7 września w parku Stare Koryto Warty w Poznaniu odsłonięto pomnik przedstawiający wiedźmę. Ma on w symboliczny sposób upamiętniać kobiety skazane w przeszłości za czary, a także "odczarowanie wizerunku wiedźmy" i zwrócenie uwagi na jej "pierwotne, pozytywne znaczenie".
Literaturoznawca Michał Rusinek wyjaśnił, że słowo "wiedźma" oznacza "tę, która wie", zatem wiedźma jest kobietą "mądrą, obdarzoną wiedzą i siłą".
Odsłonięcie pomnika odbyło się w ramach Malta Festivalu, którego Mecenas, pani Dominika Kulczyk (córka Jana Kulczyka) zapowiedziała inaugurację programu wspierającego na całym świecie kobiety, które tak jak "maltańskie wiedźmy zmieniają świat swoją odwagą i wiedzą".
Komentarze
Pogaństwo w pełnym natarciu!
Proszę zwrócić też uwagę, że na coraz większej ilości małych lub większych wydarzeń miejskich, wiejskich coraz częściej spotyka się jakieś pogańskie zwyczaje, które rzekomo są kultywowaniem naszej słowiańskiej kultury (sic!). A katolicy w tym uczestniczą! Gdzie jest głos Episkopatu? Gdzie jest głos proboszcza?
Żeby takie wydarzenia napiętnować z ambony trzeba mieć odwagę. Wyobraźmy sobie falę tzw. hejtu po zanegowaniu przez księdza takiej imprezy. Łatwiej jest nie widzieć problemu i mieć święty spokój. A ze strony nas katolików świeckich milcząca aprobata, bądź też uczestnictwo w tych "starych kultach" też nie są lepsze.Pytanie z czego to wynika? Myślę, że to są skutki niewłaściwego wychowania, nauczania wiary katolickiej. Począwszy od seminariów, gdzie przecież kształcą się przyszli kapłani, a skończywszy na lekcjach religii, gdzie ci kapłani uczą dzieci. Jakoś tak wpojono nam, że powinniśmy być tolerancyjni, otwarci na innych, mili. Brak znajomości własnej wiary powoduje, że nie potrafimy przeciwstawić się takim sytuacjom. Zaczęłam pisać w formie "my", ale tak naprawdę mówię za siebie. Wychowałam się na nowej mszy, przez lata żyłam w przeświadczeniu, że znam wiarę katolicką. Chodziłam co niedzielę na mszę, przystępowałam do sakramentów i żyłam w takim sobie uśpieniu. Dopiero ostatnie kilka lat zaczynają mi klapki z oczu opadać. Muszę nadrobić stracony czas i tu niezbędna jest lektura duchowa (o czym dziś pan Dawid mówił w rozprawce).
Mam wrażenie, że temat czarownic jest coraz bardziej na czasie i staje się wręcz modny. Na pewno też okres jesienny do tego skłania ale w internecie jest tego coraz więcej. Natknęłam się pare razy na shorty na instagramie pań czarownic, które otwarcie mówiły np.o zaklęciach na byłych i żartobliwie, że lepiej się ich bać. Cała taka aura magiczna, ładny makijaż, kamyczki "zdrowotne", joga, medytacje, senniki, manifestacja przyszłych planów i marzeń, znaki z zodiaku, muzyka,
czary mary i młodzież nawet nie wie kiedy w to wchodzi i zaczyna się wkręcać... A wszystko ładnie i modnie podane.
Bardzo to przykre i niepokojące
Laudetur Iesus Christus,
to mój pierwszy komentarz na portalu Sprawki, toteż chciałbym się z wszystkimi serdecznie przywitać.
Chciałem zwrócić uwagę na to, że należałoby rozróżnić pojęcia „czarownica” i „wiedźma”. To pierwsze związane jest z czarami natomiast drugie – z wiedzą. Pani Barbara M. pod postem na temat tego artykułu na Facebooku słusznie zauważyła, że wiedźmy cytuję: „Mogły dużo dobrego ale częściej szły w zło potrafiły zniszczyć całe rodziny”. Nie wszystkie wiedźmy zajmowały się czarami czy okultyzmem, wiele z nich parało się na przykład tylko ziołolecznictwem. Proszę mnie poprawić jeżeli się mylę, ale źródłosłów obu tych wyrazów jest zgoła różny. Natomiast sam Malta Festival faktycznie zakrawa o pomstę do Nieba.
Szczęść Boże.