Marzy mi się, taka Polska, w której będzie nie do pomyślenia, żeby ministrem była osoba, która cechuje się „negatywną oceną w stosunku do narodu polskiego”.
Cóż, kłamstwa panów na literę ż i ich akolitów mają się świetnie. Wystarczy poczytać lub posłuchać ks. Chrostowskiego, p. Lisickiego lub kilku innych osób i te bajki rozpadają się jak domek z kart. Przykre, że biskup mojego Kościoła uparcie bierze udział w dezinformacji. Co do pogromu Kieleckiego, to polecam książkę "Umarły cmentarz", a co do mordów rytualnych książkę p. Patlewicza dotyczącą wydarzeń w powojennym Rzeszowie.
Usta pełne frazesów o demokracji, ale jak na czymś im naprawdę zależy, to "nie ma mowy o referendum". Z jednej strony niebezpieczni, z drugiej strony obrzydliwi.
Kolejny oświecony mędrzec. Nie mogliby po prostu grać i śpiewać? Podobna sytuacja jest z p. Zalewskim, świetnie interpretuje utwory p. Niemena, ale jak zacznie się wypowiadać na tematy społeczno-polityczne, to wychodzi zwykły, przykro to mówić, dureń. Potem nie można spokojnie niczego posłuchać, bo zamiast skupić się na muzyce, trzeba rozchodzić brzmiące w pamięci żenujące wypowiedzi wykonawcy.