W połowie listopada doszło do profanacji w benedyktyńskim w opactwie Einsiedeln. 17-letni imigrant ubiegający się o azyl wszedł do kościoła, zdjął szaty z figury Czarnej Madonny w Kaplicy Łaski i wymierzył jej kilka ciosów, tym samym uszkadzając słynną XV-wieczną figurę Maryi. Świadkowie wydarzenia byli zszokowani. Policja ujęła sprawcę już po kilku minutach, jednak ogłoszono, że sprawca... cierpi na zaburzenia psychiczne. W Uśmiechniętej Europie chrześcijanie mają problemy z pociągnięciem muzułmanów do odpowiedzialności za cokolwiek, gdyż nikt przecież nie chce być islamofobem. Gdy jednak muzułmanin cierpi na zaburzenia psychiczne, sprawa staje się już zupełnie beznadziejna, gdyż dochodzenie i wymierzenie sprawiedliwości w takiej sprawie byłoby przejawem islamofobii i nieinkluzywności w jednym.
To oczywiście nie pierwszy taki przypadek. Kilka lat temu 25-letni Afgańczyk sprofanował kościół i zniszczył średniowieczny krzyż w niemieckiej miejscowości Nordhausen. Pytany o powód, odpowiedział, że "nienawidzi religii chrześcijańskiej", w związku z tym czuł się zobligowany do zniszczenia krzyża.
Tego typu obrazki zapewne już wkrótce staną się codziennością w Uśmiechniętej Polsce.
Komentarze
Mam pytanie. Jak według pana powinien zachować się w takiej sytuacji Katolik i Polak?Powinien jakoś zareagować? Czy być po prostu zszokowany😱. Nie znam sytuacji czy typ wbiegł i szybko zprofanował figurę. Czy wszedł spokojnie podszedł popatrzył i i dopiero dopuścił się czynu. Bo mam wrażenie że wszystkich paraliżuje tolerancja i inkluzywność. Ale czego się spodziewać kiedy upomnienie słowne spotyka się z ogólną krytyką a co dopiero działanie. Przysłowiowy liść i wyciągnięcie typa na zewnątrz światyni.
Szanowny Panie, pozwolę sobie odpowiedzieć, że katolik z pewnością powinien zareagować, jednak zawsze zgodnie z cnotą roztropności. Albo, jeśli się da, samodzielnie odciągnąć takiego barbarzyńcę, może nawet z przysłowiowym liściem, jeśli trzeba, albo wezwać odpowiednie służby, nie pozwalając uciec przestępcy.