LICH!
Szanowni Państwo
Pytanie to już zostawiam na jednej z kolejnych platform, więc proszę się nie zadziwiać podobną formą składniową tekstu i dużą popularnością tego zagadnienia: najzwyczajniej pragnę uzyskać większy odzew.
A więc przechodząc do tematu:
Jestem posługującym na NOMie, gdzie nieraz przy posłudze z pateną spada na nią duża ilość partykuł (raz mniejszych, raz większych, lecz przeważnie pierwszym spojrzeniem widocznych). Czasem ma to miejsce przy X. prałacie, lecz przeważnie przy X. proboszczu, doskonale znającym sprawę, moje pytania bagatelizującym, a na rozmowę o tej sprawie gniewnie reagującym. W normalnym czasie roku cząstki zbierają wikariuszowie, lecz w okresie urlopowym - nie ma ich. W mojej parafii posługują o nieszczęście również tzw. szafarze, którzy (rzecz jasna), ręcę mają niekonsekrowane.
A więc: co mamy zrobić (problem nie dotyczy tylko mnie, lecz i także innych świadomych):
1. Gdy Komunią św. szafarzy tylko X. proboszcz, ewentualnie oprócz niego ,,szafarze"?
2. I również co mamy zrobić, gdy Najświętszym Sakramentem szafarzy tylko jeden kapłan, np. wspomniany Proboszcz, bez żadnych pomocników?
Czy w grę wchodzi w pierwszej sytuacji zebranie partykułów przez świeckiego rozdającego?
Dodam kończąc, iż nie uczęszczanie na tę formę RR, lecz tylko na Mszę św. wszechczasów w moim przypadku jest niemożliwe (z powodu młodego wieku oraz dość niesprzyjającego skomunikowania metropolitalnego). Nieodpowiedzialnym było by ,,spychanie" do tej funkcji innych, gdyż sutuacja ta i tak będzie miała miejsce.
Bardzo proszę o odpowiedzi rozwiązujące problem pozostając w środowisku parafialnym i o niezbagatelizowanie sprawy względem mojego pochodzenia nie z KRR.
Z poważaniem;
pisze trudzący się odpowiedzią posługujący z nowej Mszy:
Jakub K.
Komentarze
Tragiczne, że tym problemem martwią się świeccy, a księża, którzy powinni tu wykazać szczególną dbałość mają wręcz wrogie nastawienie.
Jest tu duża złożoność tematu i bardzo ubolewam, że tak świadoma osoba nie ma swobodnego i łatwego dostępu do Mszy Wszechczasów. Ciężko tu coś poradzić. Jeśli jest możliwość proszę walczyć o uczestnictwo w miejsach, gdzie jest "godnie" i wtedy nie będzie takich problemów. Ja też z własnego doświadczenia wiem, że niektórych rzeczy nie przeskoczy. Nawet jakby się chciało stanąć na głowie. Doprowadza to niestety do bardzo trudnej i przytłaczającej myśli "co ja tu robię i czy ci ludzie faktycznie jeszcze wierzą?"
Ja po przymykaniu oczu na wiele rzeczy w końcu przestałem chodzić na Novusa we własnej parafii. Mam ten luksus, że samochodem mogę dojechać na Mszę Wszechczasów do kaplicy FSSPX Jest kawałek, ale przynajmniej wiem, że nie muszę już obcować z takimi problemami. Może kiedyś zbierze się u Pana grupa świadomych wiernych i powalczy o własną kaplicę? Trzymam kciuki, żeby sytuacja jakoś się rozwiązała.
Z Panem Bogiem!
Dziękuję! Nadzieja zawsze umiera ostatnia.