Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Ostatnio przeglądając ten portal widzę, że często pojawia się na nim temat Bractwa Kapłańskiego św Piusa X. Wiele czytelników ma jakieś wątpliwości, zadaje pytania. Chciałabym tutaj opowiedzieć więc o swoich doświadczeniach z FSSPX, które mam nadzieję pomogą komuś, kto teraz zadaje sobie jeszcze wiele pytań.
Na pierwszej Mszy Św. tradycyjnej byłam w 2016 r. FSSPX poznałam w 2018 r. Od tamtej pory przychodziłam do kaplicy Bractwa dość regularnie jednak dopiero od 2021 r. korzystam tylko i wyłącznie z posługi kapłanów FSSPX. W tym roku miną więc już 4 lata od tamtej decyzji. Dodam, że spora część mojej rodziny rownież korzysta z sakramentów w kaplicach Bractwa. Miałam też okazję być w kilku kaplicach FSSPX za granicą.
Skąd taka decyzja w mojej rodzinie?
Przede wszystkim ona dojrzewała. Decyzja o przejściu pod opiekę FSSPX nie pojawiła się z dnia na dzień. Szła w parze z czytaniem mądrych książek, poznawaniem Tradycji Katolickiej, historii Kościoła. Trochę to trwało, stąd rozumiem osoby, którzy nadal się wahają i przekonują. Uważam, że każdy potrzebuje czasu, jeden krótszego inny może dłuższego ale jeśli usilnie szuka Prawdy to napewno ją znajdzie.
Poniżej postaram się wyjaśnić dlaczego ja obecnie nie widzę w swoim życiu innej możliwości niż korzystanie z posługi kapłanów FSSPX.
FSSPX jest jedyną na ten moment tradycyjną organizacją w Kościele Katolickim, która nie poszła na kompromisy. Co za tym idzie, księża FSSPX głoszą katolicką naukę bez przeszkód, która nie jest skażona modernistycznymi błędami. Nauczają po prostu to, co Kościół zawsze nauczał aż do lat 60 XX w. Prowadzą tradycyjną katechizacje dzieci, tradycyjne nauki przedmałżeńskie (z tego co wiem ślub w ,,indulcie” wiąże się ze współczesnymi naukami w diecezji). Skoro ta właśnie tradycyjna katolicka nauka przetrwała tyle wieków to czy ona może być zła? A nawet jeśli co takiego się stało w tych latach 60, że nagle mówimy temu ,,stop’’? Dla mnie osobiście nie jest to w ogóle logiczne.
Księża FSSPX wyrabiają wiele kilometrów tygodniowo. Są wszędzie gdzie się ludzie o nich upomną. Są prawdziwymi misjonarzami, którzy nie patrzą na swoją wygodę. Wiem, że często jest tak, że ksiądz musi odprawić Mszę Św. w kilku kaplicach jednego dnia oddalonych od siebie. Napewno jest to trud.
Wiele osób zarzuca Bractwu pychę i nieposłuszeństwo. Co do tego pierwszego to odpowiem krótko. Przez kilka lat uczęszczania do kościoła Bractwa nigdy się z takim zjawiskiem nie spotkałam. Podejrzewam, że osoby wysnuwające takie wnioski nigdy w Bractwie nie były ani nie posłuchały chociaż jednego kazania na YT, których jest przecież mnóstwo.
Co do posłuszeństwa natomiast chyba każdy zdaje sobie sprawę, że w niektórych sytuacjach po prostu trzeba je wypowiedzieć. Pokazują nam to nawet przykłady świętych np. św. Katarzyny że Sieny czy św. Joanny d’Arc. Św. Paweł pisze, że trzeba być bardziej posłusznym Bogu niż ludziom i cnota posłuszeństwa stawia właśnie posłuszeństwo Bogu na pierwszym miejscu a nie ślepe podążanie za rozkazami. Parafrazując prawo świeckie- prawo w Kościele które nie służy zbawieniu duszy nie może być stosowane.
FSSPX nie jest sektą. Nie można mówić o sekcie, mówiąc o organizacji która jest wewnątrz Kościoła Katolickiego i posiada jurysdykcję od samego Papieża. W dodatku która sekta zachowywałaby identyczną naukę Kościoła która była nauczana przez prawie 2 tysiące lat?
Czymś, co dla mnie jest ważne przy korzystaniu z posługi księży FSSPX to niewątpliwie ,,stabilizacja”. Nie ważne, co wydarzy się w Rzymie czy w episkopacie, Bractwo zostanie wierne katolickiej Mszy i nauce. Po letnich wydarzeniach z 2021 r. nabrało to nowego znaczenia. FSSPX jest tutaj w przewadze nad innymi tradycyjnymi zgromadzeniami działających w ramach tzw. ,,indultu”
Teraz przejdę już do takiego bardziej ,,przyziemnego” powodu, dlaczego warto wg. mnie zacząć przychodzić do kaplic FSSPX. Widząc co dzieje się we współczesnym Kościele (zaczynając od synodu, fałszywie rozumianego ekumenizmu czy sytuacji mających miejsce na ŚDM, arenie młodych, itp. kończąc na mszach z gitarami zamiast organów, klaskaniu na Mszy Św., spotkaniach ,,charyzmatycznych” w parafiach) zwyczajnie po ludzku nie mam ochoty na to patrzeć czy biernie uczestniczyć. Dla swojego ,,spokoju” wolę nie śledzić takich wydarzeń ponieważ jestem wrażliwą osobą, której to ,,wchodzi na głowę”. Nie chodzi tu o jakieś ,,odcinanie się” od swojej parafii czy diecezji. Po prostu chodzi o zwykłą katolicką formację o którą niestety we współczesnych strukturach często trudno.
Czy są jakieś niedogodności wynikające z korzystania z posługi FSSPX? Oczywiście, że tak. Chociażby częsta duża odległość do kaplicy z tradycyjną Mszą Św., planowanie ewentualnych wyjazdów pod miejsca gdzie można uczestniczyć w Mszy tradycyjnej , możliwe niezrozumienie ze strony rodziny/znajomych czy księdza w kancelarii parafialnej (gdy przychodzi się np. po akt chrztu potrzebny do przyjęcia sakramentów w FSSPX). Mimo to z czystym sumieniem po kilku już latach mogę powiedzieć, że naprawdę warto! Nie ma się co bać tej decyzji ona może wyjść nam tylko na lepsze! Warto zaryzykować! Ja nie żałuję!
Kościół przeszedł już wiele kryzysów. Jestem pewna, że przejdzie i ten.
Z Panem Bogiem.
Komentarze
Warto mieć na uwadzę jedną rzecz. Niektórzy myślą, że zjedzą ciastko i będą je nadal mieli. Tzn. uznają, że nie warto "się narażać" w fsspx, jeśli można iść do indultu, być w zgodzie z biskupem i strukturami. Fsspx to niby zbędne kontrowersje i ryzyko. Zapominają tylko o jednym, gdyby nie Bractwo, gdyby nie abp Lefebvre, żadnego indultu by nie było. On istnieje jeszcze tylko dlatego, by wierni nie korzystali z posługi Bractwa. Taki rezerwat. Gdyby Bractwa miało zabraknąć, w kilka chwil potem i indult by zakończono.
Dokładnie tak. Dlatego tak ważne jest poznawanie najnowszej historii Kościoła, z której jasno wynika, że gdyby nie postawa abp. Lefebvra to Msza Św by nie przetrwała.
Z takimi tezami byłbym ostrożny, bo nie znamy serc biskupów, którzy indulty trzymają, poza tym są miejsca, gdzie jest indult, a Bractwa nie ma.
Od siebie jeszcze dodam, że wielokrotnie słyszałem z ust księży, głównie tych na eksponowanych stanowiskach kościelnych i będących orędownikami papieża Franciszka - daj mu Panie Boże zdrowie - że "wierni tradycji" są prawdziwym problemem, nie innowiercy, nie protestanci, ale właśnie ci rekonstruktorzy historyczni. Zatem ja bym raczej nie miał złudzeń co do faktu, że tylko okoliczności jeszcze nie sprzyjają, ale jest wola, by tradycja stała się historią.
Druga rzecz, to proszę zauważyć, że nawet przy koegzystencji Bractwa i indultów, biskupi nie zawahali się pozbawić wiernych sakramentu pokuty na Wielkanoc, sakramentu Eucharystii. Nota bene przyniosło to natychmiastowy skutek w postaci napływu nowych wiernych do Bractwa. Biskupi to odnotowali i się dwa razy zastanowią zanim znowu na podobny krok się zdecydują.
Niestety istnieje też obawa, że może pojawić się próba rozwiązania "problemu" Bractwa w inny sposób, ale Bogu dzięki do tej pory to nie nastąpiło.
Pozostaje przy swoim przekonaniu, że bez Bractwa zostalibyśmy z niczym.
Ależ ja nie neguję roli Bractwa w ratowaniu Kościoła, jego nauczania oraz Mszy, sam obowiązek niedzielny spełniam w jego kaplicy, nierzadko służąc jako ministrant, ale tak się składa, że często słucham w tygodniu Mszy w lokalnym indulcie (tutaj Bractwo raczej jest w weekendy i święta nakazane) i widzę jak to funkcjonuje i nie nazwałbym tylko tego rekostrukcjonizmem historycznym.
Ja też bym tego tak nie nazwał, ale często tak próbuje się nas etykietować, że w zasadzie to nie wiadomo o co nam chodzi, jakieś sentymenty, "rekonstruktorzy historyczni".
Podlinkowanie x. Szydłowskiego też nie miało Pana przekonać, było odpowiedzią na zaleconą ostrożność w podejrzeniach, że bez Bractwa i indultu by nie było. X. Szydłowski wskazuje, dlaczego można tak przypuszczać.
I jeszcze jedno wrażenie, które mam. Abp Lefebvre dostał wybór - damy Wam spokój, będziecie sobie żyć i działać w spokoju, tylko uznajcie postanowienia SWII, odprawcie NOM. Proszę mi wybaczyć, jeśli posuwam się za daleko, ale brzmi to dla mnie jak kuszenie na górze: "Wszystko to będzie Twoje, jeśli oddasz mi pokłon." Z perspektywy czasu dla mnie indult to ni mniej, ni więcej, Panu Bogu świeczkę, diabłu ogarek. I proszę tego nie traktować jako atak, tak mi podpowiadają moje rozum i sumienie. Nikogo nie krytykuję, że jest w innym miejscu.
Tutaj x. Szydłowski podaje argumenty:
https://youtu.be/tU-wfncCW-Y?si=N5S6A5Nn4HHVx_-t
Słuchałem kiedyś tego i nie zniechęciło mnie to do indultu.
Niestety indult jest też mocno zróżnicowany i jako wierny FSSPX nie deprecjonowałbym go od razu. Oczywiście powstał jako kompromis z Watykanem i pod warunkiem przyjęcia Vaticanum Secundum, ale wieku wiernych nie ma możliwości uczestniczenia w Mszy Świętej w Bractwie, warto też ich wspierać, oczywiście tych co poszukują, bo są i tacy co tam chodzą dla ładnego śpiewu w katedrze (takich też znam)...
Tak się składa, że korzystam z posługi i FSSPX i indultu, również zdarza mi się słuchać kazań z obydwu (indult prowadzi transmisję na żywo), znam księży i z indultu raczej mam pozytywne wrażenie.
Laudetur Iesus Christus!
Pani Zofio dziękuję za ten wpis i pani świadectwo. Od ponad roku korzystam z posługi Bractwa Św.Piusa X. i podpisuję się pod wszystkim, co pani napisała.Nie każdemu jest dane ( i być może będzie) odkryć Mszę Wszech-czasów i Tradycję. To są bardzo skomplikowane i złożone sprawy. Ja sam mogę dać świadectwo, że bez wielkiej łaski jaką otrzymałem od Pana Boga w Trójcy Jedynego nie było by mnie tu gdzie jestem. Odnalazłem PRAWDĘ i modlę się, aby wszyscy, którzy jej poszukują zaznali takiej samej łaski jaką ja otrzymałem.
Ora pro nobis, sancta Dei Genitrix.
Z Panem Bogiem
Wartą podkreślenia rzeczą jest to, że kościoły i kaplice FSSPX są otwarte dla każdego - sam wszedłem po raz pierwszy "z ulicy" nikt mnie o nic nie pytał i nie potrzebowałem się nigdzie zapisywać czy być wprowadzanym. Nie pobierają też dziesięciny jak zdaje się spora część ruchów tzw. Nowej Ewangelizacji (różne koinonie i takie tam) ;) Cechy sekty to posiadają te wszystkie grupki spotykające się po salkach w soboty (Neokatechumenat) - tam trzeba być wprowadzonym, wypytują ludzi o prywatne sprawy itp. Ciekawa sprawa jak z powszechnego, otwartego, modlącego się w języku zrozumiałym dla wszystkich wiernych na całym świecie Kościoła zrobiono rozczłonkowany "zbór zborów" i licznych niejawnych grupek...
To o czym często zapominają sedewakantyści to fakt, że wszystko co się dzieje jest dopustem Bożym, choćby nie wiem jak chciało się powiedzieć "Boże czy Ty to widzisz?" Jest oczywiste, że Bóg był, jest i będzie. Pytanie co my z tym, czyli z tą smutną rzeczywistością zrobimy? Czy będziemy walczyć mądrze i godnie jak katolicy czy staniemy pod fałszywym sztandarem?