Uwaga, bez żadnych sugestii pytam. Czy można uznać wyznawców Talmudu, jako tych, którzy wypowiedzieli chrześcijaństwu wojnę i prowadzą przeciw Kościołowi walkę napastniczą? Robią to w sposób niezwykle przebiegły tak, że wykorzystują do tej walki wielu spośród nas i obracają nas przeciw sobie. Bo jeśli można, to czy można uznać, że obrona jest konieczna i to metodami, które będą skuteczne i wystarczające. Czy mogą to być metody prawne i dyplomatyczne? Cóż, jeśli oni nas uważają za zwierzęta w ciałach ludzkich o powołaniu służebnym wobec nich, to język dyplomacji i prawa nie zadziała. A więc? Czy pozostaje język przemocy? Czy nie do takich wniosków dochodzili władcy różnych narodów, wypędzając Żydów z ich ziem? Czy katolik w obronie własnych świętości ma prawo użyć przemocy prewencyjnej wobec takiego przeciwnika?
Komentarze
To, w obecnych okolicznościach, czysto teoretyczne pytanie jest odpowiednie dla kapłana z tradycyjną formacją, który pewnie będzie umiał precyzyjniena nie odpowiedzieć.
Na podstawie własnej wiedzy, co do zasady, katolickie władze mogą podjąć taką decyzję w oparciu o konkretne przesłanki zagrożenia dla dobra Kościoła, narodu i państwa. Oczywiście wszystko musi odpowiadać cnotom sprawiedliwości i roztropności. W przeszłości katoliccy (i nie tylko) władcy niejednokrotnie decydowali sie na wygnanie całej społeczności żydowskiej z powodu konkretnych, udowodnionych działań na szkodę państwa. Dziś trzeba natomiast wziąć pod uwagę okoliczności, które z pewnością się zmieniły i czy tej sytuacji taki ruch mógłby przynieść więcej szkód niż pożytku. Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia, hierarchowie kościelni kolaborują z talmudystami, a przede wszystkim, nie ma stricte katolickich władz państwowych. Plus silna propaganda holokastianizmu, która Żydów przedstawia wyłącznie jako pokrzywdzonych.
Niezależnie od okoliczności, zawsze możemy podjąć krucjatę różańcową, by Ta, która pokonała wszystkie herezje, zechciała nasz naród, którego jest Królową, wyrwać z beznadziejnej sytuacji. To w kwestii modlitwy, bez której wszelka działalnośc nie ma sensu. W kwestii pracy, skutecznie uświadamiać innych o współczesnych zagrożeniach dla Polski.