Moje dziecko- obawiam się

Witam wszystkich. 
Ostatnio zauważyłem u mojej córki (11 lat) że zaczyna bardzo delikatnie wybierać pomiędzy Bogiem a zachowaniem rówieśników. Aby rozjaśnić temat chce zwrócić uwagę że ja i moja rodzina jesteśmy wierzący i to są dla nas największe wartości. Swoim zachowaniem staram się dawać przykład dzieciom najlepiej jak potrafię. 
Jest miesiąc październik więc chcę i nalegam aby córka uczęszczała na różaniec. Spotkałem się po raz pierwszy z zakwestionowaniem u niej takiej potrzeby ponieważ jak twierdzi nikt z jej klasy nie uczęszcza i czy ona może sobie pozwolić na to aby nie koniecznie codziennie chodziła. Od razu zdenerwowałem się tym i pierwszą moją reakcją była złość, nakazanie uczęszczania bez jakiej kolwiek dyskusji i zagrożeniem konsekwencjami i różnego rodzajami zakazami. Żona natomiast skarciła mnie że takim zachowaniem będę przyczyniał się do tego że córka coraz bardziej będzie buntować się przeciwko mnie a tym samym modlitwie, uczęszczaniu do kościoła i ogólnie tym wartościom. 
Nie wiem co o tym myśleć. Chciałbym żeby nie odchodziła od Boga. Z drugiej strony jest to dopiero pierwsza taka sytuacja i boję się o jej rozwój duchowy. Być może przedwcześnie panikuje. Czy mieliście państwo podobne sytuacje? Jestem w sumie młodym ojcem- mam 34 lata. Jak zachowywać się w takiej sytuacji aby nie wyrządzić większej szkody dla dziecka a jednocześnie aby wiedziała że to jest najważniejsze. Z góry dziękuję za porady. Z Panem Bogiem

Komentarze