Widzę, że temat budzi niezrozumienie, więc wklejam stary i znakomity artykuł bp. Williamsona o kobietach w spodniach:
Koniec lata nie jest może najlepszym momentem, żeby pisać o kobiecym ubiorze. Z pewnością to raczej na początku niż na końcu ciepłych dni należy skarżyć się na nieskromne stroje - a jednak kilka pań w ciągu tego lata zwróciło się do mnie z pytaniami o kobiety noszące spodnie lub szorty, a sam problem jest szerszy i poważniejszy niż tylko nieskromność, choć przecież nieskromność jest czymś bardzo poważnym.
Na przykład biskup de Castro Mayer zwykł był mawiać, że spodnie noszone przez kobietę są gorsze od mini-spódniczki. Krótka spódnica jest nieskromna i atakuje zmysły, ale spodnie są wyrazem pewnej ideologii i atakują umysł.
Rzeczywiście, kobiece spodnie, noszone dzisiaj, czy to długie, czy krótkie, skromne lub nie, obcisłe czy luźne, zwykłe czy tzw. spódnicospodnie, są zamachem na istotę kobiecości, odbiciem radykalnego buntu przeciwko porządkowi ustanowionemu przez Boga. Może w najmniejszym stopniu dotyczy to spódnicospodni, spodni najbardziej przypominających spódnicę (i czasem z nią mylonych). Ponieważ jednak spódnicospodnie odpowiadają regule podziału kobiecego ubioru poniżej pasa na dwie części, dlatego są tylko próbą zamaskowania poważnego nadużycia. Jakiego nadużycia? ("Ekscelencjo, tym razem to naprawdę ksiądz przesadził!")
Na początku Bóg stworzył mężczyznę i kobietę; oboje jako ludzi, ale różnych od siebie; najpierw mężczyznę, potem kobietę (Gen 1, 27; 2, 22); kobietę jako pomocnicę dla mężczyzny (Gen 2, 18); kobietę dla mężczyzny, nie mężczyznę dla kobiety (I Kor 11, 9), "nie mąż bowiem jest z niewiasty, ale niewiasta z męża" (I Kor 11, 8). Zatem nawet przed grzechem pierworodnym Bóg ustanowił różnicę między mężczyzną a kobietą, brak równości oraz zwierzchność mężczyzny nad kobietą dla potrzeb życia społecznego i rodzinnego na ziemi.
Konsekwencją grzechu pierworodnego - grzechu, do którego Ewa przywiodła Adama, a nie na odwrót (I Tym 2, 14) - było m.in. zmiana jej naturalnego i łatwego poddania Adamowi w przykrą dominację, gdyż zwodząc go dowiodła, że musi pozostawać pod władzą... "Pod mocą będziesz mężową, a on będzie panował nad tobą" (Gen 3, 16). Od tego czasu, wraz z przekazywaniem zmazy grzechu pierworodnego potomstwu Adama, na wszystkie jego córki (z wyjątkiem, oczywiście, Najświętszej Maryi Panny) przechodzi to przykre podporządkowanie.
Tak jak w przypadku wszystkich problemów, jakie niesie ze sobą grzech, jedynym prawdziwym rozwiązaniem jest tu łaska Pana Jezusa Chrystusa. Przykładowo w małżeństwach katolickich dominacja mężczyzny nad kobietą, łatwo dostrzegalna we wszystkich kulturach niechrześcijańskich i na nowo powracająca w naszej antychrześcijańskiej kulturze, przez łaskę uświęcającą staje się stopniowo takim podporządkowaniem kobiety mężczyźnie, jakie istniało w Raju przed upadkiem pierwszych rodziców. Leży to w naturze ich obojga i dla obojga jest korzystne.
"Na litość Boską, dajcie nam już spokój z tym Rajem!" - Nowoczesny świat nie przyjmie żadnego z Chrystusowych rozwiązań problemu Adama i Ewy. Stawiając na piedestał idee wolności i równości, nie akceptując jakiejkolwiek nierówności i podporządkowania kobiety mężczyźnie, ten świat zaprzecza istnieniu różnic pomiędzy nimi, a zatem odrzuca porządek, wprowadzony przez Boga do stworzenia, odrzuca potrzebę Odkupienia, odrzuca nawet samo istnienie Boga. Współczesny feminizm jest ściśle związany z czarownictwem i satanizmem.
Te rozważania odwiodły nas daleko od problemu kobiecych spodni. Z pewnością nie każda kobieta, ubierając szorty, świadomie sprzeciwia się Bogu czy swojemu mężowi. Jest jednak świadoma pewnej rzeczy: zdaje sobie sprawę, że przez krój spodnie są czymś innym niż spódnica i że ta różnica między nimi daje jej niejasne odczucie - może pewnego niepokoju czy wyzwolenia, czy też jednego i drugiego naraz... Na czym oparte jest to odczucie?
Ubranie, które okrywa obie nogi oddzielnie, niejako uwalnia dolną, ruchliwą część ciała, umożliwiając dokonywanie szeregu czynności, które w ubraniu takim jak spódnica byłyby dość... dziwaczne. Adam musiał w pocie czoła wykonywać najprzeróżniejsze prace, aby zapewnić żywność swojej rodzinie - jest więc zatem rzeczą zupełnie naturalną, że mężczyzna nosi spodnie. Jeśli kobiecie przyjdzie do głowy pomysł towarzyszenia mężczyźnie w jego zajęciach, spodnie z pewnością umożliwią jej to. Szorty są zewnętrznym, widomym znakiem wyzwolenia kobiety z zastrzeżonego dla niej kręgu prac domowych.
Kobieta czuje się w spodniach niezręcznie, ponieważ nie jest to jej naturalny strój. Jakkolwiek sprawy się mają u różnych gatunków zwierząt, w przypadku człowieka to raczej kobieta chce przyciągać do siebie wzrok mężczyzn niż na odwrót; wystarczy porównać liczbę pism o męskiej i kobiecej urodzie, dostępnych w sprzedaży... Grzech pierworodny zranił naturę ludzką pożądliwością (tj. pożądaniem, które jest wykroczeniem przeciwko prawu [Bożemu]), a szczególnie dotyczy to zmysłów wzroku i dotyku oraz wyobraźni. W kwestii ubiorów wynika z tego, że więcej ciała kobiety powinno być zakryte przed spojrzeniami mężczyzn niż na odwrót. Zatem jak spodnie ułatwiają mężczyznom aktywność, tak luźne spódnice, ukrywające kształt nóg, odpowiadają kobiecej godności i czci. Zakładając emancypujące spodnie, kobieta czuje niezręczność - przynajmniej do czasu, aż jej sumienie przestanie na to reagować - gdyż traci swoją tożsamość oraz godność kobiecą. W jej sumieniu rozbrzmiewa głos Boga Zastępów, ogłaszającego Prawo Mojżeszowe: "Nie oblecze się niewiasta w męskie odzienie ani mężczyzna używać będzie szaty niewieściej, bo obrzydły jest u Pana, kto to czyni" (Powt 22, 5). To spodnie zaś są zwykłym strojem męskim, z powodów, które wyliczyłem powyżej.
Naturalnie, jeśli ktoś zaprzecza istnieniu grzechu pierworodnego, który pobudził męską pożądliwość (Gen 3, 7) i uczynił cięższym podporządkowanie kobiety (Gen 3, 16), to damskie spodnie nie są niczym niewłaściwym, ale zobaczcie wszędzie dookoła siebie konsekwencje zaprzeczania istnienia grzechu pierworodnego! Słodka Polyanna (bohaterka popularnej serii powieści dla dziewcząt - przyp. tłum.) idzie do biura ubrana tak, że w kamieniu krew by się zagotowała, ale biada jej koledze, który nie pozostanie zimny jak głaz, gdyż na podstawie niedawno ustanowionych przepisów (w USA - przyp. tłum.) może ona podać go do sądu! To szaleństwo! Wkrótce firmy i zakłady pracy będą zmuszone żądać solennych deklaracji od kobiet, czy życzą sobie, czy nie, aby się do nich umizgiwano! Ale czegóż można się spodziewać, kiedy kobiety zostały wyciągnięte ze swoich domów? Tę sytuację wykorzystują liberalni mężczyźni, aby oszukiwać kobiety.
Dla porównania weźmy obdarzoną zdrowym rozsądkiem amerykańską starszą panią, która tego lata, podczas rekolekcyj tu w Winonie, powiedziała mi, że wspominając swoją młodość, spędzoną w Kalifornii, dostrzega, że często okoliczności zachęcały ją do noszenia spodni i że teraz tego żałuje - gdyż zdaje sobie sprawę, iż za każdym razem, kiedy je zakładała, jej kobiecość była w jakiś sposób zubażana. Jak powiedział G. K. Chesterton, nie ma nic bardziej niekobiecego od feminizmu. Kobiece spodnie są ważnym składnikiem, być może wręcz przełomowym, feminizmu.
Nie sposób przecenić znaczenia prawdziwej kobiecości. Sprowadza się ona do tego, że kobieta została stworzona przez Boga do macierzyństwa; do wydawania na świat i wychowywania potomstwa; do przekazywania życia, okazywania ciepła, miłości i opieki, do żywienia - tego wszystkiego, co oznacza jej mleko. Funkcja mężczyzn jest inna; są naturalnie niezdolni do macierzyństwa, a od macierzyństwa właśnie zależy, czy staną się naprawdę ludźmi. W wartościowej książce The Flight from Woman (Ucieczka od kobiety) uznany żydowski psychiatra Karol Stern opisuje, jak wśród niezliczonych schorzeń pacjentów z wielkiego miasta, którzy przybywali do jego gabinetu w Toronto, mógł obserwować wzorzec braku kobiecości, który znał z dzieł wybitnych pisarzy nowożytnych, takich jak Goethe, Kartezjusz, Tołstoj czy Ibsen - nie braku kobiet, ale braku prawdziwie kobiecych kobiet, gdyż współcześni mężczyźni, ale także kobiety, depczą kobiecość i właściwe jej cnoty. Szekspir doskonale pokazał to nastawienie w postaci Lady Makbet, archetypie feministki i satanistki:
"Przybądźcie, o wy duchy, karmiciele
Zabójczych myśli, z płci mej mię wyzujcie
I napełnijcie mię od stóp do głowy
Nieubłaganym okrucieństwem! (...)
Zbliżcie się do mych piersi, przeistoczcie
W żółć moje mleko, o wy, śmierć niosące
Potęgi (...)"
(akt I, scena V, w tłum. Józefa Paszkowskiego)
Niebiosa, pomóżcie nam! Wyrywa się kobiecość naszym kobietom, a rezultatem tego jest styl życia zmierzający do samozagłady, do aborcji.
Dziewczęta, bądźcie matkami, a żeby być [dobrymi] matkami, za żadne skarby świata nie pozwólcie nałożyć sobie spodni czy szortów. Jeśli proponują wam jakieś zajęcia, które wymagają noszenia spodni, a którymi zajmowały się też wasze prababki, znajdźcie sposób, żeby robić to jak one - w spódnicach. Jeśli zaś wasze prababki tego nie robiły, to i wy nie róbcie! Ich pokolenie stworzyło ten kraj, wasze pokolenie go niszczy. Oczywiście nie wszystkie kobiety, które zakładają spodnie, niszczą życie, które noszą w swoim łonie, ale wszystkie pomagają w stwarzaniu proaborcyjnego społeczeństwa. Staroświeckość [w wyglądzie] jest dobra, nowoczesność jest samobójcza. Chcecie zatrzymać lawinę aborcji? Zróbcie to, dając przykład. Nigdy nie noście spodni ani szortów. Bp de Castro Mayer miał rację. (...)
Szczerze wam oddany w Najświętszym Sercu Pana Jezusa,
+ Richard Williamson
1 września 1991 r.
Komentarze
Polecam książkę, która wiele zmieniła w moim trybie życia (praktycznie porzuciłam spodnie :-) )
Książeczka "Godny strój" autorka: Colleen Hammond
Pozdrawiam serdecznie!
https://3dom.pro/19561-godny-stroj-rosa-mystica.html
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Moda, uroda, sztuka są niby kwestią gustu... Ale widać, jak nisko są obecnie ustawione standardy. Katoliczka w sukience, czy w spodnicy może wyglądać naprawdę modnie, uroczo i nawet "artystycznie". Skromnie i ekegancko. Trzeba naprawdę niewiele wysiłku i wcale niedużego budżetu by wyglądać "jak milion $". Zachęcam do poszerzania wiedzy o kolorach, wzorcach, tkaninach... Łączeniu ich. Dobieraniu dodatków. Są tzw. szmateksy/lumpeksy, w których można znaleźć genialne ubrania! Jedwabie, kaszmir, moher (😂)... Nie trzeba od razu bankrutować w paryskich butikach. Trzeba tylko chcieć. A propos chcenia: właśnie w domu, na co dzień (czyli nie tylko od święta) noszę najlepsze i najładniejsze ubrania. Dlaczego? Bo rodzina jest dla mnie "jak święto". Jest święta. Chcę by mąż i syn mieli właśnie taki "staroświecki" obraz w głowie, gdy tylko wspomną o "domu".
Z Panem Bogiem!
D.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Niestety u mnie sytuacja jest bardzo inna😓 Mąż nie jest wierzący żeby takie argumenty trafiły. A długie suknie u kobiet bardzo, mu się nie podobają.
Kwestia czy to mogą być np spódniczki do kolan chociażby to myślę, że nowoczesny ładny krój by jakoś ,,przeszedł". Druga sprawa czy żeby być dobrym katolikiem trzeba te sukienki nosić codziennie? Ja w pracy mam obowiązkowy ,,uniform" fartuch ze spodniami więc to już odpada. Czy siłownia, jazda konno mogą być z tego wyłamane? Dużo pytań 😄 bo dopiero próbuje to zrozumieć a powyższy tekst zupełnie nic nie rozjaśnił wręcz u mnie więcej wątpliwości zasiał 🙈
Jeszcze chciałam dodać, że mnie stylistyka bardzo długie suknie też się nie podoba i źle się w tym czuję. Może to kwestia przyzwyczajenia i jestem w stanie się ,, nagiąć " żeby móc być we wspólnocie i chodzić ma mszę tradycyjną. Nie wiem czy od razu to się uda. I pewnie to będzie zakładanie sukni tylko na mszę a potem ubiór dla mnie 🙈 Sukni jeszcze nie nie kupiłam, wiadomo że na butiki mnie nie stać paryskie. Nawet o nich nie myślałam. Pewnie pierwsze pójścia na mszę będą jeszcze w moich ciuchach czyli spodniach. Ale wcześniej użytkownicy pisali, że nikt z wiernych nie może zwrócić uwagi tylko ksiądz. Więc chyba nikt mnie nie zagryzie upomnieniami i oskarżeniami. Nie idę tam oczywiście dla ludzi tylko dla Boga i na nim chce się skupić, ale dużo jest tych kwestii pobocznych, nowych dla mnie. I przez to człowiek się boi. Próbuje namówić koleżankę żeby że mną poszła bo czuję się jakbym miała iść to jakiejś obcej niebezpiecznej dzielnicy w której panują różne zasady. Przepraszam takie porównanie mi się nasunęło. Wiem, że to może tylko mój mózg kreuje takie przeszkody, szatan może je podsuwa.
Oj tam od razu szatan 🙂 Szanowna Kochana Natalio (że już tak wprost na"Ty")! Za dużo rozkminiasz 🙂 Mąż nie lubi sukienek!? Polubi! Sukienka, sukience nie równa. Poza tym szacun, jeśli w ogóle odróżnia sukienkę od spódnicy 😉 do brzegu... Nie jestem absolutnie żadnym ekspertem w dziedzinie mody. Ani w sumie w żadnej innej dziedzinie 🤔 Zabrałam głos, ponieważ trochę chciałabym przełamać stereotyp (przepraszam za sformułowanie) "oazowej" dziewczyny. Można, a wręcz należy, ubierać się skromnie, ale ładnie. Długość do/za kolano jest wg mnie ok. Tylko może nie "ołówkowa", z rozcięciem itd.
Bo co ładne, harmonijne, estetyczne na pewno nie spotka się z dezaprobatą. Nie będę tu wklejacy żadnego spamu, proszę wykonać prostą czynność, np. w google, albo najlepiej wejść na Pinterest. To skarbnica inspiracji 🙂 można szukać po różnych frazach, po polsku, angielsku itd [np. utworzylam sobie folder "catholic humble style" i wrzucam znalezione przykłady]. No i przykład z siłownią, czy jazdą konną trochę nietrafiony... Jeździectwo jest raczej bardzo indywidualnym sportem. Poza tym są dostępne siodła damskie, jeździly kobiety tak dawniej, w spódnicach! Siłka? To może zamienić na domowe zacisze? Dźwigasz? Raczej nie... Boksujesz? Takie męskie sporty, moim zdaniem, nie przystoją kobiecie. Na wszystko znajdzie się złoty środek. Z Panem Bogiem! 💖
Dziękuję🙂🙂🙂 Nie, ja teraz już nie chodzę na siłownię to akurat z ciekawości zapytałam bo tam akurat słabo z sukienką 🙂 Dzisiaj już sobie oglądałam różne połączenia ubrań. Tylko jeszcze gdzieś trafiłam na jakiś artykuł tradycyjnej katoliczki, że jednak długie i z rajstopami nie w kolorze skóry 🤔 I że nie można żadnych kolczyków, pomalowanych paznokci i zero makijażu 🙈 Może zacznę od małych rzeczy, a nie od razu wszystko.
Opcja na pewno bezpieczna, ta z artykułu 🙂 Skromność 👍🏻
Ps.: Nie maluję paznokci, makijaż od 10 lat jest dla mnie stratą czasu, ale pewnie nie każda pani tak ma... Kwestia wyboru.
Zachowując umiar we wszystkim raczej nie popełni się błędu. Tak myślę...
Błogosławionej niedzieli! 🙏🏻