Novus Ordo Missae - jakie jest Wasze podejście?

  @Robert
16.07.2024
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! 
Aktualna sytuacja w Kościele powoduje, że katolik przywiązany do Tradycji często musi podejmować trudne decyzje.  Wielu katolików, kiedy odnajdą Mszę Wszechczasów nie chcą mieć już nic wspólnego z NOM.  Są też katolicy, którzy nie widzą problemu w udziale w NOM, jeśli nie ma dostępu do Mszy Wszechczasów w ich okolicy. Wreszcie są też osoby, które uczęszczają i tu i tu. Na forach dyskusyjnych ten temat zawsze jest "grzany" do czerwoności i zdania są bardzo podzielone.  Jeden powie:  jak można uczestniczyć w czymś, co powstało w tak przewrotny sposób? Drugi odpowie:  przecież babcia na wsi nie ma wyboru i tylko ma NOM. Pojawiają się też głosy jak wspomniany tutaj  dobrze znany w środowisku wykład ojca Hesse, że katolik bez dostępu do Mszy Wszechczasów w "rozsądnych" odległościach jest "rozgrzeszony" i lepiej, żeby na NOM nie szedł. Jakie jest Wasze podejście?
Ja jestem z tej pierwszej grupy i nie potrafię już iść na NOM. Mam to szczęście, że mam możliwość uczestnictwa w Mszy Wszechczasów w okolicy.  Rozeznaję jednak w sumieniu to wszystko i zastanawiam się co powinien robić człowiek, który takiego dostępu nie ma.  Jednocześnie staram się nie oceniać osób, które na NOM pobożnie uczestniczą. Postawię kilka roboczych pytań i będę wdzięczny jeśli ktoś mnie odeśle do autorytetów,  które być może ten temat już poruszały.
1. Czy jeśli nie mam dostępu do Mszy Wszechczasów w okolicy to powinienem iść na NOM czy jednak lepiej uczcić "dzień święty" w domu? Jeśli w domu to w jaki sposób?
2.  Jak radzić sobie ze ślubami/pogrzebami bliskich na NOM? Z jednej strony nie uczęszczam na NOM, ale z drugiej przecież to dotyczy kogoś mi bliskiego.  Jeśli się jest już na NOM (bo jest np. cała rodzina)  jak do tego podejść?
3. Czy zgadzać się na zostanie chrzestnym bliskiego dziecka, kiedy chrzest odbędzie się na NOM?

Komentarze