JAK GŁOSIĆ ŚWIATU EWANGELIĘ?

18.05.2025

Żyjemy w czasach, w których świat zachodni odwrócił się od Kościoła, a Kościół katolicki odwraca się od samego katolicyzmu, a zatem od Prawdy. Każdy, który to widzi, może się temu, w ramach swoich mniejszych bądź większych możliwości, postawić.

Przedsięwzięcie polegające na obronie prawdy i trosce o sprawy wieczne może się w tych czasach wydawać beznadziejne, ale tak nie jest nigdy i niezależnie od tego, czy za naszego życia - co wątpliwe - zobaczymy w przestrzeni publicznej jakieś większe skutki tych naszych starań, stanięcie po stronie Prawdy będzie dla nas w odpowiednim czasie źródłem wielkiej radości. Szczególnie ważne jest, by w tych sprawach porzucić oczekiwanie szybkiej gratyfikacji choćby w postaci widzialnych efektów i konsekwentnie robić swoje, czyli starać się żyć po katolicku i publicznie również zachowywać po katolicku. We wszystkich czasach postawa taka niosła za sobą ryzyko cierpienia i te czasy nie stanowią wyjątku, a w pewnych aspektach mogą być nawet najtrudniejszymi w historii.

Nie wiem, czy nie jest tak w temacie katolickiego wychowania dzieci, skoro świat dzisiaj wywalczył sobie dostęp do dziecka z pominięciem rodzica na poziomie wcześniej niespotykanym. Powiedziałbym jednak, że większość przeszkód utrudniających nam aktywną postawę katolicką jest w nas samych. Czasami myślę, że katolika dzisiaj udało się mocno zneutralizować przez - potocznie mówiąc - "strachy na lachy", czyli lęk przed tym, co może nas spotkać ze strony świata za obronę i krzewienie wiary. Oczywiście, w tych czasach, jak we wszystkich, przyznanie się do wiary niesie za sobą ryzyko cierpienia, jakiegoś ucisku, prześladowań, ale w wielu przypadkach ryzyko to może być wyolbrzymione, o czym wielu ludzi nigdy się nie przekona, bo nauczyło się już, że nie warto próbować głosić ludziom prawdy. Gdy już nawet zdobędziemy się na odwagę, pojawiają się kolejne przeszkody...

Po pierwsze, będziemy zwodzeni myślą: "przecież sam masz tyle problemów ze sobą, że nie należy pouczać innych". Załóżmy, że uda Ci się rozpoznać tę myśl jako głupstwo, być może pokusę, przecież Ewangelia zawsze była głoszona przez ludzi, a ludzie są z natury swej grzeszni. Dobrze więc, chcesz zdobyć się na odwagę głoszenia Ewangelii, ale... nie wiesz co to znaczy. Trudno jest nawracać na katolicyzm, gdy samemu katolicyzmu się nie zna. Temu zaradzić można przez uczestnictwo we Mszy Tradycyjnej, słuchanie tradycyjnych kazań i lekturę duchową, natomiast tu też chyba nie należy dać się zwieść, że innych nawracają jedynie teologowie o dogłębnej wiedzy, bo to również nieprawda. Załóżmy zatem, że jest i odwaga, i gotowość, i otworzysz usta, mówiąc komuś prawdę. Tutaj może z kolei wkraść się wielka skaza nas wszystkich, czyli chęć posiadania racji, co pomoże spowodować, że proste wyrażenie prawdy zamieni się w nieskończoną dyskusję, damy się jej ponieść, a potem zostaniemy z poczuciem, że wyrządziliśmy więcej zła niż dobra.

Mój Drogi Czytelniku, będę Ci bardzo wdzięczny za odpowiedź na pytanie, czy jesteś zainteresowany podjęciem przeze mnie tematyki kontaktów katolika z ludźmi niewierzącymi? Jeżeli masz chęć, napisz w komentarzu, choćby w skrócie, czy i jak udało Ci się spełnić powinność głoszenia światu Ewangelii. Będę uważnie czytał komentarze. I myślę, że nie tylko ja.

Tagi: katolicyzm

Komentarze