UZALEŻNIENIE OD INTERNETU

14.02.2025

Wśród wszystkich uzależnień, w które wpaść może współczesny człowiek uzależnienie od Internetu uważam za wyjątkowe, ponieważ po wszystkie inne człowiek sięga jednak w określonych punktach w czasie, a po treści z Internetu, dzięki swojemu smartfonowi, może sięgać niemal w każdym punkcie w czasie. W toalecie, w kolejce w sklepie, w pracy, w domu, niemal w każdej chwili, którą mógłby poświęcić na coś innego. Nazywam te chwile "nudą", choć kiedyś nuda kojarzyła się z czasem dłuższym, człowiek sprzed ery smartfonów pewnie bardzo zdziwiłby się, gdyby usłyszał: stałem w kolejce w mięsnym przez 6 minut i bardzo się w tym czasie nudziłem.

Jakie zagrożenie płynie z sięgania po treści z Internetu w niemal każdej wolnej chwili? W tej rozprawce zupełnie pominę to, po jakie treści sięgamy. Mogą one oczywiście być czymś brudnym lub głupim albo całkiem niegłupim. Jakość treści oczywiście ma znaczenie, ale dziś skupmy się na zjawisku zapychania treścią z Internetu najmniejszej szczeliny naszego czasu, gdy przez moment moglibyśmy się "ponudzić", co w praktyce oznacza konieczność myślenia. Zagrożenie płynące z takiego nawyku, czy wręcz ciężkiego nałogu, jest wielorakie. Po pierwsze, nawykowe sięganie po treść z Internetu wyklucza myślenie, więc raczej nie można spodziewać się od osoby postępującej w ten sposób, że ma cokolwiek w życiu naprawdę PRZEMYŚLANE. Po drugie, trudno mi wyobrazić sobie, że człowiek tak postępujący tak naprawdę w swoim życiu toczy WALKĘ DUCHOWĄ.

Nie twierdzę, że toczy się ją jedynie w momentach przerw między zajęciami, ale pozbawianie siebie tych krótkich przerw przez zapychanie ich informacjami z zewnątrz oznacza przerywanie walki duchowej, być może właśnie w jakimś ważnym momencie, gdy robi się trudniejsza. Dobra, nie ma co się napinać, spójrzmy co tam w świecie. I zanim zdążymy o tym świadomie zdecydować, ręka nawykowo sięga po smartfona, bezwiednie odblokowuje ekran i automatycznie klika w konkretną aplikację. Pozbawiamy się więc nie tylko myślenia własnego, ale też uciekamy z pola walki duchowej. Po trzecie, nasz system nerwowy nie jest na to przygotowany. Nie został on stworzony do braku tych chwil, gdy nie dzieje się NIC. Te chwile są ważne nie tylko dla duszy i rozumu, ale też dla psychiki.

Kto ma zacięcie, może analizować swoje statystyki używania telefonu i podjąć próbę polepszania tych statystyk. Mniej czasu ze smartfonem, ale przede wszystkim mniej samych uruchomień, przebudzeń smartfona ze snu w kieszeni czy torebce. Podjęcie takiej próby da dobry pogląd na to, jak mocny jest to w naszym przypadku problem. Przy czym w moim przypadku nie o samego smartfona tu chodzi, ale o wszelkie treści z Internetu, po które sięgam w sposób nieplanowany. I powiem Wam, że problem jest dużo większy niż myślałem.

Komentarze