Black Friday czyli konsumpcyjna pułapka szatana

29.11.2024
Tak zwany "Black Friday" — to jeden z najbardziej skrajnych przykładów współczesnego konsumpcjonizmu.
Kultura „więcej znaczy lepiej” wypiera wartości takie jak oszczędność czy odpowiedzialność za otoczenie.
Nie ma wątpliwości, że rabaty są kuszące, ale warto zadać sobie pytanie, czy naprawdę potrzebujemy tych wszystkich rzeczy, które lądują w naszych koszykach? Ślepe podążanie za promocjami często prowadzi do marnotrawstwa — zarówno pieniędzy, jak i zasobów naturalnych.
Sklepy wywołują presję na konsumentów, by wydawali więcej, niż planowali, i kupowali rzeczy, których tak naprawdę nie potrzebują.
Sklepy biją się o naszą uwagę, używając trików marketingowych, które sprawiają, że czujemy się zobowiązani do zakupów.

Warto zastanowić się nad tym, co naprawdę daje nam szczęście. Czy jest to kolejny gadżet, czy może czas spędzony z najbliższymi.

Konsumpcjonizm każe nazywać nasze zachcianki potrzebami, natomiast prawdziwe potrzeby człowieka, których nie da się zmierzyć wartością pieniądza takie jak relacje rodzinne, więzi narodowe i społeczne uznaje za względne, nie wspominając już o najważniejszym czyli o Panu Bogu, którego ideologia konsumpcjonizmu spycha na margines i wyciąga dopiero wtedy gdy ma z tego zysk. To bardzo zauważalne działanie szczególnie w okresie listopad-grudzień kiedy to już po uroczystości Wszystkich Świętych wciskane nam są towary nawiązujące do Bożego Narodzenia. 
Daliśmy się w to wciągnąć, w różnego rodzaju jarmarki świąteczne otwierane już w połowie listopada, ale takiemu konsumpcyjnemu nastawieniu szczególnie w stosunku do Boga musimy powiedzieć twarde i stanowcze NIE.

❗Konsumpcjonizm to pułapka, w której zwiedzeni płytkim zadowoleniem tracimy z oczu to co autentycznie ważne.

Komentarze