Pierwsza homilia Leona XIV - komentarz

W piątek świat usłyszał pierwszą homilię papieża Leona XIV. Wystąpienie nowego Biskupa Rzymu - jak przystało na pierwsze publiczne słowo - miało charakter ogólny i duszpasterski. Wśród licznych cytatów z Pisma Świętego oraz odniesień do posługi św. Piotra, pojawiło się kilka fragmentów, które - choć wyrażone spokojnym tonem - mogą być przedmiotem głębszej refleksji. Także w duchu Tradycji.

Już na samym początku nowy papież mówi:

„Jezus jest Mesjaszem, Synem Boga żywego, czyli jedynym Zbawicielem i objawiającym oblicze Ojca.”

To jasne i jednoznaczne wyznanie katolickiej prawdy - Chrystus jest nie tylko nauczycielem moralności, ale jedynym Zbawicielem. Dla wielu może to zabrzmieć trywialnie, ale w czasach, gdy promuje się dialog bez granic i relatywizację dogmatów, nawet takie słowa potrafią wybrzmieć mocniej, niż zakładano. Warto odnotować, że przynajmniej w tym aspekcie - homilia unika błędów synkretyzmu.

Nieco więcej pytań może rodzić inne sformułowanie:

„W Nim Bóg objawił się nam w ufnym spojrzeniu dziecka, w żywym umyśle młodzieńca, w dojrzałych rysach mężczyzny (por. Gaudium et spes, 22).”

Odwołanie do Gaudium et spes - dokumentu Soboru Watykańskiego II - to przypomnienie, że ten pontyfikat będzie kontynuacją aggiornamento, czyli tzw. “otwarcia na świat”. Pokazywanie Pana Jezusa jako „dziecka, młodzieńca, mężczyzny” w nowoczesnym, socjologicznym języku, może brzmieć znajomo dla współczesnego ucha, ale dla katolika wychowanego w duchu klasycznej teologii - może zbyt łatwo zamieniać Zbawiciela w „inspirującą postać ludzką”. To subtelność, ale znamienna.

W kolejnym fragmencie papież Leon XIV mówi:

„To nie tyle dzięki wspaniałości jego struktur lub wielkości jego budowli – takich jak zabytki, w których się znajdujemy – lecz dzięki świętości jego członków…”

Oczywiście - świętość członków Kościoła jest pożądana i konieczna. Ale to nie jest fundament jego świętości. Kościół nie jest święty dlatego, że ludzie w nim są święci, ale dlatego, że Chrystus jest jego Głową, a Duch Święty go ożywia. W przeciwnym razie - należałoby sądzić, że w czasach powszechnej demoralizacji Kościół przestaje być święty. Tradycyjna teologia zawsze jasno oddzielała świętość Kościoła jako Mistycznego Ciała Chrystusa od kondycji jego poszczególnych członków.

Wreszcie, w zakończeniu homilii, papież cytuje św. Jana Chrzciciela:

„Zniknąć, aby pozostał Chrystus, stać się jak najmniejszym, aby On był poznany i uwielbiony.” (J 3,30).

Trudno znaleźć katolika, który nie chciałby, aby tak właśnie wyglądała postawa każdego papieża. Prawdziwa władza w Kościele jest krzyżem, a nie zaszczytem. W czasach, gdy zbyt często władza kościelna bywa mylona z wpływem medialnym lub politycznym - ta deklaracja może napawać nadzieją.

Na ten moment, nie można - i nie należy - wyciągać zbyt daleko idących wniosków. Homilia była zachowawcza, duszpasterska i dość ogólna. Jednak już dziś można wskazać zarówno fragmenty brzmiące ortodoksyjnie, jak i takie, które - z perspektywy Tradycji – mogą niepokoić przez swoją nieprecyzyjność.

Jak zawsze - niech słowa będą mierzone czynami. A Kościół Święty niech trwa niewzruszony, wierny Temu, którego nie zmienia ani czas, ani moda. Czuwajmy, módlmy się za nowego papieża i nie ustawajmy w drodze do poznawania Prawdy. Z Panem Bogiem

Tagi: papież

Komentarze