Dawid zacytował mojego Twittera gdzie napisałem, że nie pamiętam nic antykatolickiego w serialu Robin z Sherwood (w mojej młodości, nie dzieciństwie) ale że wtedy regularnie czytałem Tygodnik Powszechny;) . Po obejrzeniu odcinka doszedłem do przykrego wniosku , ze rzeczywiście było tam wiele elementów antykatolickich i to powiedziałbym, że całkiem wprost, nawet nie podprogowo. Pewnie dlatego nawrócenie z katolicyzmu na katolicyzm zajęło mi ponad 40 lat. Był chyba później jeszcze jeden serial z Robin Hoodem, z którego zapamiętałem charakterystyczną muzyczkę, która towarzyszyła momentom w których drużyna była zaczarowywana przez złe duchy i dziwnie się zachowywała. Często sobie ją przypominam w momentach kiedy jakiś celebryta czy polityk opowiada czystą nie prawdę. Może ten późniejszy serial miał jakiś pozytywny podprogowy przekaz ?
Komentarze
Otóż to, oglądałam ten serial będąc w podstawówce, dlatego podprogowego programowania również nie mogłam pamiętać ani tym bardziej wychwycić. Zapamiętałam za to, fantastyczną ekipę,genialne przygody, przystojnego Robin Hooda w którym byłam bezgranicznie zakochana, kapitalną muzykę zespołu Clannad, którego kasetę również posiadałam. Cały serial robił na mnie niesamowite wrażenie, które było okraszone mrocznymi elementami okultyzmu. Dzisiaj odczytuję to zupełnie inaczej, jako ewidentną walkę z katolicyzmem. Ta forma walki nawet nie była jakoś szczególnie subtelna, ale bardzo dobrze oprawiona. Jakiś czas temu zastanawiałam się nad moim kolejnym ulubionym serialem - Czterdziestolatek. Niby wszystko w porządku,zwyczajna rodzina, a jednak czegoś brakuje. Doszłam do wniosku, że rodzina tam przedstawiona jest całkowicie zeświecczona, by nie powiedzieć bezbożna. Nigdy nie ma tematu religii, poza częstym wykrzykiwaniem ' Jezus Maria' w ramach przecinka w zdaniu. W ich domu nie było krzyża ani niczego co w typowej polskiej rodzinie występowało na początku lat 70-tych. Niby nic, ale dało mi to do myślenia.
To prawda z tym Czterdziestolatkiem , cenna obserwacja. Niby taka typowa rodzina , ale zwłaszcza wtedy 90% chodziło do kościoła , mogli by z raz pokazać. I teraz nie ma się co dziwić że Google map usuwa krzyże z kościołów. U nas jak widać zaczęło się to zanim powstał Internet.
Szczerze mówiąc nie znam filmu, serialu z czasów PRL, w którym bohaterowie chodziliby do kościoła. Kościół pokazywano jako coś nie obecnego w życiu "normalnych", zwykłych, współczesnych ludzi. No może jakieś starsze babcie gdzieś na wsi do kościoła chodziły.
A tak przy okazji filmów... Jako dziecko zawsze nakręcałam się na oglądanie specjalnych świątecznych - bożonarodzeniowych filmów, zawsze jednak jakiś taki niedosyt miałam po ich obejrzeniu. Temat przeważnie skupiał się na "magii" świąt, cudownej - cukierkowej atmosferze, a to czego w zasadzie powinno dotyczyć czyli Narodzenia Zbawiciela, kompletnie było ignorowane. Takie filmy to kompletna porażka.