Kilka dni temu media poinformowały, że Jan Kapela otrzymał roczne stypendium od resortu kultury. Ma pisać piosenki do proaborcyjnego musicalu. Jak według „Super Expressu” podał sam Kapela, w umowie ma zapisane 6000 zł miesięcznie.
Kapela znany jest z licznych prowokacji o wątpliwej jakości, na przykład z prezentowania się podczas freakfightów, których jest uczestnikiem, z tatuażem obrażającym św. Jana Pawła II. Publicznie przyznawał też, że jest uzależniony od narkotyków. (...)
Sprawę skomentowała na prośbę „SE” Urszula Augustyn, wiceszefowa sejmowej komisji kultury a zarazem poseł Koalicji Obywatelskiej. Augustyn przyznała, że twórczości Kapeli nie zna i wyraziła tylko nadzieję, że w resorcie kultury wiedzą, komu przyznają pieniądze.
Na innej platformie znajdziemy z kolei stanowisko Ministerstwa Kultury: "(...) oceny wniosków dokonywali niezależni eksperci, a kluczowe było ich walory literackie i artystyczne, a nie personalia wnioskodawców. Wniosek Jana Kapeli uzyskał aż 90 na 100 punktów możliwych, co uplasowało go w gronie 42 osób spośród 475 zgłoszonych w dziedzinie literatury.
„Przedstawiona przez wnioskodawcę koncepcja rozwija jego działalność artystyczną, której wyraz uwidoczniony został w spektaklu 'Człowiek z papieru. Antyopera na kredyt' w reżyserii Jakuba Skrzywanka” – tłumaczy ministerstwo. (...)"
Komentarze
Ktoś skutecznie tymi decyzjami obraża nas Polaków. Wygląda mi to na celowe działanie, poniżanie i marnotrawienie naszych pieniędzy.
A to wszystko z naszych pieniędzy...
Za mało wycenili jego twórczość. Dusza więcej jest warta.