Dlaczego kardynał Robert Sarah to jeden z lepszych wyborów na Biskupa Rzymu.

W czasach zamieszania doktrynalnego, moralnego relatywizmu i prób zreformowania Kościoła według ducha świata, kardynał Robert Sarah przypomina: Kościół nie należy do ludzi, lecz do Chrystusa. A Jego prawdy nie podlegają żadnym negocjacją.

Na wstępie kim jest kardynał Robert Sarah. 

Robert Sarah urodził się 15 czerwca 1945 roku w małej wiosce Ourous w Gwinei. Pochodzi z prostej, ale głęboko wierzącej rodziny. Już jako dziecko wyrażał pragnienie zostania kapłanem. Studiował teologię w seminariach we Francji, Senegalu i Rzymie, a w późniejszych latach także na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim.


W wieku zaledwie 34 lat został mianowany arcybiskupem Konakry przez papieża Jana Pawła II, stając się najmłodszym arcybiskupem na świecie. W 2001 roku został wezwany do Watykanu, gdzie pracował w Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów, a później objął stanowisko przewodniczącego Papieskiej Rady „Cor Unum”. W 2010 roku papież Benedykt XVI mianował go kardynałem.


Szeroką rozpoznawalność zyskał jako prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów (2014–2021), gdzie zawsze odważnie i konsekwentnie bronił godności liturgii oraz depozytu wiary. Jest również autorem głośnych książek duchowych, takich jak „Bóg albo nic”, „Moc milczenia”, „Wieczór się zbliża i dzień już się chyli”. Mimo licznych ataków środowisk lewicowo-liberalnych, kardynał Sarah nie ugiął się. Pozostał wierny Chrystusowi, Kościołowi i Prawdzie.



Kardynał Sarah nie szuka poklasku mediów ani aprobaty liberalnych elit. Jego poglądy są głęboko zakorzenione w Tradycji katolickiej – tej, której nie zmieniają ani sondaże, ani mody epoki. Jako prefekt ds. Kultu Bożego stał na straży czystości liturgii, walczył z nadużyciami i próbami uczynienia z Mszy Świętej wydarzenia towarzyskiego. Jego głównym celem jest powrót do tego, co święte i nienaruszalne.


W czasach, gdy wielu duchownych koncentruje się na ekologii, dialogu międzyreligijnym i politycznej poprawności (tak jak czynił to śp. papież Franciszek – wieczne odpoczywanie racz mu dać, Panie), kardynał Sarah przypomina, że największym zagrożeniem dla człowieka nie jest zmiana klimatu, lecz utrata Boga i wiary. Dusza ludzka nie potrzebuje uśmiechu świata – potrzebuje nawrócenia.

To radykalnie inne spojrzenie niż to, które dominuje w wielu współczesnych wypowiedziach kościelnych hierarchów.



Jednym z głównych pól, na których toczy się dziś walka o ducha Kościoła, jest liturgia. Kardynał Sarah jednoznacznie przypomina, że to nie człowiek ma być w centrum Mszy Świętej, lecz Bóg. Popiera powrót do celebracji ad orientem (czyli kapłan odwrócony w stronę ołtarza), ciszy, kontemplacji i świętości – czyli wszystkiego, co zostało zagubione przez dekady posoborowego eksperymentowania. Dla niego liturgia to przedsionek nieba, a nie kino czy teatr.


W świecie pogubionym w ideologiach gender, normalizacji grzechu i fałszywej miłości opartej na kłamstwie, kardynał Sarah mówi jasno: „Nie możemy milczeć, gdy dusze idą na potępienie.”Stanowczo broni rodziny, dzieci nienarodzonych i naturalnego porządku stworzenia. Jego głos często był osamotniony – ale taki powinien być pasterz. Nie głosi tego, co wygodne, lecz to, co zbawia.



Nie sposób nie dostrzec, że kardynał Sarah to człowiek wewnętrznie wolny. Nie zabiega o władzę, nie flirtuje z wpływowymi środowiskami. Jego życie to modlitwa, cisza i post. Jest ascetą, nie politykiem. Taki papież – uduchowiony, pokorny i odważny – mógłby być jak święty Grzegorz Wielki: reformatorem przez świętość, a nie przez kompromis.


Świat może potrzebować celebrytów – Kościół potrzebuje świętych i pasterzy. W czasach, gdy wielu stara się przypodobać światu, kardynał Sarah przypomina: chrześcijaństwo to droga krzyża, nie wygody. Dlatego to właśnie on – odważny, wierny, zanurzony w modlitwie i Bogu – jawi się jako jeden z najlepszych kandydatów na papieża. By Kościół znów stał się tym, czym był zawsze: Arką Zbawienia, nie łodzią dryfującą z prądem.



I na koniec – niech przemówi sam kardynał Sarah


„Jesteście najpierw Polakami, katolikami, a dopiero potem Europejczykami. Nie powinniśmy poświęcać pierwszych dwóch typów tożsamości na ołtarzu beznarodowej, technokratycznej Europy.”


Niech te słowa będą dla nas wezwaniem: módlmy się o papieża, który nie będzie wstydził się prawdy, krzyża i Tradycji. Papieża, który – jak kardynał Sarah – poprowadzi Kościół nie ku światowości, lecz ku świętości.

Komentarze