Robert @Robert
●
11.01.2025 18:46
W odpowiedzi do @bede.swiety
Dzięki za walkę i dzięki za podzielenie się przemyśleniami.
Kierunek "pozytywny" do dobry kierunek. Kiedyś jeden z użytkowników napisał tutaj genialny post, ale nie mogę go odnaleźć. Wskazywał tam, żeby zwracać uwagę na szczegóły np. nie mówić "jestem wiernym FSSPX", tylko "jestem wiernym Kościoła Rzymskokatolickiego korzystającym z posługi kapłanów FSSPX". To dla mnie kwintesencja problemu rozmów z osobami tkwiącymi w posoborowiu. Niby jesteśmy w jednej drużynie, a są oni z góry nastawieni jakbym był ich wrogiem lub chciał dla Kościoła czegoś złego.
Wielką sztuką jest przekazanie komuś Prawdy, nie powodując wrażenia, że jesteśmy z dwóch różnych ugrupowań. Przekazanie rozmówcy, że tkwi w czymś niewłaściwym w naturalny sposób będzie wywoływało u niego reakcję obronną. Wszystko dlatego, bo zaburza to komfort i przyzwyczajenie do stałego oraz utartego myślenia.
Jeśli rozmówca za wszelką cenę wszystko neguje to czasem po prostu lepiej dać sobie już spokój. Pozostaje wtedy modlitwa.
W pozostałych przypadkach zamiast na siłę uświadamiać lepiej wypracować łagodne podejście z miłością bliźniego. Dobrze też dać się komuś wykazać i wygadać, a nie wprowadzać bezskuteczną i jałową naukę wszystkich meandrów Soboru Watykańskiego II. Takie zwyczajne pytanie o podejście do przyjmowania Komunii Świętej na stojąco wprowadzi w zakłopotanie każdą osobę, która tkwi w posoborowiu.
Powodzenia w dalszej walce i samych sukcesów w przekonywaniu rozmówców! Prosze się też dzielić wrażeniami. Będą z pewnością przydatne dla innych, którzy też prowadzą batalię na własnym podwórku.
Z Panem Bogiem
Deo gratias!