RWĄCA RZEKA A NIE PLASTELINA

12.06.2025

Ostatnio ustaliliśmy jaką odpowiedź lepiej podawać dziecku, gdy pyta dlaczego ma wykonać polecenie rodzica. Odpowiedzią tą jest "bo rodzic tak każe", a nie najlepsze nawet uzasadnienia swojego polecenia i przekonywanie dziecka, że warto to zrobić. Dziś, mój Drogi Czytelniku, chcę podzielić się z Tobą swoim wyobrażeniem o roli rodzica w wychowaniu dziecka. Choć role te będę przypisywał czasem ojcu, a czasem matce, należy na role te patrzeć całościowo i rodzić wychowujący dziecko samotnie musi usiłować, najlepiej jak to możliwe, spełniać obie te role.

Do czego porównałbym dziecko? Czy do plasteliny, którą rodzic od najmłodszych lat może formować w przeróżne kształty? To porównanie do mnie nie przemawia, gdyż bardzo wiele cech naszego dziecka jest poza naszą kontrolą, o czym świadczy fakt, że w tej samej rodzinie można spotkać dzieci zupełnie różniące się od siebie temperamentem, charakterem, mentalnością czy zainteresowaniami. Z pewnością rodzic nie spełnia tu roli Boga i niedobrze, gdy przypisuje sobie pełen wpływ na to, jakie będzie dziecko. Czy zatem dziecko jest jak modelina? Raz zastygnie i nie da się już zmienić niczego? To jest moim zdaniem obraz jeszcze dalszy od prawdy niż ten pierwszy.

Do czego zatem proponuję porównać dziecko? Do rzeki. Lub do strumyka, który z każdym dniem coraz bardziej staje się rzeką. Strumyk, rzeczka, rzeka, będą dokądś płynęły. Na to, że będą płynęły rodzic nie ma wpływu, natomiast ma wpływ na to dokąd. Naszym zadaniem jest wyznaczanie i umacnianie brzegów oraz usuwanie - a przynajmniej nie stawianie - zapór rzecznych. Idealnym stanem jest silny nurt rzeki, który przez wrodzoną wolę życia rwie coraz szybciej do przodu, jednak między wyznaczonymi i wzmocnionymi brzegami. Czym są te brzegi rzeki? To zasady. Zdrowe, katolickie zasady, których to brzegów rzeka nie przekracza, nie rozlewa się na boki, nie opuszcza koryta rzeki i nie traci swojego nurtu.

Wyznaczenie, zbudowanie i wzmocnienie tych brzegów to zwykle rola ojca. Płyń wartko nurcie, ale między brzegami, które ojciec ustanowił i trzyma. Gdy brak ojca, brzegi te musi określać i trzymać mama. Gdy brak jest tych brzegów, rzeka rozlewa się na boki i zamiast rwącego nurtu mamy rosnącą kałużę. Brzegi muszą być skonstruowane tak, by nurt rzeki był optymalny. Jest oczywiste, że niedobrze ustanowione zasady spowodują, że zamiast brzegami będą zaporą, tamą i wtedy nurt naszej rzeki zostanie zakłócony, po czym znajdzie jakieś ujście i zacznie wylewać na boki. Powiedzieliśmy, że wyznaczanie i trzymanie brzegów rzeki to raczej rola ojca. A jaka w tym rola matki? Matka troszczy się o to, żeby źródło rzeki nie wyschło. Nie będzie silnego nurtu, jeżeli źródełko będzie biło słabo.

Ja często tak widzę swoje dzieci. Płyń wartko nurcie. Mama troszczy się o to, żeby źródło biło coraz mocniej. Tato stawia brzegi, co zamienia cieknącą, rozlewającą się w kałuże wodę w rwący potok. Mój Drogi Czytelniku, napisz w komentarzu, czy przemawia do Ciebie porównanie dziecka, młodzieńca, a potem młodego dorosłego do strumyka, rzeczki i rwącego potoku oraz porównanie zasad wpojonych przez rodzica do brzegów rzeki. Czekam na Twój komentarz.

Komentarze