W tej rozprawce chcę wyjść od dwóch rodzajów maili, które otrzymuję od widzów. Pierwszy rodzaj, o którym już kilkukrotnie wspominałem, to maile z zapytaniem: "Co robić? Jak katolik ma się przeciwstawiać neomarksizmowi i modernizmowi?". Drugi rodzaj to maile krytykujące moja pracę. Nie wspominam o nich w celu obrony, ale w celu zaznaczenia swojego innego od piszących stanowiska. Maile te zwykle brzmią tak: "Mówisz ciągle podobne rzeczy do zamkniętej grupy ludzi, powinieneś wyjść poza tę grupę, zrobić coś dla młodych, dla niewierzących, dla wyznawców innych religii, żeby przyciągać ich do katolicyzmu".
Po pierwsze, muszę przyznać, że sporo się ode mnie oczekuje. Po drugie jednak chciałbym wyrazić swoją niezgodę na to rozumowanie. Skuteczny opór przeciwko neomarksizmowi i modernizmowi, zwycięstwo nad tymi zwodniczymi ideologiami, w pierwszej kolejności nastąpić musi w ludzkich rozumach. To tam zaczyna się ta wojna i to tam rozgrywają się najistotniejsze jej bitwy. W ludzkim rozumie. Nie przysłuży się sprawie osoba, która ma w nim nieporządek, a co gorsze, świadomie lub nieświadomie zgadza się z którymikolwiek elementami błędnych ideologii. Jeżeli w wyniku pracy zespołu Sprawek Okiem Katolika pewna część odbiorców zacznie świadomie wyznawać katolickie prawdy, oznaczać to będzie sukces tej pracy. I nie mówię teraz o Prawdach Wiary, ale o całej katolickiej nauce.
Na przykład: czy uważasz mój Drogi Czytelniku Społeczne Panowanie Chrystusa za coś oczywistego? Czy jest to dla nas pojęcie jasne, czy pewna abstrakcyjna rzeczywistość, o którą być może nawet się modlimy, ale uważamy za pewną idealistyczną utopię? Czy w naszych rozumach wciąż istnieje podział na rzeczy dotyczące Kościoła i sprawy zupełnie od niego niezależne? Kult Boga - sprawa Kościoła, ale na przykład edukacja - sprawa państwa. Jak dobrze w naszych rozumach miewa się liberalizm? Mój Drogi Czytelniku, test: czy każdy człowiek posiada wolność i prawo do wyboru dla siebie tego, co czuje, że jest prawdziwe i dobre? Tak czy nie? Jeżeli ktoś odpowiada: "Tak", nasza praca nie jest skończona i nie czas na akcje uświadamiające niewierzących i innowierców, skoro w rozumach katolików wciąż mocne korzenie mają nauczane od stosunkowo niedawna błędy.
Ilu moich słuchaczy chce żyć publicznie według powierzonych pieczy Matki Kościoła praw Ewangelii Świętej? Ilu pragnie CHRISTIANITAS, czyli zupełnego zjednoczenia religii i życia? Zatem na pytanie: "Co robić?" odpowiadam: pokonać błędy rewolucji w swoim rozumie. A jeżeli ktoś jest zawiedziony faktem, że Sprawki Okiem Katolika nie podejmują od razu dzieł na zewnątrz, proszę go o cierpliwość, ponieważ naszym zadaniem w tym czasie jest praca wewnątrz, wśród katolików. To z nich, np. z Ciebie, mój Drogi Czytelniku, wyjdą kolejne inicjatywy mające na celu przywrócenie Panowania Chrystusa na ziemi. Ale rewolucję, neomarksizm, modernizm, ekumenizm - to wszystko musi być pokonane najpierw w ludzkim rozumie. Wtedy taki człowiek staje się narzędziem przywracania Christianitas, w którym umysłami, moralnością, instytucjami i całą ludzka aktywnością nie kierują zasady ludzkie, a Boże.
Mój Drogi Czytelniku, jeżeli masz chęć, napisz w komentarzu czy zgadzasz się z tym, że opór rewolucji musi zacząć się w ludzkim rozumie. Życzę Ci powodzenia i odwagi.
Komentarze
Chociaż nikt nie może cofnąć się w czasie i stworzyć zupełnie nowego początku, to każdy może zacząć od teraz i stworzyć zupełnie nowe zakończenie.
Jedyne na co masz realny wpływ to są to twoje wady. Zwalcz je a potem zacznij zbawiać świat.
Zgadzam się z tym w stu procentach!
Zacznijmy od siebie :)
Uważam, że opór rewolucji musi się zacząć od "nie lękania się" oraz od przekazywania tego co wiemy, tego czego doświadczyliśmy i tego co usłyszeliśmy od innych :)
Jeśli się mylimy - dopuszczam to całkowicie, że ktoś może się mylić - to wtedy niech inni spróbują dopytać i naprostować te moje decyzje, przesłania.
Ja np. nie zrozumiałem pytania:
"czy każdy człowiek posiada wolność i prawo do wyboru dla siebie tego, co czuje, że jest prawdziwe i dobre? Tak czy nie?"
Na pewno wierzę że każdy człowiek ma wolną wolę, dopóki nie został opętany jakimś bliskim celem na skróty, nie nadaję ludziom praw, nie pochodzą one ode mnie więc bez sensu mówić czy mają prawo, nie wiem tego, mogę za to wypominać ludziom ich obowiązki, mogę kogoś zobowiązać (np do umowy) ale dochodzić tych obowiązków mogę jedynie nieustannie pukając do drzwi :)
Odnośnie siebie uważam, że mam ograniczone prawa, z każdym rokiem życia coraz bardziej - nie mam wszystkich praw do wszystkiego ale wiem że mam obowiązek zawsze i od nowa używać rozumu (nawet jak już jeden raz coś wcześniej zrozumiałem i zapamiętałem) oraz obowiązek zawsze mówić całą prawdę tak jak ją poznałem, zobaczyłem.
Ale na pytanie "Tak czy nie?" potrafię jedynie odpowiedzieć że NIGDY nie wręczałem łapówek oraz że nigdy nikt mi łapówki nie oferował i pewnie być nigdy nie przyjął - po prostu na niektóre pytania nie można odpowiedzieć Tak czy Nie, :-D.
Tak jak w matematyce, odpowiedź na pytanie jest jawną kontynuacją dokładnie zadanego pytania :) np. na pytanie "Ile jest puci?" nie można odpowiedź "Tak lub Nie" :D
mysle ze w tym pytaniu chodzi o to czy kazdy ma wolnosc okreslania samemu tego co jest PRAWDA. Czy PRAWDA jest jedna, jest nia Chrystus, jedyna Droga do Boga i zbawienia, czy jednak jest prawd wiele, to by znaczylo ze to jest pietno modernizmu w umysle takiego czlowieczka. Tak ja to zrozumialem. I faktycznie jak sie zastanowie to odpowiadam ze oczywiscie ze jedna jest Prawda. Ale odruchowo to bym chyba odpowiedzial ze kazdy jest wolnym czlowiekiem i wolnosc Tomku w swoim domku.
Z jednej strony liberalizm z demokratyczna wolnoscia wybierania tego co uwaza za lepsze. Z drugiej strony nadrzedna Prawda, nawet jak nam sie wydaje ze nam sie wydaje ze wiemy lepiej.
Wiele aspektow Prawdy nie dostrzegamy dopoki nie posiadziemy madrosci by ja zrozumiec. Np wytlumacz takiemu mlodocianemu zakochanemu w kolezance, ze wspolzycie przedmalzenskie jest zle, skoro oni oboje uwazaja ze beda sie kochac na zawsze. Dopiero z biegiem czasu zaczyna sie rozumiec szlachetnosc i wartosc czystosci przedmalzenskiej.
Tak samo w innych aspektach zycia, emocje biora gore i zacmiewaja rozum.