Zacznijmy od nawiązania do religii klimatyzmu - otóż najwięksi jej apostołowie gorliwie krzewią ją w Europie, jednocześnie poza Europą, równie egorliwie krzewiąc zdroworozsądkowe oparcie gospodarek na węglu. Czym Europa zasłużyła sobie na takie wyjątkowe traktowanie? Myślę, że tym, iż, nie ujmując niczego Hindusom i Chińczykom, to Europejczycy mogą sprzeciwić się globalizmowi, czyli temu, do czego odnosiła się Najświętsza Maryja Panna w Fatimie - krzewieniem błędów Rosji na świat. Celem globalizmu jest zrobienie z Europy ciała poddanego władzy totalnej. Klimatyzm, LGBTQ i wszystkie inne literki, faminizm, walka z rasizmem, różnorodność, itp itd - to wszystko narzędzia, żeby z tego niegdyś chrześcijańskiego, a zatem najbardziej WOLNEGO kontynentu, zrobić twór z władzą totalitarną.
Miało być o dzietności.
Jednym z zasadniczych narzędzi tego neobolszewizmu, jak róznież oczkiem w głowie pana Billa Gatesa oraz podobnych jemu, jest depopulacja. Od dziesięcioleci sączona jest propaganda depopulacyjna. Sześciokolorowa tęcza to ruch ograniczający liczbę nowych ludzi. Aborcjonizm to... ruch ograniczający liczbę nowych ludzi. Uwaga - feminizm to ruch wprost ograniczający liczbę nowych ludzi. I klimatyzm również głosi, że jest nas za dużo. Powstała też forsowana w mediach społecznościowych moda na bycie tzw. DINKiem. Skrót od double income no kids, czyli podwójna pensja bez dzieci - wychwalająca bycie małżeństwem bezdzietnym, cieszącym się wolnością finansową. Był też pewien formularz opieki społecznej, niestety nie mam go pod ręką, (po prostu proszę mi uwierzyć), który badał sytuację rodziny i w podpunkcie "Patologie", miał wymienione: przemoc, alkohol, narkotyki i wielodzietność. Nie kłamię.
W dość krótkim czasie nastąpiła zmiana wyobrażenia europejczyków o tym co to jest rodzina. Myślę, że gdyby poprosić dziś kogokolwiek o narysowanie rodziny, (pomijając patchworkowe czy niby-rodziny jednopłociowe), byłaby tam kobieta, mężczyzna i jedno lub dwójka, maksymalnie trójka dzieci. Gdybyśmy zaś przenieśli się w czasie o 100 lat wstecz i poprosili kogoś - narysuj rodzinę, której się dobrze powodzi, byliby tam rodzice i od 7 dzieci wzwyż.
Obecnie dzietność w Polsce runęła. Przyczyn nie należy doszukiwać się ani w ekonomii, ani w socjalu, ani w niczym innym poza propagandą. Przeprano ludziom mózgi i globaliści realizują swój cel depopulacyjny nie tylko przez trucie ludzi, (o czym być może przy okazji), ale przede wszystkim przez swoją gorliwą pracę nad obniżaniem przyrostu naturalnego.
Oby przynajmniej małżeństwa katolickie bardziej słuchały się Pana Boga niż przysłowiowego Netflixa i pracowały nad zaludnianiem polskiej ziemi.
Komentarze
Przypomniało mi się jak za czasów strajków Solidarności i pokazywana pamiętnego "V" palcami, pewien komunista się zapytał: "Po co oni pokazują te piątki?", na co pewien ksiądz coś w stylu "5 dzieci w każdej katolickiej rodzinie i tacy jak on nie mają tu czego szukać"
Pozdrawiam, zostańcie z Bogiem!
Niech będzie pochwalony Jezus Chrustus i Maryja zawsze Dziewica. Dzięki kochanemu Bogu dotarło do mnie i mojej żony jak ważne są dzieci, jakie to małe, kochane, słodkie szkrabki, a w końcu przecież to ludzie tylko malutcy. Połączył nas Błażej, syn, który ma teraz 12 lat, dzięki Opatrzności Bożej, moim rodzicom i resztkom naszego zdrowego rozsądku pomimo zapoznania się w grzesznych okolicznościach przyjęliśmy Sakrament Małżeństwa. Moja mama wymodliła moje nawrócenie. około 4 lata temu jak do niej zadzwoniłem i powiedziałem że już zostawiłem nałogi i inne grzechy m. in. śmiertelne to pokazała mi notesik i spis modlitw za mnie (zawsze zwoje grzechy przed nią ukrywałem). Postanowiliśmy powiększyć rodzinę. Najpierw poronienie w 10 tygodniu ciąży (ostatnie zdjęcie rtg w 6 tyg. widoczne ciałko naszego świętego patrona rodziny), potem wielki smutek jakby ktoś drewnowkręt wciskał w serce, ale rozum i nadzieja podpowiadały żeby nie rozpaczać, że to plan Boży i żeby dziękować za tę duszyczkę, którą stworzył. Teraz jeździmy jak tylko możemy na Mszę Wszechczasów (dzięki Ci Boże za to żeś wysłuchał moich próśb o Paulinkę), bliźniaki, Jeremiasz i Marysia. PRZEŚLICZNE, CUDNE, ULTRAFANTASTYCZNE dzieci, które przypominają nam jakie mamy zadanie życiowe. 38m2, 14-letnia szwagierka z nami w rodzinie zastępczej a my dopuszczamy do myśli że może to nie koniec naszej przygody z dziećmi. Ktokolwiek to przeczyta oby do serca dotarło wgłąb, że nasz Wszechmogący Bóg w Trójcy Jedyny i Maryja, mamusia cały czas o swoich dzieciach myślą, o każdym z nas i tylko czekają żeby zrobić potężną rewolucję w naszym życiu i nas naprowadzić na Drogę którą jest nasz Pan Jezus Chrystus i mieć nas wtulonych w siebie, na zawsze, w szczęściu i miłości. Proszę o modlitwę za nas żebyśmy wypełniali dalej Bożą Wolę. Ja obiecuje dołączyć intencję o zbawienie wszystkich użytkowników sprawki.pl i kanału Dawida do codziennych modlitw.
PS. nr1 Małżonkowie, zawsze rozkładajcie czerwony dywan swej drugiej połówce co by się nie działo.
PS. nr 2 Dzieci, dzieci, dzieci i jeszcze więcej malutkich, kochaniutkich, śliczniutkich, puciatych, milutkich, bezbronnych, dzieci..
Pozdrawiam, Szczęść Boże
Gdyby komuś z Was, Sprawkowicze, wydawało się, że do posiadania dzieci trzeba mieć warunki, to pragnę Was pocieszyć, że są tylko dwa warunki, które się liczą. Miłość wzajemna (warunkowo) i zdolność biologiczna (warunek prawie konieczny). Pozostałe tzw. "warunki" to wymysły lewicowych ideologów, aby oddalić w nas myśl o posiadaniu potomstwa. A ja, przez wzgląd na własne doświadczenie, potwierdzam, że najpierw dzieci, potem "warunki" to bardzo właściwa kolejność. Co więcej, dzieci niejako stają się warunkiem do tego, aby lepiej i szybciej te dogodne "warunki" osiągać. Mówiąc krótko, jak są dzieci, to pędzisz bardziej do przodu i budujesz dobrobyt dużo szybciej i wydajniej.
U nas w domu nasz kochany syn pojawił się jak miałem dopiero 37 lat. Od tego momentu mam nadzieję że będzie kolejna pociecha ale żona jest niezdecydowana. Czas ucieka i nie wiem czy nam się jeszcze uda.
My się dość późno poznaliśmy, dlatego przy pierwszym dziecku Mąż stał się Tatą w wieku 42 lat. Dziś już mamy 4 dzieci (dwójka opiekuje się naszą Rodziną w Niebie, mam nadzieję, że kiedyś się poznamy!). Bardzo pragniemy kolejnego potomstwa, zawsze marzyliśmy o dużej rodzinie :) Polecam sięgnąć po duchową lekturę „Małżeństwo chrześcijańskie” bp. Tihamer Toth - idealnie pisze dlaczego dzieci w rodzinach wielodzietnych wychowują się lepiej, niż jedynaki. Swoją drogą, ta książka powinna być lekturą obowiązkową przed Sakramentem Małżeństwa:)