnia niestety) czy warto jednak modlić się za grzeszników..... Szczerze to w mojej rodzinie nikt nie wierzy. Modlę się codziennie raz krótko raz dłużej za nich wszystkich. To nie jedna osoba a kilka. Jeden w chorobie alkoholowej. Czytając katechizm i nauczanie mam wrażenie, że to daremny trud. Nawet ludzie wierzący mogą nie wejść ,,ciasna bramą " a co dopiero tacy w grzechach śmiertelnych od lat. Jestem bardzo przybita tym i tracę nadzieję.
Szczęść Boże,
Pan Jezus w swoim Miłosierdziu i Sprawiedliwości widzi każdy nasz trud, każdą naszą modlitwę. Często wydaje nam się, że zostaliśmy ze wszystkim sami - nikt w rodzinie nie ma łaski wiary, albo wręcz gardzi naszą wiarą i poglądami. Rozumiem Panią doskonale. Niemalże z żadnej strony nie mamy bliskiego nam autorytetu i oparcia. Nie dość, że podejmujemy wysiłek w poznaniu prawdy - co samo w sobie jest w dzisiejszych czasach ogromem pracy i samozaparcia - to nie możemy podzielić się naszymi spostrzeżeniami, obawami, lękami, a także i radością z naszymi najbliższymi.
Natomiast jeżeli udało nam się już do wiary przylgnąć, to tak naprawdę po pewnym czasie uświadamiamy sobie, że po swojej stronie mamy Samego Stwórcę, Matkę Bożą, niezliczone zastępy Aniołów i rzesze Świętych - istna Boża Armia.
Z całych sił pragniemy nawrócenia dla naszych bliskich - chcemy dla nich jak najlepiej, gdyż ich kochamy. W momencie kiedy gaśnie nasza ludzka nadzieja i twierdzimy, że z naszego ludzkiego punktu widzenia wszystko jest stracone - bo np nie widać u bliskich nawet chęci zrozumienia naszych wyborów, a co dopiero mówić o ich nawróceniu - wtedy musimy mieć pewność, o której zapewnił nas sam Pan Jezus Chrystus, że dla Niego nic nie jest niemożliwe.
To On jest Królem Królów i Panem Panów - stworzył idealnie zsynchronizowany pod człowieka świat oraz wszystko co jest nam tutaj potrzebne. A z ogromnej miłości do człowieka - poświęcił nawet Swojego Jedynego Syna a Pana Naszego.
Jak Bóg z nami, któż przeciwko nam.
Modlitwa jest to najlepsza rzecz jaką możemy zrobić dla bliźnich w kontekście duchowym - np kiedy brakuje nam już innych, czysto ludzkich środków. Dobrze oddaje to stara maksyma Ignacego Loyoli: „Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj, jakby wszystko zależało tylko od ciebie".
Śmiem stwierdzić nawet, że porzucenie modlitwy za naszą rodzinę - nawet w najgorszym momencie - czyli po ich śmierci, w jak by się nam wydawało stanie grzechu śmiertelnego - byłoby ogromnym grzechem zaniechania.
Proście a otrzymacie - rzekł Pan Jezus. I my musimy prosić, a często jednak ze zniechęcenia przestajemy, gdy nie widzimy żadnych efektów - i to jest błąd - błąd małej wiary, którego musimy się wyzbywać.
Pan Bóg znajduje się poza czasem i nasza modlitwa może przyczynić się do zesłania łaski na daną osobę nawet o wiele wcześniej w przeszłości. Np gdy modlimy się o opamiętanie i wszystkie potrzebne łaski po czyjejś śmierci - może okazać się, że osoba ta na chwilę przed samym zgonem dostąpi owoców naszej modlitwy, która jeszcze w czasie się nie odbyła.
Dla Pana Boga nic nie jest niemożliwe.
Musimy się nieustannie modlić, modlić i jeszcze raz modlić -nawet w sprawach beznadziejnych z naszego punktu widzenia.
(Są przecież nawet święci od spraw beznadziejnych - św. Rita, św. Juda Tadeusz, św. Filomena).
To szatanowi najbardziej zależy na takim myśleniu, na tym żebyśmy się poddali i zaprzestali tego co rzeczywiście może pomóc i popadli w najgorszy możliwy dla śmiertelnika stan - rozpacz. Taką samą rozpacz jaka dosięgła Judasza - który mógł naprawić swoje winy, gdyż był już na dobrej drodze - zrozumiał co zrobił - wydał samego Boga. Miał jednak w dalszym ciągu możliwość opamiętania i odpokutowania grzechów. Nadzieja jednakże w nim umarła tak samo jak i zaufanie do Boga - a to wszystko właśnie poprzez rozpacz.
Tak samo w wierze, naszym ludzkim zadaniem nie jest tutaj na ziemi wygrywać i widzieć owoce zwycięstwa, ale zaś podejmować nieustanną walkę ze złem w sobie samym, w bliskich i w świecie.
Prawdopodobnie nigdy nie zobaczymy owoców naszej walki i trudów ale właśnie o to chodzi - nagrodę mamy odebrać w niebie a nie tu na ziemi.
My mamy zaufać Panu Bogu i posłusznie czynić to co nam przykazał.
Włączę Pani rodzinę i Panią do swojej modlitwy - i proszę nigdy nie tracić nadziei. Jest nas (katolików) o wiele więcej niż się wydaje :)
W razie jakichś pytań czy wątpliwości służę.
Ad Maiorem Dei Gloriam, Z Panem Bogiem.
Bardzo, bardzo dziękuję za odpowiedź i włączenie do modlitwy też mojej rodziny. Będę też dalej się modlić o ich nawrócenie i starać się nie zadręczać wizjami potępienia. Czasem mam wrażenie, że jak za dużo czytam, skupiam się na tych wątkach gdzie Bóg oddziela te ,,kozły" gdzie mówi, że idźcie precz itd Ciągle wyobraźnia mi to podsuwa, że to będą moi bliscy. Mam jeszcze gorsze wizje i myśli w tej ,,rozpaczy" jak przychodzi nawet nie będę ich pisać bo są straszne. Ale bardzo dziękuję za podnoszący na Duchu komentarz. Wracam do modlitwy i nadziei , że jednak może być inaczej.
Często bywa tak, że wizję które nas dręczą i wydają się być w słusznej sprawie w rzeczywistości okazują się jedynie wytworem diabelskim.
Pamiętajmy że pierwszym oskarżycielem człowieka przed Bogiem jest właśnie sam szatan, gdyż z samego założenia że jest przeciwieństwem Boga - musi być niesprawiedliwy i niemiłosierny.
Inteligencja diabelska jest na tak nieosiągalnym dla nas poziomie, że czasem nawet potrafi nasze dobre chęci i dobre uczynki przemienić w coś odwrotnego, czyli złego.
Np zachęca nas do obejrzenia kolejnego kazania w internecie, a potem jeszcze jednego i jeszcze.
Z ludzkiego punktu widzenia mogłoby się wydawać że jest to podejście dobre, gdyż dobrej nauki nigdy za wiele.
Z autopsji jednak wiem, że zazwyczaj są to podszepty złego, które pod pozorem zgłębiania wiary prowadzą załóżmy do skrócenia albo rezygnacji z modlitwy albo innych obowiązków stanu na rzecz właśnie budowania własnej wiary.
Do meritum.
Chodzi mi o to że we wszystkim dobrze jest znaleźć odpowiedni umiar, a także rozpatrywać kolejność miłosierdzia względem innych - także w cudownych i bardzo pouczających kazaniach Bractwa ;)
Ja zachęcam do głębokiego zapoznania się z żywotem Świętej Moniki.
"Św. Monika swą chrześcijańską postawą sprawiła, że najpierw nawrócił się jej mąż, będący wcześniej poganinem, a później syn, św. Augustyn. Za tego drugiego, o jego nawrócenie modliła się bez przerwy przez 17 lat".
Proszę się nie poddawać. Ja też dołączę do Pani modlitwy.
Z Panem Bogiem!
Modlitwa zawierała lekki błąd w końcówce, który już został poprawiony w poście
Przyłączam się do modlitwy o nawrócenie grzeszników. W mojej rodzinie i tej najbliższej i tej trochę dalszej są, niestety, przypadki odchodzenia od wiary dlatego z wielką chęcią przystępuję do modlitwy.