WALCZYĆ, NIE ZWYCIĘŻAĆ

14.05.2025

Myślę, że Polska kiedyś się odrodzi. Że w wystarczającej liczbie umysłów nastąpi porządek i rozeznanie rzeczywistości zgodne z prawdą. Że na pierwszym miejscu postawią Świętą Wiarę Katolicką. Nie dlatego, że ich przekonała, nie dlatego, że ją polubili, nie dlatego, że tak było z dziada pradziada, ale przede wszystkim dlatego, że jest to jedyna czysta prawda na tej ziemi.

Mam nadzieję i myślę, że to nastąpi, że ludzie kiedyś zaczną rozumieć, że budowanie czegokolwiek na innym fundamencie, niezależnie czy na skrajnie przeciwnych ideologiach lewicowych czy też jakichkolwiek fundamentach zbliżonych do prawdy, ale nią nie będących, jak na przykład ekumenizm, wolność religijna, kolegializm, udająca katolicyzm modernistyczna, antropocentryczna fałszywka, że to wszystko prędzej czy później zniszczeje. Mam nadzieję, że coraz więcej umysłów zacznie wielką wartość widzieć w polskiej katolickiej rodzinie, gdzie jest matka chcąca być kobietą i matką i ojciec chcący być prawdziwym mężczyzną i ojcem. Mam nadzieję, że jak najwięcej umysłów zobaczy jaka jest przepaść między szkołą katolicką i szkołą świecką. Oczywiście nie chodzi o szkoły katolickie jedynie z nazwy, a takich dziś niemało.

Myślę, że musi nastąpić kiedyś czas, że ludzie obudzą się ze swojej dopaminowej śpiączki i przestaną być na usługach tych, którzy trzymają w rękach dopaminowe cukierki. Wystarczyłoby, żeby wystarczająca liczba ludzi odkłamała w swoich umysłach kilka współczesnych kłamstw, które są naprawdę śmieszne, ale siedzą w ludzkich głowach głęboko, bo ich autorzy wiedzieli jak powiązać je z psychiką i systemem nerwowym ludzi. Mam nadzieję, że wystarczająca liczba umysłów pojmie na początek choćby najprostsze prawdy katolickie - że wszystko dookoła jest tylko scenerią w której człowiek ma zbawić swoją duszę. Wystarczyłoby, żeby odpowiednia liczba umysłów najzwyczajniej w świecie przyjęła to za swój cel i z tego, jak po nitce do kłębka, doszłoby się do Polski, która wie, że należy do Chrystusa, a w takim kraju żyłoby się o wiele lepiej - i to nie tylko wierzącym.

Myślę, że to jeszcze nastąpi. Oczywiście katolik nie zna ani dnia końca świata ani przyszłości. Nie można więc wiedzieć, co nastąpi. Jednak obowiązkiem katolika jest walczyć, a nie zwyciężać. To słowa św. Teresy z Avili. Wychodząc od tej logiki, obowiązkiem katolika jest budować, a nie zbudować. Nie wiedząc zatem czy i kiedy nasze starania przyniosą zwycięstwo, działać należy tak, jakby budowało się piękną, katolicką Polskę. Kraj silny, suwerenny, pełen ludzi mądrych. Czy to się kiedyś uda? Tego nie wiemy, ale wiemy, że jak nie będziemy jej budować, to się nie uda. A jak będziemy ją budować, a nie zbudujemy i tak jest to nasze zwycięstwo.

Komentarze