Dziś o patriotyzmie. Choć w rozprawce tej pojawią się nazwy partii politycznych, proszę Cię, mój Drogi Czytelniku, abyś - choć tak właśnie programuje się dziś stosunek ludzi do polityki - nie pozwolił swoim emocjom od razu zapłonąć. Na politykę patrzę nie przez pryzmat partii, ale przez pryzmat wyborcy. Gdybym patrzył przez pryzmat partii i zaczął rozwodzić się teraz o wadach i zaletach poszczególnych partii, bezpieczniej dla mnie byłoby od razu zamknąć ten kanał i zająć się czym innym.
Spójrzmy jednak od strony wyborcy. Sympatia do wyborcy nie jest tożsama z sympatią do partii. Zatem moją ogromną sympatię wzbudzają wyborcy Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacji i Grzegorza Brauna. Jeżeli na dźwięk tych nazw już skaczą Ci, mój Drogi Czytelniku, emocje, zauważ to. Tak właśnie programuje się ludzi na całym świecie. Jeżeli polityka będzie wywoływać od razu emocje, jak bardzo straci na tym interes narodowy, a jak łatwo będzie globalistom realizować ich zamiary. Już dziś świat jest w punkcie, w którym niezwykle mało ludzi analizuje politykę na chłodno, a jedynie tak warto ją analizować.
Porównywanie programów. Porównywanie wiarygodności. Fakt, że o polityce w ogóle już się nie rozmawia, gdyż od razu fruwają talerze, jest wodą na młyn polityków oraz wielkim zubożeniem społeczeństwa. Wróćmy jednak do wyborców. Mam sympatię do wyborców, PiS, Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej. Uważam wyborców pozostałych partii za nie-patriotów. Jeżeli wśród nich znajdą się osoby skrzywdzone taką oceną, jestem gotów ponieść to ryzyko. Wyborców PiS, Konfederacji i KKP uważam za patriotów. Czy jednak jest to komplement? Dla mnie niestety niekoniecznie, gdyż wyróżniam jeszcze pojęcie prawdziwy patriota.
Czym różni się dla mnie patriota od prawdziwego patrioty? Pierwszy jest patriotą emocjonalnym. Serce mu płonie na widok polskiej flagi, kocha Polskę miłością afektywną - gdy słyszy hymn, wstaje i ma ciarki na plecach. Być może oddałby życie za Polskę. Czy cenię tę grupę? Nie całą. Choć oczywiście taka postawa względem Polski jest o niebo lepsza niż postawa nie-patriotów, jednak ma też swoje ciemne strony. Emocjami bowiem bardzo łatwo manipulować. Swoją drogą uważam Polskę, którą kocham, za kraj gdzie emocjami społeczeństwa manipuluje się najłatwiej ze wszystkich państw świata zachodniego. Można więc dość łatwo tę emocjonalną miłość Polaków do Polski wykorzystywać do realizacji planów z jej interesem sprzecznych.
Kim więc jest prawdziwy patriota? To podgrupa patriotów, która studzi swój patriotyzm emocjonalny i używa rozumu do poznawania rzeczywistości politycznej oraz rozumienia prawdziwego interesu Ojczyzny. Do rozumienia polskiej racji stanu. Ten patriota na tyle kocha Polskę, że poświęca czas i energię na poznanie prawdy. Ten nie daje się wodzić za nos i nie pozwala, aby ktoś wykorzystywał jego miłość afektywną do Polski. Prawdziwy patriota swoją miłość afektywną wzbogaca o miłość dojrzałą, czyli pragnienie dobra dla przedmiotu miłości, w tym przypadku pragnienie prawdziwego dobra dla Polski.
Mój Drogi Czytelniku, jeżeli kochasz Polskę miłością afektywną, pamiętaj, że najwięcej dobrego dla Ojczyzny zrobisz, gdy górę nad emocjami weźmie miłość dojrzała, wykorzystująca rozum do prawdziwej troski o dobro Ojczyzny. Bez poświęcenia czasu i energii swojego umysłu na poznanie na czym polega prawdziwe dobro Polski nie dasz rady właściwie jej służyć. Jeżeli zaś swój afekt z Polski przeniesiesz na którąś partię polityczną, wtedy stajesz się już zupełnie dla sił grożących Polsce niegroźny. Kochaj Polskę, a nie partię polityczną. Kochaj ją miłością dojrzałą, gdzie emocje są na usługach rozumu. Usiłuj rozumieć jak najwięcej. Wtedy stajesz się prawdziwym patriotą.
Komentarze
Chyba moim ulubionym przykładem z tematu jest emocjonalne i sterowane przez media podejście Polaka "na Moskwę". Swego czasu wicemarszałek sejmu Gosiewska miała zdjęcie w czołgu z takim podpisem. Brak rozsądku i jakiegokolwiek myślenia. Przeciętny Polak nienawidzi "Ruska" i nie nie ma żadnych oporów, żeby iść z motyką na to mocarstwo atomowe. Polak jest z każdej strony programowany, żeby widzieć tylko jednego wroga w postaci złowrogiego Władimira Putina. Wrogów wśród "przyjaciół" i "sojuszników" nie dostrzega.
Tutaj też doskonale widać dojrzałość polityczną Grzegorza Brauna. Krzysztof Stanowski w wywiadzie w kanale Zero oraz Adrian Zandberg na debacie w SuperExpressie usilnie chcieli, żeby Grzegorz Braun nazwał Władimira Putina "ludobójcą". Nie udało im się, bo tego wymaga rozwaga i odpowiedzialność za życie Polaków. W państwie gdzie marszałek sejmu jest taki mocny, że "wgniata" Putina w ziemie otwarcie prowokując jest to podejście ostrożne i wyważone. Takiej polityki nam właśnie trzeba. Przecież Amerykanie już otwarcie dyskutują z tym złowrogim Putinem. Czy marszałek Hołownia lub poseł Gosiewska nadają się do takich odpowiedzialnych rzeczy? Pytanie retoryczne.
Przy takim sąsiedzie jak Rosja nasze państwo może się zmienić w jeden dzień w atomowy lej. Warto, żeby "emocjonalny" Polak o tym pamiętał.
Mam nadzieję, że od Grzegorza Brauna rozpocznie się praca nad emocjonalnymi patriotami, aby stali się patriotami myślącymi. Zgłaszam się do tej pracy.