Minister do spraw równości, pani Katarzyna Kotula, udzieliła wywiadu dziennikowi Gazecie Prawnej. W rozmowie z dziennikarzem lewicowa polityk została zapytana o ogłoszone przez minister zdrowia wytyczne, de facto zezwalające na aborcję w Polsce nawet do dnia porodu.
Pani minister wyraziła oczywiście zadowolenie z tej decyzji, jednak jej zdaniem walka o zabijanie dzieci nienarodzonych jeszcze się nie zakończyła.
Polityk zaproponowała swoisty „deal” posłom Polskiego Stronnictwa Ludowego, którzy w kwietniu doprowadzili do odrzucenia przez Sejm proaborcyjnych projektów.
Według pomysłu pani Kotuli, PSL powinien poprzeć kolejną ustawę o dekryminalizacji aborcji. W zamian Lewica będzie skłonna zagłosować za powrotem do ustawodawstwa aborcyjnego sprzed wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku.
Pani minister powiedziała:
„Tak, zróbmy taki deal: dekryminalizacja za powrót do prawa sprzed wyroku TK. Nie ma natomiast zgody na referendum”.
Innym razem pani Kotula wyznała, że jej kariera polityczna rozpoczęła się od dokonania aborcji.
Komentarze
Usta pełne frazesów o demokracji, ale jak na czymś im naprawdę zależy, to "nie ma mowy o referendum". Z jednej strony niebezpieczni, z drugiej strony obrzydliwi.
nie wiem czy inni też tak mają takie skojarzenia co do nazwy tgo ministerstwa ale jak dla mnie nazwa : Ministerstwo ds. równości - brzmi czysto komunistycznie i ideologicznie.
Wstydu nie mają! Pan Arłukowicz w Brukseli zdążył się już skompromitować do reszty. A to dopiero początek! https://naodlew.pl/2024/09/21/zainfekowany-mozg/