Jaki pech, że to wchodzi dopiero teraz, a Olimpiada już w toku. "Sportowczynie" niemieckie miałyby wszystkie medale w kieszeni. Nawet brody nie musiałyby golić. Teraz tylko zaczną się przeprowadzki z męskich więzień do żeńskich, no i będzie dużo łatwiej o zachowanie parytetów wywalczonych przez feministki. Znacząco podskoczą średnie zarobki "kobiet" w Niemczech oraz wzrośnie ilość gwałtów popełnianych przez "kobiety". No to mamy germański raj na ziemi...Ciekawe tylko czy w polskich kurortach niemieckie turystki z brodą będą korzystały z damskich szatni?
Nie zapominajmy, że tu nie chodzi tylko o estetykę i nachalną promocję ideologii LGBTQ, o kolejny tryumf zła i satanizmu w przestrzeni medialnej. Chodzi też o konkretny przekaz tego otwarcia Igrzysk. Otóż szacowna idea olimpijska, że niby jesteśmy równi, że łączy nas szlachetna rywalizacja w duchu fair play - została przez obecnie rządzące Europą i Francją elity- zamieniona w farsę. Pokazano, że około połowę mieszkańców Europy, którzy się do chrześcijaństwa mniej lub bardziej przyznają, oficjalnie uznano za wyłączonych z imprezy. Uczyniono z nas przedmiot drwin w świetle reflektorów tudzież laserów... Igrzyska uczyniono z nas, naszej kultury, naszej religii i naszego poczucia przyzwoitości! Jak sugeruje galopujący na białym koniu jeździec apokalipsy, z twarzą śmierci i otchłani, nie będą to raczej igrzyska bezkrwawe. W tych sprawach zasadniczo Francuzi mają spore doświadczenie... Nieprzypadkowo pokazali nam ku przestrodze swoją królową bez głowy... Podobnie jak ona niegdyś - nie wierzymy własnym oczom, nie chcemy widzieć co się szykuje, tak więc nie stracimy głowy jedynie z nadmiaru emocji i z pewnością nie dobrowolnie. Możemy ją jednak stracić rzeczywiście, niejako na własne życzenie. Ktoś oto właśnie usiłuje nam pokazać co nas czeka i to wkrótce... Nie traćmy z oczu areny na której toczy się ta gra, bo nasi poprzednicy w wierze - oglądali stadiony od wewnątrz... Trudno powiedzieć, czy ten "piękny" przekaz jest planem do wdrożenia, czy tylko pobożnym życzeniem pewnych środowisk, czy próbą zastraszenia nas, byśmy nie mieli odwagi nie tylko mówić, co myślimy, ale nawet myśleć, czy chociażby być sobą. Faktem jest jednak, że pokazano nam personifikację "fucka" pomalowanego na niebiesko i ubranego w roślinkę. Jak się z tym czujemy? Ja nieszczególnie, ale mam wrażenie, że niektórzy nie zauważyli, że coś jest nie tak... Otóż nie trzeba być wierzącym, żeby widzieć realne niebezpieczeństwo tego przekazu, a nie tylko jego niestosowność czy obrzydliwość estetyczną. To jest właśnie dzielenie ludzi, poniżanie i wykluczanie, przemocowe groźby, drwiny i przekaz nienawiści do grupy ludzi wyznających konkretną wiarę. Za mało o tym mówimy i w efekcie wypieramy ze świadomości to co ujrzeliśmy na otwarciu Igrzysk. Gdyby chrześcijanie zaserwowali tej miary pokaz pogardy i wrogości komukolwiek - czy to tęczowym, czy czerwonym czy towarzystwu spod gwiazdy albo półksiężyca - to lewactwo już by paliło kościoły, rozdzierało szaty i urządzało polowania na czarownice w mediach wszystkich nurtów. A my sobie siedzimy i ... nic.
Myślę, że to jednak uproszczenie, że znowu wszystko przez baby - zaczęło się od grzechu pierworodnego (znowu ta baba), a jego skutkiem jest m. in. nadużywanie siły i pozycji przez mężczyzn wobec siebie nawzajem (np. wojny i przemoc) wobec kobiet i dzieci. Do tego opuszczenie emocjonalne swoich bliskich i egocentryzm. Gdyby nie wojny, to kobiety nie byłyby zmuszone przejmować same męskich ról i prac, a gdyby nie nadużycia władzy ze strony mężów i ojców - nie dałyby się tak wplątać w ideologię de facto inspirowaną marksizmem. Kobieta, która poczuła się skrzywdzona nie zna miary w "odegraniu się`' -a obecnie już nastolatki wyrastają w poczuciu totalnego krzywdzenia (co im do głowy się wtłacza od dziecka) no i czują się uprawnione do bezpardonowej walki o władzę. Teraz już za późno na szukanie winnych. Trzeba pomyśleć co z tym począć i tu się kłania św. Paweł : "bądźcie sobie WZAJEMNIE poddani w bojaźni Chrystusowej!". Sam Pan Jezus wskazał także taką drogę - kto chce przewodzić, ten ma służyć a nie uciskać. On także nie przyszedł aby mu służono, ale przyjął postać Sługi i był posłuszny Ojcu aż do śmierci. Może najlepsza jest więc dziś trzecia droga, czyli wzajemne posłuszeństwo i służenie sobie wzajemnie- skoro głową jest sam Chrystus? Nie da się z powrotem wtłoczyć mleka do tej samej butelki, skoro się już rozlało. Jeśli kobieta pracuje zawodowo i osiąga sukcesy, a jedna pensja nie wystarcza do życia - to nie da się, panowie, po pracy wsadzić żony do kuchni i przejąć rolę lidera, rozumianą jako: "ja wiem lepiej co jest dla nas dobre". Trzeba współpracować i rozmawiać ze sobą, słuchając się wzajemnie. Jesteśmy sobie potrzebni - bądźmy więc drużyną, zespołem, tandemem, czyli najpierw zadbajmy o jedność i miłość w małżeństwie, a potem działajmy wspólnie.