Według wielu komentatorów papież Franciszek dokonał aktu apostazji w czasie podróży po Azji głosząc równość religii czyli praktycznie przyznając, że istnieje zbawienie poza Chrystusem. Niby nic nowego, no i nie powiedział tego ex cathedra, ale jednak. Tak czy inaczej bardzo skomplikował czy nawet uniemożliwił jakakolwiek ewangelizację. Nie wiem jak teraz "namówić do kościoła" kogoś nawet z najbliższej rodziny. Przecież wszystko jedno jak i w co się wierzy. Możemy trzymać się tradycji, ale to praktycznie prowadzi do wyszukiwania sobie nowych nauczycieli i podziałów. Ciężkie czasy przed nami.
Komentarze
Po obejrzeniu Gietrzwałd 1877 Wojna Światów doszło do mnie jeszcze bardziej, że przesadne zamartwianie się takimi rzeczami do niczego nie prowadzi. Jest to wszystko zatrważające, ale nic nie zyskamy poprzez przesadną koncentrację myśli na tych tematach. Abp Levebvre mówił: "Wasze kaplice są waszymi parafiami, traktujcie wasze przeoraty i kaplice jak parafie – oto jak macie postępować. Nie wracajcie do swoich poprzednich parafii, które wpadły w ręce modernistów". Po prostu każdy z nas musi robić swoje i pracować u podstaw nad uświęceniem siebie i swojego otoczenia. Póki jeszcze mamy gdzie iść na Mszę Wszechczasów to przecież jest wszystko super! Naród polski w XIX w. był w kompletnie BEZNADZIEJNEJ sytuacji. Zabory, kulturkampf, tępienie religii, patologia w rodzinach, pijaństwo, bieda, agenci klepiący nas po plecach, żeby rzucić nas w przepaść dla interesów swoich państw itp. itd. Dziś stoimy znowu na rozdrożu. Wydaje się, że sytuacja nie jest jakaś specjalnie gorsza niż wtedy. Polacy w 1877 r. masowo zjeżdżali się do Gietrzwałdu pokonując często setki kilometrów, tworzyli kółka różańcowe, pracowali nad trzeźwością rodzin i przede wszystki oddawali się pod opiekę "Pięknej Pani". ODBUDOWALIŚMY SIĘ. Zaufajmy zatem opatrzności i nie martwmy się przesadnie o takie kwestie. Zostawmy to Panu Bogu, bo nie mamy na to wielkiego wpływu. Różaniec do ręki, pierwsze piątki i soboty miesiąca, Msza Wszechczasow w intencji Ojczyzny, rodzin i powołań kapłańskich, zwiększanie pobożności swojej i otoczenia, obrona prawdziwych wartości chrześcijańskich. Wtedy na pewno DAMY RADĘ!
Wiadomo że damy radę , ale
technicznie co poza modlitwa i postem ? Jak ukształtować dorastającego , młodego człowieka ? Słowa tez są ważne
Wskazówki co robić daje też ten (wydaje sie uczciwy) kardynal. Notabene wystepuje tez w filmie Grzegorza Brauna. https://pch24.pl/kardynal-burke-czy-to-czasy-ostateczne-potrzebujemy-stanowczej-interwencji-pana/?fbclid=IwY2xjawFaVuxleHRuA2FlbQIxMQABHetp_bqYejx3W7LxLedgNvc2a655yYTHDDv5TpSAh7-D9H0EKNgdYDiV4g_aem_Q38i4_yhkDgBE7S8CjQsiQ
Proszę przeczytać "Historię kościelną" Euzebiusza z Cezarei. W porównaniu do tamtych czasów, teraz mamy bardzo komfortowy czas. Sądzę, że każdy musi przede wszystkim dbać o swoje zbawienie, a wtedy i los innych dusz też może na tym skorzystać. Chyba teraz świat bardziej potrzebuje świadectwa cnotliwego i sprawiedliwego życia, niż naszych słów.
Ale czy kiedykolwiek papież nauczał że Chrytus nie jest jedyną drogą do zbawienia ?
Nie prawda że "ciężkie czasy" . Każdy ma jeden jedyny cel - zbawić swoją duszę. Wszystko co do tego celu konieczne zostało przekazane. Nie rozumiem po co komu takie rozważania jak powyżej.
Chodzi o ewangelizację , o to jak pomoc innym . I jak uniknąć grzechu w sytuacji gdy kościół głosi powszechne zbawienie. Czy można opuścić mszę Nobis Ordo w sytuacji gdzie wiadomo że jest sprawowana niegodnie
No i co z tego? Będziemy jeszcze mu kiedyś dziękować. Świat szedł w złym kierunku, a tu przychodzi papież, który największych konformistów wybudza z letargu takimi wstrząsami. Im więcej takich wypowiedzi, tym donioślej i z większą mocą któryś z następnych papieży będzie mógł potępiać.