Nauczanie Kościoła Katolickiego definiowane jest jako niezmienne. Rzeczywiście na przestrzeni minionych wieków, można dostrzec, iż nie występują żadne wzajemne zaprzeczenia.
Kościół oczywiście rozwijał się, jednakże zawsze następowało to w sposób organiczny - niesprzeczny z dotychczasowym nauczaniem oraz jednocześnie wynikowy, gdyż "nowe" twierdzenia były jedynie skrupulatnym rozwinięciem dotychczasowych.
Podobnie ma się sprawa dotycząca dogmatyki. Niejednokrotnie możemy usłyszeć, że przecież Kościół przed IISW również się zmieniał bo powstawały dogmaty (np dogmat o Niepokalanym Poczęciu NMP, czy o nieomylności papieskiej z ISW). Nic bardziej mylnego. Kościół w momencie ogłaszania nowych dogmatów nie stwarzał nowych myśli, idei lub nie tworzył nowych prawd wiary. Funkcja dogmatu służyła jedynie do uroczystego potwierdzenia tego, co Kościół nauczał od zawsze - a dogmat służył do zaniechania sporów pomiędzy wiernymi lub kapłanami, którzy zaczęli, któreś nieokreślone dobitnie prawdy wiary poddawać w wątpliwość.
Brak wewnętrznej sprzeczności wiary jest oczywistym przymiotem Kościoła Katolickiego - gdyż jest Mistycznym Ciałem Jezusa Chrystusa. Co jednak zrobić w przypadku jeżeli pojawia się jakaś sprzeczność. Warto zwrócić się wówczas do tego co było zawsze i niezmiennie.
Dwuznaczne teksty w dokumentach IISW doprowadziły do możliwości ich nadinterpretacji lub także interpretacji przeciwnej. To co miało być jedynie dozwolone (np msza Novus Ordo Missea) stało się normą skrupulatnie zastępującą to co było niezmienne i jednocześnie dobre (msza tradycyjna). Kościół w pewnym momencie zatracając swój pierwotny zwrot na Boga, zaczął w Jego miejsce ustawiać człowieka z jego potrzebami i wymaganiami. Degradacja Boga z należytego Mu tronu z oczywistych względów nie mogła być ukazywana wprost jasno i przejrzyście.
W rozeznawaniu warto zwrócić uwagę na to jak niektórzy współcześni kapłani oraz wierni odnoszą się do porządku, który jeszcze 70 lat temu panował w Kościele Katolickim (a panował przez około 1700 lat). Ta niesłychana pogarda wyrażająca się w określeniach, np obecnego papieża nazywającego nas tradycjonalistów - wstecznikami, lub prześmiewczo określającego nas "obrońcami tradycji" (Traditionis custodes); ojciec Remigiusz Recław twierdzi, że nie wolno z nami nawet dyskutować - "trzeba ich od razu banować", ojciec Adam Szustak przy każdej możliwej okazji wyśmiewa nasz pogląd na obecny kryzys w Kościele.
Gdzie jest ta miłość i miłosierdzie, którymi piewcy dzisiejszego indyferentyzmu religijnego czy monizmu, otaczają wyznawców innych religii, sekt, odłamów heretyckich i schizmatyckich. Dla nas tej miłości już niestety zabrakło i jesteśmy traktowani z żenującym uśmieszkiem albo i nawet z przerażeniem jako terroryści - tak jak raczy określać nas ojciec Recław w poniższym materiale.
https://www.youtube.com/watch?v=mOTxCOnw1Fw
https://www.youtube.com/watch?v=MfRTP2S7zgY
Nie warto bazować na tanich sensacjach, jednakże w Tradycji KK utwierdza mnie poznawanie czynów po ich długofalowych owocach.
Często współcześnie można usłyszeć, że różnice pomiędzy wykładniami nauczania papieży przedsoborowych z posoborowymi sprowadzają się do tego, że Kościół przez 1700 lat miał złą wizję świata, że to były inne czasy i inna mentalność. Natomiast teraz od 70 lat to wreszcie Kościół staje się rzekomo taki jaki powinien być - włączający, niewykluczający, inkluzywny - po prostu dla wszystkich.
Argumentowane jest to zawsze tym, że przecież Pan Bóg nie może być tyranem i nikogo nie może potępić.
Warto zwrócić uwagę skąd w głowie współczesnych wiernych bierze się taki zgoła niekatolicki pogląd. Podstawą tego twierdzenia jest właśnie ustawienie człowieka na miejscu Boga - skrajnie pojmowany humanizm i antropocentryzm. Od IISW naucza się o niezbywalnej ludzkiej godności, a jak ktoś obraża naszego Stwórcę, to określa się to mianem "obrażania naszych uczuć religijnych" - znowu w miejscu Pana Boga zostają podstawione nasze uczucia, emocje, twierdzenia - nasze ja. Taka działalność bardzo skutecznie zakłamuje prawidłową wizję Boga w mentalności i świadomości człowieka.
Istota ludzka staje się coraz bardziej roszczeniowa zarówno wobec sfery profanum jak i sacrum. Współczesny człowiek niejako zaczyna rozumować, że zbawienie wieczne jest czymś co mu się po prostu należy, a z Bytu Najwyższego tworzy w swojej często niezawinionej podświadomości wróżkę do spełniania życzeń. Takiej postawy człowiek jest mimochodem uczony w modernizmie już od najmłodszych lat. Np podczas liturgii odwrócenie kapłana przodem do wiernych oraz zamiana przewodnictwa kapłana podczas Mszy Świętej na swoiste prowadzenie dialogu i zabawianie wiernych stwarza złudne wrażenie jakby to właśnie wierni byli kluczowym podmiotem "niedzielnego spotkania" - że to dla nich "żeby się pozytywnie naładować na cały tydzień".
Współczesny przeciętny wierny zapomina lub też po prostu nie wie, że jest zupełnie zbędny podczas Mszy - zbędny, rozumiany na sposób jedynie taki, że nie jest konieczny do przeprowadzenia samego obrzędu.
Z tych właśnie powodów człowiek tak często wpada dzisiaj w herezję pustego piekła, gdyż w jego mniemaniu Bóg nie może być "aż tak zły" żeby kogoś nie zbawić - to jest właśnie ta mentalność płacę, żądam i wymagam. Pokora i bojaźń Boża zostały zupełnie porzucone na rzecz dobroludzizmu i należymisizmu. Człowiek w ten sposób staje się protestantem na wzór XVI wiecznych luteran, którzy do dzisiaj twierdzą, że zbawi ich jedynie sama rozumowa, bezuczynkowa wiara. Odbiera się w ten sposób Panu Bogu kolejny przymiot - Sprawiedliwość, a zostawia jedynie błędne rozumiane Miłosierdzie.
Do takiego właśnie wniosku dochodzi w poniższym materiale ojciec Adam Szustak, który nazywa dokumenty Kościoła: Mortalium Animos i Syllabus Errorum - "(...)głupimi tekstami tych wcześniejszych Piusów, bo to są jakieś..., bo tak głupie są te teksty(...)" (22 minuta filmu).
https://www.youtube.com/watch?v=zyRU9wfHYSI
Myślę, że dobrą prognozą na otrzeźwienie ludzi z powyższych błędów są właśnie takiego rodzaju treści, które w pewnym momencie osiągają tak znaczny poziom zakłamania i fałszu, że powoli stają się dostrzegalne nawet dla dotychczasowych, zaciekłych przeciwników Tradycji.
Komentarze
Przychodzi nam żyć w czasach trudnych dla katolika. Trudnych w tym względzie, że nauczanie powszechne pełne jest zwiedzeń lub wręcz herezji. Do tego dochodzi w pełnej krasie relatywizm oraz niszczenie Ewangelii metodą historyczno - krytyczną.
Wymaga to dużej uwagi w dobieraniu źródeł. W zasadzie analogicznie jak źródeł historycznych.
W pewnym sensie jest to efekt pozytywny, bo trudno, a w zasadzie prawie niemożliwe jest być dzisiaj katolikiem w ścisłym rozumieniu Tradycji, który wyrosł w duchu katolickiego modernizmu, za wyjątkiem tych, którzy posiadają świadomych rodziców, kapłanów, znajomych lub poszukując dotknęli prawdy.
Dzisiaj niezwykle małą część społeczeństwa stanowią osoby pamiętające czasy przedsoborowe w sposób w pełni świadomy.
Wiele osób nie ma świadomości, że ich świadomość religijna jest zbudowana na piasku modernizmu. W tym tkwi, moim zdaniem, przyczyna masowego odchodzenia od kościoła lub wpadanie we wszelakiej maści ruchy charyzmatyczne. To ostatnie zjawisko uważam za szczególnie niebezpieczne ponieważ zawiera w sobie bardzo chytre zwiedzenie. Ale to odrębny temat.
Bardzo trafne uwagi.
Ja na pewno lubię słuchać papieża ze zdjęcia ;)
Bardzo przyjemnie się czyta co Pan pisze. Jeśli w "walce duchowej" uda się znaleźć wolny czas to proszę nie przestawać.
Serdecznie pozdrawiam
Tak, to zdjęcie miało być lekką sugestią co do pytania zawartego w tytule posta ;)
Bardzo dziękuję za dobre słowo, z czasem postaram się jeszcze coś wyskrobać.
Pozdrawiam niemniej serdecznie.
Odnośnie ostatniego linku o. Szustaka to zatrważające jest jak dominikanin potrafi błądzić, jednocześnie ciągnąc za sobą rzeszę ludzi nieświadomych, iż są karmieni niekatolicką nauką. Z drugiej strony jego działalność pięknie podsumowuje kryzys Kościoła.
Tak, to prawda. Jest to wyjątkowo przerażające, a w szczególności to, że żadna Kongregacja ani inny odpowiedzialny za ojca organ kościelny lub biskup się tym nie zajmuje.
Przerażające są też liczby - blisko milion Polaków dało ojcu subskrypcję i ogląda te quasi protestanckie pseudo rozważania.
https://www.youtube.com/watch?v=MfRTP2S7zgY - Poprawny link
Zachęcam do dyskusji :)