Zaczadzenie demokracją dziś jest GIGANTYCZNE. Ludzie w swojej masie, nawet jeżeli dostrzegają pewne "mankamenty" demokracji, twierdzą, że lepszego systemu nie ma. Żyją bowiem ułudą, że dzięki wyborom mają wpływ na to kto nimi rządzi. Jest to kompletny nonsens. Niestety, gigantyczna jest również skala ogłupienia i ludzie naprawdę wierzą w takie brednie i nonsensy, że facet z demencją naprawdę zarządza USA czy też ktoś taki jak 33-letni Waldemar Pawlak rzeczywiście zarządzał Polską w 1992 r. Biorąc te dwa pierwsze z brzegu przykłady można żywić przekonanie, że czas gdy premierem zostanie osoba jawnie upośledzona umysłowo a następnie jakieś zwierzę, to tylko kwestia czasu. W końcu koń w senacie już był.
Czas plandemii covidowej znakomicie pokazał jak ogromną siłę oddziaływania mają media na coraz głupszych ludzi. W takich warunkach nie można dokonywać świadomych wyborów. Demokracja to jeden z najgorszych systemów władzy, gdyż nie wiadomo, kto naprawdę rządzi. Nawet jeżeli któraś z marionetek zostanie pociągnięta do odpowiedzialności, to na pewno nie będzie to ktoś kto rzeczywiście zarządza, gdyż to mogłoby się zakończyć nieoczekiwanym samobójstwem demaskatora.
Aktualnie ludzie zanurzeni w mainstreamie żyją już wyborami prezydenckimi 2025. I to mnie oczywiście nie dziwi. Dziwi mnie natomiast to, że żyją nimi także tzw. antysystemowcy, wolnościowcy etc. Zdają się sądzić, że naprawdę ma znaczenie, którą globalistyczną marionetkę namaści Kaczafi. Mnie zastanawia w tym kontekście jak można zakładać, że ta zdradziecka (polityka względem wUkrainy), łajdacka (ponad 200 tyś tzw. nadmiarowych zgonów NIEcovidowych), antypolska partia, postawi na kogoś przyzwoitego? Z tym Nawrockim to już jest jakiś totalny obłęd. Facet został namaszczony w mocarstwie zarządzanym przez internacjonalistyczne żydostwo (AIPAC; w USA był uczestnikiem International Visitor Leadership Program), które jest jawnie wrogie Polsce (zwłaszcza katolickiej Polsce + patrz Just Act/447), jako szef IPN kompletnie niczym się nie zasłużył (a wręcz krążą jego kompromitujące wypowiedzi o polskich mordercach żydów), jest oczywiście sługą wUkrainy... O co tu chodzi?!
Przezabawne były też analizy po "prawej" stronie, odnośnie prawyborów w partii jawnej zdrady narodowej: lepszy "d*piarz" czy "zdradek"? O co tu chodzi?! To tak jakby zastanawiać się czy lepszy Stalin czy Hitler albo trockista/neocon Trump czy neomarksistka Harris.
Jestem coraz bardziej przekonany, że głosując na "mniejsze zło", jedynie legitymizuje się ten zakłamany demokratyczny cyrk, a po wyborach i tak będzie tak jak postanowią ci, którzy sprawują realną władzę, poprzez emisję pieniądza (banki centralne, Bank Rozrachunków Międzynarodowych) oraz fundusze asset management. Takie są w każdym razie doświadczenia ostatnich (co najmniej) 30 lat.
Komentarze
Czy byłby Pan tak dobry i wyjaśnił co konkretnie wynika z powyższej analizy?
Udział w tzw. demokratycznych wyborach to:
1) podtrzymywanie fałszu zakładającego, że ludzie naprawdę mają wpływ na to, jaki program będzie realizowany;
2) legitymizowanie wybranych w ten sposób marionetek.
Twierdzę zatem, że wpływ ludzi biorących udział w demokratycznych wyborach na rzeczywistość jest dokładnie taki sam jak tych, którzy nie biorą w nich udziału. No, może z tą różnicą, że ci drudzy nie podtrzymują tego zakłamania.