NAJPIERW NAWRACAJMY SIĘ SAMI

16.07.2025

W tej rozprawce chcę wyjść od dwóch rodzajów maili, które otrzymuję od widzów. Pierwszy rodzaj, o którym już kilkukrotnie wspominałem, to maile z zapytaniem: "Co robić? Jak katolik ma się przeciwstawiać neomarksizmowi i modernizmowi?". Drugi rodzaj to maile krytykujące moja pracę. Nie wspominam o nich w celu obrony, ale w celu zaznaczenia swojego innego od piszących stanowiska. Maile te zwykle brzmią tak: "Mówisz ciągle podobne rzeczy do zamkniętej grupy ludzi, powinieneś wyjść poza tę grupę, zrobić coś dla młodych, dla niewierzących, dla wyznawców innych religii, żeby przyciągać ich do katolicyzmu".

Po pierwsze, muszę przyznać, że sporo się ode mnie oczekuje. Po drugie jednak chciałbym wyrazić swoją niezgodę na to rozumowanie. Skuteczny opór przeciwko neomarksizmowi i modernizmowi, zwycięstwo nad tymi zwodniczymi ideologiami, w pierwszej kolejności nastąpić musi w ludzkich rozumach. To tam zaczyna się ta wojna i to tam rozgrywają się najistotniejsze jej bitwy. W ludzkim rozumie. Nie przysłuży się sprawie osoba, która ma w nim nieporządek, a co gorsze, świadomie lub nieświadomie zgadza się z którymikolwiek elementami błędnych ideologii. Jeżeli w wyniku pracy zespołu Sprawek Okiem Katolika pewna część odbiorców zacznie świadomie wyznawać katolickie prawdy, oznaczać to będzie sukces tej pracy. I nie mówię teraz o Prawdach Wiary, ale o całej katolickiej nauce.

Na przykład: czy uważasz mój Drogi Czytelniku Społeczne Panowanie Chrystusa za coś oczywistego? Czy jest to dla nas pojęcie jasne, czy pewna abstrakcyjna rzeczywistość, o którą być może nawet się modlimy, ale uważamy za pewną idealistyczną utopię? Czy w naszych rozumach wciąż istnieje podział na rzeczy dotyczące Kościoła i sprawy zupełnie od niego niezależne? Kult Boga - sprawa Kościoła, ale na przykład edukacja - sprawa państwa. Jak dobrze w naszych rozumach miewa się liberalizm? Mój Drogi Czytelniku, test: czy każdy człowiek posiada wolność i prawo do wyboru dla siebie tego, co czuje, że jest prawdziwe i dobre? Tak czy nie? Jeżeli ktoś odpowiada: "Tak", nasza praca nie jest skończona i nie czas na akcje uświadamiające niewierzących i innowierców, skoro w rozumach katolików wciąż mocne korzenie mają nauczane od stosunkowo niedawna błędy.

Ilu moich słuchaczy chce żyć publicznie według powierzonych pieczy Matki Kościoła praw Ewangelii Świętej? Ilu pragnie CHRISTIANITAS, czyli zupełnego zjednoczenia religii i życia? Zatem na pytanie: "Co robić?" odpowiadam: pokonać błędy rewolucji w swoim rozumie. A jeżeli ktoś jest zawiedziony faktem, że Sprawki Okiem Katolika nie podejmują od razu dzieł na zewnątrz, proszę go o cierpliwość, ponieważ naszym zadaniem w tym czasie jest praca wewnątrz, wśród katolików. To z nich, np. z Ciebie, mój Drogi Czytelniku, wyjdą kolejne inicjatywy mające na celu przywrócenie Panowania Chrystusa na ziemi. Ale rewolucję, neomarksizm, modernizm, ekumenizm - to wszystko musi być pokonane najpierw w ludzkim rozumie. Wtedy taki człowiek staje się narzędziem przywracania Christianitas, w którym umysłami, moralnością, instytucjami i całą ludzka aktywnością nie kierują zasady ludzkie, a Boże.

Mój Drogi Czytelniku, jeżeli masz chęć, napisz w komentarzu czy zgadzasz się z tym, że opór rewolucji musi zacząć się w ludzkim rozumie. Życzę Ci powodzenia i odwagi.

Komentarze