POSYŁAĆ CZY NIE POSYŁAĆ?

25.11.2024

W swojej działalności publicystycznej usiłuje zawsze mówić prawdę i robić to najuczciwiej i najlepiej jak potrafię. Jednak bardzo wcześnie nauczyłem się rozróżniać dwa rodzaje prawd. Prawdy do przekazania proste i prawdy... kontrowersyjne. Prawda prosta to coś, co się wypowie - część to przyjmie, część odrzuci, jednak nie rozpęta to trzeciej wojny światowej. Prawda kontrowersyjna to taka, która rozpali emocje, rozpęta niekończące się dyskusje i - co gorsza - kłótnie.

Czy to powinno mnie stopować? Otóż, uwaga: stopuje. Dlaczego? Ponieważ kłótnie w mediach społecznościowych różnią się od sporów w tzw. realu tym, że pozostaje po nich ślad, a toczą się na oczach wielu użytkowników. To rodzi takie problemy, że jak ktoś impulsywnie opowie się po jednej ze stron sporu, potem niezwykle ciężko jest mu zmienić zdanie. To znany fakt i właśnie dlatego tak świetnie mają się zjawiska takie jak gender czy ekologizm. Jak się raz złapie użytkownika na te kłamstwa i doprowadzi do tego, że zamieści sobie tęczową flagę na profilu, wejdzie w niekończące się dyskusje, nazwie kogoś faszystą, będzie bronił czyichś praw, nie upewniwszy się, że rzeczywiście są one zagrożone, istnieje ryzyko, że do końca życia będzie już po tej stronie sporu, bo zmiana stron oznaczałaby przyznanie się do błędu przed dużo szersza publicznością niż było to konieczne w epoce przed nastaniem mediów społecznościowych.

Dlatego prawdy takie o jakich napiszę dziś nazywam prawdami kontrowersyjnymi i boję się, że rozpęta się potem dyskusja i że ci, którzy się ze mną nie zgodzą na zawsze już będą zmuszeni pozostawać po drugiej stronie barykady. Dlatego staram się unikać takich tematów. Ale nie da się robić tego w nieskończoność i zważywszy na częstotliwość tego pytania, dziś wreszcie na nie odpowiem. Pytanie to brzmi: czy warto posyłać dzieci na religię w szkole?

W trakcie ślubu para zobowiązuje się, że przyjmie i po katolicku wychowa potomstwo, jeżeli Pan Bóg je takim obdarzy. Potem zobowiązanie takie powtarza przy okazji sakramentu chrztu. Sprawa jest więc poważna. Co to znaczy wychować po katolicku? Zadbać o to, żeby dziecko znało Prawdy Wiary i nimi żyło. Pomóc może w tym lekcja religii w szkole. Pytanie: czy pomaga? Czy w czystym modelu, w świecie idealnym, religia w szkole do dobry pomysł - nawet tego nie wiem. A my nie żyjemy w takim świecie i dziś mamy system, w którym istnieje ogromne ryzyko, że dzieci będą katechizowane przez modernistę, ekumenistę, osobę, która rzeczy prawdziwe przeplatać będzie z fałszem.

Odpowiedź więc na pytanie czy dziecko powinno chodzić na religię do szkoły zależy od naszego postrzegania wpływu jaki na duszę dziecka ma błąd w nauczaniu. Ja każdy błąd, a szczególnie te współczesne, o tym że Panu Bogu miłe są wszystkie religie, że prawdzie i fałszowi należy się taki sam szacunek i setki innych dużych lub małych przekłamań, każdy z tych błędów, nawet jeden, postrzegam jako dewastację i spustoszenie w duszy dziecka. Rodzice pamiętający o swoim zobowiązaniu do katolickiego wychowania dziecka nie mogą z ulgą przerzucić tej odpowiedzialności na instytucję szkoły, ponieważ w przypadku katechizacji fałszywej nie będą mogli brać tego za wymówkę. Kiedyś to rodzice katechizowali dzieci. To wymaga oczywiście stałej katechizacji siebie, ale taką trudno nazwać stratą czasu.

Czy posyłać dziecko na religię do szkoły - niech każdy rodzić pamiętający o swoim zobowiązaniu zdecyduje sam. Ja nie posyłam i Bogu niech będą dzięki.

Mój Drogi Czytelniku, życzę powodzenia i rozwagi. A to było przedstawienie tego co uważam za prawdę. Czy jest to kontrowersyjne? Czekam na komentarze i będę je czytał uważnie. Tylko proszę, bardzo proszę, bez wojenek.

Komentarze